netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

ratowac? roztac sie? co robic?

20 odpowiedzi4 831 wyświetleńzałożony przez stracony, 24.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ratowac? roztac sie? co robic?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: ratowac? roztac sie? co robic?

witam. a wiec opowiem wam moja historie mam nadzieje ze dostane jakies komentarze z pomocnymi odpowiedziami.  a wiec jestem ze swoja partnerka ponad 8 lat. jak kazda para  byly wzloty i upadki. Mozna powiedziec ze przez te 8 lat bylem w bance mydlanej. mialem osobe ktora kocham prace i pieniedzy az za duzo. ale w ostanim czasie swiat  dla mnie zmienil sie strasznie. zaniedbalem swoja partnerke przez stres w pracy i inne rzeczy ktore wydarzyly sie w moim zyciu. wtedy pewnego dnia stracilem prace nie z mojej winy. teraz jestem bez pracy przez 4 tyg i kilka dni temu dowiedzialem sie ze ona mnie nie kocha i ma innego. stanelem jak wryty. nie wiedzialem co zrobic. dalej nie wiem co robic. ona powiedziala mi ze nie wie kogo wybrac. mnie czy jego. faceta ktorego zna 4 miesiace a z ktorym cos sie dzieje max 2 miesiace. sytuacja  nie jest taka latwa dla mnie bo jestesmy w anglii kilka lat i mozna powiedziec ze jestesmy (bylismy) jedyna rodzina tutaj dla siebie. planowalem z ta dziewczyna pszyszlosc i kochalem ja jak nikogo dotad w moim zyciu. myslalem ze reszte zycia spedzimy razem.  nie dopuszczale do siebie mysli ze kiedykolwiek moze coz zlego sie stac. ze zycie moje z cudownego zmieni sie w koszmar w ciagu kilku tygodni. w tym momencie delej nie dopuszczam do siebie mysli o tym ze w tym momencie stracilem najwazniesze rzeczy w moim zyciu a raczej jedna ktora byla moim zyciem i miloscia. w tym momencie nie wyobrazam sobie zycia z inna osoba i tak tez bylo przez ostatnie 8 lat. nie ogladalem sie za innymi i nie myslale o tym co tak naprawde zlego moze sie stac. teraz z osoby ktora byla zawsze usmiechnieta wesola zamienilem sie w kogos kto nie chce wyjsc z domu. nie chce rozmawiac. nawet napisanie tego tutaj sprawilo mi trudnosc. czuje jak sie zmieniamw kogos kto nie widzi sensu zycia. przepraszam za bledy

Maciek

2

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

Witaj
nie Ty jeden tak się czujesz. Myślę, że powinieneś poczekać na rozwój wydarzeń. Jeśli ją kochasz i chcesz z nią być, to jej to powiedz. Może z jej strony to tylko chwilowe zauroczenie kimś innym. Nie poddawaj się ale też nie narzucaj.

3

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

Starsznie się Maćku zawiodłeś na swojej dziewczynie.

Co to znaczy, ze zaniedbałeś swoją partnerkę? Nie wracałeś do domu po pracy? Nie odzywałeś sie do niej? Nie rozumiem tego. Miałeś stresy i kłopoty, w końcu straciłeś pracę. W takim momencie kochająca osoba wspiera, a nie wbija noża w plecy. A ona była z Tobą, gdy Ci się  wiodło i miałeś pieniądze, a w trudnej chwili oznajmia, ze kocha innego i na głos się zastanawia, którego z was wybrać?
Wiesz, w związkach bywają ciężkie chwile, gdy jeden z partnerów ma ważne sprawy do zrobienia, albo przeżywa żałobę po kimś bliskim i nie w głowie mu wtedy "dbanie" o partnera, bo głowę ma czym innym i trudnym zajętą. To ten partner powinien wtedy zadbać o niego, dać mu wsparcie i swoja troskę.
A tu co? Nie zadbałeś, więc pojawił się nowy pan? Przykre to.
Po prostu zwaliło Cię z nóg.
Najwyraźniej popadasz w depresję, zbyt dużo zwaliło Ci się na plecy. Straciłeś napęd i trudno Ci wychodzić z domu, a nawet pisać. Idź do lekarza, bo musisz poskładać się do kupy i stanąć na nogach po to by znaleźć nowa pracę.

