Z góry proszę o nietraktowanie tego tematu jako "wybujałych fantazji gimnazjalisty". Sprawa jest troszkę bardziej złożona, więc proszę o zapoznanie się z moimi słowami zanim napisze się odpowiedź.
Mam 22 lata, mam za sobą kilka krótszych (w tym za przeproszeniem "gówniarskich" sprzed kilku lat) związków i jeden dłuższy, poważniejszy. Od kilku miesięcy jestem jednak sam i nie wiem czy chcę zmieniać ten stan rzeczy. Jednakże uczucia to jedno, a fizjologia to drugie. Seksu potrzebuje każdy, ja również. Nie chcę jednak wykorzystywać małolaty na dyskotekach, chciałbym żeby były to relacje, które podniosą adrenalinę, ale jednocześnie mogą przynieść bardziej długofalowe korzyści. I tutaj pojawia się mój problem.
Zastanawiam się nad niezobowiązującą relacją ze starszą ode mnie kobietą. Nie jestem jednak dzieciakiem napalonym na mamę kolegi czy nauczycielkę w szkole. Więc w czym rzecz? Chciałbym nabrać więcej doświadczenia (nie mam go mało, ale te partnerek zazwyczaj było na podobnym poziomie), zarówno bezpośrednio jak i pośrednio, a więc także ze zwyczajnej rozmowy (która siłą rzeczy będzie miała miejsce).
Drugi problem to kwestia wierności - większość dojrzałych kobiet jest już w stałych związkach, a nie dopuszczam możliwości bycia kochankiem (chyba, że mąż również zdradza, albo jest to akceptowane obustronnie) i stawiania jej partnera w sytuacji, w której sam nigdy nie chciałbym się znaleźć.
Co o tym sądzicie?