W jakimś polskim filmie usłyszałam to hasło i zainspirowało mnie do tego by poruszyć dyskusję.
Czy "dzisiejsza młodzież" (czyli do którego wieku?) to pokolenie to luzacy? Czy my (rocznik '80) nim jesteśmy?
Co się zmieniło w życiu dzisiejszych 18-latków a co jest nowe od powiedzmy 10-15 lat?
Ja np.zauważam, że młodzi ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem
A jakie są wasze-ale realne, nie ogólne- obserwacje?
Podobne tematy
Ja jestem z tego pokolenia, a wogóle jego nie przypominam. Zachowuje się raczej dość nietypowo, jak na swój wiek. Mogę za to porównać siebie do mojego rodzeństwa, które w wieku 15 lat pije, pali i zachowuje się niestosownie. Między Tobą a mną jest 10 lat różnicy, więc możemy sobie porównać wiele rzeczy, z tym że jak mówię, ja jestem dośc nietypowa...
Jeżeli chodzi o czytanie ze zrozumieniem ... coż wystarczy spojrzeć na wyniki matur czy egzaminów gimnazjalnych. W 2012 roku matury nie zdał co piąty uczeń! Z roku na rok są coraż gorsze, także z tym masz akurat racje ![]()
własnie: matura. Szok!! Jakim cudem? Matematyka-rozumiem, ale język polski? Nigdy matury nie były tak proste jak teraz, z polskiego. Ja widzę, że obecnie rodzice przykładają niewielką wagę do wychowywania swoich dzieci. Do chowania- owszem, ale do wychowywania nie. Chociażby do zachęcania do czytania książek, wpajania im ważnych wartości oraz nakładania obowiązków.
Lekcje muzyki, kursowanie po centrach nauki takich jak Kopernik, dinolandia, języki obce, itd.-owszem, w końcu dziecko ma być wszechstronne, ciekawe świata, mieć niecodzienne pasje, być następcą Einsteina.
Jednak moim zdaniem brak tutaj realnego zaangażowania rodziców w wychowanie dzieci, jakim jest np. dawanie dobrego przykładu.
No właśnie Catwoman wszystko zaczyna się od rodziców. Mogę winę zgonić na internet i inne nowości technologiczne, ale to wina niektórych rodziców, którzy pozwalają całymi dniami dzieciom grać na komputerze. Co ma pobudzać ich wyobraźnie i ciekawość świata? Ja miałam ciekawe książki (które zbieram do dziś i mam niezłą domową bibliotekę), puzzle, klocki lego i inne gry, które pobudzały mój mózg.
Zdaję sobie sprawę z tego, że o nas (pokolenie '80) mówiono tak samo, hasło "Ja w twoim wieku" jest aktualne przez wszystkie pokolenia
Osobiście uważam, że ZAWSZE była młodziez, której się niewiele chciało i patrzyła tylko na np.pieniądze rodziców ("bananowa młodzież"
) i inni. I sa oni przez wszystkie pokolenia ![]()
Nie chcę tu rozróżniać, że teraz ci, co czytać nie umieją ze zrozumieniem są źli, a ci co umieją, są dobrzy. Po prostu to jedna z RÓŻNIC w czasach obecnych chociażby w edukacji, o której osobiście już nie wiem, dokąd zmierza.
Myślę, że pokolenia obecne będą kolejnymi, które będą się leczyć na nerwicę.
Dokładnie. Ja bym to nazwała hodowaniem - dzieci sobie w domu mieszkają, jedzą, piją, robią co chcą. Zero obowiązków, zainteresowań, pasji. Moja siostra - lat 15 ma wakacje. Dzień w dzień wstaje o 14, leży przed telewizorem, komputerem, albo śpi. Nie przeczyta ksiązki, nie spotka się ze znajomymi, nie wydzie na spacer albo rower. Nie tak się kiedyś spędzało czas wolny. Ja sama chodziłam do podstawówki i gimnazjum dość niedawno, ale w wakacje brakowało mi czasu na "nicnierobienie". Rodzice też nie sytmulują dzieci, bo najzwyczajniej w świecie nie maja czasu. Więcej energii poświęcają pracy niż wychowywaniu młodych ludzi. Dzieci wychowują się same lub co gorsza wychowuje je ulica
Na efekty nie trzeba długo czekać - rośnie przestępczość wsród młodzieży. Coraz młodsi zaczynają inicjację seksualną (nie wspominając już o nieplanowanych ciążach), piją alkohol i sięgają po używki.
Nie liczy się przyszłośc - liczy się to co tu i teraz - dlatego może dzieciaki nie zwracają uwagi na nauke i egzaminy ... Mają internet, gry i alkohol, a w tej mieszance nie ma czasu na naukę ![]()
Myślę, że dzieciom, a co za tym idzie młodzieży często brak wyobraźni. Ostatnio doszlismy z mężem do takiego wniosku porównując nasz sposób zabaw a zabawy dzieci z sąsiedztwa; my wiele rzeczy sobie wyobrażaliśmy, że gdzies tam na drzewie jest zamek lub więzenie (wśród gałęzi..), że trampek to statek a patyk to miecz. Obecnie nie trzeba mieć wyobraźni; są gotowe domki/ zamki w dość sporych rozmiarach, od razu do wstawienia do ogrodu (bezpiecznie zaprojektowane, bo przecież z drzewa można spaść) gwiezdny miecz kupisz w Tesco za 10 zł, podobnie jak i ...karmiki dla ptaków całe w motywach Kubusia Puchatka-również do kupienia.
Więc zdecydowanie myślę, że dzieciom brak wyobraźni a po wielu postach tu, odnośnie chociażby antykoncepcji, wiem to na pewno ![]()
Ale: to smutne. Bo ci młodzi ludzie zostają sami. A przecież mają takie same problemy jak my 15 lat temu czy ich rodzice! Tak samo dojrzewają, przeżywają pierwsze miłości, próbują świata- i nikt ich nie nakierowuje, nie pomaga, szukają odpowiedzi u kolegów/koleżanek, którzy wcale nie wiedzą więcej, bo chociaż-O PARADOKSIE!- to era internetu i można dokłądnie wszystkie informacje poszukać (łącznie z filmem instruktażowym jak zakładac prezerwatywę, o czym moje pokolenie mogło tylko pomarzyć
) to.... nie umieją szukać wartościowych informacji.
własnie: matura. Szok!! Jakim cudem? Matematyka-rozumiem, ale język polski? Nigdy matury nie były tak proste jak teraz, z polskiego. Ja widzę, że obecnie rodzice przykładają niewielką wagę do wychowywania swoich dzieci. Do chowania- owszem, ale do wychowywania nie. Chociażby do zachęcania do czytania książek, wpajania im ważnych wartości oraz nakładania obowiązków.
