Heh... Też tak macie że macie wrażenie że życie Was przerasta? Ja mam tak bardzo często
I mimo, że wierze, że od życia dostajemy tyle ile jesteśmy w stanie udźwignąć to i tak często zadaje sobie pytanie ile jeszcze mi dorzuci...
Ok może opowiem od początku... Mam 25 lat moje życie nigdy nie należało do najłatwiejszych. Mój ojciec jest alkoholikiem, moja mama pracuje za granicą, ja zajmuje się moim 3 letnim bratem i 17 letnia siostra. Mam od 7 lat narzeczonego i może jakoś by to było gdyby wszystko się nie skomplikowało. Rok temu straciłam prace, a mój związek się wypalił
Jako, że bez pracy miałam dużo czasu wolnego zaczęłam grać w grę internetową. Głupie wiem... Ale poznawałam tam wielu ciekawych ludzi w tym także jego.
Poznałam go w bardzo trudnych dla siebie chwilach dy się podłamałam. Gdy stwierdziłam, że jestem beznadziejna a moje życie nie ma sensu. Był zawsze gdy go potrzebowałam, zawsze... Początkowo traktowałam go jako przyjaciela wspólne pogaduszki, śmiechy i tak do rana. Był pierwszą osobą z jaką rozmawiałam rano i ostatnią przed zaśnięciem. No i stało się zakochałam się w nim. Długo w sobie to tłumiłam. W końcu to nie możliwe, przecież on ma tylko 20 lat, mieszka 600km ode mnie. A jednak... Pokochałam go. Pewnego dnia stwierdziłam, że nie umiem już tego ukrywać i powiem mu co myślę, co czuje. Ku mojemu zdziwieniu, powiedział, że on też nie jest obojętny w stosunku do mnie.
Ale na chwile obecną nie wiem co robić, wiem że jeżeli chcemy by nam się udało trzeba dużo pracy a czasem myślę, że mój wybranek wcale się nie stara. Mówię mu, że zależy mi na rozmowie z nim, bo go nie widuje, że chce wiedzieć, że mu zależy tak jak mi, ale tak jakby nie robił tego co oczekuje... Nie wiem może ja za dużo oczekuje? Kocham go i boje się, że kocham za bardzo, że za dużo wymagam. On mówi, że się zmieniłam, że ciągle tylko się go o coś czepiam i prosi by znów było jak dawniej. A buuu...
No nie wiem już gdzie jest problem czy na prawdę on nie jest w stanie przeskoczyć różnicy wieku czy ja nagle z moimi humorami psuje coś pięknego, bo mój ukochany nie robi tak jak ja bym chciała. Ne wiem jak sprawdzić czy mu naprawdę na mnie zależy. Jestem w kropce i totalnej rozsypce.
Czy to życie musi być takie trudne? Czy chcieć kochać i być kochanym to tak dużo? Dlaczego miłość nie może być prostsza?
Podobne tematy
Niesamowite!!! I to wszystko on Ci mowi? I te problemy w zwiazku? I ta milosc???
To wszystko przezywasz nie znajac go nawet???
Zadziwiajace!!! Chyba troche sie zapedzilas.
Skad wiesz ze ma 20 lat i jest wolny? Bo Ci to powiedzial??
On wyraznie z jakichs tam wzgledow nie chce twojej milosci; traktuj go jako przyjaciela a milosci poszukaj w realu.
Witaj dreamsiara,
myślę, że to tęsknota sprawia, że zrobiłaś się taka marudna. Może warto wrzucić na luz i po prostu kochać, mimo odległości i czekać na rozwój wydarzeń.
Poniekąd rozumiem Cię w tym wszystkim, bo i mój Luby jest bardzo daleko (tysiące kilometrów stąd), nigdy nie spotkałam go na żywo. Staram się być cierpliwa w tym wszystkim ale to trudne.
Jakiś czas temu też zaczęłam marudzić, wszystko mi przeszkadzało, wszystkiego czepiałam się.. Oczekiwałam różnych rzeczy i widziałam, że on ma dość. Musiałam wrzucic na luz, bo i mnie było źle i jemu. Postanowiłam być bardziej radosna i powiem Ci, że to działa, bo między nami się poprawiło zdecydowanie. On jest bardziej otwarty i chętny do rozmów i oboje lepiej się czujemy ![]()
Ostatnio tylko .. znowu pomarudziłam, ale tym razem na temat odległości .. bo jakby nie było tysięcy kilometrów się nie przeskoczy tak prosto ![]()
Moja Droga, po prostu wrzuć na luz a zobaczysz jak będzie lżej
i miłość wcale trudna być nie musi
Poza tym jak się kogoś kocha to się akceptuje go takim jaki jest - ze wszystkimi wadami. A że nie robi tego jak chcesz to chyba dobry objaw bo tak na moje oko związek to partnerstwo a nie jeden jest Panem a drugi służbą.
To chyba tyle w temacie ![]()
Pozdrawiam