netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

32 odpowiedzi12 126 wyświetleńzałożony przez dru_, 10.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

na początku to fajnie się z Wami znowu spotkać;)
I tak myślę, co sądzicie o związku z rozsądku? Czuję, że mój aktualny chyba taki bywa..
Otóż, nie jestem mega atrakcyjną osobą, taką zwykłą szarą myszką, któa ma na dodatek trochę za dużo w biodrach (nie, że to problem mój jest z którym sobie nie radzę, opisuję tylko;) nie jestem raczej atrakcyjna dla hm.. masówki;) nie zmieniam partnerów co 3 miesiące i nie znajduję nikogo po tygodniu od rozstania.
No ale wróciłam jakiś czas temu w moje rodzinne strony do niewielkiego miasta, w którym widuję wciąż te same twarze- nie ma miejsc, żeby wyjść, zabalować, poznać kogoś, pobyć anonimowym. I wydaje się, że już wszystkich znajomych znajomych się zna, a nawet jak się nie zna, to i tak zna się kogoś, kto zna etc..
Pół roku nie spotkałam żadnego nowego kolegi, który byłby singlem i jeszcze żeby coś zaiskrzyło. Później pojawił się kolega kolegi właśnie, i spotykaliśmy się większym gronem- jakoś nie zwróciliśmy na siebie szczególnej uwagi, aż do czasu, kiedy w knajpce towarzystwo się szybko wykruszyło, zostaliśmy sami przy stoliku i zaczęliśmy się poznawać dopiero.. Jedo piwo za dużo i skończyło się całuśnym spacerem do rana.. I się spotykamy- mamy wspólne pasje, realizujemy je, umiemy ze sobą rozmawiać, spędzać czas, śmiać się, nawet fizycznie się pociągamy a w łóżku jest fantastycznie, ale...
Chyba nie kocham. On chyba też nie. Nie mamy wspólnych poważnych planów (a trzydziestka jemu już stuknęła, mi za niedługo), spotykamy się pół roku i nie bywamy razem na rodzinnych uroczystościach, nie ma tego szaleństwa, chęci zobaczenia się natychmiast, a przecież pamoiętam jeszcze, jak nawet po męczącym dniu miało się te dziesięć minut choćby żeby tylko zobaczyć drugą osobę.. Brakuje mi tego strasznie, ale jednocześnie akceptuję taki stan rzeczy i unikamy nawet rozmów na ten temat. Myślałam, że to może przyzwyczajenia staropanieńskie, starokawalerskie (no, nie dosłownie!) A jeszcze wszyscy znajomi strasznie nam kibicują i twierdzą, że dobrani jesteśmy idealnie. I na pozór pewnie idealnie jest. Jest czuły, pomocny, mogę liczyć zawsze- tego jestem pewna, szanuję go bardzo i czasem nawet podziwiam, ma wszelkie predyspozycje, żeby to było to, a jednak..
Myślicie, że to ma sens? Tak właśnie myślę teraz, dopasowani jesteśmy bardzo.. Czy w okolicach trzydziestki można jeszcze poczuć to szaleństwo zakochania? czy warto rezygnować z czegoś, co jest na dobrej drodze i czekać, marzyć, tęsknić do tego księcia na białym koniu, którego może wcale nie ma?

2

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Szczerze? Ja bym tego szaleństwa nie chciała poczuć, nie chcę się "cofać" w rozwoju, postawiłam na związek oparty na głębokiej przyjaźni, porozumieniu dusz - i tak też moim związkiem razem z mężem pokierowalismy, oboje jestesmy szczęśliwi ze sobą, jesteśmy sobie bardzo bliscy- choć nigdy nie było jakiegoś "wow" !

Myślę, że dogłębne poznanie tego faceta, poprzez długie, szczere rozmowy i spędzanie więcej czasu na tym niz na seksie, da ci właściwą odpoweidź czego ci życzę smile

3

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Może tak się stać że w końcu trafi was te uczucie ,nie wiem jak długo się spotykacie ale wnioskuje że to początek znajomości więc jeszcze czas na miłość,wszystko jest na najlepszej drodze  ku temu smile U mnie to uczucie też nie przyszło od razu a później nawet nie wiem kiedy i byłam szalenie zakochana .

