Jak układają się Wasze stosunki z byłymi partnerami? Czy rzeczywiście "jesteście przyjaciółmi"? I jak się z tym czujecie?
Podobne tematy
nijak
nie jestesmy przyjaciolmi i generalnie mam ich gdzies ![]()
to wszystko chyba zależy od formy w jakiej się osoby rozstają. jeśli jedno drugiego skrzywdziło to ciężko o utrzymywanie kontaktów. mój mnie zdradził i od 2 lat mimo że czasem widzę go na mieście z nowa kobietą on odwraca głowę i udaje że mnie nie widzi ja się tylko śmieje i śmiało patrze w jego stronę z podniesioną głową
to ja wygrałam bo to ja w tym wszystkim zachowałam klasę.
Mówimy sobie cześć i idziemy dalej .
Nigdy nie spotkałam chłopaków sprzed lat.A szkoda,bo ciekawa jestem ich reakcji.Może, by mnie nie poznali lub ja ich.To szmat czasu.
ja osobiscie wlasnie tocze mala wojne z moim bylym, chlopak nie moze sie chyba pogodzic z faktem że ułożyłam sobie życie z kims innym i że jestem prze szczęsliwa- chodzi i rozpowiada wszystkim współnym znajomym że mój obecny mnie bije
ojj niech ja go tylko spotkam na swojej drodze wrrr
Z pierwszym i drugim chłopakiem bardzo rzadko się widuję, ale jak się spotkamy to zawsze chociaż chwilę pogadamy. Ten trzeci, który miał być "tym na zawsze" i który mnie zdradził to widzę się czasem, bo on mieszka niedalego mojego obecnego chłopaka a poza tym on się kumpluje z bratem mojego lubego. Na początku nie było mi łatwo z nim gadać swobodnie, ale teraz czasem pogadamy na gg albo gdzieś, gdzie się spotkamy. I ostatnio mi nawet powiedział, ze ładnie wyglądam. Aż się zdziwiłam. Nie myślę o moich byłych, bo teraz liczy się tylko Marek, ale wspomnienia (te dobre i złe) zawsze zostaną. Nie jestem zwolennikiem wielkich przyjaźni z byłymi, ale czysto koleżeńskie stosunki jak najbardziej.
Generalnie zero kontaktu
Wydaje mi sie, że to głownie zależy od tego co czuliśmy rozstając się z Ta osobą, lecz zdecydowanie bezpieczniej jest zakończyć rozmowy i telefony i poprzestać na zwykłym cześć. Bezpieczniej ze względu na nowego partnera i niepotrzebne nieporozumienia. Tak samo jak My nie lubimy ich byłych, to Oni zdecydowanie za naszymi tez nie przepadaja.
zero.
Ze wszystkimi utrzymuje kontakt z 2 byłymi bardzo dobry, moge o wszystkim z nimi pogadac są w porządku chodz jeden z nich mnie zranił kocham go nadal drugiego ja zraniłam. Z takim innym który mnie rzucił jakis czas temu. raz na jakis czas na gg "czesc co słychac" tyle. Pewnie inna na moim miejscu nie chciałaby utrzymywac kontaktu z facetami którzy zranili ale ja wybaczyłam im, za dobra jestem.
Szkoda gadać. No, ale dobra powiem wam. Jeden z moich byłych- był ze mną krótko. Trwało to miesiąc, ale co jest najlepsze, znaliśmy się 9 lat. Wyznał mi miłość. Kiedy to zrobił? Jak był na jakieś imprezie. Napisał mi, że mnie kocha. Potem przepraszał, że to tak szybko, ale że jest tego pewien. Następnie dostałam kolejnego sms-a, że dla pewności powtórzy to jeszcze raz. Na drugi dzień, gdy zapytałam się jego czy pamięta co mi pisał, odpowiedział że nie. Po miesiącu gdy poszliśmy na spacer, czułam że to koniec. Coś się przestało układać. On powiedział mi, że nie może być ze mną, bo jego uczucie do jego poprzedniej dziewczyny odżyło. Powiedział, że gdy będzie gotowy, to będzie się nawet starał do mnie wrócić. Powiedziałam, że rozumiem. Chciało mi się płakać. On mnie przytulił. Gwarantował mi, że zawsze mogę do niego przychodzić, że mogę na niego liczyć i dalej możemy się spotykać jako kumple. Potem zaszliśmy do sklepu. Kupił dwie paczki słoneczniku. Chciał mi dać jedną w ramach pociechy. Stwierdziłam, że to żałosne więc nie wzięłam. Na drugi dzień spotkałam go przypadkiem. Na pożegnanie dał mi buzi. Nie powinien oczywiście. I co wykwitło z tego? Od tamtego momentu przestał się do mnie odzywać, za plecami mnie jeździ i nastawia ludzi przeciwko mnie. Gada na mnie "jeżyk" a wiecie dlaczego? (wmówił sobie, że jestem zarośnięta w tamtych miejscach- co lepsze, że żadnego kontaktu fizycznego, oprócz pocałunku nie było między nami). Nawet nie jest łaskaw mi powiedzieć "cześć" na ulicy, tylko patrzy mi się jeszcze prosto w oczy i mierzy. To chyba najgorszy błąd w moim życiu.
