Witam
moją historię aczkolwiek chaotycznie opisalam juz w innym wątku.
Tutaj chcialabym poprosic o namiary na terapeutę, ktory pracuje z ludzmi w czasie rozwodu, ze zdradzonymi.
ja wiem ze tak nie jest ale mam często poczucie ze to ja zawiodlam.
ze moglam byc ladniejsza, szczuplejsza., bardziej zadbana, mądrzejsza.
dodam ze podobno jestem dosyc atrakcyjna, zadbana, wyglądam mlodziej niz moje 38 lat ale boję się ze po nieprzespanych nocach to się zmieni.
nie pracowalam, dlugo się staralismy o dziecko, jak urodzila się corka stwierdzilismy ze będę przy dziecku.
dbalam o dom, gotowalam. pralam itp., ale tez dbalam o siebie, zaczelam studia.
chcialabym przekonac samą siebie ( uwierzyc ) ze zdrady mojego meża, jego klamstwa to nie jest moja wina.
ze to on jest dupkiem i glupkiem.\
bardzo go kochalam/ kocham nadal, uwielbia go nasza corka.
on manipuluje nami. raz mowi ze moze terapia malzenstwa, za chwilę nie chce wracac.
ma do mnie pretensje ze nie jestem usmiechnieta jak przyjezdza a ze smutnymi ludzmi nie chce się gadac.
tak sobie myslę, ze moze gdyby byl uczciwy i nie robil rzeczy ktore bolą to nie bylabym teraz smutna ?
ogolnie jestem usmiechnięta ale ten ostatni czas zabil we mnie usmiech.
wmawia mi ze to ja jestem winna tak naprawde, zabija moje poczucie wlasnej wartosci, atrakcyjnosci.
myslę sobie ze skoro mowi to moj maz ktory zna mnie od 14 lat to moze ma rację.
mam wtedy ochotę zwinąc się w klębek i tak zostac.
bez wiary w nowe zycie po rozwodzie, choc wiem ze jakasa szansa na nowy związek istnieje. moze nowe dziecko keidys.
jedno mam , więcej z męzem nie udalo się miec.
poronilam 5 razy na wczesnych etapach ciązy do tego chory sym zmarly w czasie porodu.
boli mnie gdy mowi ze nie mam ciala jak kiedys, ale mam 38 lat, faszerowalam się hormonami aby utzrymac ciąze, swoje przeszlam a teraz on chcialby zebym byla jak ta rusalka?
piekna zwiewna i usmiechnieta .
poza tym po tylu latach i wspolnych przezyciach patzrzec na to ze ktos ma pare kilo nadawagi, sama wiem ze ten czlowiek nie jest duzo wart,ale keidys byl inny i tamtego kocham caly czas i mam nadzieje ze w moim mezu jest gdzies tamten , schowany, z duzym sercem, usmiechem , dobrocią .
jak macie jakies namiary na terapeutę lub grupy wsparcia to podajcie proszę, bo się rozsypuję.
chodzę teraz na terapię indywidualną ale to terapia glownie dda choc przerabiamy tez mojego meża oczywiscie, ale jakos nie pomaga mi się to pozbierac .
pozdrawiam
murziczek
1 2012-06-20 09:11:47 Ostatnio edytowany przez murziczek (2012-06-20 09:22:35)
Podobne tematy
Nie rozumiem Ciebie murziczku...skąd u Ciebie tego typu rozterki???
Jakie ładniejsza,szczuplejsza,mądrzejsza??!!!!
A On to co? Mądry??? Taaaa widać właśnie jak bardzo! Sądzisz że jego upływający czas się nie tyczy?? Nie sflaczeje mu ciało? Nie pomarszczy się tu i ówdzie?
Kobieto ! Skończ z obwinianiem się za głupotę swego męża!!
Rozumiem ze Twoj maz ,jest wlascicielem dobrze presperujaceo przedsiebiorstwa ,z figura w ksztalcie V i 20 cm -czlonkiem!!!!!
No bez zartow kobiety!!!!
Coz to sie dzieje na tym swiecie.
Czesc,przeczytalam,to co piszesz ze zgroza.Nie jestes winna,ze tak sie stalo.To on Ciebie nie docenil.Facet ma najwyrazniej problem sam ze soba,jest zakompleksionym frustratem,dlatego Cie tak traktuje.Mam nadzieje,ze sobie poradzisz i tego Ci zycze.Pzdr.
Boże świat oszalał !!!
Ciągle i ciągle czytam że mąż, że partner zdradza!!! ludzie na jakim my swiecie żyjemy? Czy mężczyźni mają jakiekolwiek wartości? czy w dzisiejszych czasach ważna jest tylko dupa i pieniądze?
Co ze szczerością z zaufaniem? czy to są już cechy które wymarły? cechy których należy sie wstydzić???
Jaką trzeba być kobietą by nie zostać zdradzoną? pewnie nie ma na to reguły.
My kobiety staramy sie dbamy o dom o mężczyznę i po co? czasem myślę że po prostu nie warto, ze nie warto być dobrym bo i tak nikt tego nie doceni.
Jestem rozżalona i czuję wściekłość i żal bo sama jestem jedną z tych wszystkich oszukanych i zdradzonych i każdego dnia o tym mysle i zastanawiam sie co ze mna nie tak? czego mi brakuje? i nie umiem znaleźć odpowiedzi.
Mam nadzieję że w końcu kiedyś My wszystkie doczekamy sie partnera któremu będziemy mogły zaufać takiego któremu ww wartości nie będa obce.
