Pytanie jak w temacie. Myślicie że poziom wiedzy jest równy studiom dziennym? Jakie są wasze za i przeciw?
Podobne tematy
ja własnie studiuję na państwowej uczelni zaocznie, jestem na magisterskich od pażdziernika będe juz na II roku i moim zdaniem studiowanie zaoczne jest najlepsze bo w tygodniu moge pracowac i ,,uzupełniac'' swoje cv w doświadczenie zawodowe. A bedąc na studiach dziennych nie mialabym tyle czasu na prace. Wcześniej trzy lata studiowałam na prywatnej uczelni zaocznie mam porównanie w poziomie nauki taki, że na państwowej jest o wiele trudniej zdać sesje, trzeba sie przyłozyc i pouczyć. Jest tez wiecej zbędnej biurokracji.
To wszystko ma plusy i minusy ją studiuję zaocznie i większość muszę przerabiać sama to jest chyba główny minus ale plusem jest to że w weekendy są zjazdy a w tygodniu mogę pracować:)
To zależy od konkretnej uczelni. Na jednej jest podobny, na innej będzie niższy, a na innej może wyższy, bo jak placisz to wymagasz, ale w większości mam wrażenie, że chodzi tylko o robienie kasy na prestiżu, a wykładowcy zmęczeni dziennymi nie są tak zaangażowani już na zaocznych...
Raczej nie kierowałabym się rozróżnieniem państwowy-prywatny jeśli i tak już płacisz. Trzeba przejrzeć program, interesujące specjalizacje. Bo niestety prawdą jest, że nie wszystkie studia zaoczne na państwowych uczelniach są dobre, niektóre jada na opinii i zarabiają na dziennych, a studenci dostają ochłapy. Zorientuj się, czy np. są jakieś zajęcia praktyczne, żeby nie siedzieć na wykładach typu wprowadzenie do wszystkiego i do niczego. Jak chcesz iść w konkretną stronę to możesz wybrać jakąś sprofilowaną uczelnię pod kontem np. prawa, psychologii czy pedagogiki.
Właśnie zakończyłam studia zaoczne na u niwersytecie rolniczym w krk. Jak dla mnie porażka
Poziom marny (to zasługa wykładowców i niskiego poziomu studentów, a nie rodzaju studiów), w technikum wymagali ode mnie więcej. Zjazdy zaczynaly mi się w piątki przed południem, wiec jak ktoś nie mial elastycznej pracy (ja nie mogłam byc w piatki na uczelni) to uciekały mu wykłady, na których podobno nie trzeba być, ale obecnosc jest sprawdzana. Zajęcia terenowe czy jaieś dziwne wyjazdy tez organizowane w tygodniu. Wykładowcy po większej cześci dostepni tylko od pon- pt w godz 8-14, wiec na jakieś konsultacje czy poprawki trzeba było brać wolne. Sesja rozciągnięta na trzy tygodnie większośc zaliczeń oczywiście w tygodniu (bo wykładowcy inaczej nie mogą). W zyciu drugi raz bym nie zaczynała tutaj studiów ;/
Jednak jeżeli chodzi o sama ideę studiowania to jak najbardziej tylko zaoczne! Przez kilka lat studiów musisz żyć co prawda na podwyższonych obrotach - u mnie weekendy były albo w pracy albo w szkole, na palcach jednej ręki mogę zliczyć te wolne- ale mogłam na siebie zarobić, nie musiałam liczyć na rodziców, a i doświadczenie zawodowe w kilku miejscach zdobyłam ![]()
Bubuś- to współczuje. Jak już człowiek płaci to chciałby być traktowany profesjonalnie. Zaoczne studia maja tą zaletę, że właśnie zdobywasz doświadczenie zawodowe. Albo masz czas na inne rzeczy jak nie musisz pracować:). Teraz idę na studia na WSP TWP, i też będę miał trochę czasu (mimo, że pracuje) bo to studia na odległość. Tylko jak się idzie na prywatną uczelnię to trzeba najpierw wyszukać informacji o tej szkole. W cenach nie ma wielkich różnic a w poziome już tak.
dla mnie nie ma różniczy czy państwowe czy prywatne - ważny jest poziom i to czy się przykładasz bo prześlizgać się można wszędzie jeśli ktoś jest wystarczająco inteligentny.... a to WSP TWP to co za uczelnia? pierwsze słyszę...
