Witam Was:) mam problem i nie wiem jak sobie z tym poradzić.. Języka niemieckiego uczę się prawie 11 lat (tzn. uczyłam się, właśnie skończyłam studia), uczyłam się go od podstawówki. Nigdy nie byłam jakimś prymusem, miałam trójki i czwórki, czasem piątki. Cieszyłam się ponieważ uważałam że sobie poradzę... Niecały rok temu wyjechałam do Niemiec i się zaczęło.. To, co uczą w szkole to nic w porównaniu do prawdziwego życia. Umiem bardzo dużo słówek, mam ogarniętą gramatykę, zwroty.. Jednak mam tak paniczny strach przed rozmową z Niemcem że masakra.. Czasem po prostu mówię tylko "nie rozumiem" i tyle, boję się kompromitacji.. W myślach układam sobie dialogi z ludźmi, umiem wtedy rozmawiać na luzie. Ale tylko w myślach, na żywo nawet jak wiem to mam blokadę i nie umiem się praktycznie w ogóle odezwać..:( Jak idę sama miastem modlę się by nikt się do mnie nie odzywał. Oni mówią tak szybko i niewyraźnie, nie tak jak nauczycielki w szkole i dlatego jestem zła. Chcę się jakoś przełamać ale boję się porażki...
Podobne tematy
Witam Was:) mam problem i nie wiem jak sobie z tym poradzić.. Języka niemieckiego uczę się prawie 11 lat (tzn. uczyłam się, właśnie skończyłam studia), uczyłam się go od podstawówki. Nigdy nie byłam jakimś prymusem, miałam trójki i czwórki, czasem piątki. Cieszyłam się ponieważ uważałam że sobie poradzę... Niecały rok temu wyjechałam do Niemiec i się zaczęło.. To, co uczą w szkole to nic w porównaniu do prawdziwego życia. Umiem bardzo dużo słówek, mam ogarniętą gramatykę, zwroty.. Jednak mam tak paniczny strach przed rozmową z niemcem że masakra.. Czasem po prostu mówię tylko "nie rozumiem" i tyle, boję się kompromitacji.. W myślach układam sobie dialogi z ludźmi, umiem wtedy rozmawiać na luzie. Ale tylko w myślach, na żywo nawet jak wiem to mam blokadę i nie umiem się praktycznie w ogóle odezwać..:( Jak idę sama miastem modlę się by nikt się do mnie nie odzywał. Oni mówią tak szybko i niewyraźnie, nie tak jak nauczycielki w szkole i dlatego jestem zła. Chcę się jakoś przełamać ale boję się porażki...
Witaj Majeczko, jestem juz dlugo w Niemczech i tez zaczynalam.
Najlepiej przelamiesz lody, kiedy SAMA kogos zagadasz. Wiem z autopsji, ze to najlepszy sposob. Wejdz np. do jakiegos butiku i na poczatek sprobuj moze tak :
" Hallo,ich suche ein Sommerkleid in der Grösse...könnten Sie mir etwas zeigen ? Entschulgdigen Sie mein deutsch , ich lerne noch !" i tu obdarz ja promiennym usmiechem :-)
Wtedy ona podejdzie i powie cos w rodzaju : " aber Sie sprechen schon wunderbar deutsch! :-) mann kan nicht glauben dass Sie eine Anfängerin sind!Schauen Sie hier, was sagen Sie zu pink ??"
A Ty cos w rodzaju: " Oh, nein ! pink steht mir nicht, ich hätte gerne etwas schlichteres "
Jezeli bedziesz to robila czesto, coraz czesciej ,to sama zobaczysz ze stajesz sie smielsza i ta panika na pewno minie.
Pozdrawiam Cie.
Mam to samo niestety:/ Uczę się niemieckiego od podstawówki, aż po studia. Ostatnio przydarzyła mi się taka sytuacja, że zaczepili mnie Niemcy (w Polsce). Starszy pan przyjechał zobaczyć miejscowość, z której wyjechał gdy miał 12 lat. Zamurowało mnie. PO jakimś czasie jakoś się odblokowałam i co nieco powiedziałam. Jeździłam też do Niemiec i także miałam z tym problem. Teraz też chciałabym wyjechać do Niemiec do pracy na dłuższy czas. Próbuję się "osłuchać" tzn oglądam niemiecką TV. Może to jakoś pomoże.
