netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Moja historia, proszę o poradę.

13 odpowiedzi4 086 wyświetleńzałożony przez pszczółkaax, 29.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Moja historia, proszę o poradę.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Moja historia, proszę o poradę.

Drogie NetKobietki, proszę o trzeźwe spojrzenie na moją sytuację, bo szczerze mówiąc ja już nie mam pojęcia, co myśleć i robić.  Ale zacznijmy od początku...

    Wszystko zaczęło się w I liceum. Poznałam tam mojego obecnego chłopaka, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Ale szczerze przyznaje, że od razu oboje bardzo się polubiliśmy ? pomoc przy zadaniach domowych/sprawdzianach, etc. Ot zwyczajne relacje między znajomymi w klasie. Ale po ok. 1,5m-c naszej znajomości z mojej strony pojawiło się zauroczenie. Dowiedziała się o tym jedna dziewczyna z klasy, której on również wpadł w oko (dziewczyna średnio, co 2-3 miesiące przeżywała miłość życia). Powiedziała mu, że robię do niego maślane oczy, co mu się nie spodobało (zawsze mówił, że nie chce mieć dziewczyny w klasie) i od razu zakończył ze mną znajomość. Zablokował mnie na GG, w szkole w ogóle się nie odzywał. Szczerze, było mi bardzo przykro, ale postanowiłam iść dalej do przodu. Nie odzywał się do mnie jakoś od listopada do lutego. Ja już się do tego przyzwyczaiłam i zwyczajnie to olewałam. Ale w lutym coś mu się stało i znowu zaczął się do mnie odzywać. Postanowiłam schować dumę i urazę do kieszeni i nasza przyjaźń naprawdę rozkwitła. Świetnie nam się dogadało. Mimo iż nie chciałam niczego więcej w głębi serca wciąż tliła się iskierka. Nadeszły wakacje i wtedy on zrobił pierwszy krok ? zaczęły się wyjścia do kina/pierwszy pocałunek. Przyznaję się, uległam mu i naprawdę uwierzyłam że może coś z tego być. Ale we wrześniu dostałam kubłem zimnej wody na głowę ? zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego przestał się do mnie odzywać. Spytałam co się stało ? odpowiedział, że nie może sobie pozwolić na to, co było w wakacje. Kolejny cios prosto w serce. Z tą deklaracją wytrzymał 3 tygodnie i znowu zaczęliśmy się spotykać (po raz kolejny wykazałam się słabością), ale w tajemnicy przed wszystkimi. On tego chciał, oczywiście co chwile mu się odmieniało ? raz chciał się ze mną widywać a raz nie. A ja naiwna i głupia tkwiłam w tym. Aż w kwietniu stał się ?cud? i PRZYZNAŁ SIĘ do mnie, do naszego związku przed znajomymi. Od tamtej pory naprawdę mogę szczerze powiedzieć, było mi naprawdę dobrze.
    Ale ogólnie do II roku studiów było nam dobrze (studiujemy ten sam kierunek). Na II roku studiów zaprzyjaźnił się z jedną z dziewczyn ze studiów. I zaczęło się ciągłe pisanie sms?ów z nią, dzwonienie o każdej porze dnia i nocy, ciągle do niej jeździł (pora nie miała znaczenia), bo przecież ona bardzo potrzebowała rozmowy z nim. Czy muszę wspominać, że graniczyło z cudem jak mi odpisał na sms?a? Dla przykładu, kiedy ja płaczę to słyszę tylko ?wypłacz się to Ci przejdzie?. A ona mu raz napisała, że oglądała smutny film i chce jej się płakać to zgadnijcie, co zrobił? Odwiózł mnie do domu (miałam u niego nocować) i pojechał do niej, bo przecież nie może być teraz