4

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

dru_ ,takie uniesienia są charakterystyczne dla wieku nastoletniego, później postrzeganie związku nico ulega zmianie-i całe szczęście wink

5

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Mi się wydaje, że jednak miłość nie przychodzi tak sobie po prostu. Trzeba na nią zapracować i poczekać. To chyba jasne, że nie czujesz motylków w brzuchu nie zauroczyłaś się, bo jednak to już nie głupiutkie lata, gdy się miało jakieś 16 lat. Na pewno patrzysz rozsądnie w przyszłość i nie będziesz bez sensu skakała, gdy on na Ciebie popatrzy. Wydaje mi się, że to bardziej stosunki przyjacielskie - lecz po każdej przyjaźni może nastąpić miłość. Ja bym się nad tym nie zastanawiała, bo im więcej się myśli tym więcej się ma pytań i niewiadomych. Jeśli tak jest dobrze to czemu w to nie brnąć, a może po paru miesiącach coś nagle się zmieni?

Długie związki z rozsądku u mnie mają krótką metę: po co się z kimś męczyć, skoro się go nie kocha.
Ale trzeba pamiętać, że czasami dopiero po paru miesiącach bycia razem zaczyna naprawdę zależeć. Tak było u mnie :0)
Co do szaleństwa zakochania: wydaje mi się, że zależy od osoby, niektóre osoby są młode duchem i nawet po 50tce potrafią poszaleć i znaleźć drugiego męża. Więc LATA NIE SĄ WYZNACZNIKIEM. Nie martw się, że będzie 30stka, a co tam! smile
A może warto nie unikać rozmów i pogadać z nim poważnie?

6

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?
Lusija napisał/a:

Co do szaleństwa zakochania: wydaje mi się, że zależy od osoby, niektóre osoby są młode duchem i nawet po 50tce potrafią poszaleć i znaleźć drugiego męża. Więc LATA NIE SĄ WYZNACZNIKIEM. Nie martw się, że będzie 30stka, a co tam! smile
A może warto nie unikać rozmów i pogadać z nim poważnie?

Lata nie, ale doświadczenie tak:) 30 latka i jej doświadczenia, nastawienie do życia i samej siebie jest BEZ PORÓWNANIA z np. 20 latką.

7

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Catwoman - na pewno tak, lecz zależy od człowieka. Czasami babcia po śmierci dziadka przeżywa drugą miłość i jest tak szczęśliwa jak kiedyś. Więc miała słabe doświadczenia, lub jest niedoświadczona? Wątpię smile
Wydaje mi się, że wszystko zależy od charakteru. Logiczne jest, że w wieku 30lat zachowanie będzie zupełnie inne niż w wieku 20 lat, ale nie można się ograniczać smile

8

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Oczywiście, że nie można się ograniczać!
Wiesz ta babcia to dobry przykład... bo czesto osoby, które dziś są babciami po prostu nigdy nie doświadczyły takiego porywu uczuć smile
Polecam film "Ich oczy oglądały Boga" - podoba sytuacja.... dziewczyna, któa nie żyła swoim życiem, potem jako 40-letnia kobieta dowiaduje się, czym tak naprawdę jest miłość..

9

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

A może dodajcie trochę spontaniczności do tego związku ?
Napisz mu jakiegoś fajnego smska ?
Może on czeka tak samo jak Ty ?
A co do babci to macie rację, jestem po 40 stce i teraz przeżywam swoją WIELKĄ prawdziwą miłość, i wiem już co to motylki w brzuchu hihihi, ale wszystko ma swój czas i . Długo na to czekałam i doczekałam się, i właśnie mój facet uwielbia te smsy, bo jak twierdzi , to co nas spotkało jest piękne i trzeba to pielęgnować a smsy są jak najbardziej od tego smile
Pozdrawiam i życzę powodzenia smile

10

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

On nie twierdził, że to co nas spotkało jest piękne. Nigdy o tym nie mówił.. A takie smsy ja czasem wysyłam, ale łapię się na tym, że na nie czekam.. I się nie doczekuję..
Dzisiaj myślę, że to jednak nie ma sensu.. Chciałam żeby przyszedł po mnie do pracy, żebyśmy razen obejrzeli mecz. Ale to przecież nie w jego stylu.. a ja tęsknię. Dopiero dzisiaj tak to widzę..
jest ok, ale nie wiem, czy to nie za mało..