Lekcje muzyki, kursowanie po centrach nauki takich jak Kopernik, dinolandia, języki obce, itd.-owszem, w końcu dziecko ma być wszechstronne, ciekawe świata, mieć niecodzienne pasje, być następcą Einsteina.
Jednak moim zdaniem brak tutaj realnego zaangażowania rodziców w wychowanie dzieci, jakim jest np. dawanie dobrego przykładu.
Z maturami to jest kwestia bardziej skomplikowana wbrew pozorom. Akurat na moim roczniku ('86) testowali gimnazja, potem nowe matury itp. Zmienił się więc system nauczania, zmieniły się wymagania, zmieniły się realia, ale zakres nauki został niemal nie zmieniony, co przy tej samej kadrze nauczycielskiej i zmienionych ilościowo godzinach na poszczególne przedmioty daje efekt taki, a nie inny. Nie upatrywałbym jakiejś specjalnej winy w młodzieży czy rodzicach, bo to system edukacji kuleje.
W czasach naszej młodości nie każdy miał telefon czy kablówkę. Dzisiaj smartfony i internet są standardem. Dla dzisiejszej młodzieży książka z ciekawymi zdjęciami to za mało. To nie działa na ich wyobraźnię tak jak na naszą kiedyś.
Czytanie ze zrozumieniem to niestety nie tylko problem młodszych. Niestety to problem większości ludzi. I to mówię z obserwacji własnych, a nie zasłyszanych.
Co do "pokolenia luzaków" - to się zgodzę, że brak obowiązków spowodował jakieś upośledzenie i zanik takiej cechy jak odpowiedzialność. Nieumiejętność radzenia sobie z konsekwencjami podjętych decyzji jest wręcz porażająca.
Właśnie! Dobrze youghurt, że zahaczyłeś o tę kwestię! Czy nie odnosicie wrażenia, ze im młodsza jest ta młodzież [tj. im świeższy rocznik] tym wytrzymałość psychiczna jest zerowa?
Obserwuję, że ludzie nie potrafią sobie psychicznie poradzić z najprostszymi problemami, wyzwaniami. Rodzice z nich robią totalne sieroty-i aż się zastanawiam jakimi mężami będą ci chłopcy, a jakimi żonami te dziewczyny.
Z 2ej strony .... my sobie nie radzimy ze związkami. Nie jest dobrze. Dziś się problemów nie rozwiązuje, nie naprawia, ale wymienia na nowe.
Albo nie chcą. Po co co mam wiedziec jakie są realne zagrożenia wynikacjące z braku używania prezerwatyw, skoro mogę sobie obejrzeć świetny filmik porno? Z którego swoją drogą, dzisiaj młodzież dowiaduje się wszytskiego co chce wiedzieć i z taką wiedzą wchodzi w dorosłe życie. Później dziewczyny szukają idealnego kochanka, który będzie miał 20 - 30 cm penisa jak pan na filmiku, a chłopcy idealnej panny o biuście w rozmiarze XXL, chudej jak badyl, opalonej na solarium, dzikiej blodnynki
Rodzice nie rozmawiają z nimi o "takich" rzeczach. Ja sama miałam koleżankę, która dostała miesiączkę wcześnie - miała zaledwie 8 lat. Wystraszyła się bardzo, połozyła się do łóżka i czekała na śmierć. Nikt jej nie wytłumaczył co to jest miesiączka, że stała sie kobieta i z tego trzeba być dumnym. Ona myślała, że umiera - do dzisiaj jest to dla niej coś "brzydkiego".
Dzieci nauczyły się radzić sobie w życiu samemu, bo nikt inny nie poświęca im uwagi, której potrzebują. Osobiście, miałam parę dni temu pierwszy zawód miłosny, z chłopakiem, z którym byłam 4 lata. Nikt z rodziny nie zauważył że jest coś nie tak. Nie porozmawiałam z mamą i nie poprosiłam jej o radę - napisałam na tym forum
Moja mama nauczyła mnie juz że nie mogę na nią liczyć. Po prostu rodzice sie juz dziecmi nie interesują. Najwazniejsze, że dzieci chodzą do szkoły i się jako tako uczą. A jak coś złego zaczyna się dziać, zwykle jest już za późno ...
Mam o 10 lat młodszą siostrę - straszną gadułę, a że dodatkowo często koleżanki (i czasem koledzy) do niej przychodzą to widzę i słyszę co sobą reprezentują. No po prostu obraz nędzy i rozpaczy. Wielkie tragedie, bo ktoś nie odpisał od razu na smsa czy wiadomość na FB, a po kilku godzinach. Łatwiej im dać dupy niż usiąść i porozmawiać szczerze o swoich uczuciach i oczekiwaniach.
Co śmieszniejsze w ogóle coś takiego jak gradient ważności spraw leży i kwiczy. Nie raz większe są afery o zdjęcie z głupią miną na portalu społecznościowym niż o karygodny brak szacunku (wyzywanie się wzajemne, poniżanie, zdrada).
No i się nie rozmawia ... Tylko się przemyka korytarzami. Krótkie pytanie, krótka odpowiedź. Komunikat. Zero czułości, zrozumienia, wsparcia ...
Ja w głowę zachodzę i zadaję sobie to pytanie raz po raz: Po co w dzisiejszych czasach ludzie decydują się na dzieci?? Nie mają dla nich czasu-ba! zanim je zrobią, dla siebie nawzajem nie mają czasu bo pracują i wiedzą, że NIC się nie zmieni w tym względzie gdy urodzi się im dziecko. Nie no, przepraszam, będą zapilatać raz więcej bo wydatki wzrosły.
Rocznik 77 ![]()
Coś mi się zdaje, że pokolenie luzaków - to już było; chociażby moje pokolenie. Praktycznie poza paroma wyjątkami, którym reszta szczerze współczuła - żadnej presji. Zero parcia na jakieś punkty, brak konieczności dostania się wyłącznie do liceum. Niezliczona ilość czasu na zacieśnianie kontaktów towarzyskich i na mniej lub bardziej idiotyczne czy szkodliwe społecznie zabawy... Posiadanie niezwykłych dóbr materialnych typu magnetowid stanowiło pewien plus do lansu, ale nie posiadanie nie skutkowało odrzuceniem przez rówieśników. Były jednostki próbujące drzeć nosa z powodu dzianych rodziców - ale nie były szczególnie popularne. Większość odczuwała materialne braki - ale od czego wyobraźnia.
Ja nie widzę luzu w dzisiejszych dzieciakach. Są jak bezwolne roboty. Przede wszystkim są koszmarnie obciążone. Wciska im się sterty zajęć dodatkowych, bo wyścig szczurów już od przedszkola. Tańce, języki, sporty. Czasu dla dziecka rodzic ma niewiele, bo przecież na to trzeba zarobić. Skromny czas wolny spędzają dzieciaki przed komputerem. Albo z fajką i piwem na osiedlu. Bez komórki czy inszego ajpoda nie ma co się pokazywać na dzielni - bo presja rówieśników. Liceum niezbędne - bo presja rodziców, tyle lat inwestujących w przyszłość latorośli, jedynaka najczęściej.
