netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Porzucony? Musze pogadac ....:(

225 odpowiedzi45 346 wyświetleńzałożony przez Poprostu Daniel, 14.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucony? Musze pogadac ....:(

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 226 ]

1

Temat: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Trafilem na to forum w amoku , w szoku... wrzucalem hasla do google i trafilem tu , zaczalem czytac, tego chyba potrzebuje , potrzebuje zrozumiec i wygadac sie ..

... w szoku po tym jak w czwartek żona powiedziala ze odchodzi !!! sad((

Ale od poczatku , jestesmy mlodzi , prawie 5 lat ze soba , 3 lata po slubie minelo. Malzenstwo mielismy/mamy uwazam dobre (ale wlasnie chyba tylko ja tak uwazam) , dobre to znaczy zwyczajne , byly chwile cudowne , gorsze i zwykle. Standardowo.

Klotnie wieksze zdarzaly sie ale to na poczatku , jak bylismy mlodzi i sie docieralismy , a od jakiegos ladnego juz czasu raczej jak sie juz cios zdarzalo to byly to glosniejsze wymiany kilku zdan , wiedzielismy raczej kiedy  przestac , czego nei powiedziec , kiedy sobie odpuscic , wyciszyc sie na chwile i poprzytulac .

Ale tez od roku zaczely pojawiac sie problemy w naszej sypialni , tz zona zaczela brac antykoncepcje , libido zaczynalo spadac , kochalismy sie coraz rzadzej , wspolzycie zaczelo byc "szarpane" az w lutym sie zakonczylo. OD lutego przestalismy uprawiac seks.
Zona najpier nie widziala problemu ale pozniej i z tym doszlismy do porozumienia , w miedzyczasie zmienila tabletki na plastry , a ostatnio dogadalismy sie ze pojdzie do lekarza po skierowanie i zrobimy badania hormonow.

Przez brak seksu pojawialy sie docinki , moja frustracja rosla , zonie pewnei tez bylo przykro i ciezko , zdazaly sie ciche dni , czasem bylo normalnie a czasami 2-3 dni bylo smutno i przygnebiajaco , ale w koncu miala isc do lekarza , mialo byc normalnie , ja wiernie czekalem bo KOCHAM DO SZALENSTWA TA KOBIETE.

Az nastal czwartek , zona wrocila blada z pracy , usiadla na fotelu , widzialem ze cos jest nie tak , wzialem ja na kolana a ona sie rozplakala , po chwili wyznala ze chce odejsc.
Mowila ze nie pasujemy do siebie , ze jestemy mlodzi i mozemy jeszcze byc szczesliwi , ze ja lubie wyjsc na basen czy rower a ona woli polezec w domu , ze znajde sobie taka kobiete z ktora bede szczesliwy , ze sie nie kochamy i jej to nawet nie przeszkadza , nie mysli juz o tym. Ze kocha mnie ale nie tak jak na poczatku.
Tlumaczylem ze na poczatku zawsze jest ogien a pozniej przychodzi szacunek , bezpieczenstwo stabilnosc . Upierala sie ze WIE ZE JUZ NIE BEDZIE DOBRZE BO ROZNIMY SIE. Obylo sie bez klotni , spokojna rozmowa z placzem . Nastepnego dnia miala wyjechac do mamy.

Wrocila z pracy , prosilem jeszcze raz zeby zostala ,ze to kryzys , wiele par go ma ale jak sie kochamy to to przetrwamy i po czasie znow bedzie dobrze, ze mozna sie dograc itp , ZONA STWIERDZILA ZE MUSI WYJECHAC BO CHCE ODPOCZAC "OD TEGO WSZYSTKIEGO" , obiecala ze wszystko sobie przemysli i nic nie moze obiecac ale moze kiedys bedzie dobrze , zobaczymy, odwiazlem ja do mamy i sie pozegnalismy.

nie wiem co o tym wszystkim myslec ? Jestem zrozpaczony , KOCHAM TA KOBIETE , uwielbiam ja i szaleje za nia , nie moge jej stracic , jest cudowna.

Co mam robic ? Wiem ze musze walczyc , ze nie moge odpuscic i poprostu tak pozwolic jej odejsc . Tylko jak walczyc ? Chce odpoczac wiec powinienem odpuscic i nie kontaktowac sie w nadmiarze ? Ale czy wtedy nie pomysli ze mi nie zalezy ? ze odpuscilem ?
Z koleji jak bede wydzwanial , umawial sie to moze zobaczy ze mi zalezy ale chce odpoczac moze to ja tez zdenerwowac. We wtorek ma wpasc po reszte rzeczy.
Wczoraj zaproponowalem zebysmy kilka dni ze soba nie pisali nawet , zeby z czysta glowa o tym wszystkim pomyslec ale juz dzis mam ochote napisac zeby wrocila , ze ja kocham. Wiem jedno jak wroci bede ja nosil na rekach do konca zycie !! Nieba jej uchyle !!

Musialem to z siebie gdzies wyrzucic.

2

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Wiem, że jest Ci ciężko, sam zostałem porzucony przez żonę dwa miesiące temu i jestem przed rozwodem. Tak samo jak dla Ciebie jest dla mnie wszystkim i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Ale z tego co piszesz jest szansa na pomyślne zakończenie - Twoja żona jeszcze nie podjęła ostatecznej decyzji i musisz być dobrej myśli, a przede wszystkim nie naciskaj na nią. Świat się człowiekowi wali na głowę i jest to straszne uczucie, ale musisz znaleźć w sobie siłę, żeby to przetrwać.

3

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Typowy kryzys. Będzie dobrze. Daj jej trochę czasu, ale nie daj o sobie zapomnieć. Pisz do niej, odzywaj się, oczywiście z umiarem, żeby nie było skutku odwrotnego.
Zastanawiają mnie tylko dwie rzeczy
-czy możliwe jest, że ma kogoś?
-czemu taka blada wróciła z pracy? Czy przypadkiem za tym nie stoi jakiś poważny problem...

Jeśli masz z teściową dobry kontakt, porozmawiaj z nią. Może od niej coś "wyciągniesz", ewentualnie doradzi Ci co więcej możesz jeszcze zrobić.

P.S. podoba mi się Twoje podejście. Chciałabym, żeby mój mąż też tak za mną "płakał" sad

4

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Napisz do niej za jakiś czas że tęsknisz, niech wie, że czekasz na jej powrót. Możesz też kupić/wysłać jej kwiaty.. zaprosić na kolację do restauracji..
Zastanów się też co w waszym związku, Twoim zachowaniu mogło spowodować tak radykalne kroki z jej strony.

Mam nadzieję, że ta bladość to nie wynik wizyty u lekarza.. może jest na coś chora?
Potrzebujecie szczerej rozmowy.

5

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Też chciałabym, żeby mąż powiedział "szaleję za nią, nieba jej uchylę...."

Być może wszystko się ułoży. Czas. Daj jej czas.

6

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

ja proponuje calkowity brak kontaktu...przeciez kiedys i tak bd musiala wrocic chocby po swoje rzeczy...tez zastawnawima sie na tym ,czy nie ma innego,ze tak napisze grubszego powodu? nagle wrocila blada z pracy,to dosc dziwne, moze jest w ciazy..

nie wiem jaki byles w malzenstwie, ale pamietaj ze jezeli kobiety maja mezczyzne ~do rany przyloz~ to z czasem wlasnie takie mysli,zwatpienie je nachodzi...

osobiscie jako kobieta, jezeli chcialabym czas na przemyslenia nie chcialabym dostac zadnego smsa typu tesknie,zadnych kwiatow..jeszcze bardziej szloby to w druga strone..musisz jej pokazac, ze okej Twoj wybor...masz czas, czas dla siebie i tylko dla siebie..

7 Ostatnio edytowany przez Poprostu Daniel (2012-07-14 23:20:23)

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

NIe ma mozliwosci ze teraz kogos ma. Tego jestem pewny , jej jestem pewny.

Blada , chodzi o to ze w pracy postanowila mi powiedziec ze musi odejsc , stresowa sie nadchodzaca rozmowa.

Mysle nad przyczyna a nie skutkiem. Napewno jakas obojetnosc jaka sie w Nas wkradla przez brak seksu , ja po zlosci ze sie ze mna nie chowa , odracalem sie na bok i ogladalem telewizje , brak rozmowy , skrzywienie . Wiem ze to nie jest dobre ale od roku brakowalo Nam regularnego wspolzycia , byly dni ze mowilem ze kocham i ze nic sie zlego nie dzieje a byly tez dni kiedy bylem wkurzony ze kolejny tydzien , miesiac sie ze mna nie kocha .

