netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Tkwić dalej w takim związku czy nie...

10 odpowiedzi3 100 wyświetleńzałożony przez kokosowaa, 05.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Nigdy nie dzieliłam się ze swoimi problemami z innymi osobami, a szczególnie na różnego rodzaju forach. Zawsze starałam się sama z nimi uporać, jednak od niedawna brakuje już mi siły.

Zacznę od początku. Ponad rok temu poznałam chłopaka na czacie. Prawdę mówiąc siedziałam tam, bo czułam się samotna, nie miałam znajomych z mojego miasta,a miałam masę wolnego czasu, którego nie wiedziałam jak spożytkować. Po krótkim czasie przenieśliśmy rozmowę na gg. Na początku nie była to dość intensywna znajomość, pisaliśmy co jakiś czas, bez większych emocji. Jednak z racji tego ze ten chłopak miał maturę przestał się odzywać. Nie pisał przez miesiąc. Tak naprawdę przez ten czas zapomniałam o nim, był mi totalnie obojętny. Po maturze się odezwał. I zaczeło się. Pisaliśmy codziennie. Potrafiliśmy rozmawiać przez pół dnia. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Z czasem zeszliśmy na intymne tematy, zdarzało się nawet, że nasze rozmowy były pełne erotyzmu. Jednak mimo to chłopak wydawał się inteligentny, ogarnięty, zabawny i taki normalny.Prosił o spotkanie, jednak ja odmawiałam bo wstydziłam sie z nim spotkać po tym wszystkim co pisaliśmy. Po jakimś czasie wiedziałam to ta znajomość nie ma sensu jeśli nie przeniesiemy jej w realne życie. Po pół roku spotkaliśmy się. Generalnie wywarł na mnie pozytywne wrażenie i byłam wniebowzięta jako zaproponował kolejne spotkanie. Świetnie z nim mi się gadało, cały czas się śmieliśmy, jednak nie był dla mnie atrakcyjny. Na 3 spotkaniu był pocałunek. Od tamtego czasu zachowywaliśmy się jak para. Chodziliśmy za ręce, przytulaliśmy się, całowaliśmy. Zauroczyłam się. Poznałam jego rodziców i znajomych.On był u mnie parę razy, może z 5. I tak ciągnęło się rok. Za tydzień mamy "rocznice". Pół roku było cudowne. Codzienne rozmowy, spotykaliśmy się dość często, jakieś 3-4 razy w tygodniu (mieszkamy od siebie 40 km, komunikacją miejską podróż trwa 2 godziny). Po 6 miesiącach mój chłopak miał egzaminy na studiach. Widywaliśmy sie raz w tygodniu. Jestem osobą wrażliwą i słabą. Tęsknota wpływa na mnie destrukcyjnie. Najpierw tęsknie  przez co płaczę, póżniej zaczyna mi nie zależeć.Moj chłopak dokladnie o tym wiedział bo wiele razy mowiłam mu o tym. Jednak zdawałam sobie sprawę ile czasu pochłania mu nauka i starałam sobie sama z tą sytuacja radzić. Po sesji pojechał na 2 tyg na targi.  Po tym czasie byłam tak zmęczona tym wszystkim ciągłym płaczem, mysleniem cały czas o nim, że mialam juz dość. Powiedziałam o mu o tym wszystkim. Powiedziałam też, że ja już nie wiem czy go kocham. Spytał sie czy chce odejśc, powiedziałam ze nie i że chce zdeby bylo tak jak dawniej. Mój chłopak obiecał mi że będziemy sie częśćiej spotykać i ze bedzie sie starał. Po jakimś czasie znów było wspaniale smile Pomimo studi dziennych zaczał pracować. Znów nasze spotkania ograniczały sie do jednego tygodniowo, jednak starałam się być wyrozumiała. Po mojej maturze podczas spotkania zobaczyłam smsy od jakijś dziewczyny do niego.Przyznaje się. Weszłam w jego skrzynke odbiorczą. Pisała, że jest napalona i mokra. On także pisał do niej zbereźne rzeczy. Przyznałam mu się ze przeczytała to. On powiedział ze to nic takiego. Wyśmiałam jego słowa. Znienawidziłam go. Nie rozumialam jako on mógł mi to zrobić. Przecież mówił ze mnie kocha. Współżyliśmy. Zerwałam z nim kontakt. Wyjechałam w góry. I strasznie mi go brakowało. Cierpiałam, nie radziłam sobie z tym. Zrozumialam jak bardzo go kocham i potrzebuje. Napisałam do niego. Najpierw była kłotnia i wyciąganie wszystkich brudów z przeszłości, a potem szczera rozmowa. Powiedział, że on był uzależniony od cyber seksu i to było silniejsze od niego. I ze juz nigdy tak nie zrobi. Uwierzyłam mu, wkońcu poznaliśmy sie w podobny sposób. Znow zaczelismy sie spotykać i było wspaniale. Jednak od jakiegoś czasu czuje, że mi czegoś brakuje. Czasami wydaje mi sie że go nie kocham i że przyzwyczaiłam sie do niego. Teraz ma poprawki. Znowu rzadko się widujemy i rzadko piszemy. Wczoraj sie pokłociłam z nim o to, że gdybym ja do niego nie napisała to on potrafił by cały tydzień się do mnie nie odzywać. A zaczeło się od tego ze przedwczoraj mi napisał smsa odpisałam mu a on pozniej nic nie odpisał. Zapytałam wczoraj dlaczego. Odpowiedział ze nie wiedział co. No tak skoro nie wiedział co to lepiej wogole sie nie odzywać. Codziennie płaczę z jego powodu i on doskonale o tym wie. Nie raz płakałam przy nim. Raz zapytał się po co ten cyrk zrobiłam (chodziło o płacz). Bardzo mnie to zabolało. Generalnie jestem nieśmiała i wstydliwa. Jeśli przebywam wsród jego znajomych to nic a nic sie nie odzywam, nie umiem wydusić z siebie słowa. Kiedyś jak miał razem ze mna"wyjsc na fajka" z kolegami, poprosił zebym otworzyła się przed nimi. Powiedziałam mu ze nie potrafie. On na to powiedział ze jego koledzy smieja sie z niego ma dziewczyne nie mowę. Powiedzialam mu ze fajnie ze zalezy mu na opini innych, a on odpowiedział ze zalezy mu na normalności. I to był gwodz do trumny. Jestem taka osoba ze wszystko biore do siebie i wszystko analizuje. Jeszcze bardziej jestem wstydliwa przed jego kolegami od tamtej pory. Oczywiście po jakims czasie mu powiedzialam ze to mnie zabolało i że wogole nie pomaga mi w walce z nieśmiałością. Nie wiem co mam robić. Mam już dość tego wszystkiego. Jestem zbyt wrażliwa i  słaba na związki. Czasami myślę, że powinnam się rozstać z nim. Nie wiem czy go kocham. Ten cały związek sprawia mi ból. Nie potrafie się nim cieszyć. Zawsze znajdę coś, żeby sprowokować kłotnie. Oczywiście później płaczę. Jeśli jest dobrze miedzy nami to wmawiam sobie że mój chłopak nie pociąga mnie fizycznie. Przyznam, że nie jest on atrakcyjny i on też czasami mowi ze dziwi mi sie ze jestem z takim brzydalem. Jednak jak jest nie ogolony i ma krotkie włosy jest dla mnie przystojny, i uwielbiam jego wzrok i oczy. Nie wiem co robić. Nawet nie wiem po co pisze to wszystko na forum. Chyba poprostu musialam sie wygadać.