11

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Związek z rozsądku, bycie z kimś tylko po to żeby nie być samej, to nie  jest moim zdaniem przepis na życie. Sama widzisz ile Ci w tym związku brakuje. Wyobraź sobie teraz, że decydujecie się na małżeństwo, że zgadzacie się żyć na dzisiejszych warunkach. No i co? Istnieje prawdopodobieństwo, że z czasem będziesz szukać emocji poza związkiem, będziesz szukać tego za czym tęsknisz.
Jesteś w najlepszym dla kobiety wieku :-) jeszcze można zaryzykować, jeszcze można pożyć z nadzieją na spotkanie księcia z bajki, z nadzieją na te łaskoczące w brzuchu motyle. Rozważ poważnie wszystkie przysłowiowe "za i przeciw".

12

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Jak najbardziej jestem za związkami z rozsądku, ale z twoich postów wynika, że ciebie taka sytuacja nie dotyczy- bo chciałabyś z jego strony więcej.
Dlaczego jestem za związkami z rozsądku? Bo sama taki wybrałam i uważam że w moim przypadku sprawdził się rewelacyjnie. Nigdy w naszym małżeństwie( ani przed) nie było etapu motylków( przynajmniej z mojej strony). Był i jest szacunek, przyjaźń, z czasem pojawiła się fascynacja i pociąg seksualny, teraz po 8 latach związku dojrzała miłość( uczucie pojawiło się nie tak dawno). Czyli kolejność uczuć odwrotna niż w klasycznym związku.

13

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

powiedz mu co potrzebujesz, on nie siedzi w twojej glowie, naucz go siebie!!
napisz smsa aby ci cos mielgo napisal, aby jutro przyeszedl po ciebie,  w prawdzie mecze sie skonczyly ale moze na sobote ywpozyczcie ajny film i obejrzyjcie  w objeciach
pokaz mu czego oczekujesz, byc moze on mysli ze wlasnie tak jak jest ci odpowiada

14

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Hej:)
Mam 27 lat niebawem 28, już myślałam, że szalone uczucie, zapierające dech w piersiach mnie nie spotka... a tu proszę. Przez totalny przypadek, a może przeznaczenie;) spotkałam Jego. Przez 2 tyg. nie musiałam jeść, pić, nie mogłam spać. Kładłam się z uśmiechem na twarzy i z uśmiechem się budziłam:) teraz to troszkę się uspokoiło, przeszło na kolejny etap. Poznałam Jego rodzinę, znajomych, wszystko w totalnym zaskakującym, trochę przerażającym szybkim tempie... Wszystko jest na dobrej  drodze do wspólnego życia:) Przed tym spotkaniem byłam na etapie, że miłości nie ma a jest tylko symbioza, przyjaźń, zaufanie... życie zaskakuje i nie można powiedzieć, że wiek ogranicza możliwości doznań:) Prawdziwa miłość może przyjść po 40 po 50 może w wieku 18 lat... ale nikt nie przewidzi czy będzie miał szczęście poznać prawdziwą miłość. Myślę jednak że każda miłość czy to zrodzona z przyjaźni czy też ta nagła od "pierwszego wejrzenia" jest piękna... Musisz tylko zadać sobie pytanie czy jesteś szczęśliwa, jeśli tak to nieważne czy to miłość oparta na przyjaźni czy nie, ale jeśli nie jesteś, to czy warto być z kimś tylko po to żeby być? Bardzo podoba mi się zdanie z pewnego filmu: jak kochać to księcia jak kraść to miliony;) Życzę żeby wszystko ułożyło Ci się jak najlepiej:)
Pozdrawiam:)

15

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Ciezko powiedziec czy Ty go kochasz czy nie...Dogadujecie sie swietnie, macie wspolne zainteresowania, w lozku tez dobrze- zyc, nie umierac.

Ciezko mi tutaj poradzic. Bylam jednak kiedys w podobnej sytuacji. Kiedy spotkalam mojego chlopaka, to zadnych fanfar czy motylkow nie bylo. Zaimponowal mi inteligencja, poczuciem humoru i zainteresowaniami, ale zadnego pociagu do niego nie mialam. Jak mnie kumpela spytala to jej odpowiedzialam, ze fajny gosciu tylko nie w moim typie. Trzy miesiace pozniej, ja na niego zaczelam patrzec jak na najprzystojniejszego faceta na ziemi, i tak jest teraz ciagle, a jestesmy juz ze soba od roku! smile

Moze trzeba troche dac czasu temu Twojemu zwiazkowi.