Ona, ta którą kochasz, chyba nie jest warta tego, żeby rozpaczać.

4

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

jestem takim czlowiekiem ze nie potrafie zostawic cos w spokoju jesli wiem ze moge cos zmienic nie jest to narzucania. choc to ze przygotowalem jej na dzisiaj kolacje z szampane rozami  i prezentem (kupon na caly dzien w spa wydaje mi sie teraz troche glupi. w glebi duszy wiem ze powinienem chyba jednak ten zwiazek zakonczyc ale tak naprawde tego nie chce i jak pomysle o tym ze zyje bez niej jest nie do zniesienia. wybieram sie jutro do lekarza po jakies prochy bo widze ze cos sie zle dzieje ze mna. zaczele sie u mnie w glowie teraz znowu musli zeby wrocic do dawnego nalogu. jak dotac ona mnie przed tym powstrzymywala. zaraz po tym jak wyszedlem z odwyku i monaru poznalem ja. i ona byla dla mnie tym czyms czego szukasz zeby przestac cpac i zaczac zyc.  przez te lata jak mialem trudne sytuacje tylko ona mmnie powstrymywala przed powrotem ale teraz jestem na bardzo ciekiej granicy przed tym zeby jednak zlamac sie. dziekuje wszystkim za odpowiedz

5

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

Przede wszystkim nie możesz się załamywać, ani popadać w żadne nałogi; takie zachowanie może Was tylko od siebie oddalić.

8 lat to dużo, szkoda marnować tyle wspólnej historii, szczególnie jeśli w grę wchodzi chwilowe zauroczenie. Wspomniałeś o tym, że zaniedbałeś swoją partnerkę, więc pewnie jesteś świadomy tego co poszło nie tak, i jak można to naprawić.

Porozmawiaj z nią szczerze o swoich uczuciach.

Powodzenia!

6

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

Powrót do nałogu to najgłupsza rzecz jaką byś zrobił !!

7

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?
marena7 napisał/a:

Starsznie się Maćku zawiodłeś na swojej dziewczynie.

Co to znaczy, ze zaniedbałeś swoją partnerkę? Nie wracałeś do domu po pracy? Nie odzywałeś sie do niej? Nie rozumiem tego. Miałeś stresy i kłopoty, w końcu straciłeś pracę. W takim momencie kochająca osoba wspiera, a nie wbija noża w plecy. A ona była z Tobą, gdy Ci się  wiodło i miałeś pieniądze, a w trudnej chwili oznajmia, ze kocha innego i na głos się zastanawia, którego z was wybrać?
Wiesz, w związkach bywają ciężkie chwile, gdy jeden z partnerów ma ważne sprawy do zrobienia, albo przeżywa żałobę po kimś bliskim i nie w głowie mu wtedy "dbanie" o partnera, bo głowę ma czym innym i trudnym zajętą. To ten partner powinien wtedy zadbać o niego, dać mu wsparcie i swoja troskę.
A tu co? Nie zadbałeś, więc pojawił się nowy pan? Przykre to.
Po prostu zwaliło Cię z nóg.
Najwyraźniej popadasz w depresję, zbyt dużo zwaliło Ci się na plecy. Straciłeś napęd i trudno Ci wychodzić z domu, a nawet pisać. Idź do lekarza, bo musisz poskładać się do kupy i stanąć na nogach po to by znaleźć nowa pracę.

Ona, ta którą kochasz, chyba nie jest warta tego, żeby rozpaczać.

Witaj Maćku.

