Cześć Moi Drodzy.
Pewnie niektórzy z Was znają moją historię, Ci co są ciekawi mogą poszperać i też ją znajdą, ale w skrócie wygląda tak, że odszedł ode mnie człowiek, który, tak mi się wydawało, będzie tym Jedynym. Zostawił mnie w poczuciu winy, wybielając przy tym siebie, bez jakichkolwiek skrupułów. Minęły niecałe 2 miesiące a ja nadal poszukuję siebie w tym całym bałaganie.
O wolontariacie myślałam już jakiś czas temu, ale zawsze było coś, i tego czasu brakowało (choć wiem, że dla chcącego nic trudnego...mój błąd). Od zawsze wiem, że moim zadaniem na tym świecie jest niesienie pomocy i że jest to coś, co robić umiem i w czym będę najlepiej się spełniać. Jestem na studiach medycznych, choć nie tych całkowicie wymarzonych i brakuje mi kontaktu z pacjentem. I pomyślałam o hospicjum dla dzieci. I tu rodzą się pytania. Bo z jednej strony mam w sobie mnóstwo miłości, której nie mam na kogo przelać a z drugiej nie chcę, żeby ktoś odebrał to tak, że robię to dla siebie, a nie dla tych dzieciaków. Po prostu wydaje mi się, że obie strony by na tym skorzystały, że oddałabym się im a w zamian za to wyciągała wnioski dotyczące świata, życia, ludzi. Z nikim się nie spotykam, mam całe wakacje przed sobą, mogłabym zająć się nimi, nie myśląc o tym, że jest jeszcze ktoś w moim życiu kogo bym zaniedbywała. Zdaję sobie sprawę, że to nie byłoby łatwe, mogłoby przynieść mi jeszcze więcej łez i bólu, że to strasznie trudne zadanie, ale czy uśmiech na twarzy dziecka nie jest tego wart? Czy nie powinniśmy robić w życiu tego, do czego czujemy się stworzeni? To bardzo trudna decyzja, zważając dodatkowo na to, w jakim okresie życia się znalazłam, ale może to właśnie jest dobry moment? Nie podejmę jej z dnia na dzień, ciągle się zastanawiam i dlatego chcę poprosić Was o pomoc, co sądzicie? Może ma ktoś podobne doświadczenia?
Podobne tematy
idż do hospicjum. po prostu. powiedz że chcesz byc wolontariuszką. twoja postawa świadczy o duzych deklaracjach.. a czynu nie widze.
Nie rób z tego wielkiego halo. pomoc w hospicjum jest naturalna i bedziesz wiedzieć, czy ta forma wolontariatu ci odpowiada, czy nie
wolontariat to nic trudnego
to żadna filozofia
to żadne tam.. usmiech dziecka tego wart.. poświęcenie.. i tak dalej..
wolontariat to działanie
i już
Troskliwa, jeżeli czujesz, że jesteś w stanie pracować z chorymi (umierającymi) bez okazywania łez i ciągłego współczucia, to nie zastanawiaj się.
Zresztą, każde hospicjum najpierw Cię sprawdzi pod względem zachowań zanim dopuszczą do chorych.
Powodzenia, ale musisz wiedzieć, że jak powie się A, to później należy wywiązywać się ze swoich zobowiązań.
Troskliwa, jeżeli czujesz, że jesteś w stanie pracować z chorymi (umierającymi) bez okazywania łez i ciągłego współczucia, to nie zastanawiaj się.
Zresztą, każde hospicjum najpierw Cię sprawdzi pod względem zachowań zanim dopuszczą do chorych.
Powodzenia, ale musisz wiedzieć, że jak powie się A, to później należy wywiązywać się ze swoich zobowiązań.