sama. Zaczęło mi to strasznie przeszkadzać. Ciągle słyszałam jej imię. ?Ola to, Ola tamto?. Zaczęłam się czuć w związku jak 5 koło u wozu. W końcu oboje postanowili sprawdzić moje zaufanie do niego (do tej pory nie wiem czyj to był pomysł) i ona napisała mu sms?a który sugeruje, że mają romans. Ja miałam to przeczytać. Nigdy nie czytałam mu żadnych wiadomości, sam się przyznał do tego podstępu. Wtedy nie wytrzymałam i wygarnęłam mu, co myślę (wcześniej jakakolwiek próba powiedzenia na nią złego słowa kończyła się awanturą) o niej ? że ona nas odsuwa od siebie, dąży do tego że spędzamy coraz mniej czasu, bo ciągle ona czegoś od niego chce. Najbardziej denerwowało mnie to, że każdy problem dotyczący naszego związku musiał najpierw obgadać z nią. Ja dowiadywałam się jako druga i to już byłam stawiana przed faktem dokonanym ? albo to zaakceptuję albo koniec. I na ok. tydzień go to otrzeźwiło, ale gdy ponowie się z nią spotkał sprawę sms?a zaczął traktować jako ?nic złego, bo to miało być w dobrej wierze?. Uznałam więc, że skoro ma mnie za taką dziewczynę to jeśli będę miała okazję to będę mu czytać sms?y. Sam się o to prosił. Jednak gdy jego kochana przyjaciółeczka znalazła sobie chłopaka (dziewczyna do wiernych nie należy, zdradzała swojego chłopaka, gdy ten pracował za granicą) mój partner poszedł u niej w odstawkę ? już nie pisali/nie jeździł do niej. Widać było że strasznie go to ruszyło. I tutaj moje zaufanie się wyczerpało, nie wiem czy potrafię mu jeszcze zaufać.
    Na nową przyjaciółkę nie trzeba było długo czekać. Upatrzył ją sobie w naszej wspólnej koleżance. Spotkał się z nią beze mnie (powiedział mi, że dziewczyna ma problem z rodziną i chce z nim porozmawiać, co okazało się kłamstwem, bo to on chciał pogadać z nią o naszym związku ? widać zauważył w nim kolejny problem). Od tamtej pory ciągle pisze do niej (tak czytam te głupie wiadomości chociaż wiem, jak nisko upadłam żeby coś takiego robić) ? jak to tęskni za nią, pisze do niej że jest ładna, wysyła mnóstwo buziaczków, jak bardzo często mu się śni, a w tych snach są razem.
    Miesiąc przed naszym wyjazdem do pracy za granicę (UK) wyszło o czym rozmawiał ze swoją nową przyjaciółką. Powiedział mi, że był okres kiedy był ze mną z litości. Że nie daje mu szczęścia. Po tych słowach zdecydowana byłam odejść od niego. I gdy to mu powiedziałam coś się zmieniło, bo trochę zmiękł, zaczął mówić żebym tego nie robiła. Nie wiem już sama o co mu chodzi. Jesteśmy teraz drugi miesiąc za granicą, mieszkamy razem. Po jednej z imprez napisał do kolegi wiadomość, że co ma zrobić ? po tylu latach w związku myślał, że ja jestem tą jedyną, ale po wspólnym mieszkaniu zaczyna uważać, że tak nie jest. Poza tym zapytał się czy niedojrzałym jest to, że myśli o nowym związku. I czy powinien to naprawić czy zerwać?
    Dziewczyny, ja naprawdę nie wiem, co mam robić i co myśleć. Wiem, podła jestem, że czytam te wiadomości, bo to jednak prywatna sprawa, ale ja nie potrafię inaczej ? jak mogę mu ufać skoro mnie okłamuje często? Poza takimi ?napadami? gdy wytyka mi wszystko co złe, jest całkiem dobrym chłopakiem dla mnie. Proszę, powiedźcie co o tym myślicie, bo ja już nie wiem kto tu bardziej oszalał?