Dzisiejsze pozowanie na "luzaka": wtykać nauczycielowi kubeł na głowę, wrzucić obsceniczne fotki do sieci, uraczyć się dopalaczem czy ultrawcześnie zainicjować seksualnie.
Eee, mnie się moje czasy bardziej luzackie wydawały.
I troszkę współczuję mojej Maleńkiej, że przyjdzie Jej żyć w nieciekawych czasach. Jedyne co mi daje nadzieję, to - że jednak bywają wciąż dzieciaki z niecodzienną pasją, nie poddające się ogólnemu marazmowi.
Wiecie co, mam 21 lat więc takim starym pokoleniem to ja też nie jestem, ale są różnice miedzy moim, a choćby młodszym o 3-4 lata. Jak słyszę te małolatki - obraz nedzy i rozpczy , i to sa ludzie z tych " swietnych, bogatych i dobrych " domów.
Studenciaki dziesiejsze - idotki i idioci. Ostatnio miałam okazje w czymś takim uczestniczyc na "imprezie ". Były cztery osoby,ktorych nigdy wczesniej nie poznałam - dwie dziewczyny i dwoch chlopakow. Mlodsi ode mnie moze o 2-3 lata, ale to jak oni sie zachowywali - wypili po dwa piwa, dziewuszki hi hi hahy, wywracja sie nawzajem na podloge,zrzucaja z lozka i tylko slysze - ale to bylo zajebiste, no no, zajebiste, musze kliknac na FB I like it. Zenada, ja ze swoim chlopakiem spojrzenia i sie zastanawiamy jak mozna tak w ogole sie zachowywac? Przypominalismy sobie czy bedac w ich wieku czy nawet mlodsi tez tak sie zachowywalismy- nie...
Pokolenie pokoleniem ,ale w duzej mierze zalezy tez od czlowieka, bo wychowanie sie tylko na komunikatorach czy portalach spolecznosiowych doprowadza wlasnie do takiego zachowania jak tamte maniurki....
16 2012-07-25 02:15:56 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-07-25 02:26:32)
chudej jak badyl, opalonej na solarium, dzikiej blodnynki
Chyba nie widziałaś współczesnych filmów pornograficznych krążących po sieci. I słusznie.
Rodzice nie rozmawiają z nimi o "takich" rzeczach. Ja sama miałam koleżankę, która dostała miesiączkę wcześnie - miała zaledwie 8 lat. Wystraszyła się bardzo, połozyła się do łóżka i czekała na śmierć.
To akurat dlatego że żyjemy w "katolickim" kraju. Czy za PRLu było inaczej? Nie wiem, sporo mi opowiadano o tamtych czasach ale takiej informacji nigdy nie słyszałem. Raz tylko trafiłem na PKF w której poruszony był temat seksualnego dopasowania małżonków.
Jak to skomentował bodaj jeden 18 latek "Za 400 lat w podręcznikach do historii PRL będzie renesansem ,a III RP średniowieczem"
Ona myślała, że umiera - do dzisiaj jest to dla niej coś "brzydkiego".
W tym przypadku nie widzę różnicy, podobno jeszcze do niedawna to było społecznie uważane za coś, powiedzmy, nie nadające się mówienia o tym.
Nie porozmawiałam z mamą i nie poprosiłam jej o radę - napisałam na tym forum
I to jest przykład tego że rodzice przestają być autorytetem, bo przecież można łatwo skorzystać z pomocy zdywersyfikowanej i być może bardziej fachowej. Pytanie czy to źle- niekoniecznie.
A jak coś złego zaczyna się dziać, zwykle jest już za późno ...
W zasadzie to ja pamiętam ze swoich czasów (rocznik 90), rodzice prześladowców nigdy nie mogli uwierzyć że prześladowcami są ich dzieci.
Ja w głowę zachodzę i zadaję sobie to pytanie raz po raz: Po co w dzisiejszych czasach ludzie decydują się na dzieci?? Nie mają dla nich czasu-ba! zanim je zrobią, dla siebie nawzajem nie mają czasu bo pracują i wiedzą, że NIC się nie zmieni w tym względzie gdy urodzi się im dziecko. Nie no, przepraszam, będą zapilatać raz więcej bo wydatki wzrosły.
Dwie podpowiedzi: "******* społeczny" i "komputery nie myślą"
Co śmieszniejsze w ogóle coś takiego jak gradient ważności spraw leży i kwiczy. Nie raz większe są afery o zdjęcie z głupią miną na portalu społecznościowym niż o karygodny brak szacunku (wyzywanie się wzajemne, poniżanie, zdrada).
A skąd dziecko ma wiedzieć co jest ważne ,a co nie skoro nikt mu tego nie powiedział? Takie są skutki. Ale i tu bywają plusy, np. nowa generacja nie jest tak powszechnie świadoma tego że "należy tłuc Niemca po kasku" i "bić ruską swołocz" :] Chociaż PiS i "niezależne" media te zaległości nadrobią.
Z maturami to jest kwestia bardziej skomplikowana wbrew pozorom. Akurat na moim roczniku ('86) testowali gimnazja, potem nowe matury itp. Zmienił się więc system nauczania, zmieniły się wymagania, zmieniły się realia, ale zakres nauki został niemal nie zmieniony, co przy tej samej kadrze nauczycielskiej i zmienionych ilościowo godzinach na poszczególne przedmioty daje efekt taki, a nie inny. Nie upatrywałbym jakiejś specjalnej winy w młodzieży czy rodzicach, bo to system edukacji kuleje.