Wracala z pracy po 9 h zmeczona , w weekendy miala szkole , ja sie jej pytalem czy skoczymy na basen a ona odmawiala ze zmeczenia. Teraz mysli ze nie jestem szczesliwy bo ona ze mna nie moze chodzic na baseny , spacery itp , a to nie jest tak ze ja to uwielbiam i musi ze mna chodzi , ja poprostu proponowalem sposob spedzania czasu zeby jej nudno ze mna nie bylo , jezeli ejst zmeczona i chce polezec to sie moge polozyc i do konca zycia kolo niej lezec.

W nocy jak zasypia lapalem ja za reke , dawalem buziak , patrzylem , kladlem sie kolo niej i "laczylismy" sie stopami. To sie nie moze skonczyc!!!

Kazda para sie roznie, kazdy ma swoje zainteresowania , ale probuje jej wytlumaczyc ze to nie oznacza ze ludzie nie moga ze soba byc.

Ze to juz nie jest ta sama milosc co kiedys ? MIlosc sie zmienia ewoluuje , dojrzewa. Z czystej chemi przeradza i pozadania przeradza sie w cos glebszego , mniej wybuchowego lecz naprawde pieknego.

Zastanawia mnie jedno : powiedziala mi ze od tygodnia o tym rozmyslala i ze doszla do wniosku ze razem nie bedziemy juz tak szczesliwi , ze nie mozemy byc razem. Na drugi dzien jednak powiedziala ze musi odpoczac i obiecuje przemyslec , ze nie wiadomo co bedzie, ze moze stwierdzi ze bedzie dobrze.

Jak sie kocha trzeba probowac, ja kocham , mimo lat wiem ze to ta jedyna , bede probowal , trzeba dac temu szanse.

Edit : blada juz wyjasnilem , zadna ciaza czy choroba, stres rozmowa. jak powiedziala ze chce odejsc to wyznala ze lzej jest ze to z siebie wyrzucila. Jak rozmawialismy to mowila ze jestem cudowny , przystojny , ze to nie chodzi o to ze cos bardzo zle robilem, tylko ze jestemy inni i nie bedziemy pewnie ze soba szczesliwi bo ja oczekuje czegos innego a ona wiecej nie moze juz z siebie dac. A to wcale nie prawda , wszystko robie, kazda moja decyzje zyciowa od wyboru pracy, ustaleniu grafiku poprzez to co ogladamy w telewizji robie pod nia. I wlasnie to mi sprawia szczescie.

8

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

to wszytsko jest dosc dziwne...bo wydajesz sie normalnym czlowiekiem,ktory ma lepsze i gorsze dni,ale mimo wszytsko sie nie poddawales, chciales wzbudzac iskre chocby glupim wyjsciem na basen..

roznica w spedzaniu czasu nie jest powodem do rozstania, do powiedzenia ze  nie pasujemy do siebie..nigdy nie trafimy na czlowieka,z ktorym bedzie nam sie zylo kazdego dnia cudownie,sa ciche dni..to normalne..i nie wiem czy nie jest to owa glupota cudzka! mysla, cos zmienie,np partnera,a w rzeczywistosci wchodza w relacje opierakjaca sie na identycznych zasadach!

ludzie bywaja dziwni, my kobiety placzemy i wy równiez...

9

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Daniel, a moze ona ma jakas depresje? antykoncepcja - moze to jest skutkiem? roznie kobiety reaguja na hormony...
ja bym Ci znowu radzila, zebys powalczyl o nia. podrywaj ja jakbyscie sie niedawno poznali, pojedz do tesciowej, zabierz zone na spacer, pogadaj, zapytaj jak jej mija dzien. na pozegnanie daj buziaka w policzek, powiedz ze kochasz i tesknisz. pozniej zabierz ja do jakiejs restauracji. poprostu zabieraj ja na randki:) tylko Kochany, jak juz tak zrobisz, i ja odzyskasz, nie pozwol, zeby rutyna wpadla w wasze zycie. i przede wszystkim, niech zona zmieni tabletki

10

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Nie chce sie wyglupic bo nie pamietam daty dokladnej ale jak ustalilismy ostatnio ze pojdzie do lekarza po skierownia to odstawila calkiem antykoncepcje , to bylo jakos w kwietniu chyba.

Walczyc bede napewno!!! we wtorek ma wpasc po reszte rzeczy i jakies pranie , umowilismy sie ze zjemy razem obiado kolacje, ugotuje cos smile posprzatam ladnie smile


Napewno sie lekko pogubila , odkad sie pogorszylo z seksem, wiadomo ze nie bylo landrynkowo , jej bylo ciezko bo nie mogla dac mi tego co chcialem mi bylo ciezko bo nie dostawalem. Ale nie bylo jakis wielkich awantur , wyrzutow krzykow , miesiace mijaly , zdarzaly sie docinki jakies pretensje glownie tez z mojej strony bo potrzeba cisnela , wiercilem dziure w brzuchu o lekarzu itp , zdarzaly sie cichsze dni ale nigdy bym nie pomyslal ze dojdzie do rozstania , w gruncie rzeczy sie dogadywalismy.
Myslalem ze to kryzys , ze lekarz zbada , jezeli to hormony to bedzie jakas kuracja i wszystko zacznie wracac do normy , ja czekalem rok to poczekam kolejny dla mnie to nie najwiekszy problem.

Mysle ze zaczela oceniac nasz zwiazek przez pryzmat tych cichszych dni , tych docinek , braku seksu i to ja naprowadzilo na to ze nie jestesmy szczesliwi.
Od 3 dni nie spie po nocach , mysle o tym non stop , modle sie zeby wrocila , dzis zaczalem myslec co bedzie jak nie wroci ? pustka, nic mi do glowy nie przyszlo, pustka pustka pustka...

11

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

mysle ze to jednak zwykly kryzys,zwatpienie...odczekac swoje i mysle ze bd dobrze:)

zazwyczaj jest tak ze oceniamy przez pryzmat tych zlych chwil,dlatego trzeba dac czas aby to ochlonelo...odeszlo w niepamiec;)


jakies ladne sloneczniki na dzien dobry dla zony:)

12

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Nie wiem jak bedzie w ogole wygladalo spotkanie , rozmowa.. Od momentu poznania sie (prawie 5 lat) nie mielismy tak dlugiej rozlaki wlasciwie. Raz tylko wyjechala na 6 dni do pracy na festival. A takto zawsze bylismy blisko. A teraz zero kontaktu 2 dni nie widzialem zony , nie dzwonilismy , nie pisalismy a wydaje mi sie to wiecznoscia.

13

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Ja po rozstaniu jestem 2 tyg:) brak kontaktu i nic nie wskazuje na to, ze bedzie jakikolwiek..mam blokade, skoro rzucil to czemu mam o cos prosic...? kazdy jest wolnym czlowiekiem...oczywiscie w myslach mam ochote napisac..porozmawiac, cokolwiek wyjasnic,ale on chyba nawet nie liczy sie juz z moimi uczuciami:( i wez tu przezyj taka rozlake:) dwa dni to pikus,ze tak napisze..a zona wroci,cos tak czuje:)

14 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-15 01:33:05)

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Uzbroi się w cierpliwość i daj żonie trochę czasu. Daj czas czasowi. Jak masz dobre stosunki z teściową to pogadaj z nią na osobności. W końcu nikt nie zna lepiej własnej córki jak matka a mąż swojej własnej żony, więc może się czegoś dowiesz, co jest problemem teraz dla niej i powodem tej depresji. Przez 5 lat to na pewno się dobrze poznaliście czy też potocznie mówiąc dotarliście.
Jak Wam się uda do siebie wrócić, pomyślałbym na Twoim miejscu nad terapią dla Was w oparciu o tą sytuację.

15 Ostatnio edytowany przez danieello (2012-07-15 07:45:51)

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Witam imiennika.
Jestem w podobnej sytuacji. Wiem jak to choloernie boli ale powiem Ci ze jedyny sposob to rozwaga i cierpliwosc. Nie narzucaj sie - nie rob tego bledu co ja.

Zastanow sie o o co sie klociliscie. Co ona mowila w zlosci i postaraj sie nad tym popracowac. Nie mow ze to zmienisz - tylko poprostu zmien i pokaz jakos mimo chodem. Czasami tez jest tak ze komus sie zdaje ze druga osoba nie jest z kims szczesliwa. Jak wymagamy od niej wiecej niz ona chce dac. Mowisz ze za malo seksu, ze nie chce z Toba wychodzic itd i takie rzeczy buduja w niej wizje ze nie jestes z nia szczesliwy.