Vikita - ale hospicjum to nie umieralnia, w której wszyscy płączą i współczują.. to są włąsnie takie stereotypy...
słyszałas takie hasło - hospicjum to życie?
wiesz o co w tym chodzi?
w hospicjum sie nie umiera, tam sie zyje - najlepiej i njajgodniej a hospicjum dba o to, żeby mimo wszystkich braków i problemów-zyć pełnią zycia... takiego, jakie jest nam dane
NIE ZNAM NIKOGO< któ jest wolontariuszem w hospicjum, kto płacze, współczuje i roni łzy smutku. Ale znam ludzi, którzy wspierają hospicja i są silni, szczęsliwi i umieją się dzielić szczęsciem. troskliwa - IDŻ. nie czekaj nie kombinuj nie szukaj minusów....
wolontariuszy potrzebują także:
olimpiady specjalne
spółdzielnia socjoterapeutyczna w twojej okolicy
Warsztat terapii zajęciowej jak wyżej
miejscowa biblioteka
jadłodajnia dla ubogich
osrodek dla bezdomnych
i tak dalej
HULAJ DUSZA PIEKŁA NIE MA
'
w tym zakresie na pewno;)
Wśród wielu bardzo wzniosłych słów znalazłam takie:
(...)Z nikim się nie spotykam, mam całe wakacje przed sobą, mogłabym zająć się nimi, nie myśląc o tym, że jest jeszcze ktoś w moim życiu kogo bym zaniedbywała.(...)
Komentarzem do tego zdania (i całego postu) będzie cytat:
(...)Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś.(...)
Wśród wielu bardzo wzniosłych słów znalazłam takie:
troskliwa napisał/a:(...)Z nikim się nie spotykam, mam całe wakacje przed sobą, mogłabym zająć się nimi, nie myśląc o tym, że jest jeszcze ktoś w moim życiu kogo bym zaniedbywała.(...)
Komentarzem do tego zdania (i całego postu) będzie cytat:
Antoine de Saint-Exupery w swej książce "Mały Książę" napisał/a:(...)Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś.(...)
ale często, Wielokropku - musimy oswoić tez siebie;) nauczyc się siebie i o siebie dbać... a jesli troskliwa podejrzewa, że ma w sobie duże pokłądy troskliwości - to niech spróbuje je oswoić.. a jak się Troskliwa boisz iśc w ciemno - napisz do mnie na maila, a ja ci polecę dobrą organizację pozarzadową w twojej okolicy.. taką, która nie marnuje potencjału wolontariuszy
Moje słowa były wzniosłe bo chciałam jak najtrafniej opisać to, co siedzi we mnie, choć i tak uważam, że mi się nie do końca udało. Nie uważam się za zbawcę świata, po prostu czuję, że powinnam i chcę pomagać bo kiedy to robię czuję się szczęśliwa i spełniona. Czytam Wasze posty i macie oczywiście rację. Co do oswajania siebie, to cały czas to robię... I chyba dlatego, że ciągle jestem emocjonalnie rozchwiana może naprawdę lepiej będzie, jeśli zacznę od czegoś łatwiejszego, żeby kiedyś idąc do hospicjum zobaczyć właśnie życie, a nie umieralnię. Bo kto powiedział, że nic innego nie będzie cieszyć.
Zacytowałam Saint-Exupery'ego, by uświadomić jedno: nieetycznym jest podejmowanie się opieki nad kimkolwiek (a zwłaszcza nad osobą odchodzącą), "oswojenie" jej, zakolegowanie się z nią (chorzy szybko przywiązują się do obecności i pomocy wolontariusza, pojawiają się z ich strony emocje i oczekiwania) i pozostawienie jej po upływie 2 miesięcy wakacji.
Moim zdaniem, na tak krótki czas lepiej jest znaleźć jakąś inną formę wolontariatu, niezwiązaną z nawiązaniem bliskich kontaktów emocjonalnych.
Oczywiście że tak, ale ja wcale nie powiedziałam, że byłoby to jedynie na okres wakacji, chodziło mi o to, że w te wakacje miałabym wyjątkowo dużo tego czasu. Przykro mi, że odebrano to jak moją rozrywkę na wakacje, którą nigdy w moich zamysłach nie miało to być.
Twej myśli o wolontariacie nie potraktowałam jako formy rozrywki.
Cieszę się, że wyjaśniłaś nieporozumienie wynikające ze skrótowej formy wypowiedzi.
Pozdrawiam Cię serdecznie.