Witam forumowiczów.
Od jakiegoś czasu dręczy mnie pewna myśl. Chciałam porozmawiać o moim problemie z przyjaciółką, ze znajomymi, ale jakoś nie mogę się przełamać i poruszyć z nimi tego tematu. Nie chcę wyjść na wariatkę, czy na przewrażliwioną osobę, która z igły robi widły. Mianowicie wydaje mi się, że mam problem z alkoholem. Dla wyjaśnienia napiszę, że mój ojciec jest alkoholikiem, niestety nigdy się nie leczył i nie zamierza. Jak to zawsze mówił, ma stałą pracę, w większości utrzymuje dom i może sobie pozwolić na wypicie kilku piw. Szkoda tylko, że zaczynając od kilku piw kończy na wódce. Wychowałam się w dość toksycznych warunkach. Ojciec pił odkąd pamiętam, zaczynał z kolegami w piątek po pracy, a kończył w niedzielę. Kłótnie, awantury, szarpaniny ojca z moim starszym bratem, później z mamą - to było moje dzieciństwo. Ale jak ktoś zapyta, to absolutnie nie jest alkoholikiem. Mój dziadek również był uzależniony od alkoholu, ogólnie rodzina mojego taty lubi często zajrzeć do kieliszka. Pierwszy raz upiłam się mając jakieś 15 lat, było to jedno piwo, z mijającym wiekiem piłam coraz więcej. Oczywiście jedynie w gronie przyjaciół na ogniskach, grillach, i tym podobnych spędach. W liceum zrezygnowałam z piw i drinków, zaczęłam pić na imprezach wódkę, po jakimś czasie nie potrafiłam już bawić się bez alkoholu. Nie zwracałam w ogóle na to uwagi, była impreza - było picie. W końcu pili wszyscy, więc dlaczego ja miałabym rezygnować z tego przywileju? Obecnie studiuję i pracuję, mam mniej czasu na picie, ale jak tylko udam się na jakąś imprezę, to nigdy nie odmówię alkoholu. NIE POTRAFIĘ bawić się bez przynajmniej kilku piw albo kilku głębszych, niestety jak zaczynam pić i załączy mi się tak zwana "ssąca", pije do wyczerpania zapasów albo sił. Zawsze zaczyna się od małych ilości, a kończy na wiadrach piwa albo wódki. Zawsze mówię sobie, że wypije mniej albo wcale, ale jest, jak zwykle. Na szczęście mam normalnych i zaufanych znajomych, którzy doskonale mnie znają i kiedy jest taka potrzeba dobrze się mną zaopiekują, dzięki czemu nigdy nie spotkała mnie żadna niemiła sytuacja na tzw. zgonie. Jest mi z tym bardzo trudno, czasami mam dość moich przyzwyczajeń, mojego picia, ale na imprezie nie potrafię racjonalnie myśleć, nie potrafię nie pić. Do tej pory powtarzałam sobie, że jestem młoda, muszę się wyszaleć, a picie alkoholu w moim wieku jest normalne, ale naprawdę zaczynam się obawiać. Boje się, że popadnę w jakiś alkoholizm, że może to na mnie padło bycie wierną kopią ojca? Sama już nie wiem, co o tym myśleć. A Wy jak sądzicie? Moje zachowanie, które opisałam powyżej podchodzi już pod wczesny alkoholizm? Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Podobne tematy
spoko...ja nie potrafię wytrzymac dnia bez piwa czy wina, wódki za to nie tykam, wiem że to uzaleznienie ale nic z tym nie robię, staram się nie pić więcej niż 2 piw/2 lampek dziennie, moi rodzice mają dużo pieniędzy, oboje dobre stanowiska i też piją codziennie, w domu rodzinnym do kolacji dostawałam drogie winko i tak się zaczęło, teraz nie potrafię bez. Mój chłopak raczej nie pije i jak ostatnio spędzaliśmy weekend razem i wysłałam go po coś do picia na co on przyniósł colę i soki to pezyznam szczerze że ciężko było mi przetrwać te 2 dni. Postaraj się to opanować. Powiedz sobie że masz limit 4 piwa na imprezie i trzymaj sie tego! Jak pierwszy raz uda Ci się dotrzymac słowa danego sobie to zobaczysz jaka to radość! Ja ostatnio wytrzymalam cały weekend i byłam dumna ![]()
W X wersji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób Urazów i Przyczyn Zgonów (ICD-10) uzależnienie od alkoholu definiowane jest jako: zespół objawów somatycznych, behawioralnych i poznawczych, w których picie alkoholu staje się priorytetowe nad innymi poprzednio ważniejszymi zachowaniami. Do rozpoznania potrzebne jest stwierdzenie trzech z poniższych objawów w czasie ostatniego roku:
* Silna potrzeba (głód) picia albo kompulsywne picie alkoholu
* Trudności w kontrolowaniu zachowań związanych z piciem w sensie upośledzenia:
- kontrolowania rozpoczęcia picia (np. powstrzymywania się od picia przed piciem);
- długości trwania picia (np. ograniczania picia do jednego dnia);
- ilości alkoholu (np. konieczność picia do dna butelki);
* Stan abstynencyjny spowodowany przerwaniem picia lub zredukowania dawki alkoholu, przejawiający się:
- charakterystycznym zespołem abstynencyjnym, albo
- piciem alkoholu lub przyjmowaniem substancji o podobnym działaniu (np. benzodiazepiny, barbiturany, eter) z zamiarem złagodzenia lub uniknięcia objawów abstynencyjnych;
* Występowanie tolerancji, polegającej na potrzebie spożycia większych dawek do wywołania efektu powodowanego poprzednio mniejszymi dawkami (są one nieraz tak duże, że mogłyby spowodować śmierć osoby nieuzależnionej)
* Postępujące zaniedbywanie alternatywnych przyjemności lub zainteresowań z powodu picia, zwiększenie ilości czasu potrzebnego na zdobycie alkoholu lub powrócenie do normy po wypiciu
* Picie alkoholu mimo wiedzy o jego szkodliwości np. o uszkodzeniu wątroby spowodowanych piciem, stanach depresyjnych po dłuższym piciu
Tegan, dziękuję za odpowiedź. Ja nie piję codziennie, a jedynie na imprezach. Oczywiście czasami zdarza się, że odwiedzi mnie w akademiku koleżanka i wypijemy sobie po piwku albo leci jakiś dobry mecz, a wtedy muszę mieć w ręku zimnego lecha, ale tak to nie ciągnie mnie do alkoholu w dni powszednie. Natomiast, gdy zbliża się weekend, nadchodzi piątek, sobota, to od razu mam imprezowy humor, chęć na coś mocniejszego, aż czuje w powietrzu zapach baletu. Niestety coraz rzadziej mam czas na takie "przyjemności" i muszę albo pracować albo zakuwać. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić do takich "nudnych weekendów", teraz już jest lepiej, ale jak tylko wyrwę się na imprezę, to od razu alkohol i powrót nad ranem. Nie potrafię zapanować nad tym ile wypije, kilka razy udało mi się wrócić lekko muśniętą, ale najczęściej wracam w dość nieładnym stanie. Impreza bez alkoholu to nie impreza.
Wielokropku, utworzyłam ten wątek, by podzielić się z Wami moim problemem, by uzyskać jakieś porady, by zobaczyć, jak wy to postrzegacie. Może są osoby takie, jak ja i nie widzą w tym żadnego problemu, a ja po prostu to wyolbrzymiam. Nie będę sugerowała się jakimiś formułkami, badaniami, ankietami. Jakby tak się nimi kierować, to co drugi człowiek byłby alkoholikiem, jak Roman w Na wspólnej, czy jego syn Kamil, bo czasami sobie wypił piwo. Ja chcę rzetelnego, obiektywnego spojrzenia na sprawę, gdzie weźmie się pod uwagę mój młody wiek. Aczkolwiek dziękuję za wiadomość ![]()
mnie się wydaje, ze problem z alkoholem sie zaczyna jak pijesz codziennie, masz ciagi, wstajesz rano i musisz sie napic...pijesz od rana, i w glowie masz tylko alkohol, myslisz o tym kiedy tylko sie napijesz - to juz alarm, ze zaczyna sie alkoholizm......
Wiesz, też tak uważałam, ale po prostu od jakiegoś czasu zaczęłam zauważać swój "problem" z alkoholem. Nie potrafię na imprezach nic nie wypić. Raz przed wyjściem do koleżanki na domówkę obiecałam sobie, że nic nie wypiję, pójdę, pogadam ze znajomymi, potańczę, będę bawić się na TRZEŹWO. Na drugi dzień miałam na 10 do pracy, więc musiałam się ograniczać. Niestety nie dość, że wszyscy popijali sobie piwko, drinki, wódkę, to na dodatek każdy "No wypij chociaż jeno piwo, jedną kolejkę". Wypiłam jedno piwo, potem drugie i ... wiadomo, co było dalej. Nie mam silnego woli i wie, że to mój największy problem, ale nikt nie wlewa mi do gardła, pije, bo lubię, bo chcę i wszystkie moje postanowienia cholera strzela ;/
Ja tez pije bardzo czesto, ale najczesciej jest to po prostu piwo po pracy, albo lampka wina "na trawienie". Czasem mam ochote na cos mocniejszego, kupuje sok i 0.5 wodki, robie sobie z tego drinka. Baaardzo rzadko sie upijam. Z reguly to tak bardziej dla smaku. Niby troche mnie to martwi, ale z drugiej strony.. krzywda sie nikomu z tego powodu nie dzieje, wiec po co sie nad tym glowic ![]()
Probuj sie ograniczac. Nie pij "wiader wodki"
tylko kieliszki. Dasz rade ![]()
Wodka to swinstwo. Zrezygnuj z niej, pij piwo.
Booya, można pić dużo i często, a jednak nie być osobą uzależnioną od alkoholu, a można pić niewielkie jego ilości i być alkoholikiem. Do diagnozowania uzależnienia od alkoholu stosuje się różne testy i kwestionariusze, poniżej wklejam trzy spośród nich, postaraj się udzielić rzetelnych odpowiedzi na wszystkie zawarte w nich pytania, być może to pozwoli rozwiać Twoje wątpliwości.
Pytania testu CAGE:
Udzielenie co najmniej dwóch twierdzących odpowiedzi na powyższe pytania wskazuje na znaczne prawdopodobieństwo istnienia uzależnienia od alkoholu.