16

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Jeśli ktoś tu jeszcze jest, to tylko informuję, że się skończyło.. Chyba po trochę też z braku tych deklaracji.. Ale spotykam się z kimś. Zaczynam, nie wiem czy to wytrwa.. I dopiero teraz rozumiem, jaka byłam głupia. I jak nie szanowałam tego, co miałam. Zmądrzałam;)

17

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

A, dla lepszej oceny sytuacji powiem Wam, że od miesięcy juz słycham jednej piosenki- Madame- Bajora. Tak, żeby samej zrozumieć;)

18

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Tak, ja jestem:) dopiero co przeczytalam wszystkie posty. Ja uwazam ze z rozsadku Nie I nie I nie! Dobrze, ze koniec. Ja to mam od 5 lat z rozsadku I czesto placze do poduszki, gdyby Nie Dzieci wolalabym juz byc sama. Brak tej fascynacji przeklada sie na brak czulosci, zainteresowania Toba, troski PRAWDZIWEJ, dostrzezenia kobiecosci I wielu wielu innych. Przywyklas do niego stad ten smutek ale to minie, pozdrawiam:)

19

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

dzięki! :* A może faktycznie, że lepiej poczekać.. Cho ciaż zrozumiałam, że ja zołzą trochę jestem, bo nie zawsze musi być po mojemu. Doświadczenia uczą:)

20 Ostatnio edytowany przez Koto.wronka (2014-01-05 20:51:27)

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Trafiłam na Twojego posta, bo akurat sama mam taki problem. Jestem/byłam z facetem od 6 lat. Pierwszy rok to bajka- zakochanie, staranie się o siebie, wszystko czego kobieta może pragnąć.. On potrafił studiować, jechać na noc do pracy i cały wolny czas spędzać ze mną. Byliśmy bardzo, bardzo szczęśliwi. Przeżyliśmy ze sobą pierwszy raz. Z czasem coś się zaczęło sypać, nie wiem dokładnie kiedy. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że zakochanie minęło i nadchodzą kolejne fazy związku i staraliśmy się stawić temu czoło.
Pojawiało się coraz więcej problemów. Wyszły na światło dzienne nasze niedopasowania, wady. On się "rozleniwił".. nie mogłam Go wyciągnąć nawet raz na miesiąc na dyskotekę do czy pubu. Mógłby codziennie spędzać wieczór przed tv. Ale brnęliśmy dalej, pomimo kłótni i nowych problemów. On trochę tyranizował (w imię tej miłości zakończyłam wieloletnią przyjaźń, bo mój facet tak chciał o co mam żal do dzisiaj, chociaż wiadomo, mogłam się postawić), nie starał się o mnie. Ja też się przestałam starać, wszędzie szukałam powodów do krytyki, co wcielałam w życie (mam to po matce, ale staram się zmienić). Swoimi przemyśleniami i życiem duchowym zaczęłam dzielić się z kimś innym, bo miałam poczucie, że mój facet mnie nie rozumie i to go nie interesuje. Ten ktoś inny wyznał mi miłość, ale ja dalej trwałam w tym związku. Nie było żadnego skoku w bok, bo po zdradzie straciłabym do siebie szacunek i za bardzo szanuję swojego partnera jak i tamtą osobę. Trwaliśmy w tym dalej może dlatego, że obydwoje mamy niskie poczucie własnej wartości, albo liczyliśmy, że coś się samo zmieni..
W ostatnie wakacje mój facet miał jakiś kryzys.. powiedział, że już nie chce ze mną być, że tylko na niego narzekam, że jest nieszczęśliwy, ale pogadaliśmy i postanowiliśmy jeszcze spróbować. Cała sytuacja jest skomplikowana w taki sposób, że on od półtora roku pracuje za granicą i wraca na około tydzień, co 2-3 miesiące.. Gadamy przez Skype, ale jest to jakaś pusta rozmowa, brak mi przytulenia się, dotyku.. Zresztą w ciągu ostatnich 2 lat, sex uprawialiśmy może z 3 razy, po czym za każdym razem miałam panikę, że będę w ciąży (bałam się, że to mnie uwiąże w sytuacji gdzie nikt nie jest niczego pewien). Po wakacjach on miał wrócić we wrześniu, więc powiedziałam, żeby się zastanowił czego chce i albo w te albo wewte. Albo się rozstajemy, albo np. zaręczyny. Nie doczekałam się, usłyszałam tylko, że ja mam zdecydować.. Serio? Mam jechać 29 lutego do Irlandii?
Ostatnio wybraliśmy się na urlop nad morze. Piękny pensjonat, cisza, idealne warunki dla zakochanej pary. Pełno ludzi chodzących za rękę, przytulających się. I było mi tak niezmierzenie przykro. Stwierdziłam, że coś się musi ruszyć. Płakałam cały dzień nie wiedząc co robić. On nie był wg wzruszony, nie uronił jednej łzy.. Od zawsze mówił tylko "zrób tak żebyś była szczęśliwa" i dawał mi do zrozumienia, że w moich rękach jest decyzja. Pytałam się czy mnie kocha, na co odpowiedział "że w jakimś sensie tak", ale brakuje mu sexu, brakuje mu troski o siebie. Rozstaliśmy się (chociaż to jest raczej tylko termin, bo rozmawiamy jak zwykle..), ale mam się nad tym jeszcze zastanowić i dać mu znać.. Mogliśmy też być dalej razem i się zastanawiać, ale wiadomo, że mogłoby się to przeciągnąć w kolejne lata.. Na początku był obojętny, po paru godzinach wkurzony sytuacją. Mam mu dać znać czego potrzebuję, w czym on mi może pomóc, bo aktualnie moje życie, chyba na każdej płaszczyźnie, to bagno. Pomimo, że powiedziałam, żeby się tym nie przejmował, tylko skupił na tym czego on chce, on dalej zajmuje się jakby mną, jak mi pomóc.
To było wczoraj, a dzisiaj on już wyjechał do pracy. I brakuje mi go.. Bo jest na prawdę wspaniałą osobą, najbardziej fair jaką znam, szlachetną. Jest odpowiedzialny, ma głowę na karku, ciężko pracuje, aby wybudować dom. Oddałby mi ostatnią kromkę chleba.. Jest mi bardzo przykro, bo mam wrażenie, że go nie doceniam, może mam za dobrze? Boję się, ze jeśli się definitywnie rozstaniemy to za parę lat dopiero docenię jakim był wspaniałym facetem i stwierdzę, że wszystko to moja wina. Czy warto dawać sobie jeszcze jedną szansę?