Uwazam ze warto sie wybrac do psychologa. Jednak nie ma sensu tam isc jesli ona nie chce juz z Toba byc i przyjdzie tylko z litosci. Postaraj sie z nia porozmawiac ale wyczuwaj granice tak zeby jej nie irytowac i sie nie narzucac. Powiedz ze ja kochasz i bedziesz na nia czekac.

Jeszcze jedno - Ty pewnie teraz zupelnie inaczej odczuwasz czas niz ona. Dla Ciebie 2 dni to wiecznosc dla niej pewnie 2 miesace to nie za duzo.
Znajdz sobie jakies zajecie. Spotykaj sie ze znajomymi ale nie mow o tym co stalo sie midzy wami. U mnie kryzys trwa juz 3 mieisace - od wtedy ze soba nie sypiamy. Od 3 tygodni ze soba nie mieszkamy i teraz jest naprawde ciezko. Ale nie poddam sie i mam nadzieje ze wyszstko bedzie dobrze.

16

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Wiem wiem ze powninienem zachowac spokoj i dac czas, ale caly czas pojawia se mysl ze moze ona czeka az sie odezwe przyjade, pokaze ze mi zalezy ?

Chcialbym aby to bylo takie proste ze odpocznie sobie jakis czas i wroci , ale boje sie strasznie ze juz nie wroci , nie moge spac , budze sie rano , bole glowy , w domu nic nie moge zrobic bo sie krece bez celu , nie chce mi sie jesc. Przezywam to bardzo bo milosc mojego zycia sie wyprowadzila.

Niby obiecala ze odpocznie , ze wszystko przemysli ale 1 dnia mowila ze to koniec ze wie ze nie bedziemy szczesliwi tak jakbysmy mogli i ta mysl mi siedzi najbardziej w glowie

17

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Ja tez budze sie ostatnio przewaznie 5, 6 rano nie zaleznie o ktorej ide spac. Pozniej kulanie z boku na bok i mysli. Ale staram sie jeszcze zasnac - czasami wychodzi - czasami nie. Pierwszy tydzien jechalem na ziolowych lekach uspokajacych (kalms lub neospazmina) Teraz juz mi sie skonczyly ale chyba kupie i bede bral jeszcze chociaz przed snem.

Jedzenie to tez problem. Łykam wszystko jak kluchy z zupy mlecznej ale i tu staram zeby bylo smacznie i zdrowo. Wczoraj sie przelamalem i poszedlem sam do restauracji - bylo mi glupio prosic stolik dla jednej osoby ale co tam zamowilem cos dobrego i naprawde mi smakowalo!

Polecam tez sport. Jak sie czlowiek solidnie zmeczy to zupelnie inaczej. Ja jedynie staram sie nie przesadzac bo i tak ostro schudlem.

18

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Dzieki wszystkim za zainteresowanie. Jestescie pierwszymi osobami z ktorymi rozmawiam to znaczy pisze od momentu wyjscia zony z domu. Wchodze tu co chwile aby przeczytac cokolwiek bo cisza, pustka i samotnosc w domu dobija.

Najbardziej mnie stresuje ta sprawa ze zona 1 dnia rozmowy mowila ze odchodzi i koniec , ze jest pewna ze nie bedziemy juz szczesliwi, ze teraz mi ciezko ale z czasem sie otrzasne i jeszcze kiedys znajde szczeszcie , ze jej przyjaciolka ktorej sie zwierzyla tez uwaza ze jestem fajny chlopak , dobrze sie ubieram itp i ze jak mi przejdzie to kogos znajde (tyle ze ja nie chce nikogo innego !!!). Czyli wychodzi na to ze koniec i juz.

2 dnia jak sie juz wyprowadzala, po moich prosbach i tlumaczeniach , stwierdzila ze musi odpoczac, ze nic nie obiecuje ale moze znow bedzie dobrze , czas pokaze zobaczymy, nie wie co bedzie za jakis czas, ze narazie pomieszka u mamy a pozniej na tydzien jedzie do przyjaciolki.

1 wersja nie daje zludzen , druga chyba daje niewielka nadzieje. NIe wiem co o tym myslec.

We wtorek wpada zona, chcialbym wykrzyczec zeby zostala, ze bedzie dobrze, ale nie wiem czy to dobry pomysl ? Moze jej nie meczyc rozmowami takimi ? Moze poprostu z nia gadac jakgdyby nigdy nic i pozwolic jej normalnie wyjsc jak ebdzie chciec ? Tylko czy tak sie da ? Czy nie pomysli ze mi nie zalezy i dobrze mi samemu ?

Wcale nie jest mi dobrze ? Pragne znow zasypiac kolo tej kobiety, patrzec jak sie usmiecha przez sen , jak laczymy sie stopami i zasypiamy objeci...

19

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Ziom, tez bysmy tego chcieli dla Ciebie... Ale jesli ona nie chce byc z Toba, chce pobyc z mama i przyjaciolka, uszanuj to... Wiem, ze naturalnieby sie chcialo wykrzyczec milosc, pokazac jak bardzo kochamy, ale czasem to daje odwrotny efekt... Bo co z tego, ze ktos nam placze i mowi jak bardzo nas kocha, jesli juz do nas nic nie czuje?

Powiedz jej spokojnie, ze kochasz bardzo i Ci zalezy, ale szanujesz jej decyzje i chcesz by byla szczesliwa... I pozwol jej jechac do mamy, daj czas... smile

20

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Zona chodzi do pracy na 8 rano , zawsze ma nastawiony budzik na 6;30 powiedzmy i zawsze na niego wstaje , moze to smieszne ale na nastawialem jej swoj budzik na wszelki wypadek na 6;45. Nigdy sie nie przydal , nigdy nie zaspala , ale to sie stalo juz nasza tradycja, smialismy sie ze uparcie zawsze nastawiam budzik , jutro nastawie ten budzik u siebie i wstane o 6;45 i zadzwonie do niej "na wszelki wypadek" zamiast budziki.. uslysze ja chociaz..

21

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Danielu

życzę Ci tego żeby Twoja żona w końcu zrozumiała i wróciła!!

Powiem Ci, że ja na tą chwilę jestem po rozwodzie, ale jeszcze rok wcześniej byłem w bardzo podobnej sytuacji... Oczywiście okoliczności inne, ale koniec końców podobny... u mnie (nas) niestety pojawił się ktoś trzeci (kolega z pracy jużnieżony) też wychodziła do pracy normalnie, wracała co prawda nie punktualnie,ale nie dziwiło mnie to bo w tamtej pracy często zostawała po godzinach... wiedziałem, że coś jest nie tak, też mi oświadczyła, że coś w niej pękło, że już nie jest to samo, że musi się przeprowadzić, przemyśleć, ect., ect. ...

Finał finałów był taki, że żona miała pocieszyciela w pracy, kiedy między nami się nie układało, a po ślubie byliśmy tylko 4 miesiące (niemal 6,5 roku w związku). Wyprowadziła się z domu, a raczej to ja ją wyrzuciłem, gdyż po raz kolejny bezczelnie przystawiała mi rogi.

Chciałem żebyśmy do siebie wrócili, nigdy przedtem nie miało to miejsca, również kochałem żonę jak szalony, chciałem zawalczyć o tą miłość!! Tylko w walce byłem sam. Jak żebrałem o miłość i się płaszczyłem przed żoną, to ta nie chciała mnie słuchać, milion argumentów na nie. Jak znowu się nie odzywałem, zacząłem dbać o siebie (schudłem 30kg), to była żona stwierdziła, że jej lepiej beze mnie... wszystko było na nie. Z perspektywy czasu uważam, że czego bym nie zrobił to i tak dla niej było COŚ!!

Ale walki nie żałuje, cieszę się, że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy i co podpowiadali równiez ludzie na tym forum!! Finał jest taki, że od lutego jestem po rozwodzie ;(((

Jeśli mogę Ci coś doradzić to WALCZ, ale w umiejętny i przemyślany sposób. Nie pstaraj się tylko żony przekupić (np. częste kwiatki, prezenciki itp.) bo może to przynieść odwrotny efekt!!

Pamiętaj, że kobiety nie podejmują takiej decyzji z dnia na dzień, pod wpływem impulsu. Decyzja o rozstaniu, przeprowadzce musiała w niej dojrzewać dłuższy czas...

i jeszcze raz - WALCZ!!