1. Czy zdarzały się w Twoim życiu takie okresy, kiedy odczuwałeś konieczność ograniczenia swojego picia?
2. Czy zdarzało się, że różne osoby z Twojego otoczenia denerwowały Cię uwagami na temat Twojego picia?
3. Czy zdarzało się, że odczuwałeś wyrzuty sumienia lub wstyd z powodu swojego picia?
4. Czy zdarzało Ci się, że rano po przebudzeniu pierwszą rzeczą było wypicie alkoholu dla uspokojenia lub "postawienia się na nogi"?
Udzielenie co najmniej dwóch twierdzących odpowiedzi na powyższe pytania wskazuje na znaczne prawdopodobieństwo istnienia uzależnienia od alkoholu.
MAST
Udzielenie co najmniej 5 twierdzących odpowiedzi na pytania zawarte w skróconej wersji testu MAST (BMAST) jest, zdaniem niektórych badaczy, wystarczającym kryterium do rozpoznania uzależnienia od alkoholu. Pytania te brzmią:
1. Czy uważasz, że pijesz w taki sam sposób jak większość ludzi?
2. Czy Twoi przyjaciele bądź krewni uważają, że Twoje picie nie mieści się w normie?
3. Czy kiedykolwiek brałeś udział w spotkaniu Anonimowych Alkoholików?
4. Czy straciłeś kiedykolwiek przyjaciela lub dziewczynę z powodu picia?
5. Czy miałeś kiedykolwiek kłopoty w pracy z powodu alkoholu ?
6. Czy z powodu picia zaniedbałeś kiedykolwiek swoje obowiązki, sprawy rodzinne lub opuściłeś pracę kilka dni pod rząd?
7. Czy miałeś kiedykolwiek delirium tremens (majaczenie alkoholowe), nasilone drżenia czy po nadużyciu alkoholu słyszałeś głosy lub widziałeś nie istniejące rzeczy?
8. Czy z powodu picia zwracałeś się kiedykolwiek do kogokolwiek z prośbą o radę?
9. Czy przebywałeś kiedykolwiek w szpitalu z powodu picia?
10. Czy byłeś kiedykolwiek zatrzymany za prowadzenie pojazdu po użyciu alkoholu lub czy kiedykolwiek prowadziłeś pojazd po wypiciu alkoholu?
Test "Baltimorski"
Pewną orientację w nasileniu problemu alkoholowego daje również dość popularny w Polsce test, który powstał w amerykańskim szpitalu John Hopkins' University (Baltimore, Maryland). Z dołączonej instrukcji wynika, że w przypadku udzielenia rzetelnych odpowiedzi, uzyskanie jednej twierdzącej odpowiedzi powinno być ostrzeżeniem, że można stać się alkoholikiem. Dwie twierdzące odpowiedzi świadczą z dużym prawdopodobieństwem o uzależnieniu, natomiast trzy, zdaniem autorów, przemawiają definitywnie za uzależnieniem od alkoholu. Pytania brzmią:
1. Czy pijesz w pracy?
2. Czy Twoje picie wpływa niekorzystnie na życie domowe?
3. Czy pijesz dlatego, że jesteś nieśmiały wobec innych?
4. Czy picie wpłynęło na pogorszenie Twojej opinii w oczach otoczenia?
5. Czy miałeś kiedykolwiek wyrzuty sumienia z powodu picia?
6. Czy miałeś kiedykolwiek kłopoty finansowe na skutek picia?
7. Czy Twoje picie jest powodem zmartwień rodziny?
8. Czy pijąc stałeś się mniej ambitny?
9. Czy odczuwasz potrzebę picia codziennie o tej samej porze?
10. Czy jest Ci obojętne z kim pijesz?
11. Czy po piciu jednego dnia odczuwasz potrzebę wypicia nazajutrz?
12. Czy zauważyłeś, że na skutek picia zmniejszyła się Twoja sprawność fizyczna bądź umysłowa?
13. Czy picie wpływa negatywnie na Twoją pracę zawodową, bądź inne działania poza pracą?
14. Czy z powodu picia masz problemy ze snem?
15. Czy pijąc chcesz uciec od kłopotów?
16. Czy zdarza się, że pijesz samotnie?
17. Czy pijąc tracisz pamięć i nie wiesz, gdzie byłeś i co robiłeś?
18. Czy pijesz, aby wzmocnić pewność siebie?
19. Czy w związku z piciem byłeś kiedykolwiek w szpitalu, w izbie wytrzeźwień, ambulatorium itp.?
W ocenie wyników testu należy uwzględnić oczywiście polską specyfikę, pewną dowolność w interpretacji w tłumaczeniu poszczególnych pytań oraz fakt, że nie był on standaryzowany na polskiej populacji. Zastrzeżenia te nie pozwalają używać testu dla celów badawczych czy diagnostycznych, jednak zawarte w nim pytania mogą dać wielu osobom materiał do przemyśleń.
Powyższe testy i ich opisy pochodzą z serwisu internetowego ,,Alkoholizm to choroba".
10 2012-08-09 03:03:42 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-08-09 03:08:28)
mnie się wydaje, ze problem z alkoholem sie zaczyna jak pijesz codziennie, masz ciagi, wstajesz rano i musisz sie napic...pijesz od rana, i w glowie masz tylko alkohol, myslisz o tym kiedy tylko sie napijesz - to juz alarm, ze zaczyna sie alkoholizm......