Popieram w całej okazałości powyższą wypowiedź mareny odnośnie Twojego problemu.
Sam przerabiam obecnie trudniejszy problem toksycznego związku małżeńskiego, który podobnie jak Twój wisi na włosku z widmem rozwodu w tle.
Miałem podobne problemy do Twoich odnośnie pracy - wzloty i upadki w tej materii, o których moja partnerka wiedziała od samego początku naszej znajomości, prywatnego życia itd., w których też nie miałem nigdy wsparcia z jej strony. Co więcej... do momentu ślubu byłem dla niej ten jedyny i wymarzony, jednym słowem ideał na męża a po ślubie stałem się meblem i chłopcem na posyłki. Nóż mi wbijała w plecy a po ślubie wymieniła go na siekierę "po byku". Nie dałem się przerobić na jej i teściowej modłę, więc stałem się niewygodnym wytworem w domu, uznanym za szurniętego i odstawiony na aut w kolejce po rozwód. Więcej szczegółów masz tutaj: http://www.netkobiety.pl/t39106.html.
Tylko zanim zaczniesz czytać mój wątek to wygodnie usiądź w fotelu.

Nie da się ukryć, że w Twoim wypadku wina leży po obu stronach i każde jest tak samo winne. Natknąłem się na Twój wpis w poście prawa przyciągania i to co tam piszesz o sobie jest właściwym posunięciem. Zajmij się sobą i pracą nad swoją wartością jako faceta i nie zawracaj sobie partnerką teraz głowy. Wiem, że odbierzesz to jako egoistyczne podejście do związku, ale po sobie wiem, że nie masz innego wyjścia. Być może dużo stracisz poprzez utratę partnerki, ale wydaje mi się, że Ona była z Tobą dla pieniędzy. Straciłeś wszystko i ona się od Ciebie odwróciła. A gdzie była wtedy gdy świat Ci się walił? W kuchni, u koleżanki na plotach, w pubie? Nie piszesz o tym, czy rozmawialiście Twoich kłopotach zawodowych więc nie wiemy czy wiedziała o tych Twoich problemach. A tekst o wyborze Ciebie czy nowego faceta każdego by powalił na nogi w tej sytuacji.

Spróbuj pogadać z nią na spokojnie, bez negatywnych emocji i złości od podstaw Twojego problemu i przyczynach zaniedbania w związku tak jak radzą moje poprzedniczki. Wtedy będziesz wiedział na czym stoisz. czy jest sens to wspólnie ratować, czy działać na własną rękę w oparciu o prawo przyciągania. Przyciągania siebie - swojego dawnego "JA" nie myśląc o niej.

I wara od dawnego nałogu. NIE TĘDY DROGA!!!

8

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

porozmawiałem z nia wczoraj o wszystkim tym. nie sadze ze byla ze mną dla pieniędzy bo ona tez pracuje. zgadza sie ja zarabiałem więcej od niej ale tez dożo więcej pracowałem. w naszym związku co chyba spowodowało to wszystko było to ze większość czasu ze soba. nie spotykaliśmy sie ze znajomymi, spędzaliśmy czas tylko ze soba. potem tak jak powiedziałem miałem ciężki okres w życiu, w dużej mierze spowodowany moja praca i jak wracałem do domu bylem strasznie smutny a wiem teraz o tym ze powinienem po części zostawiać problemy w pracy. nigdy praktycznie nie mówiłem o swoich problemach w pracy bo nie chciałem jej martwic.

Wracając do mojej rozmowy z nią. powiedziala mi to co wiedziałem, czyli że dalej nie wiem co ma zdecydować. Że strasznie nudny stał się nasz związek i że się strasznie oddaliliśmy od siebie. Najgorsze jest to ze ona nic mi nie mówiła tez wcześniej o tym. Od wtorku mam nadzieję zacząć od nowa treningi rugby więc to powinno mi  w części pomóc w odciągnięciu mysli i zajęciu się sobą.

