Współżyję ze swoim chłopakiem już ponad rok, i tak też biorę tabletki anty. Przez ten cały czas kochaliśmy się albo w prezerwatywie, a jak nie tak, to mój ukochany kończył poza mną. Mówi, że boi się niechcianej ciąży. OK, tyle mogłam znieść. Ale truję się tabletkami chyba po to, żeby właśnie nie zajść w ciążę! Wiadomo, że w prezerwatywie doznania są mniejsze, a gdy on przerywa w ogóle odechciewa mi się wszystkiego. Daje mu do zrozumienia, że jest to bezpieczne, pokazuję mu fora, i nic. Nie chcę go do niczego zmuszać, ale to dosyć dziwne. Co byście zrobiły na moim miejscu? Zaprzestały brania tabletek, seksu czy dalej usiłowały zmusić do kończenia w sobie? Uważam, że to ostatnie jest trochę niestosowne, no ale.. Chciałabym w pełni uprawiać seks z moim ukochanym bez obaw żadnych, a nie tak jak jest dotychczas.
Podobne tematy
Nie truj się tabletkami. Kochajcie się w gumie i do końca penis w cipce. Ja z żoną 6 lat tak się kochałem i jakoś ciąży nie zaliczyliśmy. Oczywiście jest takie ryzyko.
Wiele razy baliśmy się, stresowaliśmy, bo wydaje się, że jakiś waleczny plemnik zostanie na palcu, potem wskoczy do vaginy, przejdzie kilkanaście cm i zapłodni. Heheheh... wiem, że to nie jest racjonale, ale zawsze człowiek jest iskierka niepewności.
A pękła Wam kiedyś guma? Nam nigdy, ale zawsze D***rex Cl***sic -- te zielone. No i instrukcję przeczytajcie -- guma musi mieć z przodu trochę luzu, nie może szorować suchych powierzchni, nie może stykać się z oliwką.
Sam22, wiesz, właściwie to Wy czasami/ a nawet często macie przedwczesny wytrysk, czyli tak naprawdę jakbym miała mieć dziecko to bym miała już dawno dużo razy
Powiem tak, nie lubię prezerwatyw! Nie umiem się wtedy rozluźnić, nie jest mi tak przyjemnie, a w efekcie otarcia. I odpowiadam, nie, nie pękła nigdy gumka
Parę razy chłopak powiedział "ah, spróbujemy, najwyżej" ale gdy przyszło co do czego to 'spuścił się' po za mną...
Jesteś facetem, to powinieneś zrozumieć drugiego faceta. To doradź mi, jak mam go przekonać, żeby się tak nie bał? Czy to nie możliwe? ![]()
Ja też jestem facetem i nie rozumiem twojego partnera. Tym bardziej, że zajść w ciążę wcale nie jest tak łatwo, jak się wydaje.
Tym mocniej go nie rozumiem, że przecież nie jesteś przypadkową dziewczyną (wobec której takie obiekcje i strach byłby w pełni zrozumiały), ale jego partnerką. Może właśnie w tym leży problem, że on nie dojrzał jeszcze do poważnego związku i seksu? Uprawiając seks (zwłaszcza z osobą, wobec której się deklaruje miłość) trzeba umieć zaakceptować pewne następstwa - takie właśnie jak ciąża.
Powiem tak, nie lubię prezerwatyw! Nie umiem się wtedy rozluźnić, nie jest mi tak przyjemnie, a w efekcie otarcia.
Hmmm... nigdy nie mieliśmy otarć. Ja ani moja żona nigdy nie narzekaliśmy na gumki (wyjątek -- chyba Un***mil Sk*n smierdzą gumą, więc zostaliśmy przy D*rex Clasi*c). Gdzie masz te otarcia -- u wejścia na wargach? To może trzeba żelu dać?
Co do ciąży -- pierwsza natychmiast, druga nie wiadomo skąd, ale też natychmiast, a o trzecią to musieliśmy się starać dwa albo trzy lata -- dwa lub trzy lata seksu bez gumy, bez żadnych zabezpieczeń. Zatem wiem jaka jest różnica z gumą i bez gumy.
Parę razy chłopak powiedział "ah, spróbujemy, najwyżej" ale gdy przyszło co do czego to 'spuścił się' po za mną...