Tutaj popieram. Weźmy pod uwagę że nauczyciele i tak "uczą po swojemu", kryterium wyboru podręczników z danego wydawnictwa to kryterium tego kto ma lepszą korupcję (na to mam mocne dowody i z pierwszej ręki, szkoda że nie jestem znanym dziennikarzem bo bym zrobił smród na pierwszej stronie Wyborczej jak stąd do zapadłej wsi na granicy Imperium Rosyjskiego zwanej Warszawą), młodzież w wieku dorastania wpuszcza się do gimnazjum gdzie na nowym gruncie nie mają żadnych hamulców i trzy lata są stracone, potem w liceum jest przeładowany program, nauczyciele na ogół albo durni albo chorzy psychicznie (i jak ma taki przekonać że przeczytanie całego Potopu w tydzień jest fajne? To nawet przy dobrym nauczycielu i osobie posiadającej umiejętność szybkiego czytania nie jest łatwe, a co dopiero tu mówić o rozrywce) do tego dochodzi uczenie się pod klucz. Żeby dobrze zdać maturę trzeba po prostu się w klucz wstrzelić. Pamiętam że za mojego liceum sytuacja wyglądała tak:
1. Nikt nic nie rozumiał
2. Nikt nie miał czasu nikomu nic wytłumaczyć i nawet nie próował
3. Czasu na przeczytanie lektury było mało nawet jak dla osoby umiejącej szybko czytać
4. Nikt poza mną nie umiał szybko czytać bo
5. Nikt nie lubił czytać książek
6. Część nauczycieli w ogóle nie nadawała się do wykonywania tego zawodu
7. Program przedmiotów takich jak fizyka czy chemia był nudny i czysto teoretyczny. Jedynie zdewastowane wyposażenie pracowni świadczyło o dawnej świetności polskiego tfu. podłego komunistycznego programu :]
Gdybym miał scharakteryzować przeciętnego polskiego maturzystę jakiego pamiętam to zrobiłbym to tak:
Szeroką wiedzę ogólną przewidzianą programem przyswoił sobie w niezadowalającym stopniu, nawet wtedy gdy jest mu potrzebna. Nie posiada zdolności samodzielnego myślenia ani doboru informacji. Nieaktywny sportowo ani społecznie, bez wyróżniających się ambicji, zdolności czy umiejętności, nie posiadający umiejętności praktycznych ani zainteresowań, ponadto nielubiący czytać.
W czasach naszej młodości nie każdy miał telefon czy kablówkę. Dzisiaj smartfony i internet są standardem. Dla dzisiejszej młodzieży książka z ciekawymi zdjęciami to za mało. To nie działa na ich wyobraźnię tak jak na naszą kiedyś.
Wiadomo o co chodzi ale w tej formie zgodzić się nie mogę. To właśnie książka oddziaływuje na wyobraźnię, tylko że najpierw trzeba ją przeczytać. Żyjemy jednak w kulturze konsumcjonistycznej, trzeba mieć smartfona i być w kontakcie jak mówią reklamy, kto nie ma smartfona ten jest gorszy. W dodatku klikanie smarfonem jest prostsze niż czytanie, więc... Winę ponoszą rodzice którzy nie wykształcili u dzieci odpowiednich nawyków.
Mamy też do czynienia z nowymi zjawiskami, np. prościej zadać przez internet pytanie ile jest 7x8, niż policzyć to samemu. Przypomina to użycie kalkulatora, jedyne co jest zastanawiające to to że osoba która zadała takie pytanie w internecie nie wpadła na pomysł że komputer potrafi liczyć i że zapewne ma oprogramowanie które to umożliwia. Młoda generacje rezygnuje z funkcji myślenia i redukuje się do roli prostego pojedynczego neuronu wysyłającego i odbierającego impulsy.
Z drugiej strony miałem ostatnio sporo do czynienia z ludźmi dwa lata młodszymi od siebie. Nie zauważyłem by polaryzacja ludzi inteligentnych i durniów oraz wszelkich innych była inna niż w moim roczniku. Być może różnica za mała. Byli na trochę wcześniejszym stadium rozwoju ale wynikało to po prostu z wieku.
Z drugiej strony możemy nie bez racji jechać po młodym pokoleniu ale stare też idealne nie było. Co prawda może wśród generacji 40 czy 60 latków nie ma tylu ONRowców, neonazistów i innego plugastwa ale są inne... nurty i wielu ludzi równie porażająco prymitywnej umysłowości, za to wychowanej na "tradycyjnych wartościach" które uważają za najlepsze na świecie, gardzą wszystkim co się z nimi nie zgadza ,a nawet gotowi są bić deskami nabitymi gwoździami w imię miłosierdzia pańskiego... Nie cała młodzież jest też pozbawiona zainteresowań. Temperatura kłótni i kaliber głupot wypisywanych w komentarzach na YT pod filmami o temacie historycznym woła o pomstę do nieba. Widziałem zjazd ONRowców, widziałem Młodzież Wszechpolską, widziałem nazistowskie filmy propagandowe. I muszę wam powiedzieć że gdyby nie to że filmy zrobione na zlecenie Hitlera są czarnobiałe ,a młodzież nosi mundury Hitlerjugend to bym się nie połapał która młodzież to Wszechpolacy, ONRowcy ,a która to Hitlerjugend.
Niewesoła no właśnie..... bardziej pasuje w sumie "bezwolne roboty"- bo to tak naprawdę wygląda. Nie wiem, jak uczyć młodych ludzi odpowiedzialności za swoje życie, gdy nie potrafia tak naprawdę o sobie decydować bo się im nie pozwala. Decydują jedynie o tym, jakie piwo im smakuje czy jaka dziewczyna/chłopak podoba, nic poza tym.
Powszechny Internet i Media. Gdzieś czytałem że już wyrosły i rosną (nie tylko u nas) pokolenia medialnych idiotów. Wiedzą czerpią z tytułów, z początków tekstów, z krótkich wiadomości. Czytanie dłuższych teksów stanowi problem kosmiczny. "Pocieszające" że dotyczy to nie tylko młodych. Czyli zaczęło się gdzieś dawniej ?
No i ponieważ mam swoje lata, to zauważyłem ciekawą zmianę. Za PRL kwitło życie towarzyskie. Praktycznie zawsze się miało czas na spotkania. A przecież możliwości były niewyobrażalnie mniejsze niż teraz. A po 1989 roku nagle WSZYSCY nie mają czasu - w domyśle: ciężko i długo pracują.
z drugiej strony KURDE! jak mysmy sobie radzili bez internetu i bez komórki?! szok ![]()
ps. juz wiem: dlatego ze komórki nie miał NIKT, a zamiast internetu powszechne były biblioteki i księgarnie.
Chyba też dlatego czas musiał biec wolniej, nie było wyboru.
20 2012-07-25 10:24:16 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2012-07-25 10:40:55)
Nie nazwałabym pokolenia dzisiejszej młodzieży pokoleniem luzaków. Chyba prędzej pokoleniem zacofania mózgowego spowodowanego rozwojem technologicznym. Jestem z rocznika 90', młodsza siostra 96' i przepaść widze ogromną, nie tyle między mną a nią- bo to kwestia wychowania, ale między moją klasą w wieku licealnym a jej. Obraz nędzy i rozpaczy. Czy widzicie jak pisze dzisiejsza młodzież między sobą? Modne są skróty,które mnie doprowadzają do szewskiej pasji: Tb- Tobie, Cb- Ciebie, bd-będe/byłam itp itd. Dla mnie to nie jest ułatwianie sobie życia, a brak szacunku do języka ojczystego.
