Dla welu z Was Mój problem wyda sie bardzo błahy, jednak dla mnie to mimo wszystko problem, który bardzo mi przeszkadza, Mój chłopak studiuje zaocznie, dzisiaj jest pierwszy dzień w pracy, w szkole właśnie trwają egzaminy.... No i właśnie ... praca, egzaminy, a dla mnie czasu brak, oczywiscie pisze do mnie smsy itp, ale żeby przyjechać do mnie lub spotkać się gdzieś to już czasu brak. Oczywiście rozmawiałam z nim o tym, ale on problemu w tym nie widzi, tylko oskarża mnie ,że przesadzam, i że jeśli coś nie jest Mojej myśli to od razu się obrażam. To ja zawsze wychodze z inicjatywą spotkania się z nim, to ja zawsze namawiam Go żeby przyjechał, żeby zstał na noc, żebyśmy gdzieś wyszli... Wiele razy obiecałam sobie ,że nigdy więcej nie wyjde pierwsza z inicjatywą, jednak jak przychodzi co do czego to i tak pierwsza coś wymyślam i piszę żeby przyjechał. Ja osobiście też pracuję i wtedy kiedy mam wolne to czs ten chciałabym z nim spędzać ale on ostatnio czasu niestety nie ma.... Czy waszym zdaniem źle robie nie rozumiejąc tego?
Podobne tematy
hej niteczko! doskonale cie rozumiem.faceci inaczej mysla i nigdy to sie nie zmieni.mam partnera,mieszkamy razem,mamy rowniez coreczke.zwiazek jest ok ale rzadko spedzamy razem czas.on pracuje 6 dni w tygodniu od 7 rano do 19 wieczorem,wraca do domu i liczy sie komputer! przed nim siedzi do 22-23 a potem do lozka i odrazu zasypia.nie rozumie o co sie zloszcze.uwaza ze nie szanuje tego ze on jest zmeczony i we wlasnym domu chcialby odpoczac (przy kompie) mowi tez ze ja mam duzo mniej obowiazkow i ze z nudow mu marudze. dodam ze pracuje 4 godziny dziennie,zajmuje sie domem i wychowuje nasza coreczke.juz dawno pogodzilam sie z mysla ze tak bedzie zawsze,ale zeby troszke on pocierpial zaczelam wychodzic do przyjaciolki,do pubu.na spacer z psem.nic mu nie mowie tylko wychodze.nie jest do tego przyzwyczajony poniewaz zawsze sie meldowalam,gdzie jestem o ktorej bede itp. denerwuje go to i chyba po malu zaczyna rozumiec. nie wiem co poradzic tobie bo nie znam twojego partnera ale napewno podziala jak zaczniesz robic wszystko na odwrot.dzwonisz do niego,teraz nie dzwon,piszesz nie pisz.itp.pozwol mu zatesknic za toba.tylko pamietaj oni nie sa nami.my tesknimy po paru godzinach a oni conajmniej po paru dniach.trzymam kciuki i zycze powodzenia!
Jak ja nie pisze, to on pyta dlaczego nie pisze, czy coś sie stało. i co mam mu wtedy odpisac?? Zresztą jemu to chyba nawet by nie przeszkadzało gdybym zaczeła wychodzic.Nie widzimy sie codziennie więc nie przeszkadza mu gdy wychodze, cieszy się gdy milo spedzam czas, przynajmniej jemu nie marudze.
)) faceci! nie wiem niteczko co jeszcze mogla bym ci napisac,moze poprostu jemu nie zalerzy? przepraszam z gory nie chce zebys zle mnie zrozumiala ale skoro on nie moze znalezc czasu aby sie spotkac i do tego sam nigdy pierwszy nie proponuje spotkania to coz mam pomyslec?! wiem ze gdybym byla na twoim miejscu to napewno doprowadzalo by mnie to do szalu. a dlugo jestescie razem? moze zamieszkajcie razem wtedy chociaz wieczory beda twoje...
Faceci reaguja na brak kontaktu. Olej go troszke, odstaw na boczny tor, powinno zadzialac. Jesli nie, to wydaje mi sie, ze mu nie zalezy.
Nie wiem sama juz co myśleć, jesteśmy ze sobą prawie 3 lata, a w przyszłym roku w czerwcu bierzemy ślub. Zamieszkać razem to na razie raczej nie możliwe, nie stac nas na to, bo mój luby nie dawno stracil prace i dzisiaj dopiero zacząl nową, wec za bardzo nie mamy na to pieniedzy.
