moze wyda wam sie to infantylne itd ale po prostu nienawidze kumpla mojego faceta. Wsciekam sie za kazdym razem jak razem gdzies ida, wrecz reaguje na niego agresywnie jak juz tylko dzwoni telefon i wiem ze to on cisnienie mi sie ponosi! Wiem, ze to moze byc dziwne i glupie ale nie radze sobie z tym. Wkurzam sie przez to na swojego chlopaka ze z nim gdzies wychodzi ale przeciez nie postawie ultimatum ja albo on bo to glupie a jak nie bede pokazywac zlosci kiedy planuja wspolny wypad to bedzie oznaczalo ze sie z tym pogodzilam i dam chlopakowi za wygrana.
Rzadko mi sie zdarza ze mam taka awersje do ludzi ale w jego przypadku ten stan osiagnal wyzyny! Ten czlowiek to taki typ, ktory nie zasluguje na niczyja przyjazn przy pierwszej nadarzajacej sie okazji sprzedal by swojego kumpla za 3 grosze, jest cwaniakiem nie szanujacym nikogo i niczego. najlepsze, ze moj facet tez to widzi i wie ale w mysl wieloletniej znajomosci od dzieciaka nie zwraca na to uwagi i pielegnuje ta "przyjazn". Nie rozumiem tego, tej solidarnosci plemnikow mimo wszystko.
Przez niego mamy awantury ja sie wsciekam ze sie spotkaja a moj facet sie wscieka ze go ograniczam i wybieram znajomych...bledne kolo.
Zniechecilam sie juz do niego na samym poczatku - najpierw bylam otwarta i chcialam go poznac. Niestety on nie zwracal uwagi na mnie wogole, traktowal troche na zasadzie "eee tam kolejna dziewczyna mojego kumpla - pojawila sie i zniknie", jak odwiedzal nas w domu to zachowywal sie tak jakby mnie nie bylo - on przyszedl przeciez do swojego kumpla, w moim mieszkaniu zachowywal sie tak jakby odwiedzil mojego faceta w jego starym mieszkaniu, przychodzil bez zapowiedzi kiedy chcial siedzial jak dlugo chcial - masakra. Byl przeciez w gosciach u mnie, w moim mieszkaniu, w ktorym akurat byl moj chlopak. Jak zamieszkalismy razem z facetem udalo mi sie ograniczyc te wizyty obecnie nie kryje sie ze swoja awersja do niego wiec nie przychodzi tu wcale. Jak sie spotykaja to na miescie - czego nie moge zniesc!
Nie moge im przeciez zabronic sie spotykac bo to zle wplynie na zwiazek a pogodzic z ich znajomoscia tez nie potrafie...