Gdy ja byłam w wieku gimnazjalnym, komórka była przywilejem dotykającym tylko tych bogatszych. Komputer dostałam za pieniądze komunijne- czyli w wieku 9 lat. Pamiętam dobrze jak za każdym razem musiałam pytać rodziców, czy mogę pograć;) Nie wiem czy to zasługa wychowania, ale typowy okres buntu u mnie nie występował. Wywodzę się z rodziny katolickiej, ale nawiązując do wypowiedzi poprzedników- nie zacofanej. Mam kochaną mamę i bardzo wiele jej zawdzieczam, także to jaka jestem dziś. Mimo wiary były rozmowy o miesiączce, o sexie, o relacjach damsko-męskich. Z siostrą tego nie będzie, jest zupełnie inna, cięzko nieraz do niej dotrzeć, zamyka sie w pokoju, gra w gry i slucha glosno ostrej muzyki. To chyba też róznica pokoleń. Mnie kształtowałą najbardziej rodzina, mama. Dziś dzieciaki bardziej niż rpdzina, kształtuje otoczenia, internet, koleżanki. Nie uważam że to wina rodziców, pewnych rzeczy się przeskoczyc nie da. Społeczeństwo jest niestety takie, że dzieciak bez komórki najnowszej generacji, komputera, internetu, jest po prostu wyśmiany przez kolegów z klasy. Takie mamy czasy i rodzic, mimo zasad, kupi dzieciakowki ten komputer i całą resztę technologicznych gadżetów, aby dziecko nie miało problemów w relacjach z rówieśnikami.
A matura... cóż. To tylko kwestia częstotliwości czytania. Dzieci nie czytając, nie rozwijają w sobie umiejętności zrozumienia słowa nie tylko pisanego. Ogranicza się logiczne myślenie potrzebne także w innych dziedzinach nauki. W matematyce jest nawet dział "Logika" więc o czym my mówimy? Myślę, że postęp technologiczny nas zabija, ogłupia wręcz.
"Dzieci nauczyły się radzić sobie w życiu samemu, bo nikt inny nie poświęca im uwagi, której potrzebują. Osobiście, miałam parę dni temu pierwszy zawód miłosny, z chłopakiem, z którym byłam 4 lata. Nikt z rodziny nie zauważył że jest coś nie tak. Nie porozmawiałam z mamą i nie poprosiłam jej o radę - napisałam na tym forum smile Moja mama nauczyła mnie juz że nie mogę na nią liczyć. Po prostu rodzice sie juz dziecmi nie interesują. Najwazniejsze, że dzieci chodzą do szkoły i się jako tako uczą. A jak coś złego zaczyna się dziać, zwykle jest już za późno ..."
Tu sie nie zgodzę Lemurka. Pierwszy WIELKI zawód miłosny też opisałam na forum, aby poznać zdanie osób mi obcych, obiektywnych. Mama o wszystkim wiedziała i bardzo mi pomogła. Może nie potrafiła tego zrozumieć tak do końca, bo w życiu miała kilka małych miłostek i jedną prawdziwą- mojego ojca. Mimo to była przy mnie, cierpliwie słuchała, tuliła, ocierała łzy. Podejście do takich spraw ze strony rodziców nie jest kwestią czasów ale wychowania, także ich samych
W jakimś polskim filmie usłyszałam to hasło i zainspirowało mnie do tego by poruszyć dyskusję.
Czy "dzisiejsza młodzież" (czyli do którego wieku?) to pokolenie to luzacy? Czy my (rocznik '80) nim jesteśmy?
Co się zmieniło w życiu dzisiejszych 18-latków a co jest nowe od powiedzmy 10-15 lat?
Ja np.zauważam, że młodzi ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniemA jakie są wasze-ale realne, nie ogólne- obserwacje?
Cóż - pokolenie internetu, xboxów i tym podobnych. Jak byłam młoda, to się chodziło po drzewach, czytało książki, a teraz są inne rozrywki. Wydaje mi się, że szkoła teraz też jest luźniejsza. Kiedyś trzeba było chodzić w chałatach, a teraz można zwyzywać nauczyciela, co za moich czasów skończyłoby się plaskaczem od niego i nie dość że nie poniósłby on za to żadnej kary, to jeszcze jakby rodziców wezwał, to by się uczniowi od nich oberwało.
ta dzisiejsza młodzież i młodsze dzieci niczym się nie przejmują,nikogo poważnie nie traktują i właściwie robią co chcą,jest to w dużej mierze wina rodziców którzy właściwie gonią za pieniędzmi a dzieci właściwie widują tylko wieczorami,następną przyczyną są komputery,internet itp
szkoła?patrząc na to czego się uczy mój syn można powiedziec że jest i ciężko i łatwo,bo np.niektóre zadania,ćwiczenia i wymysły nauczycieli są tak głupie i trudne że nie wiem kto przy tym pracuje i to wymyśla,z drugiej strony zaś maja łatwo,np.gdy ja byłam w 4 klasie SP,zeszyt 60 kartkowy z polskiego był zapisany w miesiąc,półtora teraz taki zeszyt starcza na pół roku,gdy patrzę w książki syna widzę tylko wypełnione rubryki w ćwiczeniach nic po za tym,gdy pytam syna co robili dzisiaj w szkole odpowiada że np.ogladali przez 2-3 godziny bajki,albo siedzieli i nic nie robili,albo np.poszli do marketu na zakupy z nauczycielem(w 4 klasie)
odzywki do rodziców:ja jak powiedziałam do mamy na "TY" dostałam ścierka po plecach i słyszłam że nie jestem jej koleżanka aby tak do niej mówić,a teraz normalne jest powiedzieć do matki,ty jesteś głupia,lecz się,chyba cie pogięło
kiedyś się pytało czy np.kupisz mi spodnie,teraz się mówi masz mi kupić spodnie,szwagierki córka idzie do gimnazjum i powiedziała jej że ma kupić nowe książki(za 600 zł)bo używanych sobie nie życzy,ma jej kupić byty za 300 zł,i wiele wiele innych drogich rzeczy,wszystko to niestety nie jest prośbą lecz rozkazem1
gdy byłam dzieckiem ciężko było mnie zagonić do domu,bo wiecznie się bawiliśmy a to w chowanego,podchodu,ganianie po piwnicach a teraz ciężko wygonić dziecko z domu bo tylko komputer i telewizor,a pytając dlaczego na dwór nie idzie odpowiada że tam nie ma co robić
podsumowując powiem choć to nierealne chciałabym sie przenieść z synem w moje czasy dzieciństwa i pokazać co się kiedyś robiło,myślę że dzieci były o niebo szczęśliwsze kiedyś,niż teraz mimo że wszystko maja na wyciągnięcie ręki
Czasy się zmieniły i to znacznie. Rodzice często popełniają pewien błąd- chcą dziecku nieba przychylić aby miało na starcie lepiej niż oni kiedyś. Aby wzrastało i rozwijało się w dostatku ,aby niczego mu nie brakowało. Taki człowiek niestety często potem sam nie potrafi nic osiągnąć. Jest przyzwyczajony do tego że zawsze miał wszystko podstawione pod nos i w dorosłym życiu nie potrafi się odnaleźć kiedy musi rywalizować o prace czy już w samej pracy. Nie potrafi też zachowywać się w relacjach z przeciwną płcią. A może to zwyczaje się zmieniły i dzisiejsze standardy są inne. Żyjemy w dobie krótkich klipów , krótkich wiadomości tekstowych. Nikomu się już nie chce czytać książek bo to za długo trwa. Ewentualnie można przeczytac straszczenie albo posłuchać audiobuka. Do znajomych też się juz nie chodzi tylko pisze do nich smsy czy pisze na FB. Najlepiej zamknąć się w czterech ścianach , grać w gry i czatować z kimś.Po co chodzić do kina skoro można sobie ten film ściągnąć z netu. Zakupy też można zrobić przez internet. Przywiozą pod dom. Tradycyjny sex też odejdzie w przeszłość bo będzie cybersex. Za kilka lat powszechnie dostępne będą też silikonowe lalki miłości obojga plci które zastąpią tradycyjnych partnerów. Nie będą miały wad, zawsze będą gotowe a jak nie będą juz potrzebne to lądują w szafie i czekaja na następny raz kiedy znów się przydadzą...
