Czy można było inaczej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy można było inaczej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Czy można było inaczej?

Muszę przyznać, że czytam historie z tego działu ze wzruszeniem. Uważam że to wspaniały pomysł, móc tak otworzyć się przed wyrozumiałymi ludźmi. Mam nadzieję, że i mnie przyniesie to pewną pociechę.


Moja historia jest o tyle "moja", że pewnie nie będziecie współczuły mnie, ale mojemu byłemu chłopakowi. Nie zdziwię się...

Wszystko zaczęło się trzy lata temu, kiedy przez przypadek pomyliłam numer. Wzięłam go za kogoś innego po prostu. Sprawa się wyjaśniła i zostaliśmy znajomymi. Ponieważ mieszkał w Niemczech nie mieliśmy szansy się spotkać, ale codzienne długie rozmowy nam to rekompensowały. Nie zliczę ile razy zasypiałam z jego głosem w słuchawkach od skype'a, albo budziłam się w nocy słusząc jego oddech. To był taki dziwny rodzaj intymności ktorego nie znałam
Nadeszły moje 18 urodziny i zgodnie z ustaleniami On jawił się na nich. Teraz myślę, że to był taki nalepszy prezent urodzinowy. Nasze uczucia nie zgasły, a wręcz przeciwnie.

Kolejne dwa lata cięzkiego związku na ogległośc, osładzanego jak najczęstszymi wizytami (a i tak nie częściej niż raz na miesiąc, dwa, tych kilka dni), potwierdzonego wizytami u rodziców, babć, rodzinnymi uroczystościami. W końcu ja wyjechałam na studia.

Ponieważ nie miałam tyle czasu co dawniej, ciężko było nam rozmawiać codziennie, po dwie, trzy godziny jak kiedyś. On oskarżał mnie, że nie mam dla niego czasu, ja chciałam jednocześnie utrzymać sie na uczelni i  utrzymać ten związek, moją pierwszą wielką miłość.

Był bardzo zazdrosny, nawet o kotka którego przygarnęłam - usłyszałam, że teraz nawet kot liczy się bardziej. To była nieprawda, ale ja też byłam zmęczona oskarżeniami i rozłąką. On miał się przenieść do Polski jak tylko spłaci kredyt za samochód. Nie byl to jednak dobry pomysł, bo rzucił najpierw jedne studia, potem drugie, kurs, a odkładane pieniądze wydał na sprzęt do robienia muzyki.

Mimo to ciągle wierzyłam że się uda, miałam w pamięci ostatnie dwa lata które mimo wszystko były najlepsze dotychczas w moim życiu.

Wtedy poznałam kogoś innego. Starszego, dobrze sytuowaego mężczyznę. Byliśmy po prostu przyjaciółmi. Ja radziłam mu jak postępować z oziębłą żoną uzależnioną od tv, on pozwalał mi się wypłakiwać na koleje losu. I pewnego dnia to się po prostu stało - nie, nie poszliśmy do łóżka. Po prostu zasneliśmy oglądając film. Obudziłam się otulona kocem i poczułam się najbezpieczniejsza na świecie. Jak jeszcze w ramionach nikogo - to poczucie bezpieceństwa po prostu mnie zaszokowało.
Wiedzieliśmy co czujemy ale nie padło ani słowo.
On wyszedł.


Mimo przerw w spotkaniach wkrótce stało się jasne, że tak dłużej być nie może, że wzdychamy do siebie pod "nosami" naszych partnerów. On wyprwadził się od żony, a ja postanowiłam rozstać się z moim chłopakiem.
Nie będę niczego upiększać - powiedziałam mu, że potrzebujemy przerwy. Płakał. Powiedziałam, że się nie rozumiemy, że robię wszystko a on wydaje zaoszczędzone pieniądze - wył i błagał. Było mi tak potwornie cięzko jak jeszcze nigdy. Nawet moja mama dzwoniła do mnie z płaczem co ja najlepszego wyprawiam z tym dobrym chłopakiem.

Mimo to udało się wszystko zakończyć. Jednak nigdy nie zapomnę jego strasznego głosu który powtarzał: "ale ja cię kocham, ale ja cię kocham...."

Przysięgam, że gdybym teraz miała to zrobić jeszcze raz zrobiłabym to jakoś inaczej nie wiem...żeby mniej cierpiał... Teraz kiedy to pisze po prostu ryczę, że mogłam kogoś tak zranić.
To dla mnie do tej pory jest straszne i czasem budze się w nocy i myślę, co najlepszego mu zrobiłam

Wiem, że jest to głupie - żałować człowieka którego się skrzywdziło.