Powodzenia i 3mam kciuki
K.

22

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Dzieki za kolejne wazne slowa.

Jestem pewien ze nikogo nie ma. Zabrzmi to paradokslanie bo moj blad jest taki ze jej tego nie mowilem(a wrecz odwrotnie) ale ufam jej bezgranicznie.

Wiem ze jak czlowiek jest wpatrzony to niedostrzega pewnych rzeczy ale u mnie obok zaufania jest tez chlodne spojrzenie .

Wiem ze to nie impuls czy kaprys , trwalo to jakis czas , dla mnie jest to oczywiste ze to przez brak seksu. Tylko nie doslownie bezposrednio, tylko posrednio. Brak seksu spowodowal jakies oddalenie, zal , frustracje etc. Wiadomo ze jak facetowi chce sie (kolokwialnie) ruchac to nie chodzi rozpromieniony i nie usmiecha sie od ucha do ucha , moze to moje przygnebienie dalo zonie do myslenia ze nie jestesmy szczesliwi.
Kiedys w lozku bylo super , ogien , probowalismy wszystkiego , seksem sie bawilismy , po nocahc to bywalo kilka razy, zblizenia inicjowalismy na wzajem. Pojawily sie tabletki i czas. Wszystko zaczelo spowalniac, az ustalo calkowicie.

Mysle ze to jest powod , widziala ze bywam smutny, gdzies tam frustracja dala znac o sobie i sie poklocilismy o jakas glupote , gdzies zamyslony co zrobic nie uslyszalem co mowila itp itd.

Ale dla mnie moze glupio to zabrzmi ale to nic powaznego , uwazalem to za kolejna przeszkode ktora pokonamy bo sie kochamy , ani razy mimo braku seksu nie zdradzilem zony ani o tym nie myslalem , cierpliwie czekalem, wiedzialem i wiem ze kiedys wszystko(homony:)) wroci do normy , zacznie sie ukladac, znow bede rozpromieniony , zona szczesliwa, przestaniemy sie czepiac o glupoty a znow czerpac radosc , wierze w to nadal.

Wiem ze idealny nie bylem choc zona mowi ze cudowny , ale zawsze ja adorowalem, patrzylem z pozadaniem, mowilem komplementy , podnosilem lekko brode dawalem buziaki , przytulalem od tylu i calowalem po karku , szeptalem mile slowa i mowilem ze jest najpiekniesza (to jest prawda, mam najladniesza zone na swiecie , mam czy mialem?) i czekalem na szczescie bo wiem ze milosc potrafi przetrwac ze to sa proby , wrecz podobalo mi sie ze zamiast mlodzienczej szalonej milosci jak na poczatku przyszla bardziej przyjazn i stabilnosc, wiedzialem ze ognia nie da sie trzymac w zwiazku caly czas , ze czasem przygasa i ze stabilnosc wlasnie pozwala to przeczekac i rozpalic za jakis czas jasniejszym blyskiem. Czy zona to zrozumie? Czy wie? Nalezy Nam sie szansa. Ja napewno zrobie wszystko zeby nie zalowac kiedys ze czegos nie zrobilem. Tylko potrzebuje moc z kims pogadac bo duszenie w sobie przybija jak do krzyza. Wmawiam sobie ze chce sie tylko wygadac ale chyba na rady tez licze.

Dzieki za zainteresowanie. We wtorek sie z nia zobacze , zebym czegos nie popsul.

23

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

guys, ja mam ślub za niemal równo rok, ale jak czytam takie wąty, to mi gulka w gardle staje...

łudzę się, że może jednak macie jakąś czarną stronę Waszych historii, bo aż trudno uwierzyć, że tak wszystko cacy w Waszych małżeństwach i nagle wszystko zaczyna zamieniać się w horror... albo faktycznie macie cholernego pecha i trafiacie na bardzo niedojrzałe kobiety hmm

ach te kobiety... mają taką władzę nad nami;]

24

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(
kowaledlo napisał/a:

guys, ja mam ślub za niemal równo rok, ale jak czytam takie wąty, to mi gulka w gardle staje...

łudzę się, że może jednak macie jakąś czarną stronę Waszych historii, bo aż trudno uwierzyć, że tak wszystko cacy w Waszych małżeństwach i nagle wszystko zaczyna zamieniać się w horror... albo faktycznie macie cholernego pecha i trafiacie na bardzo niedojrzałe kobiety hmm

ach te kobiety... mają taką władzę nad nami;]

Nigdzie nie napisalem ze wszystko bylo cacy, w zadnym malzenstwie pewnie nie jest wszystko, ale pewne rzeczy przy milosci zchodza na dalszy plan.

Zycze Ci aby Ci sie wiodlo jak najlepiej .

Zauwazylem ze jest tutaj masa kobiet ktore chcialyby miec kochajacego i WIERNEGO meza , a widac zdarza sie ze i to jest za malo. Pewnie w odwrotna strone tez to dziala.

25

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Oczywiście , że jest mnóstwo kobiet chcących mieć porządnego faceta. Ja do tej grupy też należę.

26

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Ja tez odnoszę wrażenie,ze zaczęło się psuć miedzy wami przez brak seksu,bliskości.Jednego nie rozumiem,a mam juz swoje lata.Teraz młode kobiety często stosują antykoncepcje hormonalną,a ta wiadomo ma skutki uboczne,jak w twoim przypadku,zreszta znam inne młode kobiety,które po tych tabletkach mają problemy z libido.Zastanawiam się-czy to było niezbedne?Dawniej stosowało sie kalendarzyk małżeński,badało się rano temperature ciała,obserwowało śluz i na tej podstawie oceniało się mozliwość seksu.Jesli kobieta miała dni płodne,a potomstwa sie nie chciało,to mężczyzna musiał się wstrzymać.I nie powiecie mi,ze to co naturalne jest głupie.Ja wiem,ze to są stare metody,że wy młodzi chcecie zyć wygodnie,ale do czego to was prowadzi-to temat do zastanowienia się.ja nigdy nie stosowałam tabletek antykoncepcyjnych,a wcale nie mam gromadki dzieci i zadnych problemów w sferze seksu,ale nieraz musiałam swojego partnera trzymać we wstrzemiężliwości i nic mu się nie działo.

27

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(
Liwia napisał/a:

Oczywiście , że jest mnóstwo kobiet chcących mieć porządnego faceta. Ja do tej grupy też należę.

To sie ciesze i zycze szczescia , ja zrobie wszystko dla swojej kobiety byle chciala sprobowac.

Czytam tu od wczoraj wiele tematow i historii , zdrady , romanse, wyzwiska to czesc z opowiesci a mimo to kobiety badz mezczyzni mimo zdrady chca walczyc i probowac dalej. Przy tych rzeczach Nasze problemy wydaja sie male ( wydaja po pewnie dla zony znacza duzo) i P. postanowila odejsc , zostawila nadzieje na szanse. Tak bardzo chcialbym zadzwonic zapytac sie co u nej ? co slychac ale sie powstrzymuje od rana .

We wtorek zobacze ja , jej usta , oczy , policzki, uslysze glos pewnie przytule i znow poczuje sie lepiej , na chwile..

Przepraszam ze tak "marudze" ale jestescie jedynymi osobami z ktorymi moge pogadac , a slowa tu pisane sa jedyne ktore wypuszczam ze swojej glowy.

28

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(
Poprostu Daniel napisał/a:

Czytam tu od wczoraj wiele tematow i historii , zdrady , romanse, wyzwiska to czesc z opowiesci a mimo to kobiety badz mezczyzni mimo zdrady chca walczyc i probowac dalej. Przy tych rzeczach Nasze problemy wydaja sie male ( wydaja po pewnie dla zony znacza duzo) i P. postanowila odejsc , zostawila nadzieje na szanse. Tak bardzo chcialbym zadzwonic zapytac sie co u nej ? co slychac ale sie powstrzymuje od rana .

Jak będziesz żył na takich obrotach to zbzikujesz za chwilę. Musisz się z tego otrząsnąć i spróbować choć przez chwilę zająć się czymś innym, żeby ciągle się tak nie męczyć. Niezależnie od tego jak się rozwiąże sytuacja w Twoim przypadku, to pamiętaj, że nic już nie będzie takie samo jak wcześniej i upłynie sporo czasu zanim odzyskasz wewnętrzny spokój. I faktycznie, jak się przejrzy niektóre wątki to można dostać niezłych palpitacji...

