Drogie NetKobietki, proszę o trzeźwe spojrzenie na moją sytuację, bo szczerze mówiąc ja już nie mam pojęcia, co myśleć i robić. Ale zacznijmy od początku...
Wszystko zaczęło się w I liceum. Poznałam tam mojego obecnego chłopaka, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Ale szczerze przyznaje, że od razu oboje bardzo się polubiliśmy ? pomoc przy zadaniach domowych/sprawdzianach, etc. Ot zwyczajne relacje między znajomymi w klasie. Ale po ok. 1,5m-c naszej znajomości z mojej strony pojawiło się zauroczenie. Dowiedziała się o tym jedna dziewczyna z klasy, której on również wpadł w oko (dziewczyna średnio, co 2-3 miesiące przeżywała miłość życia). Powiedziała mu, że robię do niego maślane oczy, co mu się nie spodobało (zawsze mówił, że nie chce mieć dziewczyny w klasie) i od razu zakończył ze mną znajomość. Zablokował mnie na GG, w szkole w ogóle się nie odzywał. Szczerze, było mi bardzo przykro, ale postanowiłam iść dalej do przodu. Nie odzywał się do mnie jakoś od listopada do lutego. Ja już się do tego przyzwyczaiłam i zwyczajnie to olewałam. Ale w lutym coś mu się stało i znowu zaczął się do mnie odzywać. Postanowiłam schować dumę i urazę do kieszeni i nasza przyjaźń naprawdę rozkwitła. Świetnie nam się dogadało. Mimo iż nie chciałam niczego więcej w głębi serca wciąż tliła się iskierka. Nadeszły wakacje i wtedy on zrobił pierwszy krok ? zaczęły się wyjścia do kina/pierwszy pocałunek. Przyznaję się, uległam mu i naprawdę uwierzyłam że może coś z tego być. Ale we wrześniu dostałam kubłem zimnej wody na głowę ? zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego przestał się do mnie odzywać. Spytałam co się stało ? odpowiedział, że nie może sobie pozwolić na to, co było w wakacje. Kolejny cios prosto w serce. Z tą deklaracją wytrzymał 3 tygodnie i znowu zaczęliśmy się spotykać (po raz kolejny wykazałam się słabością), ale w tajemnicy przed wszystkimi. On tego chciał, oczywiście co chwile mu się odmieniało ? raz chciał się ze mną widywać a raz nie. A ja naiwna i głupia tkwiłam w tym. Aż w kwietniu stał się ?cud? i PRZYZNAŁ SIĘ do mnie, do naszego związku przed znajomymi. Od tamtej pory naprawdę mogę szczerze powiedzieć, było mi naprawdę dobrze.
Ale ogólnie do II roku studiów było nam dobrze (studiujemy ten sam kierunek). Na II roku studiów zaprzyjaźnił się z jedną z dziewczyn ze studiów. I zaczęło się ciągłe pisanie sms?ów z nią, dzwonienie o każdej porze dnia i nocy, ciągle do niej jeździł (pora nie miała znaczenia), bo przecież ona bardzo potrzebowała rozmowy z nim. Czy muszę wspominać, że graniczyło z cudem jak mi odpisał na sms?a? Dla przykładu, kiedy ja płaczę to słyszę tylko ?wypłacz się to Ci przejdzie?. A ona mu raz napisała, że oglądała smutny film i chce jej się płakać to zgadnijcie, co zrobił? Odwiózł mnie do domu (miałam u niego nocować) i pojechał do niej, bo przecież nie może być teraz sama. Zaczęło mi to strasznie przeszkadzać. Ciągle słyszałam jej imię. ?Ola to, Ola tamto?. Zaczęłam się czuć w związku jak 5 koło u wozu. W końcu oboje postanowili sprawdzić moje zaufanie do niego (do tej pory nie wiem czyj to był pomysł) i ona napisała mu sms?a który sugeruje, że mają romans. Ja miałam to przeczytać. Nigdy nie czytałam mu żadnych wiadomości, sam się przyznał do tego podstępu. Wtedy nie wytrzymałam i wygarnęłam mu, co myślę (wcześniej jakakolwiek próba powiedzenia na nią złego słowa kończyła się awanturą) o niej ? że ona nas odsuwa od siebie, dąży do tego że spędzamy coraz mniej czasu, bo ciągle ona czegoś od niego chce. Najbardziej denerwowało mnie to, że każdy problem dotyczący naszego związku musiał najpierw obgadać z nią. Ja dowiadywałam się jako druga i to już byłam stawiana przed faktem dokonanym ? albo to zaakceptuję albo koniec. I na ok. tydzień go to otrzeźwiło, ale gdy ponowie się z nią spotkał sprawę sms?a zaczął traktować jako ?nic złego, bo to miało być w dobrej wierze?. Uznałam więc, że skoro ma mnie za taką dziewczynę to jeśli będę miała okazję to będę mu czytać sms?y. Sam się o to prosił. Jednak gdy jego kochana przyjaciółeczka znalazła sobie chłopaka (dziewczyna do wiernych nie należy, zdradzała swojego chłopaka, gdy ten pracował za granicą) mój partner poszedł u niej w odstawkę ? już nie pisali/nie jeździł do niej. Widać było że strasznie go to ruszyło. I tutaj moje zaufanie się wyczerpało, nie wiem czy potrafię mu jeszcze zaufać.
Na nową przyjaciółkę nie trzeba było długo czekać. Upatrzył ją sobie w naszej wspólnej koleżance. Spotkał się z nią beze mnie (powiedział mi, że dziewczyna ma problem z rodziną i chce z nim porozmawiać, co okazało się kłamstwem, bo to on chciał pogadać z nią o naszym związku ? widać zauważył w nim kolejny problem). Od tamtej pory ciągle pisze do niej (tak czytam te głupie wiadomości chociaż wiem, jak nisko upadłam żeby coś takiego robić) ? jak to tęskni za nią, pisze do niej że jest ładna, wysyła mnóstwo buziaczków, jak bardzo często mu się śni, a w tych snach są razem.
Miesiąc przed naszym wyjazdem do pracy za granicę (UK) wyszło o czym rozmawiał ze swoją nową przyjaciółką. Powiedział mi, że był okres kiedy był ze mną z litości. Że nie daje mu szczęścia. Po tych słowach zdecydowana byłam odejść od niego. I gdy to mu powiedziałam coś się zmieniło, bo trochę zmiękł, zaczął mówić żebym tego nie robiła. Nie wiem już sama o co mu chodzi. Jesteśmy teraz drugi miesiąc za granicą, mieszkamy razem. Po jednej z imprez napisał do kolegi wiadomość, że co ma zrobić ? po tylu latach w związku myślał, że ja jestem tą jedyną, ale po wspólnym mieszkaniu zaczyna uważać, że tak nie jest. Poza tym zapytał się czy niedojrzałym jest to, że myśli o nowym związku. I czy powinien to naprawić czy zerwać?
Dziewczyny, ja naprawdę nie wiem, co mam robić i co myśleć. Wiem, podła jestem, że czytam te wiadomości, bo to jednak prywatna sprawa, ale ja nie potrafię inaczej ? jak mogę mu ufać skoro mnie okłamuje często? Poza takimi ?napadami? gdy wytyka mi wszystko co złe, jest całkiem dobrym chłopakiem dla mnie. Proszę, powiedźcie co o tym myślicie, bo ja już nie wiem kto tu bardziej oszalał?