Hej.Co byście zrobiły, gdyby wasza koleżanka oznajmiła wam, że ma zamiar zdradzić swojego chłopaka z innym? Odradzałybyście jej to? Czy nie wtrącałybyście się? Jaka w ogóle byłaby wasza reakcja?I powiedziałybyście jej chłopakowi o tym?
Podobne tematy
Zalezy co o tym sądzisz i jaki masz kręgosłup moralny.
Swoją drogą niezłe masz koleżanki...;)
To czego na pewno nie zrobiłabym, to nie powiedziała chłopakowi swojej przyjaciółki. Dla mnie przyjaźń to przede wszystkim lojalność - i to bez względu na temat, który mamy do omówienia. Ty natomiast piszesz o koleżance, zatem rozumiem, że nie jesteś z nią związana w jakiś wyjątkowy sposób, dlatego sama sobie powinnaś odpowiedzieć na pytania: czy Ci na niej zależy, czy zależy Ci na tym, aby się nie sparzyła, jakie kierują Tobą pobudki, dlaczego chcesz wtrącić się w ich związek, czy na pewno masz do tego prawo?
Oczywiście, że zawsze możemy starać się pokazać komuś, że błądzi, że postępując tak czy inaczej może przy tym kogoś (również siebie) bardzo zranić, niemniej nie dajmy sobie przyzwolenia na wchodzenie z buciorami w czyjeś życie, na wtrącanie się w sprawy, które dorośli ludzie załatwiać powinni sami czy też - jak w tym przypadku - między sobą, we dwoje.
Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie kim dla ciebie jest ta koleżanka?
odpowiedzi są dwie: bliska i taka sobie.
Nie zdradzasz nigdy żadnej bo;
Ta bliska będzie Ci ufała i wierzyła,że jej nie zdradzisz a ta druga powiedziała Ci właśnie dlatego abyś to zrobiła.
Ja bym próbowała jej to wybić z głowy.
Jak się chce piórczyć z innymi to po co być w związku i kogoś ranić, być może on się o tym dowie przypadkowo i co wtedy ? gorzkie łzy.
Ja bym próbowała jej to wybić z głowy.
Jak się chce piórczyć z innymi to po co być w związku i kogoś ranić, być może on się o tym dowie przypadkowo i co wtedy ? gorzkie łzy.
Nikt nie ma tej władzy by być czyimś nauczycielem. Musisz ocenić siebie i swoją lojalność. to zaprocentuje na przyszłość.
Bo tak na prawdę CO CIĘ TO OBCHODZI "
Damnpretty napisał/a:Ja bym próbowała jej to wybić z głowy.
Jak się chce piórczyć z innymi to po co być w związku i kogoś ranić, być może on się o tym dowie przypadkowo i co wtedy ? gorzkie łzy.Nikt nie ma tej władzy by być czyimś nauczycielem. Musisz ocenić siebie i swoją lojalność. to zaprocentuje na przyszłość.
Bo tak na prawdę CO CIĘ TO OBCHODZI "
To że próbowałabym jej wybić to z głowy nie oznacza tego że chciałbym ją czegoś uczyć, powiedziała by mi że chce zdradzić chłopaka to napewno nie odpowiedziałabym jej "leć co w tym złego!" .
Ja napisałam to co bym powiedziała i próbowałabym jej naprawdę wybić to z głowy, a wiadomo że jaką podejmie decyzję to już jej sprawa ![]()
próbowałabym jej naprawdę wybić to z głowy,
Zadam Ci teraz pytanie i nie obraź się!
To u góry to cytat twego zdania a teraz moje pytanie!
Kto dał Ci prawo wybić jej to z głowy ???
i Odpowiedź
Jesteś koleżanką więc słuchaj i poradź a wybijać to możesz gwoździe. Nic więcej. Decyzja Należy do niej.
Zadam Ci teraz pytanie i nie obraź się!
To u góry to cytat twego zdania a teraz moje pytanie!
Kto dał Ci prawo wybić jej to z głowy ???
Nie ma o co się tutaj obrażać, gdyby to była moja bliska znajoma to nie chciałabym żeby kogoś skrzywdziła i później tego żałowała, nie jestem obojętna na innych ludzi, nie wzruszę ramionami i nie powiem jej "zdradzaj sobie go i powiedz jak było", gdyby to była dalsza koleżanka to powiedziałabym że zachowuje sie nie fair w stosunku do faceta.
A swoją drogą na wybijanie komuś czegoś z głowy (i nie mam na myśli wybijaniem młotkiem - żeby nie było nie jasności
) Trzeba mieć pozwolenie? Gdyby ktoś chciał się zabić bo mu się nudzi, to też lepiej niech się pod pociąg rzuci ? bo nie mamy pozwolenia na wybicie mu tego z głowy i pomaganie.
I teraz pytanie do Ciebie, jest Ci obojętne to czy ktoś kogoś rani?
10 2012-08-21 03:16:05 Ostatnio edytowany przez cachmir (2012-08-21 03:19:05)
Ranienie człowieka ma różne oblicza i często nie mamy na to wpływu a jeżeli mamy to tylko taki by poradzić drugiemu, którą z dróg byśmy wybrali.
A potem patrzeli co dalej
Reszta "pomocy" czyli paplanie i tak kogoś unieszczęśliwi więc po co mamy mieć uczucie,że tak się stało, chociaż w jednej setnej procenta przez nas samych.