Też się powstrzymuje od rana, żeby nie zadzwonić do żony (i tak codziennie od tygodnia), więc nie jesteś sam.

29

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(
walcząca z wilkami napisał/a:

Teraz młode kobiety często stosują antykoncepcje hormonalną,a ta wiadomo ma skutki uboczne,jak w twoim przypadku,zreszta znam inne młode kobiety,które po tych tabletkach mają problemy z libido.Zastanawiam się-czy to było niezbedne?Dawniej stosowało sie kalendarzyk małżeński,badało się rano temperature ciała,obserwowało śluz i na tej podstawie oceniało się mozliwość seksu.Jesli kobieta miała dni płodne,a potomstwa sie nie chciało,to mężczyzna musiał się wstrzymać.I nie powiecie mi,ze to co naturalne jest głupie.

Nie jest to głupie i ja z narzeczoną mamy podobne podejście do tych spraw. Jest więcej młodych osób świadomych ryzyka zabawy w hormony. Leki hormonalne tylko jako zło konieczne w pewnych schorzeniach - szczęśliwie dotychczas nie było u nas takiej konieczności.
Zbyt duża wiedza na temat antykoncepcji hormonalnej chyba każdego powinna przerazić i dać wiele do myślenia...

Wygoda współżycia w każdym dniu za cenę... hmmm... historia żony autora wątku nie jest odosobniona
lub opcja "ekologiczna", czyli dostosowanie się do naturalnego cyklu kobiety i dni wstrzemięźliwości, a nie całe miesiące, czy nawet kosztem całego związku.

Wiem, że temat jest drażliwy (a podejście do "kalendarzyków" pełne mitów, byle zniechęcać, bo przecież nikt z promocji i korzystania z tej metody nie zarobi)... ale co by nie było, udane współżycie to co najmniej 50% udanego małżeństwa. Poradnie dla małżeństw podają, że znakomita większość problemów małżeńskich zaczyna się w alkowie...

30 Ostatnio edytowany przez Poprostu Daniel (2012-07-15 19:29:27)

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(
fluffy napisał/a:

Też się powstrzymuje od rana, żeby nie zadzwonić do żony (i tak codziennie od tygodnia), więc nie jesteś sam.

Przykre ze ktos jest zlej sytuacji jak ja , a z drugiej strony to wazne ze ktos mnie rozumie. Dziwne uczucie cieszy sie ze ktos ma tez zle ..... dzien mija na tym ze pisze tutaj i czekam az ktos odpisze abym mogl wyrzucic z siebie kolejny slowotok albo patrze w okno , u mniej akurat jest pochmurno i pada


walcząca z wilkami napisał/a:

Ja tez odnoszę wrażenie,ze zaczęło się psuć miedzy wami przez brak seksu,bliskości.Jednego nie rozumiem,a mam juz swoje lata.Teraz młode kobiety często stosują antykoncepcje hormonalną,a ta wiadomo ma skutki uboczne,jak w twoim przypadku,zreszta znam inne młode kobiety,które po tych tabletkach mają problemy z libido.Zastanawiam się-czy to było niezbedne?Dawniej stosowało sie kalendarzyk małżeński,badało się rano temperature ciała,obserwowało śluz i na tej podstawie oceniało się mozliwość seksu.Jesli kobieta miała dni płodne,a potomstwa sie nie chciało,to mężczyzna musiał się wstrzymać.I nie powiecie mi,ze to co naturalne jest głupie.Ja wiem,ze to są stare metody,że wy młodzi chcecie zyć wygodnie,ale do czego to was prowadzi-to temat do zastanowienia się.ja nigdy nie stosowałam tabletek antykoncepcyjnych,a wcale nie mam gromadki dzieci i zadnych problemów w sferze seksu,ale nieraz musiałam swojego partnera trzymać we wstrzemiężliwości i nic mu się nie działo.

Nie uwazam ze to glupie , ale zona postanowila brac tabletki , nie negowalem tego , pewnie to bylo dla niej wygodne .. i dla mnie tez.. dodatkow miala regularne okresy mniej bolace , to wszystko nas przekonalo (na poczatku uzywalismy prezerwatyw) , wszystko bylo okej , pozniej zrobilismy przerwe jak zalecal lekarz aby organizm "odpoczal" pozniej wrocilismy do tabletek i rownia pochyla, zmiana na plastry tez nic nie dala...
Odradzam kazdemu hormonalna antykoncepcje ale to nie temat o zabezpieczeniach wiec nie zbaczajmy.

edit :

wlasnie dostalem sms ze bedzie wracac od przyjaciolki wieczorem i czy jej kurtki nie podrzuce na przystanek (pogoda sie popsula pisalem wyzej). zgodzilem sie. odpisala dzieki

31

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Nie jesteś sam PoprostuDaniel w tej patowej sytuacji rozpadu związku przez kobietę. Razem z Fluffy'm powinniśmy się trzymać razem... choćby poprzez to forum smile

Sami mamy niezłą rozpierduchę w związkach i jeszcze Tobie rady podsyłamy. Tylko że Ty problem zacząłeś dopiero a My już w tym tkwimy. Ech życie... Jak to "MKZB" ma przechlapane w związku. Livia z drugiej strony medalu też ma w tym sporo wiedzy i doświadczenia.

Trzymaj się chłopie. Nikt nie mówił, że będzie lekko... i słowa dotrzymał smile

32

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Dziwnie się czyta Twoją historię Danielu. Wydaje mi się że ze względu na frustracje spowodowane brakiem sexu to raczej Ty mógłbyś myśleć o rozstaniu. A wygląda na to że to Twoja żona sama siebie obarczyła winą za to że nie zawsze jesteście ze sobą zgodni więc "dla Twojego dobra" postanowiła odejść...
Ten kryzys być może spowodowany jest błędnym myśleniem czy raczej zbyt wielkimi oczekiwaniami co do wspólnego życia i szczęścia. Myślenie że małżeństwo/bycie razem to sielanka i nieustające pasmo sukcesów jest błędne. Szczęście może być chwilą. Może być wspólnym oglądaniem programu w tv,rozmowa przy kolacji, pocałunkiem na dobranoc ...
Jeśli wciąż o sobie myślicie ,wciąż potraficie rozmawiać ,śmiać się razem to nie nie rezygnujcie. Porozmawiaj z żoną i spytaj co do Ciebie czuje. Jak widzi swoją przyszłość. Czy w tych planach wciąż jest miejsce dla Ciebie. Powiedz jej że nie musicie być tacy sami aby być ze sobą szczęśliwi.

33

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Ja to wiem Przemku ze malzenstwo to nie sielanka , szczescie tez sie buduje. Nie tylko dla mojego dobra tylko dla Naszego , mowila ze oboje mozemy byc szczesliwsi.
To zagmatwane bo zona nie odeszla przez brak seksu , tylko przez to ze mniej ostatnio ze soba gadalismy , ze to nie to co kiedys , ze bylismy smutni , ale WEDLUG MNIE to bylo spowodowane brakiem seksu i tu bledne kolo powstaje..

Potrafimy rozmawiac, jak sie wyprowadzala to nie bylo awantury czy krzykow tylko rzeczowo rozmowa , od zawsze uwazam ze rozmowa mozna dojsc do wszystkiego , wszystko ustalic , zona jest skryta i nie zawsze mowi wprost o preblemach tylko dusi w sobie by potem wystrzelic jak teraz ...

Wpadla dzis na chwile po ta kurtke wiec odprowadzilem ja na przystanek , widzielismy sie okolo 20minut nie chcialem udawac ze nie ma tematu wiec zapytalem czy myslala cos o Nas, powiedziala ze mysli , nic wiecej nie wiem , za jezyk nie ciagnalem nie chcialem sie narzucac , powiedzialem co ja o tym mysle czyli ze ja kocham i ze jestem pewien ze mozemy byc razem szczesliwi , ze ta rozlaka tez daje mi do myslenie nad swoimi jakimis wadami i nad czym mozna pracowac to popracuje.
Szlismy za reke , bardzie to ja ja trzymalem ale ona nie cofala reki ani nic , jak podjezdzal tramwaj przytulilem ja tak mocno, jak zawsze ja przytulalem, jestem od niej ze 2 razy wiekszy wiec zniknela w moich ramionach , chwile stala bez ruchu ale pozniej reke tez polozyla mi na plecy. Dalismy buzi , usmiechnela sie do siebie i wsiadla w tramwaj..

