Mój ojciec był alkoholikiem, niszczył naszą rodzinę nienawidziłam go za to, uważałam, że miałabym życie szczęśliwsze gdyby nie jego nałóg, jak juz popadł w ostatni swój ciąg miałam nadzieje, że mu wątroba w końcu wysiądzie, chciałam się od tego problemu uwolnić i się uwolniłam popełnił samobójstwo w spektakularny sposób . A teraz nie potrafię sobie z tym poradzić, myślałam, że jestem silniejsza... gówno prawda, pogrzeb przezywałam najbardziej ze wszystkich, to były wyrzuty sumienia on mnie kochał a ja go przekreśliłam przez chorobę, zamiast mu pomóc, bardziej w niego wierzyć. Ostatnie pytanie do mnie dzień przed jego śmiercią było"czy jestes szczesliwa" co prawda wypowiedział je pijackim bełkotem, ale podejrzewam, że juz był swiadom konca swoich dni i chciał sie upewnic czy dzieci zostawia szczesliwe. Teraz sama mam problem z alkoholem, zasypianiem, zyciem. Trace powoli, ale zauważalnie sens w swoim życiu, nie chce sie nad soba użalać, nie chce aby ktokolwiek z otaczających mnie ludzi dostrzegł moje słabośści i dlatogo nie mam o tym z kim porozmawiać jedynie pozostał mi cyber świat.
1 2012-08-11 14:54:55 Ostatnio edytowany przez NadiaNad (2012-08-11 14:55:41)
Podobne tematy
Nie marnuj swojego życia wyrzutami sumienia, idź dalej.
Zajmij się żywymi, przede wszystkim sobą.
Znajdź sobie jakieś zajęcie, które oderwie twoje myśli.
CEL do którego będziesz dożyć
żeby to było takie łatwe...
"...teraz sama mam problem z alkoholem..."
NadiaNad, idź do AA.
Ojcu nie mogłaś pomóc. To co się stało to jego wybór.
Ale nadal możesz pomóc sobie. Jesli chcesz. Chcesz?
powiem ci że osobą które nie przeżyły czegoś podobnego co ty ciężko będzie ci doradzić coś sensownego, tu chyba tylko czas ci pomoże, po prostu swoje musi minąć zanim staniesz na nogi
Mam bardzo podobne przeżycia do Ciebie. mój Ojciec też był alkoholikiem i także popełnił samobójstwo. Mimo, że minęło już 6 lat, ja codziennie zastanawiam się czy tak musiało być. Nie miałam łatwego dzieciństwa, były kłótnie, kurator, policja, ale mimo wszystko bardzo mi Go brakuje. Nie mogę się w ogóle dogadać z matką, czuję się zaszczuta, wszystko co robię jest złe. Paradoksalnie to czuję, że silniejsza więź łączyła mnie z Ojcem alkoholikiem niż z matką. Mam do siebie żal, że jakoś Mu nie pomogłam, ale myślę, że wynikało to z tego, że miałam zaledwie 14 lat, brakowało mi siły i odwagi...
Samobójstwo jest piętnem dla najbliższych. Sama to teraz przechodzę.. Nie samobójstwo ojca, a męża.
Zawsze jest tak, że najbliżsi, rodzina, przyjaciele szukają w sobie winy. I to jest chyba nieuniknione. Ja też czuję się współwinna. I to jest straszne..
Twój tata miał duzy problem. To nie ejst dziwne, że w niego zwątpiłas, tata pił, a ty na to cały czas patrzyłaś. Prosze nie wiń się. Wiem, że łatwo mi powiedziec to w stosunku do Ciebie, sama sobie z tym nie radzę. On poprostu nie chciał już więcej ranic siebie ani bliskich.. To była jego świadoma decyzja (albo i nieswiadoma jeśli był pod wpływem alkoholu, alkohol odbiera rozum..).
A rady typu "znajdź sobie jakieś zajęcie, hobby" naprawde chyba nam nie pomogą.. Człowiek budzi się każdego dnia z bólem wnętrza, tylko jedno ma w głowie, tylko jedne myśli.. ból jest większy niż "ochota na cokolwiek"