zacznę od początku i oczekuje jakiejś rady. Nie wiem jak mam teraz postapic. 2-3 miesiące temu mój maż zaczął pracować z jednym facetem. Zaczęli się bliżej przyjaźnić wychodzić do baru. Nie podobało mi się to. Nie lubiłam go. Jednak byłam skazana go oglądać bo prowadzi działalność usługowa i korzystam z tych usług. Niby wszystko było OK ale 2 tygodnie temu spotkaliśmy się na jednej z imprez, spędziliśmy ja razem ... Od tamtego czasu ..-ja poprostu nie mogę spać. Nie mogę normalnie funkcjonować. Przerasta mnie to ze prawdopodobnie się zauroczyłam w nim. Jest jeden problem. Nie mam zamiaru zostawiać męża. Nie byłoby problemu gdybym go nie miała. Wczoraj rozmawialiśmy długo na ten temat powiedziałam mu co się stało. Rozumiał. Jednak powiedział wyraźnie ze nie pójdzie ze mną do łóżka bo mam męża który jest jego dobrym kolega. Zapytałam co by było gdybym nie miała męża ... Odpowiedział ze narewno byśmy nie rozmawiali tam tylko gdzieś indziej robić coś innego! Czyli mam odpowiedź na to ze chodzi tylko i wyłącznie o męża. Co mam zrobić zeby go złamać? To kwestia ogromnego porządania uczucia nigdy cos takiego mnie nie spotkalo. I wiem ze to nieludzkie ze się porywam na takie akcje ale to jest we mnie nie mogę nad tym zapanować. Chce tylko krótkiego romansu który nigdy nie ujzy światła dziennego. On się boi ze będzie miał wyrzuty sumienia. Nie wiem co mam myśleć o takim facecie. Przecież takie wymówki rzadko się zdążają. Co mam zrobić? Próbowac zapomnieć? Unikać go ? Czy poprostu poczekać na jego gest? Co mogę zrobić? .
Podobne tematy
Nie napisałaś ile masz lat (chyba, że to ta liczba przy nicku), ani ile jesteście małżeństwem. To trochę ma znaczenie dla udzielenia odpowiedzi.
Nie chcesz zostawiać męża i chcesz tylko krótkiego romansu, który Twoim zdaniem nie ujrzy światła dziennego?
Kumpel Twojego męża jest porządnym facetem. Takich rzeczy nie robi się kumplom. I oby tak zostało.
W Twoim małżeństwie przestały już być "motylki" w brzuchu i odczuwasz pożądanie wobec innego mężczyzny. To się zdarza. Ale natura dała nam rozum po to by go używać, m.in. do panowania nad sobą. To jest typowe zauroczenie kimś nowym i chyba sobie zdajesz z tego sprawę.
Pytasz co robić? Nie pakować się w romans tylko spróbować odświeżyć swoje uczucia do męża, którego chyba kochasz. Nie napisałaś tego wprost, ale tak to odczytałam (skoro nie chcesz go zostawić, a nie podałaś że nie możesz odejść bo np. dzieci, kredyt etc.).
Przez jakiś czas go unikaj, a zauroczenie samo minie.
I nie łudź się, że romans nic nie zmieni w Twoim/Waszym życiu. Bo może zmienić wszystko. A Ty będziesz tego wówczas żałować tylko może być za późno. Tak jak nie możesz mieć gwarancji, że ten romans nie ujrzy światła dziennego. Może nie, a może tak. Wtedy już nic nie będzie takie samo. Zatem odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś na to gotowa?
Życzę Ci abyś podjęła właściwą decyzję.
jesteśmy rok po slubie . Niedługo będzie rocznica. Jesteśmy razem 6 lat. Nie wiem co tym razem się wydarzy. Nie jestem zadowolona z tego powodu. Raczej wolalabym go dalej nie lubić. Nie wiem czy uda mi się go unikać. Teraz trochę żałuje ze mu o tym powiedziałam bo nie wiem czy będę potrafila spojrzeć mu w oczy. Poprostu nie będę korzystać z usług w jego firmie. Masz racje. Tylko co będzie jak znów gdzieś się spotkamy albo tym razem zakazany owoc zmieni zdanie!