Ten tydzien spedzi u 1 przyjaciolki , w nastepnym tygodniu z druga przyjaciolka jada na tydzien nad wode , pochwalilem jej pomysl , powiedzialem zeby jechala , odpoczela , odstresowala sie a ja bede czekal , zeby wrocila pozniej..

34

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Noo, tak jak mówiłam - będzie dobrze smile

35

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(
Obiektywna napisał/a:

Noo, tak jak mówiłam - będzie dobrze smile

Oby , bede relacjonowal na biezaco bo tylko z Wami moge sie dzielic. Mimo to nie popadam w optimizm, nie wiem co o tym sadzic , dystans dalo sie wyczuc i widac ciezko o tym mysli. nie chce naciskac, chce tylko pokazac ze warto.

Na tym forum wyczytalem bardzo wartosciowa dla mnie rzecz , nie odchodzi sie gdy pojawia sie pierwsza rzecz za odejsciem tylko gdy upada ostatnia dla ktorej warto byc razem. jakos tak.

Ja wiem ze jeszcze wiele tych rzeczy jest.

W kolko kraza mi tylko slowa ukochanej Kocham Cie ale nie tak jak na poczatku , wiem ze nie bedziemy szczesliwi tak jakbysmy mogli byc.

Chce jej pokazac ze mozemy byc szczesliwi tak jak chcemy !

36

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Pięknie opisałeś Danielu jak trzymałeś i przytulałeś dziś żonę. Nigdy z ust mojego męża czegoś takiego nie słyszałam. Nie słyszałam też,  że przemyśli swoje zachowanie itd. więc jestem pełna podziwu dla Ciebie. Naprawdę kochasz żonę i myślę, że ona to zauważy.

37

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(
Poprostu Daniel napisał/a:

Dzieki za kolejne wazne slowa.

Jestem pewien ze nikogo nie ma. Zabrzmi to paradokslanie bo moj blad jest taki ze jej tego nie mowilem(a wrecz odwrotnie) ale ufam jej bezgranicznie.

Wiem ze jak czlowiek jest wpatrzony to niedostrzega pewnych rzeczy ale u mnie obok zaufania jest tez chlodne spojrzenie .

Danielu obyś miał rację.
Powiem Ci tylko jedną rzecz, ale nie odbierz tego, że wrzucam wszystkie kobiety do jednego worka - bo tak nie jest!! Zapewniam Cię!

Ja też kiedyś za swoją żonę dałbym sobie rękę obciąć!! I co...?! ... i teraz chodziłbym bez ręki!!

A co do przyjaciółek, to jak przyjechałem ze zdjęciem gościa, z którym mnie była żona zdradziła pod pub, w którym ex żona tak świetnie się bawiła i pokazałem jej to zdjęcie to nic nie powiedziała (ja na tamten czas nie wiedziałem kto to jest). Podszedłem do jej koleżanek z pracy z zapytaniem czy znają delikwenta... one zaprzeczyły, a to przecież był ich kolega z pracy. Mówi się o solidarności plemników - kobiety także ze sobą 3mają sztamę wink Mam nadzieję, że przyjaciólki będą jednak miały dobry wpływ na Twoją  żonę!!

Życzę Ci tego, żeby wam się udało, żebyś za kilka miesięcy na tym forum wykrzyczał: wygrałem żonę, wygrałem nas, WYGRAŁEM, WYGRAŁEM!!!!!!!

Powodzenia!!

38

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Dzieki za kolejne slowa. Czesc osob pisze ze napewno bedzie dobrze , chcialbym Wam zawierzyc bezwarunkowo ale sie nie da... czuje ze jest miedzy Nami dystans ...

W srode idzie z przyjaciolka do kina, w czwartek z dziewczynami leci na drinka do pubu wygadac sie i odstresowac , w przyszlym tygodniu wyjezdza na tydzien za miasto , nad wode z przyjacioka.
Korzysta z wolnosci i tego ze nie musi dzielic czasu tez na mnie , i z jeden strony dobrze , niech odpocznie , sie odstresuje.... i niech potem wroci. A mysle co jezeli jej sie to spodoba ? Ze jak jest sama robi co chce ?

Jutro jak juz wpisalem wpada zjesc cos ze mna i zabrac reszte rzeczy. Pewnie bedzie jakas rozmawa , przeciez nie bedziemy udawac. Tylko nie wiem jak jej to wytlumaczyc, jak jej pokazac ze o tym mysle, ze zaczynam przede wszystkim patrzec na to co ja moge poprawic , jak jej udowodnic ze mozemy byc szczesliwi a w malzenstwach takie kryzysy i watpliwosci sie zdarzaja , pewnie w wieloletnich malzenstwach nie raz prawda ? Jak jej przekazac ze bedzie dobrze , ze ja bede dobry ? nie chce sie jej tez narzucac , wychodzic na desperata , ale luzaka nie bede zgrywal , nie potrafie grac, jestem szczery..

39

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Napisala dzis smsa ze jak wpadnie jutro zebym ja czasem nie meczyl zeby zostala bo bedzie jej glupio. Jesli uzna ze chce zostac to zostanie wtedy. Pisalismy tez ze widzi ze mi zalezy i wierzy ze dostrzegam co trzeba robic inaczej i ze to cos znaczy. Chcialbym moc sie nie przejmowac ale jak ? Da sie ? Z kazdym dniem jest coraz gorzej , wiecej zlych mysli..

40

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Po tym co piszesz czuje, że u Ciebie będzie pozytywne zakończenie tej historii. Potrzebny jest jej tylko czas na przemyślenie wszystkiego.

41 Ostatnio edytowany przez gogos (2012-07-16 22:20:54)

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Witam,

A może spróbuj ja zatrzymać ja jutro w domu, NIby ona pisała  zebys jej nie zatrzymywal ale moze jednak tego chce ( bo bedzie jej glupio? zostac z mezem?), zobaczy wtedy ze  nie chcesz zeby odchodzila (Ja nieraz tak mam):) kobiety ciezko zrozumiec.... Moim zdaniem powinienes sprobowac o nia zabiegac tak jak na poczatku, zeby poczuła sie jak kiedys;)



Moze jakis wspolny wyjazd tylko we dwoje, chociaz na dwa trzy dni....

Głowa do gory, jesli normalnie pisze z Toba to widocznie potzrebuje kontaktu a to bardzo duzo:)   Powodzenia!!


PS. Trzymam kciuki zeby wyszlo jak najlepiej;)

42

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(
gogos napisał/a:

Witam,

A może spróbuj ja zatrzymać ja jutro w domu, NIby ona pisała  zebys jej nie zatrzymywal ale moze jednak tego chce, zobaczy wtedy ze  nie chcesz zeby odchodzila (Ja nieraz tak mam):) kobiety ciezko zrozumiec.... Moim zdaniem powinienes sprobowac o nia zabiegac tak jak na poczatku, zeby poczuła sie jak kiedys;)



Moze jakis wspolny wyjazd tylko we dwoje, chociaz na dwa trzy dni....

Znam ja , skoro mowi ze mam nie naciskac bo bedzie glupio to znaczy ze nie chce smile  Przykro jej pewnie patrzec jak o cos ja prosze a ona musi odmowic. pewnie to o to chodzi. Ciezko mi sie ogarnac bo jedne zachowania swiadcza ze moze byc dobrze jak niektorzy tutaj zauwazyli ale inne zachowania czy slowa mowia cos innego.

Zabiegalem o moja zone nawet jak bylismy razem. Wiem ze po opadnieciu motylko z brzucha milosc staje sie spokojniesza ale staralem sie na biezaco , adorowac zone , pokazywac ze ja pozadam, prawic komplementy, tylko kwiatow nie kupowalem bo jestem przeciwnikiem big_smile Takze ona wie ze mi zalezy , tak mysle. Kwestia czy jej jeszcze zalezy.

Wiem ze moja historia nie jest tak ciekawa jak inne bo nie ma zdrad , kochankow, awantur etc ale przez to jest dla mnie trudniejsza , bo nie ma jasnosci o co sie dokladnie rozchodzi.

