Witam wszystkich bardzo cieplutko!
Długo zastanawiałam się czy poprosić o poradę, ponieważ nigdy z takich forum nie korzystałam. Jednak przyjaciółki się ode mnie oddaliły z powodu założenia swojej rodziny i całkowitym pochłonięciem obowiązkami, wyjechaniem z kraju za pracą i takie przypadki, które każda z nas pewnie doświadczyła albo słyszała. Lecz to nie jest moim problemem "pierwszoplanowym".
Zastanawiam się czy Wam też przeszkadza, że Wasz partner przesiaduje wiele godzin przed ekranem, "siedząc" na portalach społecznościowych takich jak Nasza-Klasa, Twitter, Facebook i inne, bo mój narzeczony zaczął niewinnie aż teraz nie wiem, czy ja jestem chorobliwe zazdrosnai ja faktycznie przesadzam czy po prostu on robi źle..
2 lata temu mój narzeczony założył sobie różne konta na portalach społecznościowych, i wtedy nigdy nie sądziłam że to może być powodem/ przyczyną moich zmartwień i złości. Przez prawie cały czas obce mi było słowo "kontrola", bo przecież każdy powinien mieć swoją prywatność, sekrety.. Ale kiedyś narzeczony zapomniał wyłączyć swojego konta NK i nagle pojawiła się wiadomość od jakiejś dziewczyny treści: "nic przystojniaku, a ty? kiedy zawitasz znów to rodzinnego miasta?". Przyznaję ciekawość mnie zżerała i przeczytałam resztę. Okazało się że pisali ze sobą kilka razy. Kiedy starałam się wyjśnić to, on oznajmił że to jego kolega "robił sobie jaja" i ja powinnam mu ufać. Powiedziałam sobie w duchu, że on ma racje, że powinnam mu ufać, lecz jednak zawsze coś nie dawało mi spokoju- dlaczego on tyle czasu spędza przed ekranem, oglądając zdjęcia pisząc z kimś.. Kilka razy zdarzyło się, że zaczynał pisać z nowo zapoznanymi dziewczynami niby to o takich duperelach, lecz gdy ja do niego pisałam słodkie smsy z pracy to nie odpisywał, bądź odpisywał że jest zajęty, bo teraz robi jakąś prace na komputerze itp. Kiedy się oburzyłam, to był spokój przez pewien czas, dopóki koleżanki nie zaczęły mi donosić, że mój narzeczony "lubi", komentyje i subskrybuje zdjęcia dziewczyn/kobiet bardzo ładnych z innych regionów, dziewczyn/ kobiet nago. Co się okazało kilka tych dziewczyn miał w "znajomych". Poprosiłam go więc o usunięcie takich znajomości, które są mu nie przydatne a które mnie drażnią. W tedy on zrobił wileką awanturę, że on nie ma zamiaru kasować swoich znajomych, że on nie będzie jak ja z liczbą "50 znajomych". Nie dawałam za wygraną- a on zmiękł. Lecz później zrobiłam świństwo. Weszłam na kilka jego kont ot tak, żeby sprawdzić czy rzeczywiście trzyma danego słowa. Kilka nowych dziewczyn się pojawiło z jego pracy, i jedna "lafirynda" której osobiście nie cierpię zaczęła się wyśmiewać, że jest pantoflarzem i kasuje znajomych z prośby kogośtam.
Źle się poczułam. Mam wrażeniem, że wszystkim swoim znajomym powiedział/ wyżalił się jaka ja to zła jestem i że wszyscy myślą sobie o mnie dziwne rzeczy. A ja sama nie wiem czy dawać mu drugą szansę na poprawę, poprosić o definitywne skasowanie wszelkich kont w imie tego, że mu na mnie zależy.. Jak mam postąpić?
Proszę o radę i pozdrawiam. :*