9

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

mialem teraz dobry czas i myslalem ze wszysko jest na dobrej drodze w moich zmianach siebie. ale jednak teraz widze ze tak nie jest i widze to tez ze jestem na najlepszej drodze zeby ja stracic. widze ze jej uczucia do tego faceta so jednak wieksze niz do mnie i tak naprawde jestem na straconej pozycji, bo to teraz ten facet jest dla niej tym kim ja bylem i nie potrafie tego zaakceptowac. dalej mieszkamy razem. rozum podpowiada mi zeby zakonczyc ale serce mowi mi ze nie wolno a ja niestety kiruje sie uczuciami w zyciu choc wiem ze nie czasami powinienem jednak myslec o sobie i stac sie niezalezny uczuciowy teraz ale po tych latach razem nie potrafie tego. wiem ze wyda wam sie to dziecinne co powiem teraz ale ona zablokowala mnie na facebooku i zaczela dodawac posty i zdjecia z aluzja do niego. wiem o tym bo dostalem wiadomosc od siostry. teraz szczeze mowiac mam ochote zniknac z tej ziemi. nie mam ochoty kompletnie na nic. czasami chcialbym byc innym czlowiekiem i brac zwiazek z dystansem nie ufac ludziom w 100 procentach i miec jednak w glowie mysl ze osoby ktore kocham moga mnie zracic i to zranic tak ze podniesienie sie z tego zajmie mi strasznie duzo czasu. znowu wraca depresja i tak naprawde nie wiem co z tym zrobic. nie chce jeszcze isc do lekarza po antydepresanty bo nie jestem wielkim milosnikiem lekarstw. trace kontrole nad swoim zyciem i nie wiem co z tym zrobic. nie chce jej stracic i wydaje mi sie teraz ze moje zycie bedzie bardzo ciezkie bez niej. wiem ze nie potrzebnie odciolem sie od znajomych i pozwolilem sobie na to zeby cala radosc czerpac od niej a nie cieszyc sie z zycia tak naprawde, stalem sie teraz wrakiem czlowieka co nie potrafi przestac o tym myslem o zastanawiac sie nad cala sytuacje,  nie moge spac nie moge jesc co najgorsze. przez ostatnie kilka dni stracilem 3 kg. w tym momencie jest to dla mnie njtrudniejsze i najbardziej traumatyczne przezycie. nie bylem jeszcze nigdy w takiej sytuacji. teraz mam ciagle mysli ze zycie jest jedak po to zeby czlowiek cierpial i czul przez to tak naprawde ze zyje. dlaczego jestem taki glupi

10

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

czy warto wracać do czegoś co już raz się rozpadło?? nie była warta twoich uczuć...ja dwa razy w ten sam związek się nie pakuje, bo po co...może z czasem nabierzesz do tej dziewczyny dystansu

11

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

chcialbym bardzo dac sobie spokuj z tym zwiazkiem i z moimi uczuciamia le po prostu nie moge. zawsze jak na chwile zmienie to , to za chwile to wraca z podwojna sila.

12

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

nie ma szans na ostatnią szansę? na to żeby ona Wam ją dała? żebyś mógł trochę się zmienić i starać alby mogło być lepiej?

13

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

modzia7 - wydaje mi się, że sprawy między nimi zaszły tak daleko, że nie ma opcji powrotu. Ja usłyszałem w pewnym momencie "nie ma pracy - nie ma seksu". Ale eks "oczywiście" materialistką nie była.

Jest czas na rozmowę i naprawę, ale jest też czas, że trzeba powiedzieć "dość".

Czy warto bowiem walczyć o związek, który wyglądał tak jak jego? Czy warto walczyć o związek, w którym nie ma partnerstwa, szczerości, ani wsparcia, a jedynie wymagania?

14

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

w tym momencie powiedziala mi ze uczucia ma 50/50 i ze nie chce tez w przyszlosci myslec co byb bylo gdyby jednak byla z nim. ze jest teraz tytaj dlatego ze nie chce tracic tego wszystkiego co ma ze mna ze czuje sie bezpieczna ze mna i jestem dobry dla niej, dbam  o nia, jestem wirny. widze ze ma teraz bardzo duze watpliwosci we mnie ale tak samo dziwi mnie to bo ja nigdy bym nie zrobil cos takiego zeby ja stracic. moze po prostu za bardzo ja kocham i nie potrzebie stawialem ja na takim piedestale zawsze.