21

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Witaj Koto.Wronko (fajna nazwa, która nieźle współgra z wyobrażeniem twojego charakteru smile )
Wiesz, on mógł być bardzo wzruszony tym, że płakałaś. Chłopy tak mają że nie potrafią płakać gdy ich kobieta płaczę. Muszą być silni. Czy jesteście sobie pisani i czy pasujecie do siebie to tu od razu nie znajdziesz odpowiedzi. Piszesz ze swoich argumentów i przedstawiasz swój punkt widzenia. To że teraz piszesz o nim jako o typie pracującego na dom to nie znaczy, że on nie zbiera kasy na chlanie z kumplami i na inne laski. Oczywiście Ci tego nie życzyłbym, bo naprawdę wzruszyła mnie Twoja historia.

Koto.wronka napisał/a:

Swoimi przemyśleniami i życiem duchowym zaczęłam dzielić się z kimś innym, bo miałam poczucie, że mój facet mnie nie rozumie i to go nie interesuje. Ten ktoś inny wyznał mi miłość, ale ja dalej trwałam w tym związku. Nie było żadnego skoku w bok, bo po zdradzie straciłabym do siebie szacunek i za bardzo szanuję swojego partnera jak i tamtą osobę. Trwaliśmy w tym dalej może dlatego, że obydwoje mamy niskie poczucie własnej wartości, albo liczyliśmy, że coś się samo zmieni..

Też miałem kiedyś podobną sytuacje i mój związek się rozpadł. Kiedy przeczytałem fragment o dzieleniu się swoimi przemyśleniami i życiem duchowym to poczułem, że to znam... Tylko ja odważyłem się zdradzić. W sumie to tak głupio wyszło bo wtedy zaczynałem dopiero chodzić z moją dziewczyną (nie całowaliśmy się, nie dotykaliśmy się, więc co to za zdrada?). No, ale ona tego nie zrozumiała.