Byłam też w Anglii kilka miesięcy. Na początku również miałam z tym problem ale już pod koniec pobytu nieźle sobie radziłam. Liczę, że w razie ewentualnego wyjazdu do Niemiec również po jakimś czasie się odblokuję.
Nie ma innej metody jak próbować. Wiadomo, że się człowiek czuje głupio na początku, ale to mija. Ja się musiałam sporo nakombinować jak przyjechałam do Norwegii, bo trzeba było mieszkanie załatwić, jakieś papiery na uczelni etc. Jasne, że mogłam mówić po angielsku, ale nie chciałam. Wszystko załatwiałam po norwesku. I nawet jak się przełączali początkowo na angielski to konsekwentnie odpowiadałam po norwesku. Muszę przyznać też, że nikt się ze mnie nigdy nie śmiał, że źle mówię, wszyscy zawsze byli pozytywnie nastawieni, że się ich języka uczę. Głowa do góry, grunt, że się starasz!
A gdzie w Niemczech jestes?
Ja mieszkam juz 3 lata i powiem Ci, ze mialam tak samo przez pierwszy rok czy nawet poltora. Zapisz sie na kurs, mi to pomoglo. Ogladaj duzo filmow, probuj czytac. Przejdzie Ci ![]()
Na poczatku tez mialam trudnosic jezykowe...bo jakos tak sie stresowalam w kontaktach z Niemcami...ale lepiej sie gadalo po niemiecku z innymi obcokrajowcami bo oni takze bledy robia a Niemiec potrafi sie skrzywic jak wyczuje obcy akcent...A teraz to gadam ze wszytskimi i jak zrobie blad to sie tym nie przejmuje....
Och, to ja mialam identycznie ![]()
Uczylam sie jezyka od poczatkow podstawowki. A to byly jeszcze czasy kiedy angielskiego nie bylo normalnie w programie szkoly podstawowej ![]()
Wiec to oznacza ze uczylam sie prywatnie. Roznie mi szlo.
Przyjechalam do UK pewna siebie jak balon ![]()
Poleglam pierwszego dnia ![]()
Potem nastapilo koszmarne 4 mce kiedy to mialam ciagly bol glowy bo nieustanny proces tlumaczenia wszystkiego na dwa razy powodowal przeciazenie zwojow i parowanie czaszki
Potem nagle zwroty zaczely mi same przychodzic do glowy wtedy kiedy ich potrzebowalam, potem juz szlo jak burza...obecnie zabawiam sie lekkim slowotworstwem i nasladuje akcenty
Dla jaj bo jakbym chciala na serio to by mnie zmiazdzono ![]()
Po 7 latach w UK, plynnie przechodze z jezyka na jezyk.
Ale poczatki byly okropne.
Mam jednak takie szczescie ze nie mam problemow z mowieniem...i na poczatku jak mowilam zle to sie nie przejmowalam za bardzo ![]()
Bo w koncu niby czemu mialabym popadac w kompleksy?
Jak to madrzy ludzie mowia..."moj angielski jest lepszy niz ich polski". Maja racje ![]()
Mam wrazenie jakbym to ja opisala pierwsze moje miesiace w Anglii. Rowniez uczylam sie jezyka od podstawowki, rowniez probowalam ukladac zdania w glowie i tlumaczyc wszystko na ojczysty jezyk. Podobnie jak Sadie wieczorami padalam, bo bylam tak zmeczona ciaglym tlumaczeniem.
Gramatyka gramatyka, ale gdy w gre wchodza jeszcze slowka ktorych nie ucza w szkolach i akcenty, to krzyz na droge
Jedyne co ci moge poradzic, to tak jak poprzedniczki. Probuj sie przelamac i nie przejmuj za bardzo bledami, wszystko przyjdzie z czasem.
Glowa do gory ![]()
Anglicy tez robia bledy.
