Witam!
Mam pewien problem, którym chciałabym się z Wami podzielić - a może po prostu wygadać się komuś ? Chciałabym również poznać Wasze opinie na ten temat...
Otóż od jakiś 5 miesięcy przebywam na emigracji w Irlandii. Moim głównym pracodawcą jest mężczyzna, chirurg, który jest ode mnie starszy o prawie 17 lat. Początkowo miałam tylko prowadzić dom, takie pierwsze kroki w Irlandii, gdyż ta opcja pozwala mi również na wykonywanie innej 3/4 etatowej pracy. Jednak stało się... Jain jest Hindusem. Zaprzyjaźniliśmy się. Nie wiem jak to się stało, ale też po jakimś czasie poszliśmy ze sobą do łóżka. Na początku miałam wyrzuty sumienia, poczucie zdrady, zdradziłam samą siebie i swoje poglądy. Ale chciałam tego. Jain do niczego mnie nie zmuszał. Chwila namiętności przerodziła się jednak w coś, co ciągnie się aż do dziś. To nie jest tylko seks !
Oboje uwielbiamy spędzać ze sobą czas, oboje nie chcemy się wiązać z nikim. On ma już swoje lata, przeżył swoje (nieudane małżeństwo, córka), a poza tym planuje wrócić do Indii.
Jednak to wszystko niby nic dla mnie nie znaczyło, a jednak... Czuję się strasznie gdy nie ma go przy mnie. Zadręcza mnie myśl, że już niedługo planuje się wyprowadzić i zacząć życie na "własną rękę" ze znajomymi, których tu poznałam. Nie wiem co robić, gdyż boję się, że zakochałam się w nim.
Rozmawialiśmy o tym z Jainem, on też wyznał, że mnie lubi, ale widać, że nie wiąże z NAMI jakichkolwiek planów i nadziei. Wie, że to niemożliwe. Ja również wiem, że to niemożliwe. Nie ośmieliłabym się tak dalece ingerować w jego plany i żyć z kimś starszym, niedostępnym. Moja i zarówno jego rodzina miałaby nam to za złe. Poza tym ja jestem jeszcze b. młoda i nie wiem czy chciałabym decydować się na stałą relację z kimś, kto jest dla mnie niedostępny.
Wydaje mi się, że najlepszą opcją byłoby jak najszybsze zerwanie kontaktu z nim. Ale to takie ciężkie!
Gdybym wiedziała, że dla niego to tylko przelotna przygoda byłoby mi łatwiej, ale sposób w jaki mnie traktuje, jak o mnie dba i się troszczy mówi jednak coś innego.
Nie mam pojęcia co robić ? Czy próbować walczyć o coś, co i tak nie ma/ nie może mieć przyszłości czy wbrew temu, co mówi serce uciec jak najszybciej i jak najdalej ?
Pozdrawiam Serdecznie i z góry dziekuję za wsparcie i wyrozumiałość.