Dru coraz bardziej zaczynam cie lubić smile
Ja po rozstaniu też długo nie mogłem nikogo znaleźć i też niewyobrażalnie cierpiałem. Mieszkam w okropnej dziurze no i zacząłem pić, zresztą już o tym wiesz. Brak jest tego szału, wymiany poglądów, siły do słuchania nowych utworów, oglądania nowych spektakli (nawet tych drętwych) gapienie się w te charakterystyczne rysy w twarzy partnera... Widzisz nie jest źle, na twój lep znajdzie się jakiś kiep ;-)

22 Ostatnio edytowany przez Jenka (2014-01-05 23:19:42)

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Po pierwsze zdrada to nie oznaka odwagi a tchórzostwa niedojrzałości emocjonalnej oraz w ogóle odpowiedzialności, facet którzy zdradza nie ma jaj a wydmuszki
Po drugie zdrada emocjonalna dla nas kobiet jest najgorsza, dla was najgorsza jest zdrada fizyczna bo po prostu brzydzicie się takiej osoby, poza tym zdrada to czesto kłamstwa a to boli najbardziej.
Z resztą nikt nie wie co by było gdybyś ty dłużej z nią był, prędzej czy później doszło by do czegoś więcej!!

23

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Jenka, masz racje. Uważam się za tchórza przez zdradę. Chodziło mi o to, że zdrada emocjonalna wg mnie jest przeźroczysta jak lustro weneckie. Ja boję się i nienawidzę zdrady emocjonalnej tak samo jak zwykłej zdrady. Cieszę się, że w końcu jej udało mi się to powiedzieć. Ciężko okłamywać kogoś kogo się kochało. Dzisiaj jedna osoba z was powiedziała, że lepiej BYĆ niż MIEĆ. Może właśnie ta myśl sprawiła, że postanowiłem być z nią szczery. Później moje, nasze życie legło w gruzach no ale jednak coś z tym zrobiłem. Zdradziłem ją na początku związku, kiedy jeszcze mi nie zależało, później uświadomiłem sobie jak bardzo jest cudowna i nie chciałem się zbabrać tymi problemami. Chciałem wszystko wrzucić pod dywan. I mieć ją do końca życia. Teraz siedzie w niedziele wieczorem sam.

24 Ostatnio edytowany przez Koto.wronka (2014-01-06 19:21:48)

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Undead nightmare: heh, znam Go na tyle, że jestem w 100% pewna, iż ma określony cel i się go trzyma. Jest na prawdę poukładany a pieniądze są dla Niego wyznacznikiem bezpieczeństwa i zadowolenia z życia. Z drugiej strony nie jest też sknerą, ale na dzi*ki to by mu było szkoda kasy na dłuższą metę, bo przecież "to Go oddala od wyznaczonego celu" tongue. A tak na serio to ma uraz do zdrady i wie jak wiele rzeczy się przez to wali, więc sądzę, że nie zrobiłby czegoś takiego. Właśnie sobie uświadomiłam, że ja jestem na drugim miejscu raczej, po pieniądzach.. No ale zawsze tak miał i rozumiem z czego to u Niego wynika, więc akceptuję.
Co do Twojej sytuacji, to myślę, że masz realną szansę wyjść na prostą. Wiem, że chowanie się w kącie i rozpamiętywanie jest wygodne.. Pomyśl jednak o tym co możesz zyskać. Jeśli teraz zaczniesz działać to np za pół roku możesz być zupełnie szczęśliwy, mieć życie jakim chcesz je mieć. Zdradziłeś, stało się, przyznałeś się. Po co się dalej samobiczować? Sam napisałeś, że "Ciężko okłamywać kogoś kogo się kochało". "Kochało"- jesteś wolny i możesz patrzeć w przyszłość, a nie babrać w tym co było. Przecież nic Ci to nie da. To, że zdrada jest zła już wiesz. Myślisz, że dowiesz się czegoś więcej?
Dzięki za pochwalenie nicka, ale nie wiem czy ma to coś wspólnego z moim charakterem. Po prostu lubię koty i wrony wink

25

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Dzięki, ze chciało ci się pomyśleć o mnie tongue
Dla mnie od pieniędzy ważniejsze jest tylko życie. Niestety (choć nie chce być natrętny) zdradziła mnie moja na serio pierwsza dziewczyna. I też miałem uraz. Właśnie wiem, że powinienem sobie podarować już dawno. Mam zły nawyk rozpamiętywania błędów. Załuje że już pierwszego dnia kiedy pisała mi teksty typu "nie chce cie znać" to ja zamiast wtedy odejść do dostałem impuls w głowę, że może akurat mi przebaczy. I tak się zaczęło. Poczułem się tym urażony, dostałem w kompleks. Do dzisiaj nie mogę znieść zazdrości.

