Na wstępie witam wszystkie forumowiczki i forumowiczów ![]()
Generalnie zacznę od tego, że w ostatnim czasie pojawiła się u mnie dziwna przypadłość, a że jest wstydliwa i nie za bardzo mam się przed kim o niej wygadać pomyślałem, że przeleje wszystkie smutki tutaj na forum, może coś to pomoże.
Przechodząc do sedna. Mam 27 lat i jak do tej pory miałem stosunkowo dobre życie sexualne. Z ostatnią partnerką, kochałem się w miarę regularnie, sex sprawiał nam obojgu dużą przyjemność, kochaliśmy się długo i po kilka razy. Nieformalny związek jednak się skończył. Kilka miesięcy temu zacząłem spotykać się inną dziewczyną. Dziewczyną która stała się dla mnie kimś wyjątkowym, dziewczyną z którą czułem, ze nie jest jedną z wielu. Dość podniecające stało się to, że nasze spotkania kończyły się przytulaniem, czy namiętnymi pocałunkami. Choć chcieliśmy to zrobić, to czekaliśmy na ten odpowiedni moment, żeby było to w jakiś sposób wyjątkowe. No i stało się... Wspólny wyjazd, romantyczna atmosfera, świece, drinki i te sprawy.... Przechodzimy do dzieła i bach. Chwila moment i po sprawie. Zbladłem, bo nigdy tak nie miałem, że po paru ruchach dochodziłem. Dziwnie mi z tym było i straciłem całą ochotę na sex. Ok, następny dzień... To już dodatkowy stres, ze sytuacja się powtórzy i... powtórzyła się. Za trzecim razem to samo...:(
Ok, źle się z tym czuje, spadła moje pewność siebie i w ogóle wszystko jest łeeee. Zależy mi na tym, żeby dziewczyna też coś z tego miała, żeby było jej dobrze. Zresztą każdy z Panów wie, że nie ma nic bardziej podniecającego i sprawianie rozkoszy partnerkom ![]()
I tak się zastanawiam z czego to wynika. Z tego, że dziewczyna jest dla mnie kimś mega wyjątkowym, niesamowicie mnie podnieca jej widok etc? Z tego, że miałem 2 miesiące przerwy? Może, z tego że kochamy się bez prezerwatywy, a do tej pory używałem tej formy zabezpieczenia? Czy może coś poprzestawiało mi się w głowie? Najgorsze jest to, że przed kolejnym spotkaniem/zbliżeniem zamiast cieszyć się z faktu bycia blisko niej stresuje się, że coś będzie znów nie tak.... A może coś jeszcze innego?
Ok, wygadałem się, mam nadzieje, że nie zasnęliście;)
PS
Fajnie w jednym z wątków ktoś napisał:
"Lęk ogranicza, powoduje chore zachowania i sytuacje.
Pewność siebie i odwaga otwiera nowe furtki i uskrzydla"
Może to jest metoda....