2

Odp: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Szczerze?
ja bym zerwała. Jak jest uzależniony od cyber seksu to bez leczenia się nie wyleczy. To po pierwsze a po drugie, oboje się zachowujecie jak dzieci (bez urazy) ale kłótnie oto czy pisze czy nie.. no proszę..

3

Odp: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Nie wiem czy w ogóle powinnam się wypowiadac bo sama mam pewne problemy i szukam rad na tym forum ale zaryzykuję smile
Ja gdybym przeczytała takie smsy w telefonie mojego faceta, to niestety ale nie miał by już u mnie czego szukac. Sprawa jest prosta, chłopak jest uzależniony a Ty go z tego nie wyleczysz. Mimo szczerych chęci.
Jeśli chodzi o kwestię tego, że Twój chłopak nie ma czasu.. musisz to zrozumiec i nie robic mu z tego tytułu awantur. Sama wiem, że jest to uciążliwe, przerabiałam to nie raz, kiedy ja ślęczałam nad egzaminami czy projektami i nie mogłam widziec się z chłopakiem. Po pewnym czasie oboje nauczyliśmy się to akceptowac i da się z tym życ smile no ale w Twoim związku akurat nie to jest problemem.
Moja rada... odpuśc go sobie, szkoda łez i nerwów. Wiem, że łatwo tak mówic ale jesteś młoda a życie z takim człowiekiem w najlepszym wypadku doprowadzi Cię do depresji

4

Odp: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Widze, że wszystko bardzo przeżywasz, potrzeba Ci trochę dystansu do tej całej sytuacji...
Powinnaś bardziej skupić sie na sobie i na swoim życiu. Zadręczasz się tym związkiem.
Nie myśl ciągle o nim, zrób coś dla Ciebie.
I zastanów się, czy warto być z facetem uzaleznionym od cyber seksu. Nie ufasz mu i będziesz się tylko tym cały czas dręczyć...