Albo to juz nie bledy tylko naturalna ewolucja jezyka..?
Wiem jedno ze w kraju tak roznorodnym jak Anglia nawet jesli ktos robi bledy to Anglicy sa juz do nich tak przyzwyczajeni ze prawie nie zwracaja na to uwagi.
Jesli ktos mowi wolniej to mowi wolniej. Oni sobie poczekaja az skonczysz ![]()
Od podstawówki uczę się języków obcych, dodatkowo pogłębiam swoją wiedzę samodzielnie (kursy, zagraniczne filmy bez tłumacza, słowniki, programy). Też miałam "kompleks języka", potrzeba wielu ćwiczeń, żeby wyuczyć się odpowiedniego akcentu. Przełamałam się, zaczęłam poznawać obcokrajowców, rozmawiać z nimi przez Skype czy w grze. Stwierdzili, że nie mają większych problemów ze zrozumieniem mnie, mimo że mój akcent jest trochę "inny" - jest uroczy.
Od tej pory nabrałam pewności siebie. Postaw się na miejscu osoby z zagranicy. Może zdarzyło Ci się słyszeć kogoś używającego łamanej polszczyzny bądź może zostałaś zaczepiona przez np. turystę, który pytał Cię o coś w języku polskim. Mimo, że jego akcent nie był idealny, zapewne nie miałaś problemu ze zrozumieniem go. Trochę wiary w siebie, na pewno nie jest aż tak źle. ![]()
Ze tez ci sie chce cwiczyc akcent ![]()
Ja juz dawno przyslowiowa lache polozylam i nawet nie probuje.
U nas co 50 km jest inny akcent, musialabym chyba miec nie pokolei w glowie zeby sie ich uczyc ![]()
No i podobno moj akcent jest "quite sexy"
Niech wiec sobie bedzie jaki jest ![]()
Lubię uczyć się języków obcych. Czytałam o angielskich dialektach, akcentów jest wiele, ale póki co uczę się tego głównego angielskiego. Jeżeli starczy mi czasu-wezmę się za szkocki i irlandzki. ![]()
13 2013-01-19 17:27:36 Ostatnio edytowany przez Sadie (2013-01-19 17:28:10)
Lubię uczyć się języków obcych. Czytałam o angielskich dialektach, akcentów jest wiele, ale póki co uczę się tego głównego angielskiego. Jeżeli starczy mi czasu-wezmę się za szkocki i irlandzki.
A jaki to jest ten glowny angielski?
Bo z gory mowie ze ten co uzywany jest w Londynie jest diametralnie inny od tego ktory ja uzywam u siebie. Zrozumiec sie zrozumiemy ale akcenty sa totalnie inne
Bezblednie rozpoznam Szkota po akcencie
I ludzi z okolic Newcastle. Ale jak np spojrzysz na mape tu ja mieszkajac w Wakefield nie porozumiem sie juz z osoba z okolic Barnslej mimo ze to tylko 20 mila bardziej na poludnie ![]()
Ot tak tutaj maja... ![]()
Miałam na myśli ten, którego uczą w szkołach/na kursach. ![]()
Chociaż i tak wiem, że to jest nic w porównaniu z tym, co może mnie spotkać w UK. Rozumiem, jest wiele akcentów, ale oprócz tego dochodzi tempo i sposób mówienia. Wątpię, żeby któryś Anglik mówił powooooli i wyraaaźnie jak nauczycielka w szkole. ![]()
Dziękuję za wątek "Niezbędnik Emigranta". Mimo, że mam jeszcze czas do wyjazdu, przyda się.
Właściwie to miałam zakładać podobny temat. ![]()
Miałam na myśli ten, którego uczą w szkołach/na kursach.
Chociaż i tak wiem, że to jest nic w porównaniu z tym, co może mnie spotkać w UK. Rozumiem, jest wiele akcentów, ale oprócz tego dochodzi tempo i sposób mówienia. Wątpię, żeby któryś Anglik mówił powooooli i wyraaaźnie jak nauczycielka w szkole.Dziękuję za wątek "Niezbędnik Emigranta". Mimo, że mam jeszcze czas do wyjazdu, przyda się.
