Witam wszystkich,
Mam okropny problem i nie daje sobie juz z nim rady... Właśnie po raz kolejny poklocilam sie z chłopakiem o seks którego nie ma. Siede sama i zalewam sie łzami. Ale od początku. Mam 20 lat on 22, jesteśmy razem od 4 lat w tego sylwestra mieliśmy 2 miesięczne rozstanie z powodu braku seksu i coraz gorszych normalnych relacji. Wszystko zaczęło sie od tego ze zachorowalismy obydwoje na grzybice narządów płciowych. Niby nic takiego ale dla nas okazała sie początkiem końca. Ja leczylam ja ponad 2 lata do tego w międzyczasie zmieniając 4 razy rodzaj tabletek antykoncepcyjnych (kolejna długa historia). Ogólnie chodzi o to ze przez ponad 2 lata za każdym razem gdy sie kochaliśmy odczuwalam okropny przeszywajacy ból w pochwie (nagle zrobiła mi sie tam gula która potwornie bolała). Jakby tego było mało dowiedziałam sie ze mam podwójna macice a z moja pochwa podobno wszystko jest ok. A ból może minąć dopiero po urodzeniu dziecka albo nigdy ale w sumie pani ginekolog nie wie o co mi chodzi, wszystko jest ok. (byłam u 5 rożnych ginekologow) Starałam sie, zmuszalam, a to lód a to reka, wspólny pornos, przebieranki..... No i klapa. W tego sylwestra rozstalismy sie Z tego wszystkiego a oprócz tego ja skonczylam z kims innym. Miałam dość tego ze nie wiem co sie dzieje ze nie wiem czy to ból to tylko z nim czy to ze nie odczuwam przyjemności to coś normalnego..... Tak na prawdę nie ma usprawiedliwienia na takie rzeczy ale stało sie. Na szczęście zeszlismy sie po 1,5 miesiąca... No i niby znowu wszystko ok ale... Jednak nie, od jakiegoś miesiąca jestem oschla nieczula, nie che sie przytulac, nie chce sie całował, wszystko mnie denerwuje i drażni, jestem jak potwór który ciagle mówi nie i zwraca mu uwage A on ciagle wiecej! Nie ma przytulania lub pocałunku który nie skończylby sie pytaniem "może jednak pójdziemy sie pokochac". Ja tego chce tak wewnętrznie ale czuje jakby coś mnie trzymali mocno i mówiło nie, to nie jest dobry pomysł. Czasem przylapuje sie na tym ze jak sie kochamy to leze i zastanawiam sie co zrobic zeby jaknajszybciej doszedł.... Przecież to chore powinnam sie tym rozkoszowac, wic z przyjemności i chcieć ciagle wiecej.. Czemu kiedyś tak potrafiłem a teraz już nie. Nie czuje pociągu do seksu nie do mojego chlopaka, bo chłopak jest mega przystojny i mega podniecajacy ale ja po prostu nie mam ochoty... jesteśmy tak zdesperowana ze mam ochotę zerwać z nim zeby już nie cierpieć żeby on nie musiał byc niewolnikiem mojej "ochoty na sex".... Nie wiem co mam robic... Już raz byliśmy zaręczeni ale po rozstaniu ne wróciliśmy do tego statusu. Ja miałam przed nim 3 kochanków on 2kochanki. Nie wiem czy to coś da ale mój pierwszy raz był straszny i może to głupie ale mój chłopak twierdzi ze poniekąd to może być tez tego wina.... Rozmawiamy ze sobą bardzo dużo o tym co sie z nami dzieje, o problemach i o tym co możesz zrobic ale trudno tu spokojnie i racjonalnie gadać z napalonym facetem a ja jestem bliska totalnej depresji. Ja myśle o seksie góra 2 razy dziennie on co 5 sekund. błagam pomóżcie, macie może pomysł albo doswiadczyliscie kiedyś coś podobnego???? Obydwoje bardzo dużo przeżyliśmy już w naszym związku, jak z reszta widać. Choroby zdrady rozstania powroty wzlotybi upadki. Strasznie sie kochamy i nie chcemy sie rozstawac..... Obydwoje odchodzimy od zmysłów co jeszcze można zrobic
na wizytę u seksuologiczna sie szykujemy ale oczywiście jak u większości z kasa krucho...
więc BŁAGAM POMOCY!!!!!!
Podobne tematy
Mogę tylko powiedzieć że im bardziej się zmuszasz tym mniejszą masz ochotę, może ustalcie sobie np. sex we wtorek, ty będziesz miała czas przez cały tydzień aby się do tego pozytywnie nastawić, oraz pewność że w pozostałe dni kiedy Cie całuje, przytula robi to z miłości. Wybierz pozycje w której on szybko skończy np. piesek i poproś o długą grę wstępną. Im milej będzie kojażyć Ci się sex tym częściej będziesz gorąca.
Mam nadzieje że Ci to pomoże