To powszechna opinia, ale uzależnieniem będzie również kompulsywne picie do utraty sił lub zapasów. Czyli niekoniecznie codziennie, ale choćby to było raz na miesiąc.
W moim wypadku, jak robię różne testy, to mi wychodzi na to (najczęściej, acz nie zawsze), że jestem alkoholikiem, co chyba jest kwestią samych testów, które w moim odczuciu nijak nie przystają do polskiej specyfiki. Potrafię żyć bez alkoholu, potrafię się bawić bez alkoholu i wiem doskonale kiedy zaczynam i kiedy kończę pić. Nie upijam się na umór, a kończę picie kiedy zaczyna mi szumieć w głowie. Ja po prostu lubię wypić jedno, dwa czy trzy piwka (lub więcej jeśli jest do tego odpowiednie jedzenie) ze znajomymi jeśli jest na to czas, a rozmowa żywo się toczy na jakiś pasjonujący temat. Lubię wypić winko do dobrego obiadu czy kolacji. Lubię wypić wódkę przy grillu czy kiełbasie z ognicha ze znajomymi jeśli nadarza się ku temu okazja (to już naprawdę ekstremalnie rzadko - bo wolę się trzymać piwka). Okazjonalnie lubię się napić jakiegoś drinka. Pije bo lubię, ale nie lubię się upijać, ani nie potrzebuję alkoholem leczyć kompleksów itp, więc na dobrą sprawę upić zdarza mi się bardzo rzadko. Mimo, że niekiedy ilości wskazywałyby na coś innego....
booya - jeśli masz wątpliwości - udaj się do poradni. Lepiej zapobiegać niż leczyć.
Hej,
Moim zdaniem to moze byc poczatek alkoholizmu.
Jak tu ktos powiedzial, alkoholik to moze byc zarowno ktos kto pije malo, ale codziennie i ktos kto nie codziennie ale nie kontroluje ilosci i nie umie sie pohamowac.
Takze jesli nie umiesz sie powstrzymac i sobie odmowic, no to moze byc poczatek.....
Uwazaj, przychodza w zyciu przeciez rozne sytuacje, kryzysy... wtedy mozna przestac pic tylko na weekend.
Sa alkoholicy co pija w grupie na imprezach i bede szukac kazdej okazji do wyjscia z domu, i tacy co pija sami w zaciszu domowy.
Jesli umiesz powiedziec nie, to znaczy, ze raczej nie jestes uzalezniona.
jestes mloda, jesli teraz sie z tym zerwiesz to jeszcze masz szanse ''wyjsc z tego''. Z wiekiem przychodza rozne problemy i moze byc trudniej.
Moj Tata jest alkoholikiem.
Spoleczenstwo polskie jest okropne na kazdym kroku cie pytaja ''czemu nie pijesz'' a jak pijesz '' to czemu tak malo''?
Badz silna. Pozdrawiam
Witaj,
Mnie się wydaje, że problem z piciem zaczyna się wtedy, gdy zaczniesz i nie potrafisz przestać. Nawet jeśli pijesz tylko podczas imprez.
Trzeba znać granice. Zrób coś z tym póki nie jest za późno.
Pozdrawiam,
A.
13 2012-08-09 15:33:49 Ostatnio edytowany przez booya (2012-08-09 15:44:14)
loveaellie, ja dla smaku to jedynie piję piwo. Od kilku lat kupuję tylko lecha(kubki smakowe już tak mi się do niego przyzwyczaiły, że wchodzi mi jak woda). Jak są jakieś domówki, takie luźniejsze imprezy, to preferuję piwo. Natomiast, jak zapowiada się coś grubszego, to piję wódkę. Pamiętam zrobiłam kiedyś małe spotkanie u mnie w domu pod nieobecność rodziców. Zaczęliśmy od piwa, potem odwiedziliśmy nocny i zakupiliśmy wódkę, jak się skończyła, to praktycznie każdy miał dość, powoli zwijał się do domu, a ja pozwoliłam sobie zajrzeć do barku taty i wypiłam kilka drinków z whisky - kaplica. Nie potrafiłam skończyć, bo inni skończyli, chciałam więcej. Na drugi dzień czułam się, jakbym umierała. Dosłownie. Naprawdę próbuję się ograniczać, ale jak trochę wypiję, to myślę sobie raz się żyje, trzeba zaszaleć. Na szczęście nie należę do osób, które po alkoholu są śmiałe w różnych działaniach, wyprawiają jakieś głupoty, a na drugi dzień zżerają ich wyrzuty sumienia. Po procentach najczęściej dużo tańczę, robię się cholernie gadatliwa i wesoła, ale hamulce moralne mam, to jedyne pocieszenie w tej sytuacji.
olinka, dziękuję za odpowiedź. Wykonałam zamieszczone przez Ciebie w poście trzy testy i według dwóch z nich jestem alkoholikiem. Nie wiem, czy kierowanie się takimi testami jest prawidłowe. Nie wierzę w to za bardzo aczkolwiek na pewno w jakiś sposób wezmę je pod uwagę. Dziękuję.