Ja z dwoma byłymi facetami utrzymuję kontakt,sporadyczny ale utrzymuję,jakoś nie zdarzyło nam się rozpamiętywać złych chwil,tylko wspominamy te dobre i śmieszne momenty.Tylko z jednym,z którym byłam zanim związałam się z moim mężem nie utrzymuję żadnego kontaktu,i całe szczęście,mimo,że on próbuje cały czas jakiś kontakt ze mną złapać,choćby numer telefonu,którego z pewnością nie zdobędzie,bo ma go tylko moja najbliższa rodzina.
14 2009-04-01 15:37:29 Ostatnio edytowany przez anuska (2009-04-01 15:38:08)
Tiff o to na niezłego dupka trafiłas,cham jeden, daj sobie z nim spokoj nie zasługuje na twoje zaineresowanie, niestety są takie typy spod ciemnej gwiazdy.
Byłam ciekawa, czy stare dobre (?) "Zostaniemy przyjaciółmi" sprawdza się u Was. Czy może w ogóle nie przyjmowaliście takiego założenia?
Ja miałam przed teraźniejszym związkiem tyko 2 poważniejsze związki i rozmawiam z moimi byłymi partnerami, chociaz jeden z nich bardzo nie skrzywdził...Mimo to spędziłam z nim jakiś kawałek mojego życia i w przeszłości byli dla mnie bardzo ważnymi osobami wieć dlaczego teraz miałabym udawać,że ich nie znam?
Pierwszy byly szukal ze mna kontaktu, znalazl go po 7 latach, i tylko po to mi wygarnac wszystko, co mu lezalo na sercu. Drugi skontaktowal sie ze mna po 2 latach, strescilismy sobie w kilku slowach jak potoczylo sie nasze zycie. Potem ja natknelam sie na jego strone internetowa, napisalam, pogadalismy doslownie 10 minut, o tym i o tamtym i na tym sie urwal kontakt. Z kolejnym, ktorego mozna nazwac przelotnym chlopakiem, usilowalam nawiazac kilkakrotnie kontakt, nigdy sie nie odezwal.
Z moim ostatnim bylym sprawa jest skomplikowana. Mija miesiac od naszego rozstania, wiec sprawa jest swieza, sa jeszcze emocje zarowno z jego i z mojej strony. Jestem w trakcie wyprowadzki od niego. On chce kontaktu ze mna, ja jeszcze nie potrafie sie od niego odciac, nie wyleczylam sie z przypadlosci pt: czy napisal, co robi, jak mu sie uklada?
Zgadzam sie, ze wiele zalezy od tego, w jaki sposob ludzie sie rozstaja. Jednak uwazam, ze jest wskazane na jakis czas zerwac zupelnie kontakt, chocby po to, by na wszystko spojrzec z dystansem, chlodnym okiem. Potem jak sie chce, to mozna sie kontaktowac, ale z umiarem.
Moje życie potoczyło się bardzo szybko,tak samo szybko zaistniały zmiany po rozstaniach z facetami.Tak naprawdę nigdy nie myślałam,ani nie zależało mi aby utrzymywać kontakt z byłymi mimo rozstań bez kłótni i nie potrzebnych scen.Czasami gdzieś tam w biegu minęliśmy się na ulicy było zwykłe "cześć",nie było zbytnio czasu aby stanąć i pogadać.Oni powyjeżdżali z mojego miasta tak samo jak ja,dopiero po jakimś czasie sami skontaktowali się ze mną,najpierw jeden potem drugi.Ale to jednak jest miłe uczucie gdy nie ma się do siebie na wzajem żadnej urazy,ani nie ma się sobie nic do zarzucenia-po prostu zwykła znajomość.Nasze prywatne życia toczą się dalej,ja się cieszę,że poukładało się im w życiu,a oni są zadowoleni,że jestem szczęśliwa,mimo tego,że było dla nich szokiem,że aż takie zmiany zagościły u mnie ![]()
Oby więcej takich fajnych i miłych sytuacji w życiu nas spotykało ![]()
Tiff o to na niezłego dupka trafiłas,cham jeden, daj sobie z nim spokoj nie zasługuje na twoje zaineresowanie, niestety są takie typy spod ciemnej gwiazdy.