Właściwie to miałam zakładać podobny temat.
Ten język, co uczą w szkołach to jest coś tak...eeee...poprawnego, że aż w zębach strzyka ![]()
Moja nauczycielka ze szkoły w UK powiedziała, że wśród nauczycieli ESOL (English for Speaking Other Languages) istnieje powiedzenie, że emigrant z Konga porozumie się z emigrantem z Niemiec, porozumie się z Londyńczykiem, porozumie z rdzennym mieszkańcem północnych kręgów w UK, ale Londyńczyk nie zrozumie mieszkańca północnych kręgów Anglii. Mimo, że to jedna i ta sama narodowość ![]()
I zauwazyłam, że to prawda ![]()
A proszę...jak masz pytania w tamtym wątku to dawaj. Jest tu grono osób, które już jakiś czas siedzą w UK. Napewno pomożemy. ![]()
Ja miałam większy "kompleks języka" w Polsce niż jak wyjechałam po raz pierwszy. Stwierdziłam, że i tak mnie nikt tam nie zna to nagadam się za wszystkie czasy;)
W Polsce ciągle nauczyciele mi wytykali moje niedoskonałości. Najbardziej nie lubiłam, gdy mi przerywali w trakcie wypowiedzi. Wybijało mnie to z rytmu.
Ja miałam większy "kompleks języka" w Polsce niż jak wyjechałam po raz pierwszy. Stwierdziłam, że i tak mnie nikt tam nie zna to nagadam się za wszystkie czasy;)
W Polsce ciągle nauczyciele mi wytykali moje niedoskonałości. Najbardziej nie lubiłam, gdy mi przerywali w trakcie wypowiedzi. Wybijało mnie to z rytmu.
O dokladnie!!
W UK ludzie sa juz tak przyzwyczajeni ze nie zwracaja uwagi. Zreszta czesto to co nam w szkole pokazywano jako blad tutaj jest po prostu naturalne ewolucja jezykowa. Jezyk sie ciagle zmienia...w szkolach jezykowych w Pl nie zawsze za tym sie nadaza.
Ucza nas angielskiego ktory da sie zrozumiec i jest do bolu poprawny ale sztuczny z punktu widzenia Anglikow.
Miałam na myśli ten, którego uczą w szkołach/na kursach.
Chociaż i tak wiem, że to jest nic w porównaniu z tym, co może mnie spotkać w UK. Rozumiem, jest wiele akcentów, ale oprócz tego dochodzi tempo i sposób mówienia. Wątpię, żeby któryś Anglik mówił powooooli i wyraaaźnie jak nauczycielka w szkole.Dziękuję za wątek "Niezbędnik Emigranta". Mimo, że mam jeszcze czas do wyjazdu, przyda się.
Właściwie to miałam zakładać podobny temat.
A jeszcze jedno. Nie nastawiaj się na Anglików jako wykładowców. Ja miałam 2 Niemców, rosjankę i chinke. Więc akcenty jeszcze inne ;-)
Miyoshi napisał/a:Miałam na myśli ten, którego uczą w szkołach/na kursach.
Chociaż i tak wiem, że to jest nic w porównaniu z tym, co może mnie spotkać w UK. Rozumiem, jest wiele akcentów, ale oprócz tego dochodzi tempo i sposób mówienia. Wątpię, żeby któryś Anglik mówił powooooli i wyraaaźnie jak nauczycielka w szkole.Dziękuję za wątek "Niezbędnik Emigranta". Mimo, że mam jeszcze czas do wyjazdu, przyda się.
Właściwie to miałam zakładać podobny temat.
A jeszcze jedno. Nie nastawiaj się na Anglików jako wykładowców. Ja miałam 2 Niemców, rosjankę i chinke. Więc akcenty jeszcze inne ;-)
Niemalże wieża Babel ![]()
Ale o tym właśnie cały czas mówię...Że akcentów 10 tysięcy, że każdy robi inne błędy, ma inną wymową...nie ma co się kompleksować trzeba po prostu zacząć mówić ![]()