Boże świat oszalał !!!
Ciągle i ciągle czytam że mąż, że partner zdradza!!! ludzie na jakim my swiecie żyjemy? Czy mężczyźni mają jakiekolwiek wartości? czy w dzisiejszych czasach ważna jest tylko dupa i pieniądze?
Co ze szczerością z zaufaniem? czy to są już cechy które wymarły? cechy których należy sie wstydzić???
Jaką trzeba być kobietą by nie zostać zdradzoną? pewnie nie ma na to reguły.
My kobiety staramy sie dbamy o dom o mężczyznę i po co? czasem myślę że po prostu nie warto, ze nie warto być dobrym bo i tak nikt tego nie doceni.
Jestem rozżalona i czuję wściekłość i żal bo sama jestem jedną z tych wszystkich oszukanych i zdradzonych i każdego dnia o tym mysle i zastanawiam sie co ze mna nie tak? czego mi brakuje? i nie umiem znaleźć odpowiedzi.
Mam nadzieję że w końcu kiedyś My wszystkie doczekamy sie partnera któremu będziemy mogły zaufać takiego któremu ww wartości nie będa obce.
Prawie wszyscy tutaj na forum sa emocjonalnymi ludzmi stad to zdziwienie tak sadze.
Uwazam ze to jest tez wina kobiet w duzej mierze ,wystarczy popatrzec na ulicy jak z super auta wychodzi facet to laski(dzieci),sikaja w majtki.
sama taka sytuacje przeszlam ,tylko ze to ja bylam za kierownica zagraniczna rejestracja ciemne szyby ,jedna to omalu z majtek nie wyskoczyla i jakze bylo zdziwienie ze wyszlam ja z tego auta ze swoimi synami,zal poprostu rowniez na polskie wychowanie ,gdzie matki pozwalalja dzieciom chodzic nago.Dzisiaj dziekuje ojcu za wszystkie wartosci jakie posiadam on mocno tego upilnowal.Coz rowniez jestem po przejsciach i pwoiedzialam sobie koniec od dzis potrzebny mi facet na chwile raz na miesiac ,na zrobienie mi dobrze ,a jak zechce to go zaspokoje .Najwazniejsze zeby juz nie wpasc w zadna zasadzke i myslec wylacznie o sobie ,swojej karierze i dzieciach.
Nie warto byc dobrym i kochac nie w tym swiecie ,w tym swiecie trzeba sie supic na pieniadzach i sobie, takie moje zdanie.
To takie straszne co piszecie o tym, że nie warto być dobrą! Ja ciągle chce wierzyć, że warto chociaż sama się na swojej dobroci przejechałam, od em kiedy odchodził usłyszałam m.in. to, że zamęczyłam go swoją miłością! Haha. Jeśli wszyscy faceci wychodzą z takiego założenia, to nie wiem po co pchają się w związki, bo mi się wydawało, że to o to chodzi- czułość, wsparcie, troskę i pomoc. Mam nadzieję jednak, że to on był dupkiem a ja znajdę sobie jeszcze kogoś kto będzie ze mną bo będzie mnie kochał z wszystkimi moimi wadami i zaletami, bo chociaż mam swoje za skórą, to jestem bardzo rodzinna i dużo daję od siebie drugiemu człowiekowi.
murziczku on chce wpędzić Cię w kompleksy i poczucie bezwartościowości, i widać, że już mu się to w dużej mierze udało! Nie daj się! Niektórzy faceci lubią czuć swoją wyższość, i to nie ma nic wspólnego z tym, jak wyglądamy czy jak się zachowujemy w danej chwili, to Ty musisz zawalczyć o siebie! Musisz dostrzec to, że żyjesz dla siebie, dla dziecka. Rozumiem Cię doskonale, sama po rozstaniu jakoś nie mogę odnaleźć się w tym, że nie ma dla kogo się ubrać, umalować, zadbać o siebie, ale to nie jest prawda. To MY jesteśmy najważniejsze, nie wiadomo co przed Tobą, nie odbieraj sobie szansy na lepsze życie, a zamykając się w sobie i na świat to robisz. Ja dopiero zaczynam to wszystko pojmować, jest ciężko, ale są postępy, wychodzę zadbana na ulicę, z uśmiechem na ustach, bo może akurat dziś wejdę na miłość mojego życia? Co z tego, że potem w domu popłakuję, ale staram się, walczę o siebie z całych sił, i szukam pomocy wszędzie, u przyjaciół, lekarza, nie wstydzę się tego. Tylko musisz zmienić nastawienie, ja na początku mówiłam sobie: dziś płakać nie będę, będę płakać jutro, i wydawało mi się to śmieszne, aż w końcu zorientowałam się, jak rzadko płaczę!
Co do tego, że kochałaś i znałaś innego człowieka... ja też, ale to nie jest tak, że On się zmienił, wiesz? Ludzie się nie zmieniają, naprawdę, w nim to po prostu zawsze drzemało tylko teraz się obudziło, a może dużo wcześniej? Tylko tego nie zauważałaś? Mój em przyszedł do mnie zostawić mnie jako obcy mi człowiek, była dla mnie taki jaki chciał być, chciał być dobry to był dobry, potem już nie chciał to nie był. Ale były wcześniej sygnały, tylko się na nich nie skupiałam. Ale to wszystko to tylko moje spostrzeżenia, może Ci choć trochę pomogą, pozdrawiam i ściskam.