witam. a wiec opowiem wam moja historie mam nadzieje ze dostane jakies komentarze z pomocnymi odpowiedziami. a wiec jestem ze swoja partnerka ponad 8 lat. jak kazda para byly wzloty i upadki. Mozna powiedziec ze przez te 8 lat bylem w bance mydlanej. mialem osobe ktora kocham prace i pieniedzy az za duzo. ale w ostanim czasie swiat dla mnie zmienil sie strasznie. zaniedbalem swoja partnerke przez stres w pracy i inne rzeczy ktore wydarzyly sie w moim zyciu. wtedy pewnego dnia stracilem prace nie z mojej winy. teraz jestem bez pracy przez 4 tyg i kilka dni temu dowiedzialem sie ze ona mnie nie kocha i ma innego. stanelem jak wryty. nie wiedzialem co zrobic. dalej nie wiem co robic. ona powiedziala mi ze nie wie kogo wybrac. mnie czy jego. faceta ktorego zna 4 miesiace a z ktorym cos sie dzieje max 2 miesiace. sytuacja nie jest taka latwa dla mnie bo jestesmy w anglii kilka lat i mozna powiedziec ze jestesmy (bylismy) jedyna rodzina tutaj dla siebie. planowalem z ta dziewczyna pszyszlosc i kochalem ja jak nikogo dotad w moim zyciu. myslalem ze reszte zycia spedzimy razem. nie dopuszczale do siebie mysli ze kiedykolwiek moze coz zlego sie stac. ze zycie moje z cudownego zmieni sie w koszmar w ciagu kilku tygodni. w tym momencie delej nie dopuszczam do siebie mysli o tym ze w tym momencie stracilem najwazniesze rzeczy w moim zyciu a raczej jedna ktora byla moim zyciem i miloscia. w tym momencie nie wyobrazam sobie zycia z inna osoba i tak tez bylo przez ostatnie 8 lat. nie ogladalem sie za innymi i nie myslale o tym co tak naprawde zlego moze sie stac. teraz z osoby ktora byla zawsze usmiechnieta wesola zamienilem sie w kogos kto nie chce wyjsc z domu. nie chce rozmawiac. nawet napisanie tego tutaj sprawilo mi trudnosc. czuje jak sie zmieniamw kogos kto nie widzi sensu zycia. przepraszam za bledy
Maciek