Teraz dałyście mi wiele do myślenia, cały czas zastanawiam sie czy mu zależy na mnie, no ale przeciez chyba gdyby u nie zależało to nie żeniłby się ze mną... no ale z drugiej strony... przed chwilą wrócił z pracy, ale mimo to nie przyjedzie bo na 7 rano idzie do pracy a zaraz potem jedzie do szkoły na egzamin, i twierdzi,że dzisiaj musi sie jeszcze troche pouczyc. Więc już same widzicie ,że zagmatwane to trochę.Stwierdził,że utro może przyjechać jeśli ja chce... C mi doradzacie co mam zrobic.
wiem ze ciezko jest go troche olac bo sama zawsze obiecuje sobie a potem i tak korzystam z kazdej minuty z moim partnerem.. moze powiedz mu szczerze ze myslisz ze mu na tobie nie zalerzy i nie wiesz co o tym myslec.chociaz nie sadze zeby zrozumial. moj facet ostatnio pojechal na drinka do kumpla,prosil mnie strasznie zeby mogl jechac bo wczesniej obiecal mi wieczor we dwoje.ja sie zle czulam wiec powiedzialam ze nie ma problemu,spytalam tylko o ktorej wroci-odpowiedzial ze do 22 bedzie,ze tylko pare drinkow,ja mowie ok to umowmy sie ze o polnocy bedziesz,ja poogladam jakis filmik i poczekam na ciebie.i czekalam.o 3 nad ranem poszlam spac wsciekla jak osa,wyobrazcie sobie ze wrocil o 5.30 nad ranem! na drugi dzien wogole nie rozumial czemu z nim nie rozmawiam.przeprosil oczywiscie dla swietego spokoju ale dodal ze dramatyzuje jak zawsze! myslalam ze go udusze. kilka dni pozniej porozmawialismy spokojnie o tym co zrobil,ja przedstawilam swoj punkt widzenia on swoj i itak sie nie dogadalismy.on kompletnie nie rozumial moich argumentow a ja jego. moze tak samo jest z twoim facetem,moze bardzo cie kocha i nie potrafi zrozumiec naszego punktu widzenia a tylko my kobiety szukamy dziury w calym..
Właśnie każdy ma swoje racje, i jeden nie rozumie drugiego, nic do tych facetów nie przemawia, jedyne co do niego choć troche trafia to mój płacz... wtedy to jest w stanie "zrozumiec i przeprosic za wszystko"
to i tak masz wielkie szczescie jak ja sie rozplacze to slysze -przestan bleczec to i tak w niczym ci nie pomoze!- niteczko powodzenia zycze,aaa moze to jest sposob na twojego faceta! rozplacz sie i powiedz ze myslisz iz on cie nie kocha! placz tak dlugo az zrozumie ze potrzebujesz jego inicjatywy.wiem ze to wstretne ale czasem cel uswieca srodki ![]()
Na fecetow prawie nigdy dziala placz w taki sposob, w jaki my bysmy chcialy. Uwazaja, ze jestesmy jakies wariatki, niezrownowazone emocjonalnie, etc.
Jesli facet by sie umowil ze mna na konkretna godzine i by mnie po prostu olal i wrocil nastepnego dnia, ja zrobilabym dokladnie to samo jemu. Jak bym sie zachowala po powrocie? Zapytalabym jak sie bawil, i jak by zaczal przepraszac, to by powiedziala 'Kochanie, nic sie nie stalo, rozumiem, ze straciles poczucie czasu, X jest fajnym kumplem, pewnie mieliscie duzo tematow do obgadania'.. czy cos w tym stylu... a w glebi bym planowala slodka zemste :-)
Wiecie co... jednak przyjechał.... inny sposob znalazłam na niego... wiem powiecie,że jestem wstretna, ale ten sposob zawsze działa. Napisałam mu,że jeśli nie przyjedzie to kochac się z nim nie bede przez najblizsze 3 miesice. ale podziałało. od razu znalazł czas, co prawda teraz siedzi i troche sie uczy ale co postawilam na swoim to postawiłam.
dobry pomysl ale z moim partnerem za dlugo sie znamy.ja wiem doskonale jaki on jest i on wie jaka ja jestem.gdybym wyszla i nie wrocila to doskonale by wiedzial dlaczego tak robie i gdzie jestem.nie zrobilo by to na nim wrazenia.ale szczerze mowiac jest bardzo niewielu takich facetow jakiego ja mam.pogodzilam sie z tym.sama nie jestem zbyt latwa we wspolzyciu wiec jakos sie dogadujemy.a to juz przeszlo 8 lat.