No trafiłam na niezłego dupka, jeżeli takie coś można nazwać dupkiem. Nie ma słów, by to określić.
Ciężko jest mi teraz zaufać facetom, bo nie tylko na nim się przejechałam. Nawet ojciec daje mi do zrozumienia, że ciężko znaleźć, a właściwie trafić, na kogoś, kto szanuje Twoją osobę. Dziś być może ojciec się wyprowadzi z domu, do babci. Sądzi, że on przeze mnie żyć nie może. Jasne, bo co- bo jak on wyzywa mnie na każdym kroku, rzuca we mnie kapciami, czy nawet wczoraj dostałam w twarz. Nie będę płakać przecież, nie ma sensu sobie zdrowia niszczyć. Ja spokojnie do niego odpowiadam. Najbardziej komuś chyba działa na nerwy, jak widzi gdy ktoś nie traktuje go poważnie. Wracając do tematu płci męskiej, to twierdzę że w końcu ktoś będzie szanował mnie w pełni, a nie traktował jak zabawkę, czy jakąś ścierkę.
No to ja z byłym chłopakiem zerwałam wszelkie kontakty. On ze mną zerwał, ja próbowałam zawiązać przyjaźń i serdeczne stosunki ale się nie udało- on najwidoczniej tego nie chciał. Może w sumie tak byłam rozpaczona po tym rozstaniu że nie mogłam ukryć zalu...a on to wyczuwał.
Ale co tam...teraz jest ok i nie jest mi do niczego potrzebny.
dobrze, że tak do tego podchodzisz ze spokojem, pewnie ,że znajdziesz kogos kto bedzie Cie szanował ,i dobrze traktował w końcu należy ci sie to.
dobrze, że tak do tego podchodzisz ze spokojem, pewnie ,że znajdziesz kogos kto bedzie Cie szanował ,i dobrze traktował w końcu należy ci sie to.
dzięki anuska Ci, że myślisz tak samo
wiesz, jest ktoś taki, kto sprawia, że na mojej buźce pojawia się uśmiech, ciekawe co będzie dalej... na nic nie liczę, bo nie chcę się przeliczyć, ale z nadzieją jest mi do twarzy xD
Pierwszy mieszka 100km ode mnie, więc ZERO kontaktu.
Drugi wyjechał do Anglii - zero kontaktu.
Trzeci wyjechał do USA - zero kontaktu
hihi pod tym wzgledem jestem szczęściarą, bo nie chciałabym patrzeć w twarz człowieka, który mnie skrzywdził!
Ahh no i jest ten, co rzucił tydzień temu ![]()
Niestety mieszkamy w tym samym mieście, więc jest szansa, że kiedys na niego wpadnę...... ![]()
A tak w ogóle, to mimo iż obiecał mi "przyjaźń" - od tygodnia sie nie odezwał ![]()
Zauważmy, że to zazwyczaj oni z nami kończą, jaki jest ku temu powód? - nudzą się nami-
"następna proszę", więc szanujmy się dziewczyny. Nie róbmy im banku życzeń!
Cieszę się, że jesteście!
jaki jest ku temu powód? - nudzą się nami-
"następna proszę",
w moim przypadku: "nie kocham cię i aż tak bardzo mi nie zależy" Koniec. Kropka. Spadaj. ![]()
bo to zazwyczaj sa egoisci - i lubia jak ktos przed nimi sie ,,klęka,, -najwazniejsze to miec swoja wartosc i przejsc obok niego z podniesiona glowa - ja mialam 2 bylych.z 1 wrrrrr nie chce widziec go na oczy ,kawal chama (zerwal pod ich predekstem ze chce byc sam a za kilka dni widze go z była ,a drugi - taki jakis dziwak byl,sam nie chcial innym tez nie chcial dac -taki pies ogrodnika:) ale kontakt jest bo jest.
27 2009-04-01 20:42:05 Ostatnio edytowany przez anuska (2009-04-01 20:44:11)
tak własnie jest oni częściej z nami "kończą" co za chamy jedne, ale żeby to jakos inaczej załatwic to nie kłamią ze chcą byc sami a tu za pare dni prosze bardzo juz jest inna panienka.Oczywiście sa wyjątki i sa porządni faceci ale jest ich co raz mniej.
To jest zupełnie inny gatunek niz my , zupełnie inaczej myslą. Spotykam sie ostatnio z fajnym mądrym facetem ale oczywiscie nie do powaznego związku , co z nimi jest? tylko zabawa im w głowie.
To jest zupełnie inny gatunek niz my , zupełnie inaczej myslą.