Zona chce odpoczac , mysli ze nie bedziemy ze soba tak szczesliwi jakbysmy mogli i mam nie naciskac.... wrr... kocham ja

43

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

No i po spotkaniu , P. zabrala kolejna czesc swoich rzeczy.. Ale byla rozmowa , spokojna , rzeczowa, bez krzykow i nipotrzebnych emocji. Powiedzialem jak bardzo mi zalezy , jak bardzo kocham, przedstawilem rzeczy o ktorym myslalem przez te kilka dni i ktore ktore mozna u Nas poprawic,polepszyc, zaczynajac od tego co JA moge robic lepiej , co MI nie wyszlo a naprawie to i co JA moge zmienic. Zona powiedziala ze widzi jak sie staram, ze to wazne ze dostrzeglem te rzeczy i ze cos dla niej to znaczy in plus ze je zmienie. Powiedziala ze rozmysla caly czas od tej sytuacji i stara sie odpoczac przykladowo: ze teraz nie musi sie spieszyc do domu zrobic obiad tylko ma czas spotkac sie z przyjaciolka. I dalej to samo ze zobaczymy , czas pokaze , nic nie moge obiecac.
Pozniej juz rozmawialismy normalnie, pojawil sie zart , usmiech , buziak, szlismy za reke i ... odjechala.

Licze ze to wszystko idzie w dobrym kierunku i sie nam uda !

44

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Trzymam kciuki wink

45

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Czytając to czuję się jakbym czytał jakąś książkę smile

Tylko tutaj nie można zajrzeć na koniec i zobaczyć jak to się kończy, Danielu trzymam kciuki.

46

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

no ijak się ma sytuacja?

47

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Od wczoraj (opisalem 2 posty wyzej) bez zmian , dzis sie nie wiedzielismy. W niedziele zona wyjezdza na tydzien za miasto z przyjaciolka.

48

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

No i po spotkaniu , zona dzis wpadla na chwile smile Znow spokojnie gadalismy , momentami bylo ... jak zawsze , fajnie ale... ale gadalismy i dalej nic nie wie , nie miala czasu jeszcze spokojnie pomyslec bo praca etc stwierdzila ze nic sie nie zmienilo i dalej uwaza tak jak na poczatku ale widzi ze sie staram i ze duzo rzeczy dostrzeglem ale czy to cos zmieni ? nie wiadomo.

W niedziele wyjezdza na tydzien (urlop) , przed wyjazdem sie juz nie zobaczymy bo nie bedzie miala kiedy. Ciesze sie ze bedzie mogla wyjechac i sobie spokojnie odpoczac , zrelaksowac sie bo musze uczciwie przyznac ze ostatni rok ciezko pracowala i miala duzo na glowie, naley jej sie , choc wiem ze bede tesknil.
Podczas wyjazdu ma pomyslec bo bedzie miala duzo czasu i wolna glowe , boje sie ze dzisiejsza rozmowa mogla byc ostatnia jako malzenstwo...

49

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Nie zamartwiaj się na zapas.

50

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Właśnie miałem pisać co u Ciebie. Zazdroszczę Ci, że możesz się wogóle z nią widywać. Cała Twoja sytuacja wygląda bardzo obiecująco w porównaniu do mojej - myślę, że dobrze się to skończy. Ja mam niestety pozamiatane.

51

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Ehh boje sie tych slow ze "dalej nic sie nie zmienilo" uwaza jak na poczatku , gdy powiedzialem ze przeciez dalej potrafimy nrmalnie rozmawiac i smiac sie powiedziala "ze przeciez odpoczatku mowilam ze mozemy sie przyjaznic" albo cos w tym stylu.

Dostrzeglem sporo rzeczy ktore robilem zle, moze ja zameczalem troche , za bardzo chcialem , za bardzo kochalem i przez to ja przyduszalem swoja miloscia. Teraz to zauwazylem , sporo o tym gadalismy , ciesze sie ze dostrzega i docenia to ze ja to widze i chce zmienic na lepsze. Dzis tez zauwazyla odrazu ze ubralem sie w jej ulubione ciuchy. Milo ze dostrzega takie rzeczy. Teraz bede mial ciezkie dni ale musze je przebolec , musze sie nauczyc ze tez ma prawo do swojego zycia , odpoczynku , znajomych, malzenstwo to nie koniec swiata a poczatek smile Zrobie dla niej wszystko!

52

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Ja pierdzielę. Ty ją tak kochasz, że aż miło się czyta wink Przez takich jak Ty nie tracę wiary w facetów smile

53

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

jakie to piękne, że wy chodzicie za rękę, buziak na pożegnanie.. mój mąż chyba "kijem by mnie dotknął".
nie wszystko jeszcze stracone, widać, że ona darzy Ciebie uczuciem, może nie tak silnym, ale darzy.
będzie dobrze zobaczysz smile

54

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

A mnie zawsze dziwił fakt, że kobiety które tak bardzo są kochane przez swego mężczyznę szukają czegoś więcej czego już chyba nie można znaleźć.... Jest mnóstwo kobiet które marzą o takiej miłości , nie rozumiem jej trochę... Poszukuję czegoś co ma na wyciągnięcie ręki i to jest bardzo dziwne.

55

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Bo to tak zazwyczaj je,ze kobieta ktora ma faceta kochajacego, ktory wlasnie w pewnym momencie swoja miloscia staje sie natarczywy tym samym odrzuca...i tak chyba jest i w przypadku mezczyzn...Kobieta sama musi do tego dojsc, docenic..

56

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Żeby nie było za późno z tym docenianiem... Jeśli się stara tylko jedna strona to po pewnym czasie strona ta ma dość i daje sobie spokój.. i dopiero potem ta druga strona myśli "Kurde już się nie stara jest źle" i zaczyna sama walczyć, ale czasem jest za późno... nie ma miłości jednostronnej i starania jednostronnego przynajmniej ja w to nie wierzę... Skoro się kochacie to trzeba walczyć we dwójkę, bo inaczej wygląda to jak wojna z wiatrakami.. bez celu i sensu.

57

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Byledoprzodu w jakims sensie ma napewno racje , trzeba tez zrozumiec ze zwiazek to nie wszystko , to nie koniec , ze obok zwiazku toczy sie tez normalne zycie. nie mozna kazdej chwili spedzac razem itp , kazdy potrzebuje czasu dla siebie, prywatnosci , oddechu.
A jak chcesz dac komus wszystko i w dodatku naraz to go przytlaczasz a w zwiazku kazdy musi miec szanse sie rozwinac , musi miec szanse pokazac ze kocha i mu zalezy , ja zonie duzo takich szans nie dawalem bo to zawsze ja pokzywalem jak kocham , jak mi zalezy jak szaleje.

To napewno musze zmienic , rozmawialismy o tym.

58

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Byledoprzodu w jakims sensie ma napewno racje , trzeba tez zrozumiec ze zwiazek to nie wszystko , to nie koniec , ze obok zwiazku toczy sie tez normalne zycie. nie mozna kazdej chwili spedzac razem itp , kazdy potrzebuje czasu dla siebie, prywatnosci , oddechu.
A jak chcesz dac komus wszystko i w dodatku naraz to go przytlaczasz a w zwiazku kazdy musi miec szanse sie rozwinac , musi miec szanse pokazac ze kocha i mu zalezy , ja zonie duzo takich szans nie dawalem bo to zawsze ja pokzywalem jak kocham , jak mi zalezy jak szaleje.

To napewno musze zmienic , rozmawialismy o tym.

59

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Czasem wycofanie sie bardziej motywuje kogos do dzialania..a skoro sam mowisz,ze byles dobrym czlowiek, kochajacym mezem,to poprostu ona przestala Cie doceniac, starac sie...tak to sie niestety dzieje..tak stalo sie i z moim zwiazkiem...kiedy po miesiecznej przerwie wrocilismy do siebie, dostrzeglam bledy ktore popelnialam i postanowilam dac mu cudowny zwiazek, tym samym zaczelam mu sie nudzic i byc obojetna..w koncu doprowadzilo to do rozstania..

Byla to milosc w jedna strone, wyniszczala mnie,bo staralam sie naprawic..Nie wiem co stalo sie z czlowiekiem dla ktorego bylam tak wazna..

60

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Okej staraj sie!!

Ale pokaz rowniez, ze masz wlasne zycie..idz na piwo z kumplami, na silownie..mow jej o tym, niech ona zobaczy ze dajesz sobie bez niej rade!
Bo gdybym ja wiedziala, ze smutny baranek czeka na mnie w domu nie motywowaloby mnie to do powrotu, ona musi poczuc nutke zazdrosci, niepewnosci..a Ty dajesz sie jej na tacy!

61

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(
BoginiSnu napisał/a:

A mnie zawsze dziwił fakt, że kobiety które tak bardzo są kochane przez swego mężczyznę szukają czegoś więcej czego już chyba nie można znaleźć.... Jest mnóstwo kobiet które marzą o takiej miłości , nie rozumiem jej trochę... Poszukuję czegoś co ma na wyciągnięcie ręki i to jest bardzo dziwne.

