Witajcie kobiety i panowie, jeśli tutaj jesteście
.
Poznałem przepiękną dziewczynę, z którą rozmawia mi się genialnie, czas z nią spędzony aż mi uśmiech na twarz wpycha. Zdecydowanie CHCĘ z nią być, mimo że tak naprawdę byliśmy dopiero na jednej "randce". Spotkałem ją 3 dni temu w tramwaju, uśmiechnąłem się do niej, a ona dała mi swój numer (sama). Na drugi dzień się umówiliśmy i chodziliśmy do nocy po mieście pijąc piwo to tu to tam. Patrzyliśmy sobie w oczy itp, ale nie doszło do niczego więcej, chociaż czułem, że w pewnym momencie mogliśmy się pocałować. Zdecydowanie coś między nami zaiskrzyło. Absolutnie nie jestem nieśmiały. Mam co prawda jeden kompleks, ale go zwalczam. Mam jedynie problem z przełamaniem pierwszych lodów w stronę związku.
Dzisiaj lub jutro spotkamy się ponownie i tutaj pytanie - jak to zrobić, żeby przypadkiem nie myślała, że chcę być jej "przyjacielem"? Przynieść jakiegoś kwiatka? Od razu jak się spotkamy złapać za rękę? Proszę o jakąś poradę, bo całą noc nie spałem przez nią...
. Spotykałem się z wieloma dziewczynami, ale to ona pierwsza tak na mnie podziałała
. Już nie raz w ten sposób wulgaryzm sprawę, dlatego tym razem wolę się spytać.
Ja mam 21 lat, ona 20.
dzięki z góry za pomoc