Jesteś facetem, to powinieneś zrozumieć drugiego faceta. To doradź mi, jak mam go przekonać, żeby się tak nie bał? Czy to nie możliwe?
Prosta odpowiedź: Tak! Nie da się mu wytłumaczyć, żeby nie bał się zrobić dziecka.
Podobnie jak wiara w plemnika-Rambo, który przeskakuje pół metra i robi dziecko, to tak samo twój chłopak może NIE wierzyć w tabletki, może gdzieś wyczytał, że ktoś wpadł a były tabletki i uznał, że wytrysk poza pochwą to najlepsze rozwiązanie. Niech poczyta najpierw, bo takie uciekanie w momencie wytysku jest na pewno nerwowe. Tabletki mogą być super, ale jak źle zażywasz, to co wtedy?
Po drugie -- co wolisz -- gumę na penisie i czuć jak pulsuje w cipce, czy bez gumki ale z jego stresem i spermą na prześcieradle? Może zacznijcie z gumą, a potem jak będziecie robić dziecko to pójdziecie na całość? Chcesz aby on się przełamał i nie bał, więc może to Ty przełamiesz się i zaakceptujesz gumę, chociaż przez jakiś czas?
Po drugie -- co wolisz -- gumę na penisie i czuć jak pulsuje w cipce, czy bez gumki ale z jego stresem i spermą na prześcieradle? Może zacznijcie z gumą, a potem jak będziecie robić dziecko to pójdziecie na całość? Chcesz aby on się przełamał i nie bał, więc może to Ty przełamiesz się i zaakceptujesz gumę, chociaż przez jakiś czas?
I w ten oto sposób zamiast on wyzbyć się irracjonalnych lęków, to skażesz ją na mało satysfakcjonujący seks, a w efekcie i narastające problemy.
Przecież ona i tak uprawia seks w gumce pomimo zażywania pigułek. Jak jest gumka to uprawiają seks "normalnie", a jak nie ma, to stosunek przerywany. Myślisz, że świadomość, że kobieta odstawiła pigułki mu pomogą? Okłamywanie partnera w tak istotnej kwestii byłoby niewłaściwe.
Jeśli facet ma taką blokadę, że rozmowa o jej odczuciach, otarciach i badania statystyczne do niego nie przemawiają to jedynym lekarstwem może być czas (i ciągłe wałkowanie tematu, aż zrozumie i się przełamie).....lub zmiana partnera.
Ja ze swoim mężczyzną robimy do końca bez niczego już bardzo długi czas i nic ...Jestem gotowa na dziecko ,on też ( on 28 ja 24 lata) z tym że jedno mnie dziwi ,Nie rozmawiamy o ślubie( ja bym chciała w przeciągu dwóch lat ) on chyba wręcz unika tego tematu ,więc co,dziecko ok ,jakby było nic by się nie stało ,nawet było by fajnie ale ślub to całkiem inna kwestia ,nie wiem co o tym myśleć.
Może jego filozofia jest taka: goły penis w cipce = dziecko. I nic na to nie poradzi...
Współczuję Ci. Mój też się na początku trochę schizował, bo jestem jego pierwszą "pigularą", ale szybko dał sobie wytłumaczyć, że to pewne rozwiązanie. Może spróbuj na spokojnie, poważnie porozmawiać ze swoim. Powiedz, że pigułki to najskuteczniejsza metoda i nie ma się czego bać, że gumki Cię wysuszają i masz później otarcia, a wychodzenie w trakcie Cię frustruje i psuje klimat- w końcu te końcowe ruchy często bywają kluczowe dla orgazmu, więc skoro on się tak boi, a Ty masz nie być zaspokojona i jeszcze poocierana, to wolisz już wcale się nie kochać. Mi by się odechciało chyba.
Ja by uniknąć problemów założyłam sobie wkładkę i teraz z moim mężem robimy to jak króliki
kiedy najdzie nas ochota.
Ja by uniknąć problemów założyłam sobie wkładkę i teraz z moim mężem robimy to jak króliki
kiedy najdzie nas ochota.
No gratuluję. Złota łopatka za odgrzebanie tematu sprzed 11 lat.