Dziewczyna mnie zostawiła ze słowami "chciałabym być z tobą, ale teraz chcę być sama". Dodam, że po kłótni, a powód- no cóż, rzekomo jej nie ufałem i byłem zazdrosny (o przyjaciela- który wiem, że był jej obojętny, jednak często poświęcała mu więcej czasu niż mi...). Czy któraś z Pań powiedziała kiedyś coś takiego facetowi? Czy może któryś z Panów usłyszał taki tekst od kobiety? I czy słowa "niestety NIGDY już nie będziemy razem" rzeczywiście są dla mnie wyrokiem ostatecznym? Czy może jest jeszcze cień nadziei?
Podobne tematy
Mi się wydaje, że nie chciała Ci mówić wprost, że już dłużej nie chce być z Tobą. tak się mówi: "chcę teraz być sam"; "tonie Twoja wina, tylko moja", "zasługujesz na kogoś lepszego" itd.
Ja tak czułam i tez powiedziałam tak chłopakowi. Faktycznie kochałam i myślałam my i tak kiedyś razem będziemy ale liczyłam, że zmieni się, tzw. pewne rzeczy: zazdrość, zaborczość, dziecinne podejście do życia.
Ściema! Nie widzisz tego paradoksu? Nie może być jednocześnie wolna i w związku z Tobą, więc chce tylko jednej z tych rzeczy- i wybrała wolność.
Czyli wynika z tego, że z Tobą być nie chce. Nie łudź się, im szybciej zaczniesz lizać rany, tym szybciej będziesz znowu szczęśliwy. Pamiętaj, że kobiet jest więcej na świecie niż mężczyzn, więc nawet wybór masz większy!
No cóż, dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Jeśli ze mną szczęścia nie znalazła to niech poszuka go gdzieś indziej... Mimo wszystko wolałbym, żeby powiedziała prosto z mostu co jej przeszkadzało, bo nie wierzę, że można odkochać się po jednej kłótni. A miłe słówka na pożegnanie są bez sensu... Przynajmniej wiedziałbym co w sobie zmienić, żeby w przyszłości nie zepsuć związku, jeśli znów uda mi się kogoś pokochać... Ech...
A powiedz, czy nie mowila, nie tlumaczyla wiele razy calosc tej znajomosci?
Czy z powodu tejze znajomosci nie prowadziles wiecznych/czestych pogadanek z domieszka pretensji?
Czy nie mowiles, ze powinna wybierac?
Czy nie cisnales, ze przeciez skoro jestescie w zwiazku to to czy tamto powinna?
Ile takich i temu podobnych "pogadanek" jej zafundowales? Ile sprzeczek bylo na tym tle? Ile dni na fochu itd?
Nie sadze, ze to byla jedna klotnia. To byla ta, przepelniajaca czare goryczy, klotnia.
Dodam, ze ona moze nadal Cie kochac, ale kocha tez siebie i wie, ze juz wiecej nie zniesie.
Czy jest szansa? Zalezy jak do tego podejdziesz. Narazie daj jej swiety spokoj. NIe dzwon, nie pisz. Za kilka dni napisz jej, ze jestes i jakby Cie potrzebowala to niech da znac. I koniec pisania, reszta po jej stronie. Jesli w Waszym zwiazku wiecej bylo dobrego niz zlego ( w jej rozumieniu ) to znajdzie sposob, aby sie z Toba skontaktowac.
Kłótnia na tym tle była tylko jedna, choć foch trwał tydzień. Wcześniej rzeczywiście trzy razy o tym rozmawialiśmy, niestety cisnąłem na nią, próbując wpoić swoje racje, tłumacząc, że źle robi. Wcześniej z moich ust nie padły odnośnie tego kolesia żadne słowa. Niestety tego felernego dnia kiedy rozstaliśmy się rzeczywiście postawiłem jej ultimatum, że albo będę dla niej ważniejszy od przyjaciela albo to nie ma sensu. Powiedziałem też, że wcale nie przeszkadza mi to, że wychodzi z nim na spacer itp., ale już jej łażenie z nim po weselach niszczy mnie psychicznie, na co usłyszałem, że przecież wszyscy tak robią... Pewnie zabolało ją to, że wypomniałem jej, że irytuje mnie fakt, że nie powiedziała mu ciągle, że ma chłopaka! No i nie ukrywam, że zwymyślałem przy niej go niemiłymi epitetami. Nie wiem, wg mnie moja dziewczyna nie była zamknięta w klatce, nie przeszkadzało mi to, że łazi (nie ze mną) na kurs tańca, że co chwila gdzieś wychodzi z koleżankami.
Fakt, sfrajerzyłem się... A dziewczyna była bardzo wrażliwa i doskonale o tym wiedziałem i mimo to zraniłem ją- teraz mam zasłużoną karę...
No chyba żartujesz mówiąc "sfrajerzyłem się". Myślę, że Twoja reakcja była słuszna!
Nie możesz jako facet pozwolić sobie, żeby Twoja dziewczyna śmigała po imprezach z jakimś gościem i poświęcała czas jemu a nie Tobie. Masz prawo go nie lubić jeśli częstotliwość spotkań z nim przekracza zdrowy rozsądek(a jeśli Ona chodzi z nim na wesela i spacerki to przekracza!). Pytanie jak do tego dopuściłeś? Pytanie też jakie ona ma wartości, że naraża Ciebie na zazdrość. Rozumiem wspieranie przyjaciela(choć w ogóle temat damsko męskiej przyjaźni jest egh kontrowersyjny), ale nie w taki sposób. Skoro ona wybrała jego a nie Ciebie po tym jak postawiłeś tak kwestie to masz potwierdzenie, że coś było na rzeczy. A to że ona ukrywa że ma chłopaka świadczy o tym że ona Cię nie szanowała i ukrywając fakt bycia z Tobą pokazywała że nie do końca jest miedzy wami ok. Dokładnie jedna kłótnia nie sprawia, że mogła się odkochać... pretekst!
Wina nigdy nie leży po jednej stronie, bo fakt, jestem nerwową osobą, zdarza mi się krzyknąć, ale kobiety szanuję, nie przeklinam przy nich, nie wyzywam ich jak co niektórzy, etc., jednak jestem osobą bardzo upartą i zawsze chcę postawić na swoim... Niestety nie wiedzieć czemu dziewczyny wolą drani (moja ex zanim była ze mną długo rozpaczała po poprzednim chłopaku, który był strasznym chamem). Tego co zdarzyło się między nami już nie zmienię, zastanawiam się jednak, czy w mojej sytuacji mogę coś jeszcze zrobić. Bo ciągle nie mogę otrząsnąć się po tej dziewczynie, zwłaszcza, że jak ona to określiła "do czasu kłótni było jej jak w raju". Próbowałem już wszystkiego, zarówno robiąc szalone rzeczy, które podobno jej imponowały, a gdy to nie przyniosło skutku zerwałem kontakt, mając nadzieję, że zatęskni... Gdy poprosiła mnie o przyjaźń, nie zgodziłem się. No i od tego czasu minął miesiąc. Nie mam z nią żadnego kontaktu...
Mogłeś mieć pretensje o tego przyjaciela. Trochę przeginała. Ciekawe jakby ona reagowała ? A co do was. Mam wrażenie że od początku było nie tak z uczuciami. I to z jej strony (to nie przyznawanie się że ma chłopaka, czyli ciebie). I to "zakończenie" to tylko kropka nad i. Ale wszyscy możemy się mylić. Zrób jak radzi Bullinka i zobaczysz co dalej.