yoghurt007, ja też piję, bo lubię. Nigdy nie piłam, żeby np. stać się odważniejsza, zabić nieśmiałość i kompleksy. Piję, bo po alkoholu znacznie lepiej się bawię. Niestety najczęściej nie znam umiaru, zaczynam i nie wiem kiedy skończyć. Nie zawsze ląduje na zgonie, tak zdarza się jedynie w okrojonym gronie, np na domówkach bo jest mniej ruchu, jakoś nie idzie wytańczyć alkoholu itp. Natomiast na większych imprezach piję, piję, dobrze się bawię, nie zataczam się, nie przewalam, dopiero pod koniec jak wysiadam z samochodu to już nogi się plączą, i wtedy wiem, że po raz kolejny przesadziłam.
majusia, no właśnie - jestem młoda. I jak czasami pomyślę, że w wieku 21 lat mam ograniczać alkohol, bo grozi mi np. alkoholizm, muszę jakoś się ogarnąć, to nachodzą mnie myśli, że zmarnuję młodość. Jak teraz się nie wyszaleję, to kiedy? Wiem, głupie podejście, mam nadzieję, że z mijającym czasem je zmienię, a moja silna wola w końcu da o sobie znać. Mój ojciec również jest alkoholikiem. Obecnie pije znacznie mniej, wiek już nie ten i chyba w końcu zaczął liczyć się ze swoim zdrowiem, bo że zrobił to dla nas, to w to nie wierzę. Jednak dzieciństwo spieprzył mi swoim piciem koncertowo. To, że nadużywał alkoholu to jedno, ale awantury i szarpaniny z moim starszym bratem, to był prawdziwy koszmar. Oczywiście spowodowane były alkoholem. No, ale wolałabym, żeby np pił, ale nie włączał mu się agresor i pretensje do całego świata.
Cynicznahip, wiem, co robię źle, jestem świadoma swoich błędów, coraz bardziej świadoma swojego uzależnienia, ale wcale nie jest to wszystko łatwe, jak może się innym wydawać. Tym bardziej, że jestem z dala od domu, cały czas przebywam z rówieśnikami, którzy też nie żałują sobie używkowego szaleństwa. Imprezy, to moja jedyna odskocznia od pracy i nauki. Niegdyś też i od problemów.
14 2012-08-10 13:49:19 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2012-08-10 13:50:18)
Cynicznahip, wiem, co robię źle, jestem świadoma swoich błędów, coraz bardziej świadoma swojego uzależnienia, ale wcale nie jest to wszystko łatwe, jak może się innym wydawać. Tym bardziej, że jestem z dala od domu, cały czas przebywam z rówieśnikami, którzy też nie żałują sobie używkowego szaleństwa. Imprezy, to moja jedyna odskocznia od pracy i nauki. Niegdyś też i od problemów.
Wiem, że nie jest łatwo. I nie będzie.
Jestem DDA, więc siedzę trochę w temacie.
Powinnaś poszukać pomocy, skoro nie potrafisz ''przestać''.
I nie powinno być usprawiedliwieniem, że ''jesteś z dala od domu''. Ja też, tylko co z tego?
''Piję, bo chcę zapomnieć o problemach'' - jeden z ulubionych sloganów alkoholików.
Weź się za siebie, zanim skończysz w rynsztoku.
Pozdrawiam,
A.
P.S To, że znajomi piją nie oznacza, że Ty też musisz. Zmień towarzystwo.
15 2012-08-27 21:23:19 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-08-27 22:25:27)
Z tego o czym napisałaś wnioskuję, że jesteś już uzależniona od alkoholu.
Ponadto jesteś dda, co bardzo sprzyja przejęciu sposobu na życie.
Uzależnienie to jest równia pochyła. Będziesz nią zjeżdżała już coraz niżej.
Proponuję iść do przychodni uzależnienia od alkoholu i porozmawiać z profesjonalistami.
Może tak być, że alkoholiczką jeszcze nie jesteś, a jedynie pijesz ryzykownie, ale to znaczy,
że już stoisz jedną noga w uzależnieniu, jeśli pić nie przestaniesz.
Czy ja dobrze zrozumiałam, że jeździsz autem po alkoholu?
Wygogluj sobie 'Fazy uzależnienia od alkoholu'..........i przeanalizuj.
Dowiesz się czy jesteś w jakiejś fazie.
Postaraj się stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej, odejść od wódki na rzecz piwa, potem te wiadra piw zamień na 2 puszki, potem na 1. Jeśli będziesz potrafiła tego dokonać, to moim zdaniem nie jesteś uzalezniona. Bez alkoholu też można się świetnie bawić. Wiem z doświadczenia, bo przeważnie na imprezach robię za kierowcę. Nie muszę zaglądać do kieliszka, kufla, szklanki, puszki, butelki żeby mieć więcej odwagi, pewności siebie czy po prostu lepszy humor. Dobra zabawa zależy od towarzystwa a nie od ilości spożytych %. Ja nie mówię tutaj, że jestem jakaś święta i w ogóle nie piję. Zdarza mi się zaprosić koleżankę i wypijemy "white russian", ale tylko dla niepowtarzalnego smaku, nie po to by zalać się w trupa.
I pozwolę sobie odbiec troszkę od tematu..