Teraz wiem, że ma nową, sympatyczną dziewczynę z Polski. Bardzo mi to pomaga.

JA jestem z tym, dla którego to zrobiłam i nie żałowałam swojej decyzji ani razu.


Mimo wszystko, gdybym mogła zrobić to jeszcze raz, chciałabym to zrobić inaczej, delikatniej... o ile się da...

A teraz wybaczcie, idę wysmarkać nos i zapalić, bo troszę mnie to rozbiło. chyba wolałabym, żeby to mnie tak ktoś potraktowal niż cały czas rozpamiętywać, jak mogłam tak zrobić, i mimo że nie żałuję, to zawsze będzie mi ciążyć.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez anuska (2009-03-14 23:22:39)

Odp: Czy można było inaczej?

Ja tez nieciekawie potraktowałam chłopaka z którym długo byłam, rzuciłam go dla innego w okrutny sposób,wykrzyczałam ze go nie kocham i takie  tam , rowniez uwazam,że  mogłam to zrobic delikatniej .Pamietam jak płakał ,trzasł sie a ja byłam nie wzruszona bo juz miałam innego, pozniej tak bardzo było mi go zal.W końcu i mnie spotkało to samo tez chłopak mnie nie fajnie potraktował, no i teraz zupełnie mi sie z facetami nie układa.
. Ale widzisz on ma dziewczyne ty masz chłopaka ,jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Nie załujesz swojej decyzji ja rowniez nie załuje że P. zostawiłam mimo ze teraz jestem sama. Ja też pamietam jak płakałam ze tak go potraktowałam ,kiedy przypominam sobie tamte chwile tez mi sie ryczec chce ale na szczescie mi wybaczył, i jestesmy w bardzo dobrych kontaktach.
Może jak bys  pogadała z eks to lepiej by ci sie zrobiło , nie miałabys takiego poczucia winy.O ile macie kontakt jeszcze.

..............................

3

Odp: Czy można było inaczej?

Nie, nie mamy już kontaktu. Wstyd było mi się do niego odezwać, bo chociaż nie krzyczałam itp to jednak to było emocjonalnie brutalne....

Poza tym, teraz kiedy z kimś jest nie chcę mu niczego przypominać i burzyć mu spokoju. Tak sobie myślałam nawet, czy nie napisać do niego ale to chyba było by egoistyczne, burzyć teraz jego spokój dla mojego własnego.
Skoro tak zrobiłam to poniosę konsekwencje. Dziękuję, że mogłam sobie ulżyć opisując tą sytuację.

4

Odp: Czy można było inaczej?

Ja miałam podobną sytuacje, zostawiłam chłopaka z którym byłam bardzo długo dla innego, też płakakł, klęczał, błagał, powiedział że coś sobie zrobi... Przez całe 9 miesięcy o mnie walczył. Teraz jestem z tym drugim i nie wiem co będzie jutro, bo on już taki jest że sam nie wie czego chce. Pamiętam jak nie raz ryczałam, i jak to sobie przypomne to nie raz mam wyrzuty sumienia.

5

Odp: Czy można było inaczej?

Kochana, myślę, że nie ma "bezbolesnego" sposobu na rozstanie, jeśli ta druga osoba wciąż kocha. I tak pojawił by się płacz i cierpienie. Ważne, że teraz nie żywisz do niego negatywnych uczuć, skoro Cię kochał, a znalazł sobie inną. Cieszy mnie Twoja postawa smile , że cały czas życzysz mu jak najlepiej. Skoro teraz jest w nowym związku, nie ma cieplutko.

Obojętność jest jak mróz polarny - zabija wszystko...

6

Odp: Czy można było inaczej?

lenthio-
rzeczywiście ,nie można odejść bezboleśnie i nie można być z każdym,kto nas kocha-bo dopiero wtedy wyrządziłybyśmy krzywdę.
Rozstania są trudne -jedna strona cierpi bardziej druga mniej -ty żle sie czujesz z tym uczuciem-
większość z nas zostawiała i została zostawiona więc wiadomo jakie to uczucie -takie jest życie
Myślę ze nikt nie lubi być załowany -zostaw sobie dobre wspomnienia i żyj dale bez wyrzutów sumienia.:)

,,Bo żyć godnie to nie znaczy nie upadać, każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać.''

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy można było inaczej?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018