Zaocznie nie studiowałam, ale WYDAJE MI SIĘ, że jest łatwiej niż na dziennych. Wnoszę to po obserwacji znajomych z zaocznych. W ciągu semestru łatwiej, a podczas sesji trudniej. No ale na pewno są od tego wyjątki, jak zawsze ![]()
hej,
Myślę, za studiowanie zaoczne to nie jest zły pomysł. Wybierając taki tryb studiów będziesz mogła znaleźć pracę i zarobić dodatkowe pieniądze, mozliwe, że uda Ci się zdobyć taką, która jest związana ze studiami. To bardzo ważne, bo zdobywasz wtedy doświadczenie, które bedzie Ci niezbędne po skończeniu studiów. Czesto bywa tak, ze wybierając dzienne, a później je kończąc gdy szukasz pracy, to w ofercie jest np. napisane, ze wymagane jest przynajmniej 2 letnie doświadczenie. Uważam, ze studia zaoczne są korzystniejsze. Tak naprawdę to wiedzę u umiejętności zdobędziesz dopiero w pracy.
Z tym doświadczeniem dokładnie tak jest - po dziennych szukasz pracy jako świeżak, a po zaocznych często już doświadczenie jest, a nawet praca w zawodzie - wtedy tytuł magistra staje się tylko fajnym dodatkiem ![]()
Nemezys- a trochę zależy też od człowieka. Na dziennych też zdarzają się ludzie którzy pracują. Generalnie jednak bardziej jest to dorabianie w weekendy. Porównując jednak studenta który pracował i studiował a tego co tylko studiował, nie trudno stwierdzić kogo wybiorą na rozmowie kwalifikacyjnej.
Na zaocznych jest zdecydowanie niższy poziom w stosunku do dziennych na tej samej uczelni. Troszkę wymusza to okrojony czas zajęć, ale główną przyczyną są studenci.
Na studia zaoczne trafiają wszelkie cuda-dziwy: ci, którzy nie dostali się na dzienne, ci, którzy pracują i pracodawca wymaga od nich zdobycia papierka, dorośli, którzy od lat nie mieli styczności z nauką... Osób, które świadomie wybierają studia zaoczne (mają dość wiedzy, żeby dostać się na państwowe dzienne, ale wolą studiować w trybie zaocznym) jest naprawdę niewiele.
Moja przyjaciółka, wykładowca na bardzo szanowanej uczelni, regularnie ubolewa, że musi wymyślić pytania na egzamin dla zaocznych "i co ona ma im dać, żeby coś napisali i żeby to nie było pytanie o imię i nazwisko?".
Na magisterskich uzupełniających trafiłam do grupy, gdzie wszyscy robili licencjat w systemie wieczorowym na tej samej uczelni co ja. I nagle się okazało, że ja, wieczny olewacz, kombinator i bardzo przeciętna studentka podczas studiów licencjackich - na tle mojej "powieczorowej" grupy uchodzę za geniusza. Myślę, że to o czymś świadczy.
Zgadzam się z Vinngą. Moja mama i ciocia też wykładają na uczelni i również na studiach zaocznych. Jak czasem słyszę historie o studentach, to ręce opadają.
- Dlaczego pan się nie nauczył?
- A... bo się okazało, że panie są bliźniaczki.
No. Logiczne, prawda? Kiedyś byłam u nich na popatrzeć, jak miały poprawki. Prezentacja zgięcia ręki w łokciu pod kątem prostym.
- Pod jakim kątem należy zgiąć rękę? Jaki tu mamy kąt?
- No nie wiem, 15 stopni?
