W sylwestra poznałam mężczyznę. Miło spędziliśmy chwile, od tego czasu piszemy ze soba praktycznie codziennie (juz pol roku). Fakt, ze dzieli nas jakies 200 km. W marcu przyjechal do mnie po raz pierwszy, w ubiegly czwartek spotkalismy sie drugi raz. Mowi , ze jestem atrakcyjna, fajna, ogarnięta. ze ma na mnie ochote... nie spalismy ze sobą. kiedys zazartowałwal (jeszcze przed 2 spotkaniem), czy teskni to mi napisal, ze nie mozna za kims tesknic z kim raz sie spotkalo i ze chetnie by sie spotkał. potem pisal do mnie codziennie. ostatniopo tym spotkaniu, jak zaczal mi pisac, ze chce do mnie, ze ma większa potrzebe na buziaki, ze fajna jestem etc. zaczelam podpytywac go dokąd zmierza nasza znajomosc i pisal mi ze musimy sie spotkac jeszcze i on wtedy da mi znaki. ze jego kolega namawia go, zeby sie za mnie "brał" .... a dzis tak dziwnie ze mna pisal, czuje ze sie oddala. gdy rozmawialismy na luzie to zapytalam czy mnie lubi, po czym on zapytal o to samo... gdy odpowiedzialam, ze lubie nawet za bardzo.ale to niebezspieczne odpisał mi: to lub mniej. i czemu niebezpieczne. odpowiedzialam ze dlatego,ze moge sie zaangazowac, to on, ze mi napisał: rozumiem. Nastepnie odpisalam" ale sie nie martw , ze nie ma tak łatwo, ze wsyztsko pod kontrolą:)". to mi napisał: "i prawidłowo:)." co ja mam o tym wszystkim myślec?? prosze o pomoc, bo chyba sie zaangazowalam i strasznie sie boje. bo mialam taką sytuację, że motałam sie w takiej niejasnej sytaucji 2 lata, a na koncu on poznal inna dziwczyne ...
Odpowiedz