2

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

Przecież to jest dziecko nie facet.
Co Ty w ogóle w nim widzisz?
Taka zdesperowana jesteś żeby zajmować swój czas infantylnym chłopaczkiem?

3

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

Pszczółko nie dziwie sie że czytasz jego sms'y jest to Twój krzyk na nadużycie z jego strony zaufania...
Jak zdążyłam zauważyć Twój chłopak, szuka ciągle przyjaciółki, a nie rozmawia i sprawach ważnych z Tobą, i tutaj się zatrzymajmy...
Na czym opiera sie związek ?
Tak, tak na miłości, wierności, zaufaniu ale ola Boga na rozmowie!!!
Twój chłopak, oczywiście potrafi rozmawiać, ale nie z Tobą, jesteście już tyle czasu razem, ze najmniejszy problem powinniście rozkminiać raze, nie osobno i nie z pomocą kogoś trzeciego, chociaż czasem trzeźwe spojrzenie kogoś z zewnątrz również się przydaje, ale nie powinno być tak zawsze...
Następna sprawa napisał ddo kolegi, znów nie pogadał z Tobą...
Sam nie wie czy chce z Tobą mieszkać, czy Cię kocha, a jak chcesz odejść to się wtedy czerwona lapka mu zaświeca?

Zacznij rozmowe sama, powiedz mu to co czujesz i zapytaj czy masz dać mu trochę czasu w samotności bez Ciebie...
Na przemyślenia, bo czym dłużej będzie to trwało, ty bardziej bedziesz to kochanie przeżywać...
Trzymaj się jak byś potrzebowała rozmowy mój email podany masz w moim profilu wink

4

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

jak dla mnie to ten zwiazek nie ma najmniejszego sensu ,i sie dziwie ze jeszcze z nim jesteś to Ty masz byc najwazniejsza dla swojego chłopaka!pozatym to co napisał do kolegi powinno Cie otrzeżwic ,w tym zwiazku kochasz ale tylko Ty!

5

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

Dziękuję za wsparcie z waszej strony, to dla mnie bardzo ważne! smile
To co napisał do kolegi mocno mną trzepnęło i delikatnie podpytałam go jak mu się mieszka wspólnie (za 1,5m-c wracamy do Polski). Powiedział mi, że wszystko jest ok. Czyli jedną z osób tu okłamał i domyślam się, że to nie kolegę.
Co do osób trzecich. Zwracałam mu już uwagę, że to są nasze problemy więc sami powinniśmy je rozwiązywać. Gdy mi się coś nie podoba mówię to od razu żeby pozbyć się problemu w zarodku. Jednak z jego strony wygląda to tak, że potrafi dusić w sobie to co go boli, a gdy już nie może to wtedy rozmawia z kimś na nasz temat i po takiej rozmowie z "gotowym rozwiązaniem" idzie do mnie. Ja nie jestem tu jasnowidzem żebym wiedziała, co i kiedy go boli! Mówiłam mu o tym, ale sytuacja się powtórzyła już któryś raz.
Poza takimi akcjami jest naprawdę dobry dla mnie. Tylko naprawdę zaczynam się poważnie męczyć. Ja tylko raz radziłam się osoby trzeciej (mojego przyjaciela jeszcze z czasów podstawówki), gdy nie mogłam już sobie poradzić z jego przyjaciółką (tą od sms'a). Na co mój przyjaciel powiedział - "Twój chłopak to debil, jak coś takiego odwala. a takiej dziewczyny jak Ty to ze świecą szukać".

6

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

jak dla mnie to jesteś naprawde cierpliwa zeby znosić jakieś przyjaciółeczki,gdybym ja miała taką sytuacje w której chłopak ma przyjaciółke która w dodatku byłaby wazniejsza ode mnie bym odeszła od razu ,ale ja taka jestem i bym takiej sytuacji nie zniosła,albo ja albo ona sprawa jasna.Napisałaś ze raz była sytuacja ze miałąs u niego nocować a on odwiózł Cie do domu bo koleżaneczce na płacz sie zebrało ,po obejrzeniu filmiku.Nie wiem jak po tej sytuacji jeszcze mogłaś z nim być ,nie rozumim tego po prostu,pokazał w tamtym momencie kto jest wazniejszy,w głowie mi sie to nie miesci.Teraz mówisz ze mieszkacie ze sobą i widzisz co napisałe do kolegi,pozatym powiedział Ci ze był okres kiedy był z Tobą z litości i nie był szczesliwy to go już całokowice skreśla!Wspomniałąs ze chciałąs to skonczyć a on Cie zatrzymywał ,nie wiem moze sie do Ciebie przywiązał ,moze boi sie zostać sam,i dlatego bedać z Tobą szuka przyjaciółek które poznie mogły by być jego potencjalną dziewczyną ,nie wiem ale wiem jedno marnujesz swój czas,a on jest palantem który nie wie czego chce!

7

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

Dziękuję wam za opinie!
Daga28, postawiłam mu już wcześniej takie ultimatum - powiedział, że nie będę mu stawiać śmiesznych warunków, a on nie będzie dla mnie rezygnował z przyjaźni nawet jeśli mnie to boli, bo to są moje chore urojenia.
Z biegiem czasu widzę, że za dużo znosiłam i znoszę dla niego. Wydaje mi się, że ja po prosto kocham za bardzo. Podejrzewam, że mogę być DDA i stąd moje obawy przed stratą/samotnością, etc. Myślę nad terapią.