Tak trzymać. Naprawdę się cieszę.
Nie wiadomo co się może wydarzyć. Może on zmienić faktycznie zdanie. Nie wiem co będziesz czuć jak go spotkasz. Różnie może być. Życie nas zaskakuje. Zapewne Ty sama jeszcze jakiś czas temu nie wyobrażałaś sobie, że tak się będziesz czuć.
Ale tak jak Ci napisałam poprzednio: masz rozum i teraz widzę, że go używasz. Zatem postaw na to co dla Ciebie jest ważne i nie pakuj sie romans.
Życzę Ci szczęścia.
zapewne nie zrobię nic głupiego:) ale dziękuję za otrzeźwienie mnie! Bo już kilka razy wpakowałam się w coś podobnego. Pierwszy mój romans trwał ponad 2 i pół roku... Nie wyszłam na tym zbyt dobrze. Gwałtownie się rozstaliśmy z dnia ma dzień a mnie obarczył za to wina. Mój maż o wszystkim wie i mi to wybaczyl tylko wiesz co. ? On i tak ostatnio mi prawi docinki typu ze mamy coś ze sobą. Zastał nas razem przed firma. Chociaż nic nie było. Jeśli chodzi o męża to uwierz... Nie żebym była desperatka ale wyszłam za maż zeby udowodnic pewnej jego ex kto wygral wojnę. Może głupie to było ale trochę żałuje ze nie jestem wolna a trochę za szybko i pochopnie podjęłam decyzję o slubie i rodzinie. Nie rozumiem siebie nie raz. Mam ochotę zaszaleć i to robię. Mówią ze bardziej żałuje się tego czego się nie zrobiło. Należę do tych bardzo bezpośrednich kobiet i nie raz zje mi z tym. Ale po twojej wypowiedzi chyba już coś zacznę zmieniac w sobie..-może uda mi się odbudować to co zamarlo w moim małżeństwie:)
Nie wiem co napisać. Nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby ktoś wziął ślub na złość komuś. Widziałam już najróżniejsze motywy zawarcia małżeństwa, ale z takim się jeszcze nie spotkałam. Ludzie pobierają się z miłości, dla pieniędzy, aby uciec z domu, aby nie tkwić w samotności etc. Nie wszystkie te motywacje mi sie podobają, ale je rozumiem. Natomiast taka jak Twoja jest dla mnie niezrozumiała. Jeżeli tylko byłoby motywacją (a mam nadzieję, że nie) to przede wszystkim zrobiłaś sobie na złość. Z Twojej wypowiedzi wynika jednak, że było coś więcej skoro piszesz, że coś "zamarło" w Twoim małżeństwie. Napisałaś też, że jesteście razem od 6 lat, no to chyba jest jakiś powód tak długiego już stosunkowo związku. Jeżeli tak jest i chcesz to reaktywować to bardzo dobrze.
Jakkolwiek dla mnie małżeństwo jest bardzo ważne, to nie nie twierdzę, że należy tkwić w beznadziejnym związku. Jeżeli tak oceniasz swoje małżeństwo to nie ma co w nim tkwić. Ale najpierw uporaj się z małżeństwem, a dopiero później zaczynaj inny związek. W przeciwnym razie jest to nieuczciwe.
Chcesz się wyszaleć? Rozumiem. Ale małżeństwo nie stoi temu na przeszkodzie. Z moim mężem robiliśmy już szalone rzeczy i nadal (choć rzadziej) się nam zdarza. Chyba, że przez określenie "wyszaleć" rozumiesz związki z mężczyznami. Tego faktycznie z małżeństwem pogodzić się nie da. A przynajmniej nie powinno się łączyć.