Chyba jesteśmy juz jednym z ostatnich pokoleń ktore chodzi do pubów, spotyka się, czyta książki, jeździ na wycieczki do lasu czy pływa w jeziorze. Stajemy się powoli cywilizacją w pełni cyfrową ...
Mam nadzieję że się myle ![]()
Wszystko zależy jak wy wychowacie swoje dzieci ![]()
To, że rodzice chcą dać dziecku wszystko- tak jest. Mimo iż dzieci tego WSZYSTKIEGO tak naprawdę nie potrzebują. Potrzebuja granic, obowiązków i autorytetów oraz miłości. Tak naprawdę nic poza tym.
Jeśli będą miały to, dadzą radę sobie w życiu ze wszystkim innym.
faktycznie, ja widze ogromna roznice miedzy moim pokoleniem (90') a mlodszym(chociazby 96'). to ze 14letnia malolata ma wiecej tapety na buzce, niz ja przez cala zime zdolam wykorzystac:D rzeczy, ktore bym ubrala tylko dla smiechu w domu, one w tym chodza na codzien. mlodsze pokolenie zyje pod straszna presja swoich rowiesnikow. kiedys wiadomo, biedniejsi ludzie tez nie mieli latwo, ale teraz to jest tragedia...
jeszcze rok/dwa lata temu mowilam, ze moje dziecko nie dostanie zadnego iphone czy jakiegos innego bajeru. ale jak uslyszalam placz dziecka (mamy przyjaciolki syna)wracajacego ze szkoly i mowiacego, ze dzieciaki sie nasmiewaja z niego, ze jest biedny i na nic go nie stac, bo nie ma psp to pozal sie boze...
za moich czasow juz nie bylo tak fajnie jak mialo pokolenie 80-85', pomalu wszystko umieralo, ale mimo wszystko lato= cale dnie na basenie, reszta na podworku, do upadlego, dopoki mama nie zawola. jakies zabawy w chowanego, w klasy, w podchody, w restauracje na budowie.
osobiscie jest mi naprawde szkoda tych wszystkich "mlodych" pokolen... moze my jako mlodziez tez nie bylismy super hiper mocni psychicznie, ale dzisiaj ile jest samobojcow, ile jest matek ktore sa jeszcze dziecmi..
26 2012-07-26 19:13:34 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-07-26 19:23:57)
Czy widzicie jak pisze dzisiejsza młodzież między sobą? Modne są skróty,które mnie doprowadzają do szewskiej pasji: Tb- Tobie, Cb- Ciebie, bd-będe/byłam itp itd. Dla mnie to nie jest ułatwianie sobie życia, a brak szacunku do języka ojczystego.
To akurat jest normalne że dąży się do zwiększenia wydajności komunikacji i w ogóle mnie nie martwi. Bardziej martwi mnie to że 10 lat temu przeciętny pijak nad rzeką miał 50 lat, teraz tych pijaków już nie ma, ich miejsce zajęła dzieciarnia, bywa że 14 letnia. Ciekawym doświadczeniem było też zobaczyć wujka który zobaczył dziewczynę bodaj 16 letnią pijącą piwo w krzakach. Złapał się za głowę i stwierdził "pierwszy raz w życiu widzę kobietę pijącą alkohol z gwinta w barze pod chmurką!"
jeszcze rok/dwa lata temu mowilam, ze moje dziecko nie dostanie zadnego iphone czy jakiegos innego bajeru. ale jak uslyszalam placz dziecka (mamy przyjaciolki syna)wracajacego ze szkoly i mowiacego, ze dzieciaki sie nasmiewaja z niego, ze jest biedny i na nic go nie stac, bo nie ma psp to pozal sie boze...
Przecież tak już za naszych czasów było... Skądinąd ongiś jednym z zadań uniformu szkolnego było zatarcie widocznych różnic materialnych... Nie ma co wymagać od dzieci by się tak nie zachowywały skoro połowa dorosłych ludzi w tym kraju prezentuje mentalność typu "Musi być Passat na podjeździe i koniecznie nowszy model niż sąsiada", skądinąd to ciekawe że Polaczki tak ukochały spuściznę Hitlera...
ile jest matek ktore sa jeszcze dziecmi..
Owszem, kiedyś po prostu robiło się tak że oficjalnie pojawiało się nowe rodzeństwo :]
27 2012-07-27 17:21:39 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2012-07-27 17:27:20)
Czytam i oczom nie wierzę. Tacy młodzi, a już stetryczeli. Chyba jaja sobie robicie narzekając na zaledwie parę lat młodszych. Zawsze starsze pokolenie krytykowało młodsze. Taka tradycja.
Ja tam psów na młodzieży wieszać nie będę. Wiecie jaka jest kolejka w bibliotece po niektóre pozycje? Dopchać się nie można i z pewnością ludzi po 40-tce jak na lekarstwo, o starszych nie wspomnę.
Wiele wynosimy z domu, przykład idzie z góry. Wyobrażacie sobie zapewne, że nasze dzieci mają wszystko. Otóż błąd - same odmawiają posiadania wielu gadżetów, nie mają żadnego wypasionego sprzętu. Cenią sobie bezpośredni kontakt z człowiekiem, a nie poprzez aparaturę. Największą karą byłoby zatrzymanie ich w domu, zawsze toto niesie.
Dużo zależy od nas rodziców. To często my wpajamy takie a nie inne wzorce. Statystyki mówią, że najlepszymi klientami sklepów z elektroniką i grami są mężczyźni w wieku pomiędzy 20 a 45 lat. Może się zdziwicie, ale najbardziej bajerancką komórkę ma mąż.
