Zaczne od poczatku, mam 33 lata, 4 lata po slubie.
Czuje, ze moj maz mnie zniewolil, i nie wiem co zrobic zeby bylo inaczej, jak sie bronic?
Przeszkadza mi w nim to, ze nie moge miec wlasnego zdania
Liczy sie tylko jego rodzina, mamusia, siostry i ojciec.
Dla nich by zrobil wszystko, ja pozostaje na szarym koncu...prawie 2 lata mieszkalam z nim u jego rodzicow, w koncu postanowilam odciac jego pepowine i wyjechac z nim raz na zawsze za granice, nie powiem decyzja o wyjezdzie nie byla dla mnie latwa...Relacje z moimi rodzicami i bratem mam swietne. Nigdy nie bylo zle.
Jestesmy za granica 2 lata, mamy wlasne mieszkanko i zyje nam sie finansowo bardzo dobrze, lepiej niz w polsce. Ciesze sie, ze jestesmy daleko od jego rodzinki.
Tylko denerwujace jest to, ze kazde swieta on musi spedzac w polsce, terminy o wyjazdach ustala z rodzina a ja sie dowiaduje przypadkowo na szarym koncu, nie mowiac o urlopach ![]()
Mieszkanie urzadzil po swojemu, ja nie moglam sama o niczym zadecydowac, nawet firanki on wybieral ![]()
Jest okropnym egoista, ja jestem strasznie wrazliwa osoba, boje sie kontaktow z ludzmi, a nawet ich unikam...on to wie i wysmiewa sie ze ze mnie taka ciapa itp.
Wyciagnelam urzadzenie do gotowania na parze, przyszedl z pracy i drze sie po mnie ze on nie bedzie takiego jedzenia jadl i to schowa Oo
..halloooo a ja sie nie licze? nie wazne, ze ja chce?
boszeeee czasem to po prostu rycze w kacie ;/ bo co mam robic ;/ Obecnie tylko on pracuje, odklada kasiore, i rozlicza mnie z kazdego wydanego centa. Musze pytac o pozwolenie czy moge kupic sobie cos. Nigdy nie bylam wymagajaca, ale bez przesady ;/ jeden krem do twarzy na rok, tusz do rzes tak samo....grrrrr
Zyje z nadzieja, ze w koncu bedzie lepiej....ale czy wogole bedzie?
nie wiem jak sie zachowywac? olewac to zyc tak jak on chce, czy sie stawiac i klocic?
On jest na ogol spokojnym facetem, bez nalogow...nie chodzi po kumplach...wieczory spedza przed komputerem...tylko wlasnie te jazdy mi robi jak mu sie przeciwstawie,
a jak zpaytalam o dziecko, w koncu moj czas sie konczy...to sie usmiecha glupio, widac, ze nie trafilo mi sie za dobrze.
Nawet sexu unika, bo nie chce dziecka miec....taki wygodny.
>.<
Jest jakas szansa dla nas?
Podobne tematy
Porozmawiaj z nim na spokojnie. Tylko zaznacz z góry, żeby dał Ci powiedzieć wszystko, co masz do powiedzenia i nie przerywał dopóki nie skończysz- powiedz mu jak się z tym wszystkim czujesz. A co do rozliczania z każdego centa- poszukaj jakiejś pracy dla siebie, to będziesz miała na swoje potrzeby bez proszenia się.
3 2012-06-26 19:45:45 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-26 19:46:31)
Kobieto!
Przecież Ty przepraszasz, że żyjesz!
On Cię zniewolił? Do tanga Trzeba dwojga. Ty dałaś się zniewolić. Rozumiem, że zdecydowałaś po wyjeździe z Polski, że tylko jego zdanie się liczy, tylko on jest ważną osobą. Nie zajmuj się nim. Zajmij się sobą, a dokładniej przyczynami, dzięki którym zachowujesz się tak, jak się zachowujesz.
Podejmij pracę. Dzięki temu choć trochę uniezależnisz się finansowo.
Myślisz o dziecku. W tak toksycznej rodzinie? Jaki wzór relacji miedzy kobietą a mężczyzną chcesz temu potencjalnemu dziecku pokazać?
4 2012-06-26 20:04:34 Ostatnio edytowany przez przeminęłozwiatrem (2012-06-26 20:06:47)
Znam to uczucie, tylko że mnie chłopak prawie zawsze pytał o zdanie, stwarzał pozory że niby razem podejmujemy tą decyzję ale nie liczył się z moim zdaniem, wysłuchał ale i tak on zdecydował i zrobił tak jak chciał
porażka czasami wolałam żeby w ogóle nie pytał bo ja się nagadała a było jak zawsze.