Twojemu mężowi się nie dziwię, bo nawet jeżeli wybaczył, to i tak przecież pamięta. Może nie powinien wypominać skoro wybaczył, ale cóż, jesteśmy tylko ludźmi. Chcesz Wam to ponownie "zafundować"?
Zastanów się nad tym wszystkim na spokojnie i nie pakuj się w taki romans. Jak nie chcesz być z mężem to odejdź i dopiero wtedy sypiaj z kimś innym.
Napisz jeszcze.
7 2012-07-20 23:06:35 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-07-20 23:07:08)
Popieram tu zdanie luc.
a kolegi....nie kusiłabym. Ma zasady, nie chce podrywać żony kumpla i to się chwali. szkoda go "psuć".
ps. tytuł..... "kocham" raczej zmieniłabym na "pożądam".
powiem tak.? Człowiek jest tylko człowiekiem i nic tego nie zmieni. Jedni są tacy drudzy są inni? Nie wiem z czego mi się to bierze ale poprostu co jakiś czas szukam wrażeń. Jeszcze nie zdążyło mi się coś takiego jak teraz przyznam szczerze dlatego nie wiem co mam zrobić. Najlepiej bym to poprostu przespala ale sami rozumiecie ze nieraz się poprostu nie da. Rozum chce a w głębi czujesz coś innego i choćbym nie wiem jak bardzo chciała działam wbrew sobie. Nieraz to jest idealna cecha która mam ze jak obiore sobie cel to dążę do niego. Jeszcze nie przegrałam ale potyczki były. Teraz poprostu nie wiem czy nie szkoda czasu na to zeby łamac moje zasady- od czasu jak jesteśmy małżeństwem zaznaczam ze nie zdradziłam męża ani razu w żaden sposób! Stwierdziłam ze po slubie potraktuje to jako świętość i będę grzeczna. No i staram się póki co nic złego jeszcze nie zrobiłam. Nawet nie wiem czy mam chęć to zmów przechodzic ? Wiadomo ukrywanie się wiąze się z komplikacjami. Zastanawiam się czy czasem będę głupia jak popsuje przyjaźń mojego męża z tym kolega w końcu rzadko zdąża się taka lojalność? Milion myśli na minutę jestem rozdarta i wiem jak mam postapic tylko nie wiem czy wyjdzie mi to w praktyce!
Jestes bardzo bardzo mloda.Ja sama szczerze powiem,ze nie romumiem ludzi,ktorzy zakladaja rodziny w tak mlodym wieku.Przeciez to jest okres szalenstw,poznawania zycia,a malzenstwo??Poczekajmy z tym przynajmniej do 30tki!!
Wiec sama zobacz to u siebie.Pragniesz wrazen,nowych uczuc,byc moze i tak,kochasz meza,ale nie dojrzalas jeszcze do prawdziwego zwiazku.a co do pozadania,jedni twierdza,zebys odpuscila,tak byloby najprosciej,ale ja osobiscie uwazam,ze tlumienie tego sobie bedzie jeszcze gorszym rozwiazaniem.I jesli nie kolega meza,za jakis czas pojawi sie kolega kolezanki,kolega z pracy itd..moja rada?Porozmawiaj z mezem o tym,co sie z toba dzieje,podejmijcie wspolna decyzje byc razem czy nie,a Ty??No coz,wyszalej sie poki jestes mloda(niekoniecznie z kolega meza,bo wyglada na dobrego czlowieka)ale wyszalej sie,bo kiedy bedziesz juz naprawde dorosla mozesz zalowac,ze wszystko przelecialo ci miedzy palcami i przezylas zycia tak jakbys chciala..
10 2012-07-21 03:20:18 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-21 04:11:03)
[*] Moralność.
Tytuł postu.....jak na mężatkę przystało, bardzo dojrzały...
Piszesz że co jakiś czas szukasz wrażeń, że były już z Twojej strony zdrady i romanse więc po cholerę jasną tkwisz z tym małżeństwie świadomie krzywdząc własnego męża???