Wiesz, bo oni myślą nie tą częścią ciała, co trzeba. Dobrze wiesz co mam na myśli. Jak ich swędzi to ich swędzi
wrr
ja ze swoimi już nie utrzymuje kontaktu bo mój misiek sobie tego nie życzy, kiedyś utrzymywałam ale to była zła decyzja.. bo niektórzy nie chcą się pogodzić z tym ,że już się znimi nie jest.. teraz tylko "cześć" i tak jest najlepiej ![]()
A tak w ogóle, to mimo iż obiecał mi "przyjaźń" - od tygodnia sie nie odezwał
Mam dokładnie tak samo - "chcę być Twoim przyjacielem" było tylko hasłem rzuconym na "pocieszenie" po miażdżącym "Już Cię nie kocham". Utrzymuję większy kontakt z matką mojego byłego, niż z nim samym, chociaż codziennie się widujemy. Jesteśmy na "cześć" i w ciągu tych prawie 4 miesięcy od rozstania rozmawialiśmy dłużej może tylko ze 2 razy.
Chociaż na pewno sporo w tym mojej winy, on rzeczywiście tuż po rozstaniu codziennie pisał do mnie jakiegoś smsa, starał się interesować, ale ja nie byłam gotowa na utrzymywanie z nim takiego bliższego, codziennego kontaktu - dopóki tak aktywnie uczestniczył w moim życiu, nie było mowy, żebym się otrząsnęła i poszła dalej.
Mam taki zwyczaj, że tuż po rozstaniu wsiadam w samolot i lecę do mamy (szczęśliwie osiedlonej w Hiszpanii już od 3 lat). Z dużej odległości najłatwiej mi złapać zdrowy dystans. Z M. rozstałam się na tydzień przed Gwiazdką i chociaż wszystko było już w Polsce gotowe, nie widziałam takiej szansy, żebym miała tu zostać i nie przepłakać Świąt. Nie wspomnę już o tym, że gdy składałam jego mamie świąteczne życzenia (o czym wcześniej go poinformowałam) to okazało się, że słowem jej nie powiedział o naszym rozstaniu. I chyba nic nie bolało mnie wtedy bardziej niż "Ale wpadniesz do nas w styczniu, jak M. pojedzie do Londynu, prawda? Posiedzimy, pogadamy, weź wolne"... Jakbym była pierwszą lepszą randką, o której niepowodzeniu nikomu nie musisz mówić, a nie kobietą, z którą mieszkał i którą regularnie zabierał ze sobą na weekendy do rodziców.
Ech, się rozpisałam!
Z jednym mam kontakt zerowy. Myślę, że bardzo przeżył rozstanie, zresztą trochę przesadzał z dramatyzmem. Drugi ( moja wielka pierwsza miłość) z kolei ostatnio zachowuje się tak jakby mnie podrywał, ale zawsze taki był w stosunku do wszystkich kobiet:) Ciągle coś nas do siebie ciągnie, bo ech dziwna ta nasza historia była. Ciekawie jest i tyle, ale wiem że co było to było. Przez kilka lat się w ogóle nie odzywaliśmy do siebie, więc myślę że na stopie koleżeńskiej jest lepiej i milej:)
ja tam mam kontakty z byłymi ale nie z wszystkimi.. normalnie to wyglada tak jak przyjaciel go traktuje bo dobrze sie znamy i pomagamy sobie na wzajem..
ja z byłym żadnych kontaktów nie mam (300 km odległości) ale jak przejeżdżam obok jego domu to patrze w okna...z ciekawości (?) - nie wiem, chciałabym wiedzieć, że dobrze wszystko u niego, bo rozstanie było burzliwe (ja byłam ta zła)
jakis kontakt jest= zyczenia na urodziny,swieta itp.
Z kilkoma rozstalam sie burzliwie,naszczescie nie widzialam ich od
tamtej pory i raczej nie zobacze.
A z jednym to moge nawet normalnie pogadac.
ogolnie raczej kontaktu nie utrzymuje.
Gadamy od czasu do czasu. Zazwyczaj raz na dwa/trzy tygodnie, ale jak już dojdzie do rozmowy jesteśmy z tego faktu zadowoleni i planujemy spotkanie.
mi moj byly jest mi obojetny a ze mamy 9 letnia corke to od czasu do czasu pogadamy .na razie do niego chyba niedociera ze ja nigdy do niego nie wroce przyzwyczi sie a podrugie nie macie pojecia jakie cyrki potrafi odstawiac ale nie bede go obgadywac ale pamietajcie ze facet o bylej nie ma dobrego zdania
hehe moj kontakt... moja była zabrała mi wszystko co mialem. ale już sobie układam życie od nowa.
Przyznam, że trochę zaniedbałam ostatnio relację z moim byłym, a szkoda, bo to fajny facet. Nadal uważam go za przyjaciela i myślę, że mimo tej chwilowej przerwy spokojnie będziemy w stanie rozmawiać tak jak wcześniej ![]()