Zgadzam się w 100%

Daniel
Nie chcę gasić twojego zapału i optymizmu, życzę z całego serca by było jak najlepiej, moja (jeszcze) żona na papierze podobnych słów użyła 14 stycznia tego roku, i  tak zostało, z kilkoma wyjątkami , typu , już cię nie kocham, spotykam się z kimś.
Naprawdę z głębi serca życzę happy end-u , bo wiem co czujesz i co przechodzisz.

62 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-22 06:01:45)

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Jesteś mężczyzną i ja Ci napiszę jak mężczyźnie po męsku. Nie obraź się za to. Z resztą obrażają się ludzie bez wyobraźni.

Masz 24 lata i od 3 lat w małżeństwie. Zapewne to byla ta pierwsza, większa romantyczna miłość. W ogóle przed ślubem mieszkaliście ze sobą? W mojej ocenie nieprzymyślana decyzja. Nie mam zdziwienia. Zwłaszcza jak Ona piszesz, że w weekendy do szkoły chodziła. Teraz brakuje Jej wyjazdów z przyjaciółkami.

Osobiście Ci powiem tak ostro, bo wiesz jak się gada z facetem. Szkoda, że nie mamy piwa. Skończ się kajać. Wstań z kolan. Ona Cię miała na skinienie paluszka i Twojej Księżniczce się znudziło. Nie dostarczasz emocji. Jesteś za mily czyli za nudny. Już nawet Twoja reakcja jak to usłyszaleś. Który facet by nie krzyknął? I ten czas i takie czekanie jak piesek na kość.  Tłumaczenie, że nie miała czasu. Który facet by nie krzyknął? Nie to nie, łaski bez.Mam swoją dumę, znam poczucie własnej wartości.To ile Twoja Szanowna Małżonka chcę myśleć. Wpada do Ciebie po ciuchy... Poświęca Ci 20 minut. Ty w nagrodę, że przyszła po ciuchy Ją odprowadzasz? Nikt do licha nie jest tak miły. Kobiety odbierają takie łaszenie się za objaw słabości. Chyba, że to Twoja naturalna rekacja to wtedy Ty jesteś dla mnie HEROSEM spokoju. Mnie by 50x trafiło na Twoim miejscu. Już jak to czytam i się empatycznie wczuwam w Twoją sytuację to mnie zalewa. Pod tym względem mi niesamowicie imponujesz.

Twoja frustracja brakiem seksu jest naturalna i taka byla Twoja reakcja. Męska.

Dostrzeż problem również Ty. Jak chcesz z Nią mieć dziecko? Nie macie ogólnie problemów, a już Ją przerosły zadania małżeńskie?

Dla mnie to się sypło. Nawet Ci powiem, że lepiej. Młody jesteś, poweźmiesz mądrzejszą decyzję.

Jak Żona z Tobą nie śpi, woli przyjaciółki, myśli o Waszym małżeństwie w nieskończoność, wprost Ci mówi, że macie odmienne poglądy to na jakie Ty sygnały czekasz? Na co się łudzisz?

Coś Ci uświadomie. Zapewne Jej dałeś błogosławieństwo by mogła sobie obgadywać Wasze życie małżeńskie pozwalając by wyjechała z przyjaciółką teraz. Zgadnij proszę jaki jest najważniejszy temat tego wyjazdu? Chyba nic tego nie przebije tematu. Ktoś kogo pewnie mało znasz lub w ogóle będzie miał wpływ na Twoją Żonę i to tak długi. To już lepiej jak z Teśćiową by została, bo rozumie trudy małżeństwa i ciągnie do zgody.

Zrób coś po męsku - przysłowiowo weź flaszkę i idź w miasto. Następnie złóż pozew o separację, bo tak naprawdę w tym stanie przebywałeś od roku. Jak Ją to nie otrzeźwi to nic. Myśl racjonalnie powtarzam Ci - skoro przerosło małżeństwo to zapewne przerośnie Ją wychowywanie dzieci z Tobą. Niestety wysokie prawdopodobieństwo, że zakończysz ten wątek wydawałoby się szczęśliwie, a założysz za 3-5 lat nowy, bo chcę mnie opuścic, my mamy przecież dziecko.

Tak apropo taka rada dla Ciebie. Choć nie mam zastrzeżeń co do wypowiedzi żadnej z Drogich Pań tutaj, bo są rzeczowe i stonowane (nawet moja tu się wybija mocą) ale ogólnie kobiety są różne, same o sobie mało wiedzą tak naprawdę. Każda Ci radzi przez pryzmat siebie. Ty znasz swoją Szanowną Małżonkę i wiesz jaki to typ Kobiety.

Akurat do tego można ogólne założenie zrobić. Kobieca miłość jest na poziomie alternatywy rozłącznej - albo albo. Kocha na zabój, albo nie kocha.Ona sama nawet nie wie dlaczego Cię kocha, potrafi podać zespół cech, ale ogólnie właśnie ważne jest to "coś". Ona nie widzi świata bez Ciebie. One kochają stan niepewności. Kochają marudzić, że popraw się. Jednak nienawidzą ludzi dla nich idealnych, czują się gorsze. Teraz Ona ma największy dreszczyk emocji niż Jej dostarczyleś przez 3 lata. Dlatego przykładowo kobiety są z mężczyznami, którzy je biją choć dla nas to niewyobrażalne. Wyjątki mogą tylko potwierdzać regułę. Jest jakaś szansa, że uraziło się kobiety ego i chcę Ci dać nauczkę. Dla mnie jak kobieta ma wątpliwości, a jak już odchodzi z domu to na 95% nie kocha tylko jeszcze tego nie zwerbalizowała. Ja Ci napiszę ostro. Ja tu nawet szacunku czy empatii jako do człowieka z Jej strony do Ciebie nie dostrzegam, a co dopiero do małżonka. Już ja już do Ciebie więcej tych rzeczy przesłałem, a jesteś mi zupełnie obcy.


Jak się myle do wszystkiego to nawet lepiej. Ogólnie to nie chcę mieć racji. Nie życzę Ci źle. Męska solidarność. Jednak zdanie chciałem wyrazić.

63

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Danielu,nie tędy droga,niestety.Twoja żona Cię nie kocha.Skaczesz,łasisz się jak piesek,podlizujesz,aportujesz..Okropność.Ona nad Tobą się tylko lituje.Sam siebie okłamujesz,bo boisz się,że zostawi Cię na zawsze.Jest pozamiatane.Zachowaj resztkę godności,płacz w samotności,ale pogódź się z tym,że Ona chce odejść i żadne skamlenia tego nie zmienią.Powinieneś raczej zakomunikować jej,że nie godzisz się na takie idiotyzmy z jej strony i jeśli tak ma być,lepiej jest się rozwieść.Jeśli przyjmie takie rozwiązanie z radością,tzn,że na to czeka i tak naprawdę nic tego nie zmieni.Nawet gdybyś na kolanach miał iść do Częstochowy...Swoją energię skup na  zbadaniu,czy Cię nie zdradza,bo niestety na to wygląda..

64 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-22 06:55:17)

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Kaziu14 słuszna uwaga, bo skąd może być pewien, że pojechała z przyjaciółką, a może nawet pojechała na 3 dni z przyjaciółką, a na 4 dni z kochankiem. Obiecywala być na dobre i na złe,  a fakt, że jak kobieta unika obcowania z mężem to trzeba to brać ostro pod uwagę, że się ma "pomocnika". Wtedy czuję kobieta, że zdradza kochanka, którego kocha i nie chcę współżyć z mężem. Ty Dobry Brachu myślisz, że hormony i wierzysz.

Kobiety nie chcą zwłaszcza tu mieć ostatniego zdania. Tak to powie nawet przed sobą, że była ofiarą. Lepiej to będzie wyglądać jak wniesiesz Ty o rozwód itp. itd.

To tak mnie natchnęła Kazia14 do takiej myśli.

Ty jesteś zbyt romantyczny Danielu by brać pod uwagę takie scenariusze. Nadwątliła Twa Żonka zaufania w mojej ocenie. Oby Cię to nie spotkało. Niech dobry los Ci sprzyja.

65

Odp: Porzucony? Musze pogadac ....:(

Dzieki za kolejne rady , nie obrazam sie bron Boze wink Powtarzam ze zona mnie nie zdradza.

Posty [ 1 do 65 z 226 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucony? Musze pogadac ....:(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026