Współczuję Twojemu mężowi takiej żony.
mój maż wie ze nie zatrzymam go gdy będzie chciał odejść. Zdaje sobie sprawę wie ze byli w moim życiu mężczyzni i ze gubiłam się w tym co robię nie wiem dlaczego nadal ze mną chce być i twierdzi ze mnie kocha chociaż widzi ze co jakiś czas jestem dla niego obecna a myślami jestem gdzie indziej. Wybaczył mi wszystko! Czasem mam wrażenie ze jest w stanie znieść wszystko bylebym nie odeszła. A z drugiej strony rozumie ze jestem jeszcze bardzo młoda. On już swoje przeszedł, ja nie zdążyłam. Jest starszy ode mnie ponad 8 lat. Mógłby mieć każda więc nie krytykujcie mojego postępowania Bo gdybym mogła odejść od niego zrobiłabym to już dawno. Jednak mieszkamy w małej miejscowości i jesteśmy oboje bardzo znani. Nie miałabym tu życia. Już raz uciekalam za granice od tego i powiem wprost. Nie uciekłam. Nie wiem jak to jest być wolna bo już tego nie pamiętam.
amor21 jesteś młodziutka. gdy miałam 21 lat, zaczynałam eksperymentować z innymi facetami (będąc oczywiście w związku z jednym
) i doskonale rozumiem że hormony grają pierwsze skrzypce! Bo taka jest prawda, nie ma się co bajać. I masz problem, którego Ci nie zazdroszczę, -chyba też dlatego nie wychodziłam za mąż wcześniej.
Natomiast po latach (po slubie!) dotarło do mnie, że małżeństwo to decyzja. To nie może być poryw serca, oczekiwanie na romantyczną resztę życia, ale decyzja. Że chcę być z tą jedną osobą i całą intymność budowac razem z nią. Ze mamy być dla siebie nawzajem wsparciem i budować wspólny świat.
Ty tego jeszcze nie czujesz. I masz dwa wyjścia zasadniczo: albo odejsc. Sprawiedliwie, szczerze odejść od męża ,uznać, ze byłaś za młoda zawierając związek małżeński, albo udać się do psychologa- terapeuty rodzinnego. Może najpierw, na początek sama.
Bo 2 rzeczy mieć nie możesz- rozczaruję Cię ale.... no nie możesz. To nie działa.
Powodzenia!
Wszyscy tutaj macie racje. Nie m
am co innego ze sobą zrobić. Wszystko jest za trudne a w rzeczywistości bardzo proste tylko dopóki ktoś nie doświadczy tego ma własnej skórze nie będzie tego wiedział. Ja osobiście się staram uciekam od tego wszystkiego. Od ślubu ze skutkiem. Ale to dopiero rok. A gdzie reszta życia? Fakt ze mój były facet który jest teraz moim przyjacielem będzie miał dziecko za wszelka cenę mi teraz pomaga. Tłumaczy i jak narazie daje to skutki. A jego mówienie jest dla mnie bardzo ważne. Z nim zdradzałam swojego męża ale on mi teraz pomaga wrobić do zywych. Jedno jest pewne nie wierze zeby moje małżeństwo długo wytrzymalo. Maż zaraz wyjeżdża za granice. Wtedy wszystko się zmieni. Nie wiem co ROBIĆ? Leczyć to?
amor21, nie widzę innej mozliwości jak wizyta u specjalisty (psycholog, psychoterapeuta).
Masz rację...rok...a przed Tobą o ile dobrze pójdzie, jeszcze jakieś 60 lat z tym facetem dzień po dniu.
Przez 60 lat nie dasz rady zwalczac tego sama.
Po tym, co przeczytałam w Twoich postach:
Co mam zrobić zeby go złamać? To kwestia ogromnego porządania uczucia nigdy cos takiego mnie nie spotkalo. I wiem ze to nieludzkie ze się porywam na takie akcje ale to jest we mnie nie mogę nad tym zapanować. Chce tylko krótkiego romansu który nigdy nie ujzy światła dziennego.
