Nasze małzeństwo było bardzo udane. Bylismy razem 7 lat , 5 lat w małżeństwie. Było nam razem cudownie. Mieszkalismy sami, po dwoch latach zaszlam w ciąże. Urodzila sie Emilka, bylo cudownie.Pierwsze wakacje Emilki spdzilismy w Grecji, bylo rewelacyjnie. Ogolnie duzo razem podrozowalismy. Bylam z nim bardzo szczesliwa, a zaufanie bylo u mnie na pierwszym miejscu, niestety to zaufane mnie zgubilo......:-(((( problemy rozpoczely się w marcu tego roku. Kompletnie sie zawiesił, nie rozmawial ze mna, ignorował mnie. Kompletnie nie rozumialam tej sytuacji...klocilismy sie czesto, jednak ja nie przypuszczalam nadal ze w gre wchodzi ta trzecia......w kwietniu sie wyprowadzil, powiedzial ze potrzebuje czasu, ze musi to wszystko przemyslec, i abym jego wyprowadzke traktowala jak wyjazd na delegacje...plakalam strasznie, prosilam zeby tego nie robil....wyprowadzil sie, przjezdzal tylko na weekendy z brudnymi ciuchami, a ja mu pralam , prasowalam i wyprawialam na kolejny 'odpoczynek" ode mnie....swiete wielkanocne spedzilismy jeszcze razem, poswiecilam sie dla rodziny, upieklam jego ulubione ciasto, zrobilam ulubiona salatke, nie pojechalam nawet do swojej mamy, chcialam ten caly switeczny czas poswiecic tylko naszej trojce. Ale w drugi dzien swiat wieczorem ten sie pakuje, zamarlam, nciagnelo mnie na wymioty, pytam co robi, a ten ze sie wyprowadza i ze wroci w weekend. Jak zwykle plakalam, wyobrazcie sobie ze spakowalam mu ciasto, salatke, zeby nie by glodny....po swietach w kwietniu cos we mnie drgneło....przypomnialam sobie ze kreciła się koło niego pewna kelnerka....pracują pod jednym dachem ale w innych branzach....zaczelam cos jednak podejrzewac, plakalam przed nim zadajac mu pytanie" czy ktos stanal miedzy nas" odpowiadal ze nie, kiwal glowa, byl totalnie zagubiony, zamotany. widac bylo ze ma cos na sumieniu.. to bylo straszne. oklamywal mnie do samego konca. zdecydowalam sie na psychologa....poszedl na jedna wizyte nawet ze mna, ale ta wizyta to byl smiech na sali...upokorzyl mnie tam poniewaz kiedy psycholog zadala mu pytanie "czy podczas wyprowadzki brakowalo panu zony??" odpowiedzial ze " w pewnym sensie tak, poniewaz zona o mnie dbala, brakowalo mi wyprasowanych ubran, sniadania na stole", bylam dla niego zwyczajna pomoca domowa, kura domową. ogolnie bardzo o niego dbalam, kupowalam mu ciuchy, dobre perfumy, pralam, prasowalam, przygotowywalam mu ciuchy do pracy, mial za dobrze......w maju zupelnie odkrylam prawde, zaczely splywac od znajomych infomacje ze byl widziany z kelnerką, ze sie z nia spotyka.....to byl cios, chcialam to jeszcze ratowac, szukalam pomocy w kazdym...dzwonilam do jego rodzicow, babci, oni byli bezradni.....nie umieli mi pomoc. 26 maja wyprowadzilam sie z domu, jemu to bylo na reke, odetchnal z ulga ze prawda wyszla na jaw, i ze nie musi mi nic tlumaczyc....nawet napisal smsa 26 maja "pozwol mi odejsc, takich jak ja masz na pęczki"....zostalam upokorzana do dna...;-(((( Bolalo, oj bolało..moge powiedziec ze boli nadal. on poprostu sie w niej zakochał, nie mialam zadnych szans w walce o nas....
wiem tyle, ze spotyka sie nadal z ta małolata, byli nawet gdzies na wakacjach razem..a ja zostalam z dzieckiem 2-letnim, Moje dziecko bardzo kocha ojca, w kazdy dzien go wola, i rozklada rece ze taty nie ma. To jest dla mnie bardzo bolesne. A ten ma klapki na oczach, i nie dostrzega zla ktore nam wyrzadzil. Nawet nie przeprosil i do dzisiaj nie wyznal mi prawdy. staram sie jakos zyc, mieszkam w osobnym mieszkaniu ale u rodziców. Jest w miare dobrze ze mną, spotykam sie ze znajomymi, w przeciwnym wypadku chyba bym oszalała. historia ktora mnie dotknela jest bardzo smutna i przykra. Nie zcze nikomu przez to przechodzic...moj maz okazal sie zwyklym szczeniakiem, osoba która kompletnie nie dorosla do zycia w rodzinie.