15 Ostatnio edytowany przez modzia7 (2012-07-31 13:24:00)

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

bo się nie stawia na piedestale...
ehh...mogę Ci tu cytować kilka książek... ale może poczytaj trochę lektury pod tym kątem?

mega ważne rzeczy!
nie stawia się na piedestale... owszem ma być jedną z najważniejszych osób dla Ciebie, ale na piedestale musisz stać Ty, Wy, ale nie ona...
Musisz mieć również oddzielne życie, coś swojego...jakąś świeżość... może po prostu ją zanudziłeś tym, że ona jest w centrum?
Nigdzie nie wychodziliście, nie mieliście znajomych... to wykańcza związek... monotonia
o związek trzeba również dbać w taki sposób...zwłaszcza długoletni
bo nagle pojawia się ktoś pełen energii, pokazuje jakie fajne może być z nim życie...i bach... coś pęka, coś zaczyna irytować...
Nie można się tak zamykać.

Napisz więcej jak ona się zachowywała w związku, jaką była partnerką

Yoghurt... każdy patrzy na miarę własnych doświadczeń.

16

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

wlasnie ja mowilem jej dawno temu zeby znalazla sobie przyjaciulki znajmoch i wychodzila troche i tez zebysmy znalezli sobie wspolnych znajomych, zeby nie zamykala sie tylko na mnie. stawialem na tym piedestale tylko dla tego ze chcialem pokazac jej jak ja kocham. teraz widze tez  ze to byl blad, moze moje myslenie jest bardzo dziwne ale dla mnie jak sie wiaze z kims i mam dobry czas a potem mamy ciezki nad ktorym tak naprawde mozna popracowac to nie zdaje sobie sprawy z tego ze tak naprawde czas moze zrobic tak ze ta druga osoba przestanie mnie kochac. ja jestem taki ze jak "zainwestowalem" moje uczucia to tak naprawde nie szukam w zlych czasach pocieszenia w innch. wydawalo mi sie caly czas ze spedze moje zycie z ta dziewczyna, ze juz nie bede mial innej i nie chce miec innej. dla mnie zawsze rozmowa byla tym czyms co moze rozwiazac wszystkie problemy, i tez jej to mowilem ze jak bedziemy mieli problemy niech cos mi powie i to wszystko wtedy mozna zalatwic  anie czekac az samo sie zalatwi  bo tak w zyciu nie jest ze ktos albo cos samo sie zalatwi tylko bedzie to roslo i wtedy dojdzie do sytuacji ze juz sie nie da tego zalatwic na spokojnie ale moze teraz ta sytuacja jest nie do rozwiazania i tak naprawde moje starania i checi sa nie potrzebne. cale moje zycie staralem sie nie robic ludziom krzywdy i staralem sie byc przyjazny ale moze jednak powinienem byc jak duzo ludzi teraz, myslec tylko o sobie i dazyc do  cely po trupach. masz miekkie serce to musisz miec twardy tylek. takie zdanie powtarzali mi dziadkowie. i taka jest prawda. teraz powoli zdaje sobie sprawe z tego wszystkiego ze tak naprawde jako czlowiek tyle rezy juz sie zawiadlem i ludzie wykorzystywali mnie i moje uczucia ze moze jest teraz jest czas na to zeby sie zmienic. ale tez nie chce tego zmieniac z innego powodu. bo iw wiem czy bede sie z tym dobrze czul i czy tak chce zyc. czy nie wole sie zawiesc jeszcze tysiac razy na ludziach.  nie wiem. zycie pokaze w jakiego czlowieka sie zamienie i czy bede kogos kochal jeszcze tak mocno jak kochalem i kocham ja. nie wiek czy zaufam juz komus po tym co sie stalo teraz i bede mial sile na to. wiem ze czas leczy rany ale jesli masz zycie ktore ci sie podoba to nie chcesz z niego rezygnowac, i nawet jesli kazy w twoim otoczeniu mowi ci ze w przyszlosci mozesz byc szczesliwszy to i tak musisz sobie sam zdac z tego sprawe. wiem ze jak juz dojdzie do tego ze nie ma szansy dla nas i sie rozstaniemy to bede strasznie smutny i bede to przezywal. ale kazy tak ma.  i ja dalej nie  dopuszczam tej mysli do siebie co jest moim bledem. ciagle mysle ze da sie to jednak ulozyc ale co jak sie nie da.  co jak bede musial zmienic swoj styl zycia swoje otoczenie w ciagu praktycznie jedego dnia? wiekszosc z nas pomyslala by dlaczego ja mam zmieniac moje zycie jesli jestem szczesliwy, dlaczego mam rezygnowac z tego,