Bo już kilka razy wpakowałam się w coś podobnego. Pierwszy mój romans trwał ponad 2 i pół roku... Nie wyszłam na tym zbyt dobrze. Gwałtownie się rozstaliśmy z dnia ma dzień a mnie obarczył za to wina.
wyszłam za maż zeby udowodnic pewnej jego ex kto wygral wojnę. (...) Mam ochotę zaszaleć i to robię. Mówią ze bardziej żałuje się tego czego się nie zrobiło.
od czasu jak jesteśmy małżeństwem zaznaczam ze nie zdradziłam męża ani razu w żaden sposób! Stwierdziłam ze po slubie potraktuje to jako świętość i będę grzeczna.
Wybaczył mi wszystko! Czasem mam wrażenie ze jest w stanie znieść wszystko bylebym nie odeszła.
mam dla Ciebie tylko jedną radę: odejdź od męża, dla jego dobra. Krzywdzisz go, robisz go w jajo cały czas i dorabiasz rogi (bo to, co teraz robisz, również uczciwe nie jest, z której strony by na to nie patrzeć), facet sobie nie zasłużył na "związek" z dorosłą kobietą o mentalności dwunastolatki. Przestań myśleć tylko i wyłącznie o sobie, a może zauważysz, że wokół Ciebie i Twoich potrzeb są także inni ludzie, którym robisz z życia piekło.
Ale nawet jak już odejdziesz od męża, to pewnie i tak jego przyjaciel się z Tobą nie prześpi, bo jeśli jest naprawdę lojalny, to ex swojego kumpla też nie tknie.
mam dla Ciebie tylko jedną radę: odejdź od męża, dla jego dobra.
Zgadzam się, ale dodałabym mimo wszystko: także dla swojego dobra.
Amor - to co napisałas w późniejszych postach zmienia trochę postać rzeczy. Wyraźnie nie dojrzałaś jeszcze do małżeństwa. Mogę zrozumieć chwilowe zauroczenie pod warunkiem, że się nad nim zapanuje, a przynajmniej próbuje panować. Ty jednak tego wyraźnie nie chcesz. Piszesz, że Twój mąż się już wyszalał, a Ty jeszcze nie. Chyba to już było wiadome przed ślubem?
Nie mam zamiaru, ani Cię potępiać, ani rozgrzeszać. Chyba dokonałaś już analizy swojej sytuacji, a jeżeli nie to czas najwyższy to zrobić. A potem podjąć decyzję i ją wdrożyć w życie. Choć nie dojrzałaś do małżeństwa, to jesteś dorosłą osobą. A dorośli tak robią. A przynajmniej powinni robić.
lojalnosc lojalnoscia ale rozmawiałam ostatnio z kimś kto stwierdził ze kobieta ma większa sile przebicia. Po za tym nie należę do kobiet które będą biegać za facetem i mu się narzucac bo zakazany owoc lepiej smakuje. Po drugie wyraźnie mi powiedział ze gdybym nie miała męża byłoby co innego nawet gdybym rzuciła męża ok, ale on nie chce być powodem dla którego rozpadlo się małżeństwo. Wiem to powiedział mi to ze jedyna przeszkoda jest maż. Ale po tym co piszecie murze być wyjątkowo wredna? Może i taka jestem. Ale jak narazie jest wszystko ma dobrej drodze bo z tym facetem póki co się nie kontaktuje
amor21, nie ten, to będzie inny. Myślisz, że masz na tyle siły by rok po roku, ba! dzień po dniu mieć siłę na to, by zmieniać swoją naturę.?
Czasami nie wierze co tu czytam... mimo ze jestem mlody czuje sie jakbym byl z innej epoki , stawiam sobie nadewszysko milosc , wiernosc , uczciwosc, lojalnosc etc , coraz mniej kobiet widze to ceni.
Czasami nie wierze co tu czytam... mimo ze jestem mlody czuje sie jakbym byl z innej epoki , stawiam sobie nadewszysko milosc , wiernosc , uczciwosc, lojalnosc etc , coraz mniej kobiet widze to ceni.