14 2009-03-13 00:54:01 Ostatnio edytowany przez Silke (2009-03-13 00:57:56)
Wiecie co... jednak przyjechał.... inny sposob znalazłam na niego... wiem powiecie,że jestem wstretna, ale ten sposob zawsze działa. Napisałam mu,że jeśli nie przyjedzie to kochac się z nim nie bede przez najblizsze 3 miesice. ale podziałało. od razu znalazł czas, co prawda teraz siedzi i troche sie uczy ale co postawilam na swoim to postawiłam.
Czyli jakbyś napisała, że jest Ci smutno, nie przybyłby? Heh, szantaż seksem to ponoć jeden z najgorszych sposobów negocjacji...
Ja uważam, że powinnaś trochę na luz wrzucić, skoro koleś pracuje, uczy się (jest sesja) to ma prawo iść do siebie i po odpoczywać sam, myślę, że bardziej by docenił, gdybys faktycznie starała się go zrozumieć... Swoją drogą, nie możesz czasem Ty do niego na trochę wpaść?
Moje drugie spostrzeżenie: boisz się konkretnej konfrontacji z nim, nie odzywania się itd., bo masz stracha, że czasem jemu może byc tak naprawdę lepiej bez Ciebie? Ja tam, mimo, że szczęśliwą mężatką jestem, lubię się czasem w swojej skorupie zamknąć, mąż mi wtedy nie marudzi jaki smutny i samotny. Jeśli chce się żenić, to mu zależy. Jeśli chcesz być po ślubie szczęśliwa, radzę kawę na ławę przed weselem wyłożyć i próbować coś zmienić. Bo wiesz, potem będzie "widziały gały co brały" ;]
droga niteczko wydaje mi się że problem nie tkwi w tym że się nie kochacie, czy jemu nie zależy jak zasugerowała jedna z dziewczyn, wydaje mi się że do Waszego związku wdarła się monotonia- ok jesteście razem 3 lata, będzie ślub, wszystko pięknie, więcej nie potrzeba. ale tak nie jest, Ty go potrzebujesz, ale metody jakich używasz są po prostu okropne-zakaz na seks? co to ma być? a gdybyście czekali na seks do ślubu to co zakazałabyś mu jedzenia obiadu albo oglądania tv? sorry za porównanie ale staram się jakoś zobrazować absurd sytuacji. moim zdaniem potrzebna jest Wam rozmowa, jak w wielu przypadkach jest ona najlepszym wyjściem. nic tak nie leczy jak szczerość. powiedz mu że tęsknisz, że Ci go brakuje itd. że rozumiesz że ma nową pracę, szkołę. spróbuj też sama się zebrać w sobie i go zaskoczyć, odwiedzić. nic na siłę. może jest zmęczony a Ty go po prostu szantażujesz więc robi to co chcesz? trochę zrozumienia, pokaż mu że chcesz z nim się spotkać bo go kochasz, ale jednocześnie daj mu odczuć że go wspierasz i akceptujesz jego zabiegany tryb życia. nie sądzę żeby problem tkwił w czymś innym ale takie sprawy lepiej żebyście załatwili przed ślubem, szczerze i otwarcie bo potem będzie szkoda jak coś wyjdzie po sakramentalnym "tak"..
Długo rozmawialismy, do 3 nad ranem(a o 6 musiał biedak wstać) No i podczas tej rozmowy wyrzuciłam mu wszystko na sercu, że zaczynam myśleć że mnie nie kocha, popłakałam sie, ale nie zrobiłam tego specjalnie, po prostu same te emocje wyrzuciły się ze mnie.... Właśnie też w trakcie tej rozmowy, powiedziałam, że skoro nie potrafimy sie dogadac w tak prostej sprawie , to może powinnismy na razie odwołać ślub, i baaaaardzo zaskoczyła mnie Jego reakcja.... Najpierw powiedział,że mam się nie wygłupiać, nie żartować, a jak już uwierzył to powiedział,że skoro tak chce to ok. nie przejął się tym wcale... zero smutku... nic... Później tłumaczył się,że przecież nie musi ukazywać mi swoich wewnętzrnych uczuć, ale ja Go znam i wiem,że on się tym nie przejął... A on spokojnie powiedział, że przecież nie może mnie do tego zmuszać .. Ja to rozumiem, ale chyba mimo wszystko powinien posmutnieć, przykro mu powinno być i w ogóle..... Nie wiem co mam teraz zrobić.. W sprawie wesela wszystko już pozałatwiane i nic nie wiem, nie wiem co dalej...