Musisz zastanowić się i to szybko co dalej robić z małżeństwem, to że on nie bierze twojego zdania pod uwagę czy skąpstwo jeśli się z tym pogodzisz albo choć trochę wypracujecie sobie pewne zasady... możesz tak żyć ale dziecko- to poważna sprawa, tak jak sama zaznaczyłaś twój czas się kończy a skoro on w ogóle nie chce słyszeć o dziecku O.o albo go zdradzisz na boku
albo zmień partnera bo później możesz całe życie żałować, że nie masz dzieci a to w pewnym wieku nieodwracalny stan, no chyba że adopcja...
albo go zdradzisz na boku
albo zmień partnera bo później możesz całe życie żałować, że nie masz dzieci a to w pewnym wieku nieodwracalny stan, no chyba że adopcja...
Spokojnie...ma jeszcze troche czasu.
I jaka zdrada?
Autorko! Masz takie same prawa jak Twój mąż. Przestań się godzić i już. Kim on dla Ciebie jest żeby traktować Ciebie jak powietrze?
Trochę asertywności i odwagi. Nie musisz byc wiecznie "wycieraczką".
No i praca.
Nikt Cię z pewnością w domu siłą nie trzyma.
A z mężulka to niezła szuja.
Jak najdalej od takich kreatur.
6 2012-06-27 12:42:29 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-06-27 12:47:43)
Niestety troszkę się do tego przyczyniłaś. jako osoba bojąca się ludzi, od początku przekazywałaś mu pałeczkę w działaniu. I na pewno na początku Ci to bardzo pasowało, bo Cię wyręczał we wszystkim. No a Ty teraz się zmieniłaś (zmieniasz) i chciałabyś inaczej. Tylko pytanie: Czy Twój mąż jest tego świadomy? Czy mu powiedziałaś o tym? Pewnie nie, bo my kobiety, często wierzymy w umiejętność czytania w naszych myślach.
Tak jak tu inne osoby mówią. Musisz znaleźć pracę, żeby w końcu otworzyć się na ludzi a tym samym zdobyć pewność siebie.
Ja też byłam taka cicha myszka i przez to bardzo cierpiałam, z tym, że mój M. nie krzyczał na mnie, ale jakieś takie psychiczne obciążenie było. I wiesz co pomaga. Niestety tylko jak najczęstsze sprzeciwianie się.
On chciał firanki? To było powiedzieć to Ty chcesz inne. Jakby nie odpuszczał to było stwierdzić, że w takim razie nie będzie wcale i się tego trzymać, a jakby zawiesił to byś ściągnęła, albo przyozdobiła jakimiś wyciętymi wzorkami ![]()
Nie chciał jeść na parze? Było powiedzieć: "A co Ty myślisz, że to dla Ciebie? Ja mam ochotę na jedzenie na parze. Czy uważasz, że wszystko robię tylko dla Ciebie?"
Sorry, ale musisz stać się trochę egoistyczna.
Z wyliczaniem pieniędzy to niestety tylko praca da Ci niezależność.
Nie planuje urlopu z Tobą, bo wychodzi z założenia że skoro nie pracujesz to jest Ci wszystko jedno.
Przygotuj się na niejedną wojnę, ale jak chcesz osiągnąć większą władzę, to musisz pokazać, że jesteś w stanie nią władać
A jego brak chęci posiadania dziecka? To mu powiedz, że jak nie on to inny i go prosić nie będziesz.
Oczywiście Ty znasz swojego męża najlepiej, więc musisz to co napisałam dopasować do swojego męża
Ja bym odeszła od takiego człowieka. Marnujesz sobie życie
Jako facet radzę Ci zostawić go póki możesz bo no już się przyzwyczaił do tej sytuacji i nie pozwoli jej zmienić - prędzej zmieni Ciebie.
Krótko, zwięźle i na temat: odejdź od niego i żyj normalnie bo życie jest krótkie... Powodzenia.
ale przeciez im sie zyje wygodnie! ona od niego nie odejdzie to pewne.
co to za zwiazek? w normalnym zwiazku tak nie ma.
owszem w domu rozne rzeczy robimy o czesci decydujemy razem reszte zostawiam na glowie meza w ogole sie nie interesujac tym i owym.
a nie mowi ci w co masz sie ubrac? bo tu niedawno byla taka inna mezatka, ktorej maz mowil.......
moze wez sie do pracy i zacznij byc samodzielna? to tez jakies wyjscie z sytuacji nie?
___________________________________
Wieczne Miasto BG