Owszem mamy dostęp do czasoumilaczy, coraz to wymyślniejszych, ale poprzednie pokolenia to samo mówiły o wszelakich nowinkach technologicznych. Też określano następne pokolenia słabszymi, więc nic nowego żeście nie wymyślili. Komunikacja poprawiła się dzięki m.in. internetowi i stąd wrażenie większego zła na świecie. Uwierzcie, ale ileś tam lat temu niektóre sprawy nigdy światła dziennego nie ujrzały.
Jedynym błędem nas rodziców jest wpajanie zawiści, zazdrości i mobilizowanie do wyścigu szczurów za wszelką cenę. A sąsiad niech ma i pięć samochodów, to jego portfel jest trzebiony. Jeśli jest do tego snobem - krzyż na drogę. Na szczęście jesteśmy wolnymi ludźmi i możemy decydować o swoich wyborach. Jeśli ktoś ma poczucie swojej wartości, to nie zrobi na nim wrażenia gostek popisujący się nie wiadomo czym.
Młodzież sobie pozwala na coraz więcej, bywa zagubiona. Często jest to wina rodziców i otoczenia. Panuje błędne myślenie, że jak starzy zapewniają zaplecze materialne, to młody ma się tylko uczyć. Widać to też w naszych serialowych gniotach: idź do siebie i się ucz lub idź się pobawić do swojego pokoju. Dziecko choćby chciało nie podyskutuje z rodzicem. Nie namawiam do darcia kotów, ale spieranie się bywa twórcze. Jest tylko jeden warunek - trzeba chcieć i znaleźć czas.
Stoicie przed nie lada wyzwaniem. Przed Wami wychowanie następnego pokolenia. Widzę, że poprzeczka będzie ustawiona wysoko. Mam nadzieję dożyć efektów.
Jak patrzę na młodsze istoty to zdecydowanie jest to pokolenie luzaków, nam kiedyś wpajano wartości, im robi się wodę z mózgu - mają wszystko w zasięgu ręki... , nie zawsze doceniają...i potem jest jak jest !
Nie lepiej, ale gorzej, rosną .... ludzie innego pokolenia....
Starsze pokolenie idealizujemy bo starszych ludzi zazwyczaj wielu nie znamy. Nasze pokolenie znamy lepiej z wiadomych powodów. Ja nie wychalałbym się do przodu w ocenie młodzieży bo moi znajomi mają więcej niż 12-16 czy 18 lat. Nie zdajemy sobie sprawy z setek tysięcy młodych ludzi którzy żyją sobie spokojnie za to czytamy i słuchamy o galeriankach i innych słoneczkach a potem to rozciągamy na ogół.
Po pierwsze określenie luzak ma dla mnie pozytywny wydźwięk. To osoba, która ma w sobie dużo siły na niespinanie się i robienie wszystkiego zgodnie z samym sobą a nie pod wpływem presji i pod publiczkę. Wyluzowanie to moim zdaniem forma korzystania z wolnej woli.
Dlatego określenie tak pokolenia młodszego nie ma dla mnie sensu. Te biedne młode istoty mogą być co najwyżej buntownikami.
Tempo życia jest teraz inne niż 10, 15 lat temu z uwagi na to, że o wiele więcej bodźców w ludzi uderza. Tarczom przed bodźcami dla młodych powinni być starsi. Mądrzy opiekunowie spełniają to zadanie. Wielu jednak dokłada starań, by w młodych trafiało jeszcze więcej zajęć, obowiązków i stresu.
Wmanewrowując młodych w takie intensywne życie, nie ma się potem co dziwić, że część z nich, której takie życie nie odpowiada za formę buntu obiera takie właśnie "luzakowanie".
Oczywiście, że większość będzie się skupiać na tej beznadziejnej dzisiejszej młodzieży, która jest taka niewdzięczna, niewychowana i nieperspektywniczna. Owszem, młodzi często robią sobie kuku przez negację wszystkiego i spoczywanie na laurach. Część z nich po prostu inaczej nie potrafi dawać sygnałów, jak życie ich bardzo wk..wia.
Dlatego podejście młodych do spraw życiowych to kwestia wtórna. Prawdziwe dyskusje powinny być podejmowane nad tym, jak opiekunowie wpływają na taką sytuację.
dorota.f zgadzam się z Tobą. Ja bardzo lubię "dzisiejszą młodzież" i uważam, że ze strony dorosłych nie mają należytego nie tyle wsparcia co przykładu. Powstało błędne koło i w sumie ....nie wiem co z tego wyniknie.
32 2012-07-31 17:16:59 Ostatnio edytowany przez kinga28 (2012-07-31 17:19:19)
przeczytałam kilka postów i taka mysl mi sie nasunęła.a może my jestesmy niedzisiejsi?bo wyznajemy pewne wartosci, chodzimy do pracy, wpajamy dzieciom zasady. A nie lepiej tak byłoby sie nie przejmowac? Sa ludzie, którzy maja wszystko gdzies.Piją, nie pracuja i... jakos sobie radzą. Bo przecież państwo pomoze. Przeraza mnie to. Nastolatki chodzą z kilogramem tapety na twarzy, chłopaki szaleją na imprezkach i zaliczaja laski. Nastawienie tylko na kase i zabawe. my co? Przejmujemy się
Na szczęsie sa tez tacy, którzy zaskakują pozytywnie. Niestety mało ich. Może to faktycznie kwestia wspierania ich przez rodziców, którzy tez gonią za kasą, bo takie czasy.
prosty przykład: porównajcie sobie "poziom" MTV czy VH1 z 1994 roku a ten dzisiejszy?
A może to nie pokolenie luzaków, tylko pokolenie pozerów ?
też jestem zdania że odpowiedzialność za podejście młodzieży do życia i otaczającego świata w większości spoczywa na rodzicach jednak Ci w dzisiejszych czasach nie mają czasu, czasem mi się wydaje, że zbyt dużo na raz chce się w tym życiu mieć, fajną rodzinę , mieszkanie/dom, dobrą pracę a na to wszystko często bierze się kredyt który wiąże z bankiem na kilkadziesiąt lat, można poczuć presję i jak w tym stanie skupiać się na dzieciach? można owszem ale często wówczas kobiety narzekają i mają w tym wiele słuszności, że gdy poświęcają się pracy dzieciom, mężowi, brakuje im czasu dla siebie. Każdy dla siebie może znaleźć złoty środek by nie zatracić tej ulotnej wydawać by się mogło wartości dobrego wychowania, wychowania opartego na czytelnych zasadach, wyrażaniu swoich uczuć, rozmowy itp, młodzież często jest pozostawiona sama sobie i czerpie wzorce z mas mediów z programów typu sweet sixteen i innych podobnych to przykre niestety ale z wiekiem każdy ma możliwość budowania swojej samoświadomości i dochodzenia do całkiem fajnego życia
prosty przykład: porównajcie sobie "poziom" MTV czy VH1 z 1994 roku a ten dzisiejszy?
