Witam mam 25 lat i mam dwojke dzieci i juz nie mam checi do zycia, jestem ciagle ospala ciagle nerwy meza nie ma non stop bo tylko praca praca przed slubem bylo pieknie a teraz wszyscy sie wtracaja nie mam sil zeby za siebie sie wziac nie mam komu tego powiedziec maz nie chce ze mna rozmawiac tylko klotnie i klotnie szkoda mi dzieci ze maja taka matke jak ja a zrobilam bym wszystko dla niech tylko zeby byly radosne szczesliwe ale stracilam sily nie wiem od czego zaczac i czy to wogole ma sens przyjaciol zero tylko dzieci dom bardzo czesto mialam glupie mysli ale nie zrobie tego dzieciom bo wiem ze maz nie potrafil by sie nimi zajac coraz czesciej placze bez powodu tak jak teraz jak to pisze tak bardzo mi brakuje kogos z kim bym mogla pogadac kto mnie wyslucha w padnie na kawe naprwde z kazdym dniem trace sily
Podobne tematy
bardzo dobrze Cię rozumiem sama podobnie się czuję.doradzic ci nie umiem bo sama mam problem.wydaje mi się że mam nerwice lękowa deprasje chyba,jest mi przykro czuje sie samotna,mimo iz córeczka bardzo mnie kocha czasem mam dość:( jedno jest pewne tu może pomóc albo praca wyjście z domu albo psycholog i ja właśnie będę chciała się do niego udać.
Dzieci są szczęśliwe, gdy ich mama jest szczęśliwa. Przedstawiasz dosyć nieciekawą sytuację- z mężem nie możesz rozmawiać (przed ślubem było inaczej ? ), nie masz przyjaciół, nie masz siły, nie wiesz od czego zacząć zmiany...Zaczęłabym jednak od ustalenia planu działania. Jeśli jesteś w takim stanie od kilku tygodni, być może jesteś chora i potrzebujesz pomocy lekarza.
Jeśli Twój stan jest spowodowany głównie tym co się dzieje w Twoim życiu i wystarczyłaby zmiana nawyków, organizacji czasu Waszej rodziny, podziału obowiązków, no to warto byłoby zająć się tym...Potrzebujesz odpocząć ? Jeśli chcesz pobyć sama, oznajmiasz mężowi, że raz w miesiącu, czy częściej wychodzisz z domu i to jest czas tylko dla CIEBIE. BEZ DZIECI I OBOWIĄZKÓW. Masz do tego prawo, ale może nie wiesz jeszcze o tym. Ale tak czy inaczej zaczęłabym od prób porozumienia z mężem. To jak dla mnie podstawa do zmian.
nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem... chciałabym Cię wesprzeć jakimś dobrym słowem ale w moim słowniku żadnych dobrych słow nie ma... trzymam kciuki zeby było lepiej
dziekuje ze ktos wogole mi odp i ja nie raz chcialam cos zmienic i rozmawialam z mezem a bardziej mowiac ja mowilam a on mnie tak wtedy myslam ze sluchal pomylilam sie a jak chce z mezem zaczac rozmawiac to zaczyna co znowu lub o co chodzi i ja tak czuje sie od 2miesiecy po porodzie synka jakos sobie potrafilam poukladac wszystko potem urodzila sie coreczka i jak wyszlam z nia ze szpitala czulam ze mam bardzo duzo sily i potrafilam sobie wszystko zorganizowac w stac rano itp. ale potem polecialo jak wyladowala moja coreczka przez glupote poloznej w szpitalu a potem przed swietami wielkanocnymi syn mial operacje na wyrostek i byl jedna noga na tamtym swiecie i wtedy mnie zaskoczylo a moze bardziej uswiadomilo co dla mojego meza sie liczy chyba wtedy sie we mnie wszystko powalilo jest ze mna naprawde tragicznie dzis np nie chcialo mi sie wstac rano spalbym tylko a potem bez powodu plakal a moze mam powod siedzi mi w glowie chcialabym wyjsc z domu zostawic dzieci ale nie mam z kim a samej tez chodzic bez celu nie mam po co i tak zawsze cos sie wynajdzie ze odbiera mi jakie kolwiek sily a chcialabym zrobic prawojazdy itp. wlasna mama mnie podsumowala ze jestem wykonczona psychicznie
ostatnio mysle ze wtracanie sie pewnych osob wszystko miedzy mna a mezem popsulo bylam zdolna wyjechac zeby zaczac od nowa ale maz nie i co robic
Wiem że to banalne co teraz powiem , ale bądź dzielna , wszystko się ułoży ... zobaczysz...
7 2012-07-16 13:51:57 Ostatnio edytowany przez kinga28 (2012-07-16 13:54:53)
też jestem mamą i wiem co czujesz.dzieci są najważniejsze.pamiętaj o tym.ale ty tez jestes wazna.mojego meża tez nie ma cały czas.jeszcze w dodatku przytrafiło mi sie cos złego.ale jak patrze na dzieci, i one sie usmiechaja, to aż serce rosnie.wyjdz do ludzi.masz mozliwosc pójsc do pracy?ja niedługo chcę wrócic.wtedy człowiek lepiej sie organizuje.wiesz, u mnie rozmowy z mężem na ogół wygladaja podobnie.właściwie to nie prawdziwe rozmowy, a monolog z mojej strony.on prawie nigdy nie mówi o tym co mysli i czuje.