26

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Mieliśmy gadać o tobie. Przepraszam. jesteś bardzo mądrą dziewczyną, że nie chcesz uprawiać seksu z kimś ktoś mieszka za granicą i może zostawić cie z dzieckiem i z dnia na dzień oświadczyć że się odkochał. Zostawiona sama miałabyś ciężko dochodzić alimentów i utrzymać swoje życie w ryzach.

27

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Zdrada emocjonalna.. hm. Dość zawiłe pojęcie, ulotne. Weźmy pod lupę parę przyjaciół, tej samej płci. To, że dzielą się swoimi przemyśleniami, tym co się zdarzyło w ciągu dnia, skarżą się na swoich partnerów jest społecznie uznane za normalne i akceptowalne. A jeśli jest to przyjaźń damsko-męska to zaczynają się schody.. Rozumiem, że wzrasta ryzyko, iż z takiej przyjaźni może zrodzić się głębokie uczucie i ewoluować z miłości przyjacielskiej do miłości romantycznej. No ale to indywidualna sprawa tej dwójki ludzi, czy są dojrzali, czy na to pozwolą i w razie czego co z tym zrobią, jak reagują na tą relację ich partnerzy. Akurat ja już więcej nie pozwolę na to, żeby ktoś mówił z kim mam się kontaktować (po tej sytuacji z przeszłości) i mój facet wiedział, z kim rozmawiam, że często i że się dobrze z tą osobą dogaduję. Jasne, że był zazdrosny, ale ja jestem w gorszej niż on sytuacji. Mam tylko dwie bliskie mi osoby on zaś normalną rodzinę, kilkoro przyjaciół. Gdybym mogła wybierać z kim się będę dobrze dogadywać to wybierałabym kobiety na przyjaciółki, ale niestety nie jest mi to dane. To, że ktoś ma osobę przeciwnej płci za przyjaciela nie determinuje od razu zdrady emocjonalnej, tego, że przekracza się jakieś granice i rozmawia np. wspólnej przyszłości czy wysyła jakieś sprośne sms-y. Jeśli się mogę spytać, undead nightmare, to co takiego Ty zrobiłeś, że uznałeś to za zdradę emocjonalną?

28 Ostatnio edytowany przez Koto.wronka (2014-01-06 19:56:16)

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Hm, kiedy skończył się mój poprzedni związek to przebolałam to przez 3 miesiące (a to też był mój pierwszy związek i do tego paroletni). Jeśli u Ciebie trwa to dość długo i wpłynęło znacznie negatywnie na Twoje życie, to myślę, że czas się obudzić i zacząć działać. Wyobraź sobie co możesz zyskać, jeśli np dzisiaj wyjdziesz do ludzi (zawsze można podjechać z kolegą do jakiegoś miasta obok, gdzie nie znasz tylu twarzy). Jak tylko poznasz kogoś nowego i się zakochasz, to Twoja dawna zadra odejdzie w zapomnienie. Wnioski już wyciągnąłeś.
Hm. Mój partner był urażony tym faktem, że tak panicznie boję się z Nim wpadki.. Akurat zawsze tak miałam i jak nie byłam pewna, że chcę spędzić życie z tą osobą i ona ze mną, to unikałam zbliżeń. Z alimentami nie byłoby problemu, a on byłby na pewno troskliwym ojcem. Jest facetem, nie chłopcem.