17

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

rozumiem, że możesz być rozżalony, ale nie ma sensu się zastanawiać nad tym, czy jeszcze kogoś pokochasz...?
Na pewno pokochasz i nawet się nie będziesz spodziewał kiedy.
Ważne aby z każdej takiej porażki wyciągać wnioski i nauczkę na przyszłość...
Nie tylko Ty zostałeś porzuconym po kilku latach... ja np po 5.
Znam wiele osób które się rozstali po 5,7, 8 latach... zaręczyny, rozwody, zerwania... a tu nagle poznają kogoś i nawet nie wiedzą kiedy się zakochują...i zawsze, ZAWSZE mówią, że nie spodziewali się, że może być lepiej.
Ważne, aby się zmieniać-ale na lepsze...wyciągać wnioski, które mają coś zmienić w naszym życiu

18

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

jestem teraz po walce o nia. jest 2gi facet co on teraz daje jej to co dawno ja jej dawalem. zycie jest przewrotne i teraz zrozumialem ze tak naprawde jest trudno znalezc teraz na tym swiecie osobe ktora bedzie chciala tylko dobra dla ciebie a nie myslala tylko egoistycznie o sobie. szukalem troche w ksiazkach i  internecie o  jej czyli o jej dziecinstwie i znalazlem bardzo ciekawa rzecz nazywajaca sie syndrom braku ojca, i wszystkie rzeczy pasuja dokladnie do jej charakteru. po czesci pomoglo mi zrozumiec jej zachowania. nigdy nie znala ojca ani nawet jak sie nazywa matka nie akceptowala jej tak jak i jej babka tak samo jak i ja nie jestem bez winy bo tez mozna powiedziec ze jestem z rodziny bez ojca wychowywany przez mame i dziadkow ale ja z kolei nie szukam tego co ona. ja szukam tego ze bede mial rodzine dzieci zaufanie do partnerki i tak samo ona. szukam dalej pracy i szukam teraz przyjacol zeby zaczac zyc od nowa. nie tylko wegetacja jak teraz i wczesniej. zmienilem juz kilka rzeczyw sobie od czasu mojego rozstania ale jak patrze na ten czas to i tak nie zmienilem wszystkiego co sobie zalozylem ale mam nadzieje ze w niedlugiej przyszlosci jakos to sie ulozy. mysli o niej ciagle mam i uczucia tez ale wiem teraz ze nie ma sensu starac sie o nia skoro ona tak naprawde "kocha" innego chociaz dalej mieszkamy razem i zyjemy po czesci tak jak zylismy czuje ze moje zycie  bedzie teraz lepsze niz wczesniej i mowie tutaj nawet sytuacje taka ze kiedys wrocimy do siebie to nie pozwole sobie na to zeby juz tak bardzo kochac i tak bezgranicznie ufac i pragnac czyjegos szczescia. ostatnio powiedziala mi kilka rzeczy co mi tez otworzylo bardziej oczy. moze czasami ludziom sie wydawac ze jestem naiwniakiem i za bardzo ufam ludziom i tez tak jest. teraz najciezsza rzecza jest to jak ona jest ze mna ale myslami jest tak naprawde z kims innym ale nic na to nie poradze. dalej ja kocham ale juz nie tak bardzo jak kiedys. tesknie za bliskoscia itd ale wiem ze nie moge tez robic tago bo ja juz jestem wyrzucony z tego obrazka. dodam jeszcze do tego ze wydaje mi sie ze ten facet strasznie zamydlil jej oczy i on jest teraz idealny w jej oczach. niw idzi tego ze on jest 14 lat starszy ma 3 dzieci z 2 kobietami, 2 dzieci jest w ponizej 3 latek, mieszka z kolega, moze to tylko mi sie wydaje ale jednak jest z tym cos nie tak i ten facet wydaje mi sie nie za bardzo powazny.