Czy myslicie ze on kiedykolwiek pozaluje swojej decyzji?????
nawet nie wiecie jak bardzo mu tego zycze...moze i jestem msciwa, ale jak narazie tylko tym sie kieruja- zemstą......:-(((
1 2012-08-25 17:14:33 Ostatnio edytowany przez martula_26 (2012-08-25 17:23:10)
Podobne tematy
jejku ja nie wiem co w dzisiejszych czasach kieruje tymi facetami no szlak by to .To co sie dzieje to jest cos niewyobrazalnego. W dzisiejszym swiecie mozna kogos oklamac porzucic od tak matko kiedy o takich rzeczach sie nie slyszalo to jest jakas makabra. Jeden drugiego nie szanuje jeden drugiego gnebi , zadaje bol . naprawde jak przeczytalam ze napisalas ze jakos sobie radzisz to jestem pelna podziwu naprawde takim osoba naleza sie brawa. Jestes mega silna dajesz rade od maja, wiem jak boli zdrada mnie tez teraz rzucil facet dla innej, bol niesamowity ale trzeba isc dalej. jestes silna dasz sobie rade znajdziesz faceta ktory pkocha ciebie i twoje dziecko bedziecie bardzo szczesliwi Bog Ci to wynagrodzi tylko trzeba byc cierpliwym i spokojnie na to czekac. Trzymaj tak dalej !!
aaa i dodam ze ten twoj maz to gnojek do potegi nie warto byc z kims takim ! jestes zbyt fajna kobieta zeby czas z takim marnowac , ktory nawet prosto w oczy nie potrafi powiedziec o co chodzi.
Mysle,ze kiedys pozaluje.Minie zauroczenie i zateskni za wygodnym zyciem przy Tobie.Nie wiadomo,czy bedzie mial odwage przyznac sie do tego i watpie,zeby bylo warto go przyjac.Domyslam sie,ze jest Ci bardzo trudno w tej chwili,ale wierz mi ze zycie z facetem,ktory zrobil "tylko" maly skok w bok tez nie jest fajne.Pozdrawiam.
Moja historia jest naprawde wyjątkowa, uwierzcie mi ze kochalam go bezgranicznie, a cios jaki mi zadał..oj na dlugpo pozstanie w mojej pamieci. Wobrazcie sobie ze dzwonilam do tej panny, pisalalm smsy, ona mi odpowiedziala ze ona mi rodziny nie rozbila, i abym winy poszukala sama w sobie. Malo tego zadzwonilam do jej rodziny, jej mama smiala sie ze mnie i z ironia mi odpwoiedziala " meza trzyma sie na sznurku" ;-(( przykrem prawda?
Dziewczyny piszcie do mnie, wspierajcie.....
chetnie wyslucham jakaś podobna historie, mi dodaje to sily ze nie tylko ja zostalam tak upokorzona...nie odbierajcie tego ze ciesze sie z czyjegos nie szczescia, ale poprostu utozsamiam sie z innymi kobietami majacymi ten sam problem co ja:-(((
Moja historia jest naprawde wyjątkowa, uwierzcie mi ze kochalam go bezgranicznie, a cios jaki mi zadał..oj na dlugpo pozstanie w mojej pamieci. Wobrazcie sobie ze dzwonilam do tej panny, pisalalm smsy, ona mi odpowiedziala ze ona mi rodziny nie rozbila, i abym winy poszukala sama w sobie. Malo tego zadzwonilam do jej rodziny, jej mama smiala sie ze mnie i z ironia mi odpwoiedziala " meza trzyma sie na sznurku" ;-(( przykrem prawda?
Dziewczyny piszcie do mnie, wspierajcie.....
chetnie wyslucham jakaś podobna historie, mi dodaje to sily ze nie tylko ja zostalam tak upokorzona...nie odbierajcie tego ze ciesze sie z czyjegos nie szczescia, ale poprostu utozsamiam sie z innymi kobietami majacymi ten sam problem co ja:-(((
Kazda historia jest wyjatkowa-bo kazda jest inna. Tutaj na tym forum niestety wiele takich smutnych historii czasem bardzo podobnych..
martula_26 najlepsze co teraz mozesz zrobić to całą swoja energię skupić na sobie i na dziecku. Nie kontaktuj sie z tą dziewczyną i jej rodziną. Nic Ci to nie da. Nie dawaj ten pannie wiecej satysfakcji..niepotrzebnie tylko bedziesz sie denerwować.
A twój mąż cóż...po co walczyć o kogoś kto ma nas gdzieś? Za jakiś czas pewnie sie opamięta i bedzie chciał wrócić-a Tobie życze wtedy zebyś juz Ty tego nie chciała. Ja tak zrobiłam i choc było cięzko nie załuje.
Wiem jak boli zdrada, rozstanie. Ale wierz mi nie warto czekać na kogos kto tak podle się zachowuje...
