Witam serdecznie.
Jestem facetem, trafiłem tu ze względu na moje rozterki. Wiem, wydadzą się one pewnie śmieszne, i takie banalne
jednak chciałbym poznać opinię użytkowników forum. Ale do rzeczy.
Obecnie mam 24 lata, od zawsze byłem mniej śmiały wobec dziewczyn. Nawet gdy zależało mi na danej osobie, na samym początku znajomości nie okazywałem tego, nie umiałem okazać, zawsze wytwarzałem pewien dystans wobec drugiej osoby co było znaczącym czynnikiem zniechęcającym. Mimo tej mojej cechy, w moim życiu były trzy bardziej znaczące kobiety. Ostatni można powiedzieć związek zakończył się rok temu, z powodu przeprowadzki za granicę tamtej dziewczyny. Od tamtej pory nie spotykałem się z nikim. W zeszłym miesiącu podczas zwykłego spotkania ze znajomymi, poznałem pewną dziewczynę. Przyjaciółkę mojej koleżanki. Okazało się, że mamy bardzo zbieżne poglądy i upodobania, generalnie ta osoba okazała się fajną, sympatyczną dziewczyną. Oczywiście, traktowałem ją jak zwykłą znajomą, taką jak inne dziewczyny które poznałem przez znajomych. W zeszłym tygodniu koleżanka zaproponowała wypad na koncert, z dwiema jej innymi koleżankami które znałem już wcześniej. Zgodziłem się, koncerty to coś co tygryski lubią najbardziej
Gdy przyszedł dzień koncertu, tuż przed wydarzeniem, postanowiliśmy jeszcze pójść na piwo do pubu znajdującego się w okolicy. Podczas tego piwa, dowiedziałem się od koleżanki, że za chwilę przyjdzie jeszcze przyjaciółka mojej koleżanki, o której nikt nie wspominał w pierwotnej wersji, a także tego, że owa dziewczyna interesowała się tym, czy będę na koncercie, a także trochę o mnie wypytywała koleżankę. Podczas samego koncertu rozmawiałem z przyjaciółką koleżanki. Też było miło. Jednak ze względu na jej pracę koleżanka musiała wcześniej wyjść. I w tym momencie objawiła się moja druga cecha - spontaniczność. Nie wiele myśląc postanowiłem wyjść z nią i odprowadzić ją na przystanek. Podczas tego krótkiego spaceru wiadomo, toczyła się jakaś tam rozmowa. Gdy nagle po raz drugi zadziałała spontaniczność. Jako, że zainteresowała mnie ta dziewczyna, zapytałem czy nie chciałaby iść w najbliższym czasie do spokojniejszego miejsca niż sala koncertowa w której byliśmy. Po lekkiej zmianie tematu z jej strony, nagle pojawił się autobus. Na koniec usłyszałem, że jeśli chce gdzieś iść to, aby wsiąść sobie kontakt od koleżanki.
I tutaj pojawiają się pytania.
Co myślicie o moim zachowaniu? Co pomyślelibyście o mnie będąc na miejscu tej osoby?
Czy nie byłem natrętny wobec tej osoby?