29

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Jakieś 5-6 lat byłem sam. Napiła do mnie dziewczyna, bo gdzieś zobaczyła mój komentarz i jej się spodobało. Zaczęliśmy, pisać, gadać, zadzwoniła do mnie, smsowaliśmy, w końcu spotkaliśmy się, upiliśmy się, uprawialiśmy seks. Nie długo po tym spotkałem moją, właśnie ostatnią dziewczynę. No i spotkałem się też z nią, ale ona była zgwałcona kilka lat temu przez swojego chłopaka. No i ja zacząłem się nią opiekować. Nie dotykałem jej, bo zaraz były fochy, patrzenie w drugą stronę, półgodzinne ciszę. Pomyślałem, że to nie to, ale zaraz dostawałem smsy diametralnie odmienne, wylewne, że mnie lubi tylko coś ją blokuje. Tak przebiegała nasza znajomość. Mimo randek jednak nie było tej namiętności. Z kolei tamta dziewczyna była zawzięta i pisała do mnie, wysyłała nagie zdjęcia, dzwoniła, rozśmieszała, dzielila się poglądami. I chociaż bardziej byłem zakochany w tej trusi, to jednak nie-mogłem-się-z-nią-dogadać. Jak Van Damme na volvo jeśli wiesz co mam na myśli.
Teraz żaluje że nie zdefiniowałem się wcześniej, no ale taka była wygodna sytuacja: Tu mogę się rozerwać, bo później będzie siedzenie i irytowanie się, że Panna Trusia nic nie gada, a później będzie pisać, żebym się nie gniewać. Czułem, że nalezy się wycofać bo jej się nie podobam, ale za chwile dostaje sms z tekstem: "nie wiem jak ci to powiedzieć, ale przeszłość mi nie pozwala". No a tu za chwilę sms od drugiej "cześć, kończ sranie i wchodź na gg, mam fajną muzykę do przesłuchania".
I tak się ciągło pół roku z dziewczyną, którą nazwałem tu Trusią. Zakochałem się w jej bezradności, kobiecości, czułem że ona by mnie nie zdradziła, tuliła się we mnie i bez słowa, milczała, ale ja potrzebowałem gadać, uprawiać seks, wyrażać emocje. Zacząłem nawet palić mj, żeby usiedzieć przy niej, bo ona choć miała barwne życie to nie dzieliła się z nim tak jak drugą panna.
W końcu drugi raz spotkałem się z nią. Małe mieszkanko, sam na sam, alkohol, nasza muzyka, ona napalona, zaczęła mnie obcałowywać szarpać jak lwica bawoła. Fajnie się czułem, jak chyba każdy na moim miejscu.
Jakiś czas później wróciłem do Trusi. Postanowiłem z tym skończyć, bo już wtedy prześliśmy magiczną barierę pocałunku czułem się zawstydzony, że zdradzam przecież. No ale tamta myślała, że jestem sam. Trochę się czułem sam, bo z Trusią to była tak jakby sam...
Przechodziłem jakieś transformacje, zmieniałem nr, goliłem głowę. Chciałem zapomnieć o tym.
No ale panna nr 2 jak to "nr 2" była niezadowolona i robiła jakieś śledztwo, dowiodła, że już jestem z Trusią (dałem jakiś status na fb czy coś) i napisała do Trusi. Trusia wkurzona jak sto diabłów spytała mnie co mam do powiedzenia, a powiedziałem nie to nie prawda, kłamałem, ściemniałem. Głupio mi było. Cholernie głupio. Poźniej Bańka Zakochania pękła od szramy. Po jakimś czasie kiedy my i Trusia mieliśmy kryzys powiedziałem jej o tym, a ona wzięła nogi za pas i tak mija dwa lata już. No i co? Byłem bezrobotny, po studiach, bez perspektyw, pogubiony. Żałuje, ale też nie powiedziałem prawdy wtedy kiedy było to konieczne.

30

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Dziękuje. Faceci w tym ja często są urażeni jeśli jeśli dziewczyna nie chce z nim iść do łóżka. To taki wyznacznik zaangażowania. W każdym razie jeszcze ja tak miałem. Od dwóch lat jestem sam.

31

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Związek zawsze powinien być z rozsądku,potem doliczamy miłość.Ale u nas zawsze bywa na odwrót,zakochujemy się,a potem kiedy dochodzi rozsądek - rozstajemy.

Jeśli facetowi zależy na dziewczynie,nie ciągnie jej od razu do łóżka.Do tego musi być nie wymuszona zgoda dziewczyny,nie wolno nikogo do niczego zmuszać.Nic na siłę,wtedy związek przetrwa.

32 Ostatnio edytowany przez undead nightmare (2014-01-06 21:24:31)

Odp: ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?
natolinka napisał/a:

Jeśli facetowi zależy na dziewczynie,nie ciągnie jej od razu do łóżka.Do tego musi być nie wymuszona zgoda dziewczyny,nie wolno nikogo do niczego zmuszać.Nic na siłę,wtedy związek przetrwa.

Dobrze powiedziane, natolinka.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » ZWIĄZEK Z ROZSĄDKU?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026