Niepotrzebnie kierujesz się uprzedzeniami:) Przejrzyj forum i policz, ile kobiet ma takie nastawienie jak autorka wątku, a ile wręcz odwrotne.
nie będę komentować tego co piszecie bo każdy ma prawo do swojego zdania ja tylko opisuje mój problem bo już kompletnie nie wiem co mam zrobić. Męczy mnie to. Jak widzicie zdaje robię sprawe z tego ze moja moralnosc umarła dawno temu, ze jestem zimna i nie interesuje mnie co czuje mój maż. Zaznacze tylko ze on też nie był święty, i nie mowie w tym momencie o zdradach jakiś tylko w pewnym sensie san popychal mnie w ramiona innych facetów. Robił różne rzeczy które mnie do niego zniechecily i nie będę pisać co bo do jutra bym nie skończyła. I oczywiście nie pisze tego zeby się usprawiedliwiC w jakiś sposób. Mój maż marnuje robię ze mną życie i dobrze o tym wiem ale staram się być fair nie zdradzam go
tylko znów mnie do tego cichnie ... Po roku małżeństwa?
amor21, zrozum wreszcie: to nie kwestia CZASU trwania małżeństwa ale Twojego wieku i charakteru! Potrzebujesz się wyszaleć, przejrzeć w oczach innych mężczyzn zanim wybierzesz kogoś, z kim będziesz chciała się już na spokojnie związać [lub nie].
Po prostu nie porozmawiałaś ze sobą samą zanim podjęłaś decyzję o małżeństwie, a teraz są tego skutki.
To bardzo poważny krok ale może.... po prostu lepiej w zgodzie ten związek zakończyć niż brnąć w niewierność. Bo jak Ci napisałam powyżej: nie możesz mieć 2 rzeczy naraz i być szczęśliwa.
Może ucziciwie na początek byłoby życie w separacji, by zobaczyć, jak to się sprawdza. I czego ci brakuje- i KONIECZNIE-spotkania z psychologiem w tym czasie.
nie będę komentować tego co piszecie bo każdy ma prawo do swojego zdania ja tylko opisuje mój problem bo już kompletnie nie wiem co mam zrobić. Męczy mnie to. Jak widzicie zdaje robię sprawe z tego ze moja moralnosc umarła dawno temu, ze jestem zimna i nie interesuje mnie co czuje mój maż. Zaznacze tylko ze on też nie był święty, i nie mowie w tym momencie o zdradach jakiś tylko w pewnym sensie san popychal mnie w ramiona innych facetów. Robił różne rzeczy które mnie do niego zniechecily i nie będę pisać co bo do jutra bym nie skończyła. I oczywiście nie pisze tego zeby się usprawiedliwiC w jakiś sposób. Mój maż marnuje robię ze mną życie i dobrze o tym wiem ale staram się być fair nie zdradzam go
tylko znów mnie do tego cichnie ... Po roku małżeństwa?
Ja się zastanawiam po co Ty zaczęłas się w ogóle bawić w małżeństwo?
Ojjjj żebyś jeszcze po tyłku od życia nie dostała...
to może dodam jeszcze taka puentę.?? Jak byłam z moim mężem rok półtora zaczął się mój pierwszy romans który trwal ponad dwa lata. Prawie trzy. OK? Powiedziałam mojej matce ze chce się rozstać z wtedy jeszcze nie mężem to mi powiedziała ze jak go zostawię to jestem k***! Podejrzewam ze zrobiła to bo był ustawiony finansowo i ona na tym skorzystala. Potem bym się związala z kimś innym to już by nie miała dobrobytu bo bym się wyprowadzila? Nie miałam wtedy 18 lat więc nie mogłam nic powiedzieć. Cale życie faceta wybierala mi Matka. Może tego nie rozumiecie -ale to wszystko pod presja. Dopiero mogę o sobie decydować. Najlepiej powiedzieć ze jestem niedojrzała bo wzięłam nieprzemyślany ślub ale nie bierze nikt pod uwagę innych przyczyn. Narewno byłam z nim bo chciałam komuś coś udowodnic. Ale teraz chce odejść! I niech mi nikt nie mowi ze niedojrzałam bo czasem tak poprostu bywa. Coś wygasa i nieraz się poprostu nie chce odbudowywac tego bo można to nazwać syzyfową praca. Ja mam dość takiego życia kiedy wszyscy mi mówią jak mam żyć? Dopiero się uwolniłam od wpływu rodziny. Bo się postawiłam
Więc odejdź to bedzie najlepszą rzecza jaką zrobisz dla męża.
Najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić, to jak najszybciej rozpocząc terapię. Jesteś dzieckiem toksycznej matki i będziesz niszczyć dokładnie każdy związek w swoim życiu.
obawiam sie ze to nie będzie takie proste. On mi nie da odejść!
obawiam sie ze to nie będzie takie proste. On mi nie da odejść!
on czy....ona?
nie podejmuj na razie radykalnych kroków-może najpierw separacja byś ochłonęła. i TERAPIA!! bez tego będziesz wrakiem człowieka, który nigdy nie poskłada swojego życia. Nie, wbrew pozorom nie masz nad nim kontroli. Matka ją ma.
32 2012-07-22 18:14:40 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-07-22 22:28:27)
Najlepiej powiedzieć ze jestem niedojrzała bo wzięłam nieprzemyślany ślub ale nie bierze nikt pod uwagę innych przyczyn.
amor, Twoim zdaniem w jakim wieku człowiek bierze odpowiedzialność za własne życie?
Wg mnie ten wiek już dawno przekroczyłaś ale nadal zwalasz winę za SWOJE nieudane wybory, za SWOJE życiowe porażki, na wszystkich wokół.
Moja rada: zauważ w końcu że jesteś DOROSŁA, i to Ty a nie nikt inny, podejmuje tak dziecinne nietrafione decyzje.
Czytając Twój pierwszy post odniosłam wrażenie że w życiu kierujesz się wyłącznie popędem płciowym.
Poprostu Daniel napisał/a:Czasami nie wierze co tu czytam... mimo ze jestem mlody czuje sie jakbym byl z innej epoki , stawiam sobie nadewszysko milosc , wiernosc , uczciwosc, lojalnosc etc , coraz mniej kobiet widze to ceni.
Niepotrzebnie kierujesz się uprzedzeniami:) Przejrzyj forum i policz, ile kobiet ma takie nastawienie jak autorka wątku, a ile wręcz odwrotne.
nie patrzylem tutaj w ogole przez pryzmat mojej sytuacji , przepraszam , nie chcialem uogolniac , chodzi mi o to ze takich kobiet jest wiecej niz sobie bylem w stanie wyobrazic, nie zdawalem sobie sprawy ze skali. Oczywiscie wiem ze w dalszym ciagu znaczna wiekszosc jest po "dobrej stronie mocy" ![]()
Czyli mam odpowiedź na to ze chodzi tylko i wyłącznie o męża.
Tylko? Mąż to mało?
Chce tylko krótkiego romansu który nigdy nie ujzy światła dziennego.
Nie możesz mieć pewnośi, że nie ujrzy światła dziennego. Awtedy to wiesz...
Szczere wyrazy współczucia dla męża.
Piszesz że co jakiś czas szukasz wrażeń, że były już z Twojej strony zdrady i romanse więc po cholerę jasną tkwisz z tym małżeństwie świadomie krzywdząc własnego męża???
Współczuję Twojemu mężowi takiej żony.
popieram w 100% Kobieto otwórz oczy albo lepiej niech otworzy oczy twój mąż! Nie dorosłaś jeszcze do małżeństwa i rodziny jeżeli ciągnie cię do miłosnych przygód imprez i wrażeń weż rozwód i się baw a twój mąż ułoży sobie życie od nowa bo teraz ranisz go tylko skokami w bok...