5

Odp: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Dziękuje za odpowiedzi.

Prawdę mówiąc rozum mówi mi żeby odejść, bo nie wydaje mi się żeby coś się zmieniło. Nawet jeśli to na krótki czas. I wiem, że tak będzie lepiej dla mnie. Natomiast serce przeczy rozumowi. Po prostu nie wyobrażam sobie totalnie zerwać z nim kontaktu. Zależy mi na nim.

Co do cyber seksu. Minęło 3 miesiące od tamtej sytuacji. Obiecał, że skończy z tym i że bardzo tego wszystkiego żałuje. Podobno od tamtego czasu już tak nie robi. Oczywiście nie wiem czy to prawda czy nie. Nawet jeśli tak jest, to zdaję sobie sprawę z tego, że w przyszłości znowu może się to powtórzyć.

I wiem, że kłótnie o to czy na pisze czy nie albo o spotkania są żałosne i dziecinne. Nigdy nie mogłam pojąć koleżanek, które właśnie o takie rzeczy się kłóciły. Staram się być wyrozumiała i akceptować to . Jednak jak widzę moje rodzeństwo jak codziennie się spotykają ze swoimi partnerami to jest mi po prostu przykro i tyle.

6 Ostatnio edytowany przez fairytale (2012-09-06 11:45:30)

Odp: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Zależy Ci na nim, ale dlaczego? Na pewno nie dlatego, ze jesteś z nim szczęśliwa. Pewnie boisz sie samotności. A to beznadziejny powód, aby z kimś być.

Może będę tutaj uogólniac i będę niesprawiedliwa, ale ja mam taki pogląd, że ludzie szukający szczęscia i partnera na necie najczęściej mają jakieś problemy ze sobą. Bo normalny, zdrowy człowiek znajdzie szczęście w życiu realnym. A na necie można zawsze założyć jakąs maskę i udawać kogos, kim się nie jest.... Dlatego to takie wygodne.
Bez urazy, ale znam trochę osób i trochę związków przez neta... I z moim obserwacji wynika, że lepiej szukać partnera w życiu realnym.

Wracając do Twojego faceta, to wydaje mi sie że on nie jest godny zaufania. A odległość między Wami sprawia, że nawet nie wiesz czy on nie ma tam kogoś na boku... Bardzo prawdopodobne, że nadal pisze sobie przez neta z jakimiś laskami.
Zresztą sama mu nie ufasz i nie jesteś z nim szczęśliwa. Według mnie nie warto tego ciągnąć, ale to Twoja decyzja. Jeżeli ochłoniesz i zacziesz być zadowolona z życia to może i ten związek ma sens, ale jeżeli masz się ciągle przez niego zamartwiać.....

7

Odp: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Może będę tutaj uogólniac i będę niesprawiedliwa, ale ja mam taki pogląd, że ludzie szukający szczęscia i partnera na necie najczęściej mają jakieś problemy ze sobą. Bo normalny, zdrowy człowiek znajdzie szczęście w życiu realnym. A na necie można zawsze założyć jakąs maskę i udawać kogos, kim się nie jest.... Dlatego to takie wygodne.
Bez urazy, ale znam trochę osób i trochę związków przez neta... I z moim obserwacji wynika, że lepiej szukać partnera w życiu realnym.

Ja ponad połowę moich znajomych poznałem właśnie przez internet. Po prostu przez tematyczne fora i portale. Łączy nas wspólna pasja, zainteresowania itp. Więc jak najbardziej można znaleźć ciekawych znajomych przez internet i jeśli przerodzi się to w związek - to w sumie dobrze, bo może być to coś wspaniałego.

Ale jeśli ktoś przez internet szuka na siłę swojej połówki, to faktycznie może wyjść niezły kwas...