8

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

jakie chore urojenia dałaś sie mu nieżle zmanipulować ,a co on by powiedział jakbyś to Ty znalazła sobie przyjaciela,ktory byłby wazniejszy od niego zerwał by od razu bo by tego nie zniósł,a sam oczekiwał od Ciebie ze moze jeszcze bedziesz sie z tego cieszyła.A tak na codzien jak Ci sie z nim żyje?okazuje Ci troske szacunek?jak to jest jak mieszkacie sami?

9

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

Szczerze oczekiwał, że ja będę się cieszyć z tego, bo go nie mam prawa ograniczać i może się przyjaźnić z kim chce. Tylko że ta dziewczyna naprawdę była dużym powodem przez który nam się nie układało.
Szczerze miałam takiego przyjaciela (znam go dłużej niż mojego chłopaka), teraz nasz kontakt trochę osłabł, bo każdy ma swoje życie. Ale raz się spotkałam z moim przyjacielem i przyjaciółką i wypiliśmy sobie po piwie u niej w domu (to było przed moim wyjazdem, takie małe pożegnanie). To spotkanie wyszło na tzw "spontanie" więc chłopakowi powiedziałam o tym już po fakcie. To usłyszałam, jak ja mogę mu nie mówić kiedy piję i jeszcze nie wiadomo, co tam robiłam, a może nawet się z kimś pieprzyłam (sorry, za przekleństwo, ale on użył takiego słowa).
Ogólnie żyje mi się z nim dobrze. Jeśli chce potrafi być troskliwy, szacunek też mi okazuje. Tylko chodzi mi o te kłamstwa - nie wiem jak to rozwiązać (w końcu czytam te sms'y w tajemnicy), a z nich wynika jasno, że piszę z inną dziewczyną i mnie oszukuje.

10

Odp: Moja historia, proszę o poradę.
pszczółkaax napisał/a:

To usłyszałam, jak ja mogę mu nie mówić kiedy piję i jeszcze nie wiadomo, co tam robiłam, a może nawet się z kimś pieprzyłam (sorry, za przekleństwo, ale on użył takiego słowa).
Ogólnie żyje mi się z nim dobrze. Jeśli chce potrafi być troskliwy, szacunek też mi okazuje. Tylko chodzi mi o te kłamstwa - nie wiem jak to rozwiązać (w końcu czytam te sms'y w tajemnicy), a z nich wynika jasno, że piszę z inną dziewczyną i mnie oszukuje.

No fajnie masz, jeśli chce, to okazuje szacunek, a jezeli nie chce - to Cie miesza z błotem; i ma dla siebie fajne usprawiedliwienie.

11

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

Ja bym juz dawno z nim zerwala... On jest beznadziejny, napewno znalazlabys kogos lepszego.
Co to za facet, ktory do innej laski pisze takie rzeczy, i jeszcze, ze mu sie sni? I do kolegow... Jeju dlaczego dziewczyny zgadzaja sie na bycie z takimi du**ami, ze tak to ujme.

12

Odp: Moja historia, proszę o poradę.

DodoMashallah, sama się zastanawiam dlaczego ja z nim jestem. Ale tak jak pisała Daga28 może szuka sobie potencjalnej nowej dziewczyny?

13

Odp: Moja historia, proszę o poradę.
pszczółkaax napisał/a:

Poza takimi ?napadami? gdy wytyka mi wszystko co złe, jest całkiem dobrym chłopakiem dla mnie.

Jesli tego nie widzisz to trzeba Ci powiedzieć brutalnie - nie, on nie jest dla Ciebie dobry.
I jeszcze to pisanie do innych, że za nimi tęskni, że widzi w snach, że są razem? Masz klapki na oczach ? Zrzuć je czym prędzej.
Był z Tobą z litości (Twoje słowa) ? Po czymś takim jeszcze z nim jesteś ?
Sama piszesz, że nie masz do niego zaufania (to wynika z Twoich postów). To jak można budować związek bez zaufania?
Daj sobie z nim spokój, on i tak Cię kiedyś zostawi.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Moja historia, proszę o poradę.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026