Porównanie nie fair, bo bez szans dla dzisiejszego chłamu. Zarówno muzyka jaki i inne pozycje repertuaru tychże kanałów delikatnie mówiąc słabe.
Niech tam sobie taka popkulturowa papka leci w tv, przynajmniej wiadomo, czego nie słuchać i jakich wzorców z durnowatych programów się wystrzegać
Przeraża tylko to, że młodzi ludzie, których opiekunowie nie uczą prawdziwego życia, to co widzą w pudełku i słyszą od gadających głów (często made in usa, gdzie kultura i styl życia jest w ogóle nieadekwatny do naszego), traktują w kategoriach wzorców.
A może to nie pokolenie luzaków, tylko pokolenie pozerów ?
Nawet jeśli, to te pozy są odpowiedzią na to, co serwuje im rzeczywistość, na którą duży wpływ ma grupa rodzinna i rówieśnicza.
Czas buntu przykładowo to też przecież poza. Takie solidne, często trochę osiołkowate NIE dla otaczających sytuacji.
Pozy i bunt są młodym potrzebne. Pozwalają odnajdywać tożsamość i budować własne ja. Tylko tu znowu potrzeba mądrości starszych, aby w umiejętny sposób załagodzić ten czas i pomóc tym buntownikom, by okres ten nie trwał za długo i nie przyjął zbyt wynaturzonych form.
37 2012-08-01 02:03:04 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-08-01 02:03:34)
Niestety, starsi mają sprawę gdzieś albo też są w sprawach wymagających nadzoru głupi, tylko że na trochę inny sposób.
chłopaki szaleją na imprezkach i zaliczaja laski.
Spytam oportunistycznie: A może to laski zaliczają chłopaków?
Mnie ostatnio u rówieśników i ludzi trochę młodszych denerwuje taka rzecz: zachowują się jak stetryczałe dziady, albo jak dyplomata czekający na instrukcję z MSZtu rządzonego przez Fotygę. Nigdzie nie chcą się ruszyć, gdy ich się gdzieś zaprasza, zaznaczając że termin jest konsultowany, nie raczą udzielić odpowiedzi albo mówią że się zastanowią, po czym też siedzą cicho. I ja nie wiem: czy mam czekać kilka dni aż się zastanowi czy mam z resztą konsultować i tej osoby nie brać już pod uwagę?
prosty przykład: porównajcie sobie "poziom" MTV czy VH1 z 1994 roku a ten dzisiejszy?
Kiedyś coś takiego słyszałem. Od tego czasu zacząłem wieszczyć apokalipsę mówiąc "Jedno pokolenie MTV to już jest problem, ale co teraz kiedy pokolenie MTV zaczyna wychowywać następne pokolenie MTV?
Wielu jednak dokłada starań, by w młodych trafiało jeszcze więcej zajęć, obowiązków i stresu.
Nie jestem pewien czy to jest faktycznie tak powszechne zjawisko albo czy to nie tyczy się dzieci które obecnie mają 5-12 lat. Z moich obserwacji ludzi którzy mają obecnie 17-22 lat wynika że oni na ogół albo NIC nie robią, albo sporadycznie są też takie przypadki że muszą wszędzie chodzić w garniturach i już chcą zakładać następne Prawo i Sprawiedliwość.
Starsze pokolenie idealizujemy bo starszych ludzi zazwyczaj wielu nie znamy.
Być może, jednakowoż mam kilkunastu znajomych emerytów i ludzi koło 40tki, i często znacznie lepiej się z nimi dogaduję. Są otwarci, mają dystans do życia, są chętni do działania i można z nimi wypić. Młodzi nigdzie nie chcą się ruszyć, są zamknięci, i wietrzą rzeczy które nie mają miejsca ,a picie w ich mniemaniu to urżnięcie się na amen i publikowanie z tego fotek na FB. Jakiś czas temu pewien facet prowadzący pub zastanawiał się czy studenci teraz nie są biedniejsi, bo on pamięta jak w tym pubie kiedyś pełno było studentów dyskutujących zawzięcie grupkami ,a i często odbywały się imprezy kiedy kilka osób stało za barem. Generalnie życie towarzyskie kwitło. Odpowiedziałem mu najuczciwiej jak potrafiłem: "Jeżeli są tacy biedni, to wydaje mi się dziwne że od kilku lat awanturują się o brak miejsc parkingowych."
Nie zdajemy sobie sprawy z setek tysięcy młodych ludzi którzy żyją sobie spokojnie za to czytamy i słuchamy o galeriankach i innych słoneczkach a potem to rozciągamy na ogół.
I to jest całkiem celna uwaga, choć mam wątpliwości czy to spokojnie to znaczy też dobrze. Siedzenie przed komputerem jest cokolwiek spokojne i resztę sobie dośpiewajcie.
dorota.f napisał/a:Wielu jednak dokłada starań, by w młodych trafiało jeszcze więcej zajęć, obowiązków i stresu.
Nie jestem pewien czy to jest faktycznie tak powszechne zjawisko albo czy to nie tyczy się dzieci które obecnie mają 5-12 lat.
Tak, to dotyczy dzieci i młodzieży. Nie jest to jednak bez wpływu na to, co potem dzieje się z młodymi ludźmi, którzy w jakiś sposób mają ochotę odreagować te lata przeciążania ich obowiązkami i rzeczami, które trzeba i wypada robić.
Nie jest to oczywiście reguła, bo życie nie jest proste, a ludzie są bardzo różni. Część dzieciaków znakomicie radzie sobie z natłokiem zadań, przyzwyczaja się do niego i wdraża takie tempo potem w swoje dorosłe, samodzielne życie.
Niektóre osoby jednak nie są w stanie podołać tym wszystkim oczekiwaniom i kiedy są starsze, odpuszczają.
Najważniejsze, to podążać za młodym człowiekiem i traktować go jak jednostkę, a nie fragment ogółu. To co jednym sprawi frajdę, innych pogrąży.
Mądrzy opiekunowi są w stanie przyciskać do aktywności, tylko do pewnego momentu, Ci którzy są głupi bądź zagubieni, będą cisnąć do durnego końca. W pierwszym przypadku serwowana jest zdrowa mobilizacja, w drugim chora presja.
Ja tam się wybitnie nie identyfikuję z pokoleniem luzaków... Jestem odpowiedzialna i zorganizowana. Wiadomo, czasem sobie odpocznę, wyluzuję się, ale nie mam luzackiego podejścia do życia.
prosty przykład: porównajcie sobie "poziom" MTV czy VH1 z 1994 roku a ten dzisiejszy?
Bez porownania! Na MTV w dniu dzisiejszym i juz od jakiegos czasu nie idzie spotkac jakiegokolwiek teledysku- chociaz tego dzisiejszego chlamu...NIC, tam juz nie ma muzyki, same durnowate programy!