8

Odp: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Wiesz Yoghurt, jezeli chodzi o ludzi, którzy po prostu lubią udzielać się na forach czy gdzies tam i w ten sposób się poznają to być może sprawa wygląda inaczej. Ale osoby, które szukają na necie partnera jakoś niezbyt dobrze mi się kojarzą. Ale tak jak napisałam powyżej, pewnie jest to niesprawiedliwy pogląd, bo na pewno są także fajni ludzie, którzy szukają drugiej połówki przez internet. Ale ja akurat z doświadczenia znam samych loserów, którzy po prostu przez neta mogli kozaczyć i udawac kogoś innego. Ja nie umawiałam się nigdy z nikim z neta i nie szukałam partnera w ten sposób.. Ale tak sie składa, że poznałam ludzi, ktorzy własnie poprzez neta szukają drugiej połówki i mam ich w znajomych na fb, rozmawiamy i widze też co się wyrabia... I powiem że to patologia big_smile

9 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-09-06 13:12:27)

Odp: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

A Ja się martwię bardziej o Autorkę niż ten wybryk z cyber sexem . Mam wrażenie, że jakbyś mogła to owinęłabyś chłopaka jak bluszcz i już nie wypuściła.
Jednocześnie boisz się samotności i związku z chłopakiem.  Nie chcesz być sama, ale z nim też nie chcesz być. Raz bez niego żyć nie umiesz, a za chwilę zastanawiasz się czy go kochasz. Ja wiem co czujesz, bo sama byłam taką histeryczką w twoim wieku i w perspektywy widzę jaka to masakra była. "Och jak mi źle, jaka jestem nieszczęśliwa, On mnie nie docenia, nie kocha"

Wiesz skąd się to bierze? A stąd, że nie ma u Ciebie za grosz pewności siebie. Uważasz, że nie jesteś ciekawą osobą, że wszystkich nudzi to co mówisz, że nikt nie chce cię słuchać i wolisz nic nie mówisz, żeby nikt Cię nie obgadywał. Czyż nie jest tak? To samo, choć w mniejszym stopniu, czujesz w stosunku do swojego chłopaka. Boisz się, że on też tak o tobie może myśleć.

Masz pretensje do chłopaka, że nie chce Ci pomóc przełamać nieśmiałości. Sęk w tym, że to TY sama musisz ją w sobie przełamać. Zobacz. Ktoś się w tobie zakochał, to znaczy że wcale nie jesteś beznadziejna i nieciekawa. I jak rozmawiacie w grupie to się dziewczyno odzywaj, jak się nie będziesz przełamywać to Twój strach przed ludźmi będzie się tylko pogłębiał

Rozumiem, że ty nie masz żadnych znajomych, nie wychodzisz z koleżankami na piwo, do kina czy gdziekolwiek (jeśli źle zrozumiałam to przepraszam), natomiast Twój chłopak jest bardziej towarzyski i potrzebuje wolności. Niech zatęskni za tobą. Nie odzywaj się do niego pierwsza.  Każdy człowiek ucieknie od osoby, która wiecznie ma pretensje. Wiecznie pisze smsy o treści "Dlaczego się nie odzywasz" itd.

Gdy poznałam mojego męża dzieliło nad 460km i widywaliśmy się raz na miesiąc, ale za to dużo na telefonach wisieliśmy. I przez rok tak było, ale potem zamieszkaliśmy razem.

10

Odp: Tkwić dalej w takim związku czy nie...

fairytale, jestem tego samego zdania na temat ludzi szukających miłości w internecie. Tak jak Ty uważam, że tacy ludzie mają jakieś problemy. Ja miłości nie szukałam, nawet znajomych nie szukałam, po prostu chciałam z kimś pogadać, ot tak. Dlatego z początku nie chciałam się z nim spotkać. Jednak po jakimś czasie byłam po prostu ciekawa tej drugiej osoby.

LeeBee, dokładnie jest tak jak piszesz. Jestem nie pewna siebie, uważam się za nudną i nie ciekawą osobą. Jednak jak kogoś dłużej znam to wszystko mija. Sam mój chłopak się mi dziwi jak bardzo się zmieniam jeśli obok jest jego jakiś znajomy. Z rozgadanej dziewczyny w nieśmiałą i zakompleksioną. I to nie jest tak, że nie mam znajomych. Mam, ale nie w moim mieście.

Czuje, że powinnam z nim zerwać, ale chcę być w 100% pewna swojej decyzji, i nie żałować jej potem.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tkwić dalej w takim związku czy nie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026