Hej, po prostu chcę się komuś wygadać, a nie mam komu :C
Z moim chłopakiem jestem od 9 miesięcy, jesteśmy dosyć młodzi (17 lat) i widujemy się codziennie. Teraz wyjechał na 2-3 dni (sprawy losowe), a ja czułam się dzisiaj ... jakbym mi się trochę świat zawalił. Cholernie go kocham, a on mnie. Ale jest bardzo zazdrosny o mnie, nie mam już kolegów, ale tracę też przyjaciółki. On mi nie zabrania, ale mówi, że będzie mu przykro, że on woli spędzić czas ze mną, a nie kolegami, ale on mi niczego nie zabrania. I w ten sposób wywołuje na mnie trochę presji. Rzadko się spotykam ze znajomymi od tak (On, rok szkolny i nauka), ale czasami potrzebuję chwili dla siebie. Ostatnio też częściej się kłócimy. Raz powiedziałam mu, że daję nam 2 tygodnie, bo mam dość - wpadam już w jakąś depresję, stres, nerwicę powoli? Później mieliśmy odpocząć od siebie, ale on się zmienił dla mnie i było dobrze. Jest na każde moje zawołanie i skinienie. Taki mężczyzna to dla mnie ideał. Jak tylko ktoś źle na mnie spojrzy, to zwraca uwagę, broni mnie. Nie da złego słowa powiedzieć o mnie. Dzięki niemu wyszłam z 3 nałogów (papierosy, alkohol, narkotyki). Wiem,że to ta miłość na całe życie,ta jedyna. Ale ta zaborczość o mnie... zazdroszczę czasami innym, że mają czas dla siebie. Ja niby też mogę, ale on wtedy siedzi w domu i jest smutny, a nie mogę tego znieść. Jak mu mówię, idź spotkaj się z kolegami - to on mówi, że nie chce. Ehh... potrzebowałam tego ![]()