19

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

sam nie wiem czasami co tak naprawde powinniemym robic bo zycie w pewnym sensie stracilo dla mnie kolory i w tym momencie mam straszny niedosyt tego wszystkiego i jestem zawdiedziony tez tym ze wszystko musial sie zakonczyc w taki sposob. czasami jest mi bardzo trudno zrozumiec inne osoby o ogarnac o co tak naprawde chodzi w tym zyciu. choc mam w glowie ulozone rzeczy tak jak powinny byc to i tak nie robie czasami tego co powinienem, ale chyba tak ma duzo ludzi na tym swiecie. chyba zal  po tym wszystkim zostanie mi do konca zycia. wiem ze czas leczy rany i tez wyleczy te rany ale tez wiem ze nigdy nie zapomne tej sytuacji i bede po prostu musial zyc z tym jak i z wieloma przykrymi rzeczami w moim zyciu. czasami zastanawiam sie co we mnie sie zmienilo i widze ze stalem sie lepszym czlowiekiem przez ostatnie lata. na pewno uspokoilem sie jakos i wyciszylem nie reaguje juz tak bardzo na wszystkie rzeczy co sie dzieja w agresywny sposob. zastanawialem sie ostatnio nad swoimi zachowaniami w zyciu i wiem o tym ze nie chce ranic kobiety przez to ze widzialem jak moj osciec ranil mame i ona sie dawala. milosc jest czasami slepa i widzimy obraz jak w krzywym zwierciadle. ale jak popatrzymy z boku na ta sytuacje to widzimy co tak naprawde zawinilo w tym wszystkim. dodam jeszcze ze ostatnio rozmawialem z nia o tym ze musi sie wyprowadzic niedlugo i ona powiedzial mi ze nie chce sie z tad wyprowadzac, widze to ze jest przywiazana do tego domu i ze ma teraz dobra sytuacje bo wraca z pracy obiad gotowy posprzatane i wyprane. zastanawiam sie nad tym skad ja tak naprawde biore sile na to wszystko zeby zachowac taki spokuj w tej sytuacji. zastanawiam sie dalej nad tym czemu ja musze teraz tak cierpiec choc nic zlego nigdny nie chcialem jej zrobi, dlaczego ja czuje ze zawsze robile co ona tak naprawde chciala a ona mowi mi ze nigdy nie robimy tego co ona chce. zawsze sie pytalem jej co tak naprawde oczekuje od zycia i co oczekuje odemnie ale tak jak zawsze kiedy dochodzilo do rozmowy takie to zmieniala temet. postanowila zostawic trudne sutyacje do rozwiazania przez zycie ale ja wiedzialem ze zycie samo nie rozwiaze tez wszystkiego i czasami trzeba porozmiawiac o tym zmienic samemu cos. i naciskalem na nia przez to.

20

Odp: ratowac? roztac sie? co robic?

Życie na emigracji wygląda trochę inaczej. Wiele związków się rozpada, partnerzy długoletni odchodzą z dnia na dzień zostawiają wszystko mówią, że mają dość. Jestem z Tobą Maćku dasz rade i napewno kogoś wkrótce poznasz. No chyba, że partnerka wróci przed tym.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ratowac? roztac sie? co robic?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026