Zadbaj o siebie, wychodź do ludzi.Zobaczysz, ze za jakis czas staniesz na nogi.
martula, mozesz sie cieszyc, ze uwolniłaś się od tego dupka, zaslugujesz na faceta, ktoremu będzie na tobie zależało i poświęci się tobie w całości
twój eks to zwykły gnojek, tchórz, który nie miał odwagi powiedzieć ci wprost jak a jest sytuacja, a ten sms? proszę cię , tak robią gimnazjaliści
myślę, że małe są szanse, żeby chciał wrócić, wybrał inną i zrobił to z premedytacją, ja bym nie umiała wybaczyć, a nawet jeśli będzie chciał wrócić to jest ogromna szansa, że zdradzi cię znowu
ale chcę ci zwrócić uwagę, żebyś nie przyjmowała roli wycieraczki, żadnego prania jego brudnych ciuchów, podlewania kwiatków, karmienia kota itp. koniec i tyle, żyj swoim życiem, nie kontaktuj się z jego kochanką, bo nic nie osiągniesz, co najwyżej kelnerka pomyśli, ze jesteś żałosna (eks pewnie to samo, bog wie co on jej o tobie nagadal)
a co do dziecka, sprobuj z nim pogadac czy ma zamiar brac udzial w jego wychowaniu czy nie i natychmiast zaloz sprawę o alimenty, to tez jego dziecko, niech nie mysli, ze będzie się bawił z panienkami, a ty sama będziesz harować jak wół na siebie i dziecko
a btw twoja historia wcale nie jest wyjątkowa, takich historii jest mnóstwo, poczytaj sobie to forum, co drugi wątek opisuje prawie identyczną sytuację: "było NAM tak dobrze, mówił, że mnie kocha i NAGLE zostawił mnie dla innej" czasem jeszcze "z dzieckiem"
aż dziw bierze, że takich facetów-palantów jest tak wielu
nie martw się, będzie dobrze, też zostałam wymieniona na inny model
9 2012-08-25 22:22:42 Ostatnio edytowany przez martula_26 (2012-08-25 22:26:57)
Dzieki za wsparcie. To dla mnie duzo znaczy. Tak moj eks to kawał gnoja, przykre i tyle. Marze tylko o jednym: zeby chciał wrócić , zeby mnie blagal o przebaczenie a ja wtedy zrobilabym to co on, bez zadnych skrupułów olałabym go tak jak on potraktował mnie.
No widzicie dziewczyny ja swoją historie traktuje jako wyjatkową ponieważ mnie się wciąż wydaje że to tylko ja mam taką sytuację, ze jestem tą jedyna na tym swiecie, ktora facet zostawil. Dlatego zapisalam sie na to forum zeby przejrzec na oczy, zeby zapoznac sie z historiami innych kobiet, to chyba pomaga.
Już nie pisze do tej kelnerki, dalam juz jej spokoj, jemu w zasadzie tez. teraz nasze kontakty sa tylko w sprawie dziecka. Ale ogolnie ten czlowiek stal sie tak obcy dla mnie ze ja juz nawet nie umiem z nim rozmawiac. Nie moge tez na niego patrzec. Nie nawidze go. Nigdy w zyciu nie wybacze mu tego co zrobił mi i dziecku.
Powiedzcie mi teraz dziewczyny czy na moim miejscu wziełybyście rozwód z orzeczeniem o winie???? Bo w zasadzie narazie tylko to mam w głowie. Chce gnoja upokorzyc. Ja go naprawde nie nawidze.
Doradzcie mi, proszę. Wiekszośc z was pewnie juz jest po rozwodach wiec napiszcie jak to si wszystko odbywa.....
czekam na info
Martula_26 znam ten bol...Dzis sie dowiedzialam, ze poznal kogos...mielismy ostatnio troche problemow, ale nie przypuszczalam, ze tak to rozegra...Niby spotkali sie tylko 3 razy i rozmawiali, ale i tak boli cholernie...i jeszcze bezczelnie zapewnial przy tej rozmowie, ze jestem mu bliska...
Jest nas więcej w sytuacji podobnej do twojej.
http://www.netkobiety.pl/p1160257.html#p1160257
Ja nie rozumiem jak jednej strony mozna zapewniac o bliskosci a z drugiej oszukiwac i spotykac sie z inna...stracilam wiare w facetow...
Dziewczyny to wszystko jest straszne. Faceci to kompletne swinie, nie myslą rozumem, ale swoimi gaciami.....wiecie co dzisiaj bylam w kosciele, przyglądałam się małżeństwom....zastanawiałam sie " jak oni to robią że są razem"??? , a tak wogóle to jak widzialam niektóre kobiety, zaniedbane do potegi n-tej, a faceci przy nich całkiem przystojni...dajcie recepte dlaczego tak jest?? ja zawsze starałam sie byc atrakcyjna, zdbaną, nawet to nie pomoglo. Poprostu zdradzil mnie z brzydsza, młodszą....ta kelnerka to postrach kotów...nie wiem co tym dupkiem kierowało, nie mam pojecia.
Kochane, z całego serca utozsamiam sie z wami.....jesteście mi bardzo bliskie, dlatego ze wiem doskonale przez co przechodzicie. To tak jakby zycie stanelo do góry nogami...staram sie myslec teraz o sobie, o moim dziecku ktorego kocham ponad wszystko. mam cudowną córeczkę, wiem ze tylko dla niej warto funkcjonowac.
Ten dupek niech sobie uklada zycie z kelnerkami, sprztaczkami..zycze mu wszystkiego dobrego!! :-)