No i właśnie zdziwienie, że obie "wymagają" i co to ma być, bo przecież to studia zaoczne. Na informację, że przecież uprawnienia takie same, więc dlaczego mają mniej wymagać, odpowiedzieć nikt nie umiał, ale jednak oburzenie zawsze jest. A szczytem bezczelności jest to, że sprawdzają obecność na wykładach "na własny użytek" i biedni studenci muszą chodzić na te wykłady, bo kto wie, czym ten własny użytek się okaże.
Dlatego jak dla mnie z jednej strony winą jest podejście studentów, bo sami się nastawiają, że studia zaoczne = niższy poziom, ale także i wykładowców, bo niektórzy machną ręką i dostosują się do poziomu studentów, a przecież mogliby wymagać normalnie.
ja studiuję zaocznie ale na prywatnej uczelni i powiem Wam, że bardzo dużo zależy od wykładowcy. niektórzy zaliczają bo chcą mieć spokój (tak to by musieli robić poprawki w innym terminie, a wiadomo nie każdy wykładowca pochodzi z danego miasta), niektórzy tylko straszą, że będzie ciężko. osobiście na palcach jednej ręki mogę policzyć ilu wykładowców podchodzi poważnie do studentów i próbuje czegoś nauczyć. a uważam, że jednak to,że sprawdzają obecność coś daje, bo wtedy więcej studentów przychodzi i chociaż słucha. sami studenci są sobie winni takiego postępowania.
co do pytania w tytule myślę że jednak troszkę więcej się wymaga na państwowych uczelniach, prywatne są nastawione na kasę więc dopóki płacisz to Cie nie wyrzucą. słowa mojego jednego wykładowcy.
Ja akurat studiowałam dziennie, ale na mojej uczelni wykładowcy z założenia uznawali studentów zaocznych za gorszych. Po prostu uważali, że zaoczni to ci, którzy nie dostali się na studia dzienne. I co tu porównywać. Mam koleżankę, która studiowała równo ze mną, tylko zaocznie. Ja po swoich egzaminach dawałam jej swoje notatki i okazywało się, że połowa zagadnień ją nie obowiązuje. Połowa tego, co ja musiałam wyryć! A mgr przed nazwiskiem wygląda tak samo ![]()
17 2013-05-06 15:40:17 Ostatnio edytowany przez serducho (2013-05-06 15:41:21)
A wiesz, że nigdy jeszcze nie widziałam swojego nazwiska z mgr?... Wygląda tak samo, to prawda. Jak pisałam, często chodzi po prostu o kasę... Wszystko zależy od człowieka - zarówno studenta jak i wykładowcy i chyba nie ma znaczenia czy uczelnia jest prywatna czy państwowa, trzeba rozważać konkretny przypadek...
Mi się wydaje, że pracodawcy i tak bardziej zwracają uwagę na to, co ktoś faktycznie umie i czy jest odpowiedzialny, czy wykonuje dobrze powierzone mu zadania (i umie podzielić swój czas np. między pracę i studia jednocześnie
), itp. a nie czy studiuje zaocznie, czy dziennie oraz na nazwę uczelni.
Ważniejsze jest to, żeby umieć go do siebie przekonać wiedzą realizowaną w praktyce w pracy niż to, jakie przedmioty realizowaliśmy w toku studiów, jeśli nic z nich nie wynieśliśmy...
Mi się wydaje, że pracodawcy i tak bardziej zwracają uwagę na to, co ktoś faktycznie umie i czy jest odpowiedzialny, czy wykonuje dobrze powierzone mu zadania (i umie podzielić swój czas np. między pracę i studia jednocześnie
), itp. a nie czy studiuje zaocznie, czy dziennie oraz na nazwę uczelni.
Ważniejsze jest to, żeby umieć go do siebie przekonać wiedzą realizowaną w praktyce w pracy niż to, jakie przedmioty realizowaliśmy w toku studiów, jeśli nic z nich nie wynieśliśmy...
Zgadzam się w 100 % . Ktoś może mieć dobre oceny a być całkowicie nieporadny w pracy i może nie radzić sobie z najprostszymi zadaniami.
Słuchajcie a mam takie pytanie : Czy z prywatnych uczelni można jeździć na wymiany typu Erasmus itp. ? Bo słyszałam gdzieś od kogoś, że nie jest to możliwe i chciałabym się dowiedzieć czy to prawda ?