nie przejmuj sie.wlasnie dlatego uwarzam ze szczere rozmowy z facetami daja slabe rezultaty.. zastanow sie czy naprawde chcesz odwolac slub czy tez chcialas zobaczyc jego reakcje.moze jest tak jak napisala jedna z dziewczyn,on poprostu jest przemeczony.jestescie ze soba 3 lata,a czy tak bylo zawsze?ze nie chcial przyjechac itp? gdy czytam twoje wypowiedzi to tak jak bym rozmawiala ze swoim partnerem,zawsze przesadzam,marudze,nie rozumiem jego punktu widzenia.dla nas nie do pojecia dla nich normalka! noelle87 dobrze napisala,wyluzuj i daj mu pooddychac.czasem sie zastanawiam czy my troszke faktycznie nie przesadzamy.mialam kiedys faceta ktory wszystko chcial robic ze mna.nie moglam przy nim oddychac,czulam sie jak by mnie osaczyl i to bylo okropne uczucie.rozstalismy sie.gdy wkoncu sie go pozbylam po wielkich placzach i szantazach poczulam ogromna ulge.cudowne uczucie. moze tak wlasnie czuja sie mezczyzni przy nas?!
hmmm to nie za ciekawie.. ale wiesz, postawiłaś go jakby pod murem.. to że on nie chce okazywać uczuć to niestety podobnie do większości facetów.. woli być oschły byleby Ci nie okazać co tak naprawdę czuje, a to błąd.. jednak tego nie zmienimy.. ślubu nie odwołuj.. poczekaj jeszcze, jedna rozmowa o niczym nie świadczy.. jeśli się kochacie to przetrwacie nawet taki kryzys.. musisz się teraz uspokoić i uświadomić mu że go kochasz i że nie chcesz niczego odwoływać ale po prostu szukasz go wśród tego wszystkiego i chcesz dowiedzieć się czego on chce, bo jedyne czego chcesz to żebyście byli szczęśliwi tak jak było do tej pory! nie poddawaj się! o miłość trzeba walczyć!
Niteczko, przegielas. Na feceta nie dzialaja zakazy seksu (to jest szczeniackie), placz, zale i pretensje. Jaki jest rezultat tego, co sie stalo? Nie wiadomo, co ze slubem. Ale moze lepiej sie stalo, przemyslicie sobie wszystko.
Naprawde sa inne sposoby, aby osiagnac to, co ty chcialas, czyli aby przy tobie byl. Faceci potrzebuja kobiety, ktora ich wspiera i rozumie, ale przede wszystkim potrafi wrzucic na luz. Takiej, z ktora spedzaja czasu bedzie przyjemnoscia, a nie obowiazkiem (bo powiedziedziala, zebym przyjechal, i to pod presja jakiegos zakazu, to pojade, zeby mi glowy znow nie sluszyla).
Faceta trzeba umiec podejsc, mysle, ze czuloscia i zrozumieniem, no i wlasnie brakiem presji. Zobaczysz jak bedzie do ciebie lecial...
Faceci reaguja na brak kontaktu. Olej go troszke, odstaw na boczny tor, powinno zadzialac. Jesli nie, to wydaje mi sie, ze mu nie zalezy.
Tak, też uważam, że to dobry test.
Mój facet dopiero dzisiaj rano pojechał ode mnie do pracy, razem spędziliśmy wiele czasu. Mój K powiedział,że zrozumiał już wszystko, że postara się to zmienić.... zobaczymy jak mu to wyjdzie. Wiem ,że to był zły pomysł zabraniając mu sexu, ale tylko to wtedy przyszło mi do głowy.
Mam pytanie.. wiem ze tu nie na temat ale nie wiem gdzie napisac.. kochałam sie z chlopakiem w ostatni dzien dni plodnych i mozliwe jest ze cos sie do mnie dostalo. czy jest mozliwe zebym byla w ciązy skoro to byl ostatni dzien plodny?prosze o pomoc!!
POMOCY!!kochałam sie z chlopakiem w ostatni dzien dni plodnych i mozliwe jest ze cos sie do mnie dostalo. czy jest mozliwe zebym byla w ciązy skoro to byl ostatni dzien plodny?prosze o pomoc!!
Witaj KOBIETO 123 niestety obawiam się że jest możliwe żebyś zaszła w ciąże nie jest ważne czy odbył się stosunek,jeżeli sperma dostała się do środka istnieje możliwość zapłodnienia ale niepankluj ,narazie z tego co wiem nie jest możliwe żeby to sprawdzić chociaż kiedyś obiło mi się o uszy że istnieją testy ciążowe które już po trzech dobach dają wynik popytajw aptekach powodzenia