"PIŁEŚ? NIE JEDŹ"
Hej dziewczyny. Chciałam zapytać co myślicie o takiej sytuacji..Jestem od 4 lat w związku z chłopakiem, który jest alkoholikiem..Pije w weekendy, znika na 2, 3 dni..Pije do upadłego. walczę o niego jak mogę, Raz juz się rozstaliśmy. W tygodniu jest w miarę ok ale w week znika żeby pić sam, okłamuje mnie, żeby tylko uciec i pić z kumplami. Tak jakby moja obecność się dla niego nie liczyła. Sama juz chyba jestem współuzależniona. Leczył się, potem przestał, chodzimy nawet na terpie do psychologa. Teraz znowu zniknął a po 3 dniach stwierzdił, że on mnie tak kocha, że nie możemy być razem bo mnie rani. Za bardzo tego nie rozumię tzn. jak się kocha to chyba da się zmienić tak?? Nie wiem bo nie mam problemów z piciem, jak sobie posatnowię coś dla drugiej osoby czy dla siebie to raczej mi się to udaje..W końcu doszliśmy do wniosku, ze dajemy sobie czas dopóki nie dojdzie sam do siebie do ładu. On musi sam się zmienić i zerwać z towarzystwem. Hm czuje się zagubiona, oszukana i nie wiem co mam myśleć..Co myślicie?;:(
Hej dziewczyny. Chciałam zapytać co myślicie o takiej sytuacji..Jestem od 4 lat w związku z chłopakiem, który jest alkoholikiem..Pije w weekendy, znika na 2, 3 dni..Pije do upadłego. walczę o niego jak mogę, Raz juz się rozstaliśmy. W tygodniu jest w miarę ok ale w week znika żeby pić sam, okłamuje mnie, żeby tylko uciec i pić z kumplami. Tak jakby moja obecność się dla niego nie liczyła. Sama juz chyba jestem współuzależniona. Leczył się, potem przestał, chodzimy nawet na terpie do psychologa. Teraz znowu zniknął a po 3 dniach stwierzdił, że on mnie tak kocha, że nie możemy być razem bo mnie rani. Za bardzo tego nie rozumię tzn. jak się kocha to chyba da się zmienić tak?? Nie wiem bo nie mam problemów z piciem, jak sobie posatnowię coś dla drugiej osoby czy dla siebie to raczej mi się to udaje..W końcu doszliśmy do wniosku, ze dajemy sobie czas dopóki nie dojdzie sam do siebie do ładu. On musi sam się zmienić i zerwać z towarzystwem. Hm czuje się zagubiona, oszukana i nie wiem co mam myśleć..Co myślicie?;:(
On kocha alk, najbardziej na świecie.
Piwo to też alkohol.
"Człowiek sięga po kieliszek potem,kieliszek sięga po kieliszek, a potem....kieliszek(taki mały)sięga po człowieka(takiego wielkiego).
Alkohol oszukuje.Nie jest napojem-jest alergenem.Nie jest atrybutem dobrej zabawy-lecz tragedii.Nie uświetnia ważnych uroczystości-psuje je.Nie pomaga w załatwianiu spraw-powoduje dodatkowe problemy.
A teraz coś do Anetki 06083-chcesz być zdradzana,poniżana,krzywdzona,oszukiwana i okłamywana przez całe życie?Tak tak,mimo że fizycznie Cię może nie zdradzi,pijąc będzie zdradzał Cię z butelką.To też jest zdrada!!! A jeżeli chcesz być poniżana,krzywdzona to wyjdź za alkoholika.Ale jeżeli tego chcesz to znaczy ,że nie kochasz siebie. Bo gdybyś kochała siebie nigdy,przenigdy nie pozwalałabyś się krzywdzić. Jeżeli nie kochasz siebie,to znaczy że wymagasz terapii. Skoro już jesteś z nim od 4 lat i pozwalasz się lekceważyć - to znaczy ,że masz niskie poczucie własnej wartości i już wymagasz terapii. Te wszystkie wątpliwości jakie masz powinnaś rozwiać u profesjonalisty w Poradni Odwykowej zanim nie będzie za późno.
Dziekuje za odpowiedz Al-anonka:). Zamierzam chodzic do terapeuty chocby dlatego zebym wiedziala, co sklania mnie do tego, ze tacy faceci mnie kreca..Poczatki byly nawet. Razem imprezowalismy, ale juz wtedy mialam wiedziec ze to nie facet do zwiazku. Ma mega duo znajomych, w tym pelno kolezanek, ktore tez byly wiecznie obecne. Nic nigdy nie robilismy razem zawsze potzrebowal miec innych obok. Zamiast ustalac i planowac cos ze mna najpierw zbieral towarzystwo a potem pytal czy ide. Glupia bylam, ze zgdzalam sie na takie cos. Nie mowiac o wakacjach ze znjomymi, gdzie wiekszosc czasu pil i bawil sie obok mnie bo mnie picie wkurzalo..On przechodzi teraz depresje poalkoholowa, nagle wiec nie widzi sensu swojego zycia. Masz racje zniszczylam sobie te 4 lata ale nie zniszcze swojego zycia. Smutne jest to, ze wina zwala na mnie. Bo probowalam go zmienic, odciagnac od tych ludzi, zeby sie i mnie nie niszczyl..a on zamiast to docenic to zarzuca mi ze ja tez jestem winna, ze on pil..ciekawe..pije od 14 roku zycia...z tego co wiem od innych. Ale nikt mi winy nie bedzie wmawial, bo ja mam czyste sumienie. Zycze innym i przestrzegam, zeby od takich egoistow i alkoholikow uciekac.
Witam, niestety mam to samo.
Nie umiem pić tak, żeby się nie upić. Kiedyś też świetnie się bawiłam po alkoholu, niestety z czasem to się zmieniło...