20 2013-12-13 16:00:03 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-13 16:02:41)
Jak ktoś chce być walony w dupę bez kremu za własne pieniądze to polecam studia zaoczne na państwowych uczelniach
W przeciwnym razie te prywatne z najwyższej półki. Co do różnicy w poziomach i wartości dyplomu to ich nie ma. Po prostu studia dzienne to nie jest to co kiedyś. Dzisiaj uczelnie państwowe mają tak wysokie dotacje uzależnione od liczby studentów, że kto już się dostanie i chce mu się cokolwiek robić to kończy studia.
EDIT
Miałem na myśli takie uczelnie prywatne jak ALK, PJWSTK, SWPS.
Słuchajcie a mam takie pytanie : Czy z prywatnych uczelni można jeździć na wymiany typu Erasmus itp. ? Bo słyszałam gdzieś od kogoś, że nie jest to możliwe i chciałabym się dowiedzieć czy to prawda ?
To nieprawda, jest sporo uczelni prywatnych, które umożliwiają takie wyjazdy, np. Uczelnia Korczaka (wiem, bo idę tam na podyplomówkę - o czym zresztą już gdzieś na forum pisałam
i na ich stronie zauważyłam takie info), czy Uczelnia Łazarskiego (tu zaś mój luby był na studiach
). Pełna lista takich uczelni prywatnych na pewno jest dostępna na stronie Erasmusa albo bezpośrednio trzeba szukać info na stronie danej szkoły. ![]()
Oczywiście, że można jeździć na Erasmusa, a dobre prywatne uczelnie mają dużo studentów z zagranicy. Generalnie taka uczelnia to poziom przynajmniej państwowej minus chamstwo, biurokracja czy frustracja. Przy studiach dziennych bym się zastanawiał, ale na zaoczne nie warto iść na państwową.
Dziękuje za informację
Poszukam sobie w takim razie na stronie Erasmusa tej listy szkół.
W ogóle teraz chyba się dzieje tak, że własnie to uczelnie prywatne są lepiej notowane w rankingach niż państwowe ? ![]()
W ogóle teraz chyba się dzieje tak, że własnie to uczelnie prywatne są lepiej notowane w rankingach niż państwowe ?
Podział na uczelnie państwowe i prywatne jest archaiczny. To miało sens na początku lat dziewięćdziesiątych, ale przy obecnym niżu demograficznym i systemie dotacji linia podziału przebiega gdzie indziej. Są bardzo dobre uczelnie gdzie jest wysoki poziom, uczą praktycznie i chcą zrobić tak, żeby student chciał zainwestować swój czas, a czasem pieniądze w naukę u nich i słabe uczelnie, które kuszą możliwością uzyskania dyplomu po najmniejszej linii oporu. Uczelnie prywatne mają łatwiej się przystosować, bo nikt nie pompuje w nich dotacji i w przeciwnym razie po prostu upadną.
Nie wiem czy wiesz, ale najlepsi studenci na najlepszych prywatnych uczelniach studiują za darmo
W pierwszym roku decyduje matura czy udział w olimpiadach, a później wyniki na studiach. Stypendia w ALK były bardzo wysokie, więc niektórzy jeszcze na studiach zarabiali ![]()
Moim zdaniem, jak chcesz wysoki poziom to wybieraj między dobrą państwową, a dobrą prywatną. Jeżeli dodatkowo nie lubisz chamstwa i biurokracji to idź na prywatną
Co do różnicy między zaocznymi, a dziennymi to zależy od uczelni, ale u mnie zaoczne były trudniejsze. Egzaminy pisaliśmy razem, czyli te same, dzienni mieli ćwiczenia w małych grupach gdzie wkładali im do głowy to co my musieliśmy się nauczyć w domu. Dzienni mieli dodatkowo trochę zapychaczy, ale to były wykłady gdzie każdy prawie za darmo dostawał zaliczenie. Poza tym mieli więcej czasu i większy luz szczególnie po pierwszych trzech semestrach.