Nie mam swoich dzieci. Jednak sporo mojego życia zawodowego poświęciłam dzieciom niepełnosprawnym, z rodzin niepełnych, patologicznych a także tym wychowanym w rodzinach funkcjonującym w miarę poprawnie.
Obecnie mam dwójkę znajomych którzy mają dzieci. To co widzę sprawia, że włos na głowie mi się jeży. Nie wiem czy jestem zbyt wymagająca, niedoświadczona czy po prostu mylnie wyobrażam sobie proces wychowania. Ciekawa jestem Waszych odpowiedzi.
Posłuchajcie.
Rodzina Y- mama, tata i 6letnia dziewczynka O. O. gdy do nas przychodzi nigdy nie mówi dzień dobry, nigdy też nie odpowiada na to powitanie nam. Rodzice na początku mówili mi, że to dlatego, że jest bardzo nieśmiała. Dziewczynka za przyzwoleniem rodziców gra w diablo, max payne. Nie umie bawić się zabawkami ponieważ "one nic same nie robią". Powiedziałam O. że zabawa polega na tym żeby sobie wyobrażać. Odpowiedziała,że to głupie. Zapytałam: jak to? O.: mama powiedziała, że to głupie. Otwiera mi szafki nawet w sypialni. Rodzice nie reagują. A teraz hit- na imprezy mocno zakrapiane zabierają O. Dziewczynka siedzi z nami czasem do 2 w nocy, nie zabiera za sobą nigdy żadnej zabawki, słucha, zaczepia dorosłych by się z nią bawili ( a niby taka nieśmiała), jednym słowem przeszkadza. Gdy zapytałam kiedyś delikatnie czy taka impreza i pora jest odpowiednia dla sześcioletniego dziecka usłyszałam, że ona się z nami dobrze bawi! No tak: jaka to musi być fajna zabawa: usłyszeć coś czego się nie powinno, patrzeć jak podpici dorośli się śmieją i wygłupiają, siedzieć do nocy i udawać dorosłą... Dla rodziców O. nie ma w tym nic nieodpowiedniego!
Mała nie chodzi do przedszkola bo dzieci są głupie. A no i jeszcze dlatego, że jest nieśmiała.
O. ostatnio ma faze na malowanie się kosmetykami dla dzieci, ostatnio celowo z nienacka pomalowała mi pół twarzy jakimś cieniem, musiałam zmyć makijaż. Rodzice O. uważali,że to zabawne.
O. czasem mówi do mnie po nazwisku, to zabawne prawda?
Mama O. nie widziała nic złego w tym by przyjść z dzieckiem na mój wieczór panieński.
Ostatnio mieliśmy z rodzicami Y jechać do kina, mała miała zostać pod opieką babci. Mówię do narzeczonego "zaraz pewnie zadzwonią, że O. powiedziała, że nie zostanie u babci bo będzie się nudzić" i nie pojadą. Dokładnie tak było. 6letnie dziecko tupnęło nóżką i rodzice nie pojechali bo dziecko z babcią, na wsi się nudzi...przecież na wsi nie ma diablo...
W skrócie koniec historii rodziny Y.
Rodzina X-mama, tata nie żyje, 7letnia dziewczynka K. i 4letni chłopczyk T.
Syf totalny na podwórku, w piwnicy i pokojach. Smród i muchy. Mamuśka zajmuje się udawaniem zapracowanej, plotkami i obgadywaniem.
Dzieci nie mówią do nas dzień dobry. Mieszkamy dom w dom.
Bawiąc się wodą przychodzą do nas na podwórko i dosłownie podkradają naszą wodę (mają swoją, zawsze przed nabraniem rozglądają się wkoło czy nikt nie patrzy).
Ataki histerii, wrzaski,wyzwiska są na porządku dziennym.
Dzieci dostają na urodziny, święta prezenty o wartości kilku tysięcy złotych którymi się nie bawią a niszczą. Wszystko wala się w częściach na podwórku, w piwnicy...
Mama rekompensuje im brak ojca na wiele sposobów-chłopiec i dziewczynka chodzą spać w dzień powszedni koło 22 w weekendy czasem po północy.
Posiłki są podawane dzieciom przy bajkach "inaczej nie chcą jeść".
Dzieciom się nie czyta-nigdy niczego.
K. nałogowo kłamie-ostatnio opowiadała mi jak z rzeki wyłowiła pieska.
Dzieci są otoczone zwierzętami które są zabawkami. K. włożyła ostatnio chomika do szklanki a później przycisnęła ją drugą wewnątrz. Pies jest bity i kopany. Koty ciągnięte za uszy.
K. odrabia lekcje do szkoły czasem po północy.
Dzieci wchodzą do nas kiedy chcą, kiedyś mały obkopał nam ścianę. Nikt nas nawet nie przeprosił nie mówiąc już o jakiejś rekompensacie.
W skrócie to tyle. Od razu powiem, że nie zamierzam pouczać tych rodzin. Usłyszałam kiedyś od rodziny Y, że jak będę miała własne dzieci " to wtedy zobaczę jak to jest". Uważam, że to nieprawda. Jestem przerażona i w szoku. Nie rozumiem ich "metod" wychowania?
Dużo wiem o dzieciach i wychowaniu. My swoje chcemy wychować we wzajemnym szacunku, tolerancji, kulturze, poszanowaniu zwierząt, szacunku do starszych. Chcemy nauczyć je rozwijać wyobraźnie, podróżować w świecie książek... Wiem, że nie ma idealnych dzieci i rodziców ale czy to co widzę i obserwuję jest normalne?Czy tak wychowujecie swoje dzieci?