Jak tylko się napiję na imprezie to pewnie znowu będe mieć urwany film, a w dodatku zamiast super zabawy napewno zaczęłabym się awanturować albo robić inne głupoty, które na trzeźwo nie miałyby miejsca.
Przykre, ale skoro nie masz znaku stop to nie możesz pić wogóle. Jeszcze na razie kontrolujesz co się z tobą dzieje, ale to tylko kwestia czasu kiedy przestaniesz. Znajdź w necie forum u jarasa, tam są osoby które pomogą ci w walce z alkoholem, mi pomogły.
Ja już nawet boję się napić, bo wolę kontrolować co się ze mną dzieje i nie chce mieć kaca nigdy więcej.
Wypowiadam się tu jako osoba, która była w związku z alkoholikiem i jestem współuzależniona. Także anna8301 z tego co widziałam przez te 4 lata powiem Ci jedno gratuluje Ci odwagi i takiego myślenia. Masz silną wolę a to najważniejsze. Trzymam kciuki żeby Ci się udało:)Nigdy już nie chce być z kim kto tyle pije i jest takim egoistą. Nikt kto pije w takich ilościach nie stworzy normalnego związku. Każdy alkoholik ucieka przed kłopotami w alkohol. Wiem to po sobie. Małe sprzeczki były powodem i wytłumaczeniem kilku dni picia. Wieczne przekraczanie wspólnie ustalonych granic..Najgorsze jest to, że masa ludzi już w naszym wieku zaczyna pić.. Mnie to przeraża osobiście. Nie jestem wrogiem alkoholu ale nie w takich ilościach. Na dzień dzisiejszy jestem zdołowana ale to pisanie też pomaga.
Booya tak bardzo przypominasz mi siebe. Zastanawiam się właśnie ile będzie trwała ta moja potrzeba żeby się wyszaleć, wyszumieć. Alkohol jest u mnie na porządku dziennym - tłumaczę to studiami i właściwie ostatnim rokiem lekkiego życia. Ale czy jak skończę studia i pójdę do pracy to będę umiała zrezygnować z imprez, szaleństw, alkoholu?
Booya pijesz za dużo i jesteś w tym wprawiona co jak na 21 lat jest niepokojące.
Uważam się za bardzo normalną osobę - piję ...może 3kieliszki wina wciągu weekendu, czasem wcale.Teraz częściej jakieś 2kieliszki naleweczki na rozgrzanie.
Jeśli jest impreza ostatnio zdarzyło się nam w 4babeczki wypić 0,7l wódki przed wyjściem na tańce - mi szumiało i więcej wciągu tej nocy już nie piłam,ale 2inne koleżanki dolewały się piwem i odchorowały to następnego dnia.
Strasznie się czuję jak wypiję za dużo, wiec kontroluję zawsze ilość alkoholu i muszę mieć poważny powód żeby się tak załatwić.
Zalewanie się w trąbke uważam za żałosną próbę zaimponowania towarzystwu, oznakę niedojrzałości i ogólny brak kontroli nad sobą.
Ogólnie z alko czy bez świetnie się bawię o ile jest fajne towarzystwo i tyle.
Wiesz, że szkodzisz swojemu zdrowiu, nie mówiąc o tym co by było jakbyś np. się kiedyś zalała nieświadoma że jesteś w ciąży ?
Kontrolowanie picia nie jest takie trudne, no chyba,że ktoś się tak rozsmakował w alkoholu i byciu pijanym, że inaczej nie może- to może pora pomyślec o leczeniu.
Czy Twoi znajomi zawsze w trakcie imprez piją ? Czy wyjście na 1-2 piwa jest wogóle możliwe?
U mnie przykładowo jest tak, że nawet jak koleżanka przyjdzie "na kawę", to zawsze kończy się na piwie. Jedno, drugie - później smaki łapią. Boję się, że już nie potrafię się bawić bez alkoholu, ani w ogóle funkcjonować na dłuższą metę...
mam podobnie jeśli chodzi o wypicie - no może nie po jednym czy dwóch piwach( bo więcej mi nie wejdzie) , ale jak wypiję 3-4 kieliszki to zazwyczaj idzie już jak po maśle:(
Ale ja sobie to wszystko tłumaczę studiami. Skończę studia - nie będzie czasu na picie ![]()
jestem alkoholiczką i uważam, że masz problem najlepszym wyjściem jest zgłosić sie do poradni i porozmawiać z psychologiem on postawi diagnozę i będziesz wiedzieć.
Alkoholizm to nie tylko ciąg picia to już jest kolejny etap tej choroby. Mój mąż pije tygodniami czyli jednego tyg pije a drugiego "zdycha" i tak cały czas. NIe mam już patrzenia siły do walki i pomocy. Był na terapii miał wszywkę i co i nic. Oni muszą sami chcieć a czyjś nacisk nic nie pomoże. Gdy zechcą sami z siebie coś podjąć to my tylko musimy ich wspierać. Ale ile można????
Jedynym skutecznym sposobem niepopadniecia w chorobe alkoholowa jest trzymanie sie od niego z daleka. Jesli juz teraz masz z tym problem to lec jak najszybciej do poradni. Tlumaczenie ze skoncze z piciem jak skoncze studia, znajde prace, wyjde za maz itd itp jest objawem uzaleznienia.
http://alkoholizm.com.pl/content/view/601/94/
Witam wszystkich.Jestem trzeźwym alkoholikiem ,nie pije od ponad 5 lat.Największemu wrogowi nie życzę takiej choroby,wiem co mówię bo przećwiczyłem to na sobie.Mogę wam powiedzieć, picie/niepicie u alkoholika to nie jest kwestia silnej woli.Alkoholizm jest chorobą postępującą i śmiertelną,w moim przypadku rozwinęła się do tego stopnia że ja naprawdę nie chciałem już pić,a musiałem,płakałem i piłem.Silna wola nie ma tu nic do tego.Alkoholik sam sobie nie poradzi.Owszem na "dupościsku" jest w stanie wytrzymać jakiś czas,ale powroty do picia z reguły są gorsze i nie znaczenia okres abstynencji.Alkoholikiem się jest całe życie.Mnie,mimo że nie pije od ponad 5 lat, dzieli od tego co w rowie leży 1 kieliszek.Wiem kiedy zaczynam pić ,ale nigdy nie wiem kiedy skończę (dlatego nie pije właśnie tego pierwszego kieliszka).Też zaczynałem jak niektóre/rzy z was od picia tylko na imprezach i tylko piwa.Powiem coś z własnego doświadczenia,jeżeli alkoholik nie chce sobie pomóc,to żadna siła,groźba,czy prośba nie zmusi go do zrobienia czegoś ze sobą.Znajdzie milion powodów aby się napić,a wódkę wygrzebie choćby spod ziemi.Ja musiałem ostro pier.... żeby mieć chęć coś zrobić ze sobą.Kiedyś nie wyobrażałem sobie życia bez wódki teraz wiem że można.Dlatego namawiam wszystkich nie bagatelizujcie żadnych swoich wątpliwośći,naprawdę lepiej coś wcześniej zrobić bopotem jest coraz trudniej.Pozdrawiam.
zgadzam się w tym co napisał łookasz ale co poradzic gdy alkoholik nie pije jest trzeżwy już kilka lat lecz jest wciąż zazdrosny o żonę i powoduje kłótnie mi mąż powiedział że zachowuje się tak jak w trakcie picia gdy pił kłócił się szukał powodu do wypicia i ciągle szukał okazji by zrobić awanturę a potem iść się napić podkreślając iż wina jest ze strony małżonki co począć jest to takie trudne zazdrość w naszym związku jest już 10 lat i bardzo cierpię z tego powodu chociaż on san mówi że wie że go nie zdradziłam ale nie może mi zaufać i ciągle ma o coś pretensje że sam sobie z tym nie radzi.chodzi na terapię dla aa ale tam go nie wyleczą z zazdrości a ja tkwie w tym związku myśląc że on się zmieni a poprawy nie widać raz jest dobrze potem kłótnie i znów miły zapewnia o swojej miłości że kocha na zabój jak z tym walczyć brak mi sił bo bym bardzo chciała by przestał mnie nękać już tym nawet boję się podjąć pracy bo mam lęki że znów zapije bo nigdy nie pracowałąm .nie wiem do czego to dąży .
zgadzam się w tym co napisał łookasz ale co poradzic gdy alkoholik nie pije jest trzeżwy już kilka lat lecz jest wciąż zazdrosny o żonę i powoduje kłótnie mi mąż powiedział że zachowuje się tak jak w trakcie picia gdy pił kłócił się szukał powodu do wypicia i ciągle szukał okazji by zrobić awanturę a potem iść się napić podkreślając iż wina jest ze strony małżonki co począć jest to takie trudne zazdrość w naszym związku jest już 10 lat i bardzo cierpię z tego powodu chociaż on san mówi że wie że go nie zdradziłam ale nie może mi zaufać i ciągle ma o coś pretensje że sam sobie z tym nie radzi.chodzi na terapię dla aa ale tam go nie wyleczą z zazdrości a ja tkwie w tym związku myśląc że on się zmieni a poprawy nie widać raz jest dobrze potem kłótnie i znów miły zapewnia o swojej miłości że kocha na zabój jak z tym walczyć brak mi sił bo bym bardzo chciała by przestał mnie nękać już tym nawet boję się podjąć pracy bo mam lęki że znów zapije bo nigdy nie pracowałąm .nie wiem do czego to dąży .
Czasami alkoholizm jest przykrywką dla innych uzależnień, np. uzaleznienia od miłosci albo obsesji miłosnej, albo erotomanii.
Tak jak grupy AA, działają też grupy SLAA lub SA (aninimowych uzaleznionych od seksu i miłości i anonimowych seksoholików).
A Ty, żono? Czy tez chodzisz na terapię?
Uzależnienie to choroba całej rodziny.
ja skończyłam terapię kilka lat temu i z początku pomagało a teraz znów jest nie bardzo
Udało mi się samodzielnie opanować alkoholizm. Chodziłam na grupy AA umieszczanie reklam na naszym forum jest płatne. Miałam nawrót i postanowiłem im zaufać na dłuższej terapii. Opłaciło się i w sumie żałuję, że sam się zmagałem z uzależnieniem. Było trzeba od razu zgłosić się do profesjonalistów.
36 2018-04-12 10:06:41 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-04-12 10:10:40)
Jeśli nie wiesz, gdzie szukać pomocy, polecam skorzystać z kliniki we spamprzy ulicy umieszczanie reklam na naszym forum jest płatne.