opowiem Wam trochę jak to się zaczęło Jak komuś się chcę czytać to śmiało ![]()
Poznaliśmy się przez telefon , nie wiem czy jeszcze to jest , ale kiedyś w erze były takie ogłoszenia , które przychodziły na telefon w formie smsów
Zamieszczone ogłoszenie przeze mnie , było zwykłe , że poszukuję miłości , zrozumienia i partnera na dobre i złe , później karta została schowana do portfela i korzystałem z prywatnego numeru , nie było sensowych odpowiedzi i nie wkładałem tej karty , aż do pewnego dnia , wkładam kartę i patrzę sms , to odpisałem i tak się zaczęło , zaczęliśmy pisać , dzwonić do siebie 100 razy na dzień , wtedy pracowałem w sklepie i nawet obsługując klientów trzymałem telefon w dłoni , a on czekał ...
Chyba po miesiącu zamieszkaliśmy razem w Warszawie , On wynajmował mieszkanie z bratem , co mi oczywiście nie było na rękę , ale co tam, mieszkaliśy sobie , pracowaliśmy itd Brat wrócił do Bydgoszczy ,a my w końcu sami!!!
Po około pół roku postanowiliśmy wyjechać do UK , byliśmy szczęśliwi , a nawet bardzo , później powrót do Polski , jakiś biznes jeden , później zmiana miasta inny biznes i tak się przeprowadzaliśmy kilka razy , ale od początku czyli ok 4 lata widzieliśmy się 24h , zawsze jedna praca , urlop , zakupy , codziennie razem.Wszyscy się dziwili , że tak można , ale my nie czuiśmy się sobą zmęczeni , prowadziliśmy normalne życie , raz było dobrze raz źle , ale zawsze razem!Później zamiezskaliśmy w inny mieście , pracowaliśy itd po roku stwierdziliśmy , że na jakiś czas ja przeprowadze się do mojej mamy , a on do swojej , a wynikało to z problemów finansowych , pisaliśmy codziennie , dzwoniliśmy do siebie co 2 tygodnie przyjeżdżał do mnie na weekend , było fajnie,mieliśy już plany znów razem zamieszkać , nagle on zaczął mnie olewać , przestał pisać rano na dzień dobry , na dobranoc też rzadko był sms , ale mówię zmęczony po pracy to rozumiem , aż pewnego dnia napisał , że musimy się rozstać bo jego uczucie wygasło !!! Doznałem szoku , płacz , lament , nerwy itd po długich rozmowach stwierdziliśmy , że spróbujemy wszystko odbudować , trwało to tydzień , wszystko ok , normalne smsy , że kocha ., tęskni itd , aż po weekendzie znów patrzę sms , przepraszam , ale nie tęsknie , chcę kochać , ale nie kocham.Nie wiele myśląc , a łączy nas od siebie 7h drogi autobusem , miałem ponad 100zł ostatnie pieniądze , pojechałem na zachodni i wsiadłem w pks o 16:30 on nie wierzył , że jadę ,ale przekonał się jak byłem już w Koninie zadzwonił do mojej siostry i potwierdziła , że jadę , był w szoku , distałem opierdziel niezły , ale mówię już się nie wrócę nie mam nawet za co , on mieszka teraz z kolega i jego żoną , nie mogłem nawet tam przenocować z powodu braku miejsca
, nie interesowało mnie to , poiwedizałem,że będe spał na dwórcu , przyjechał po mnie na dworzec , zaczeliśmy rozmawiać itd , płąkałem , prosiłem i chciał 2 dni na przemyślenie , znów wszystko ok , mamy spróbować , ale dziś dzwonił tylko 2 razy , teraz nie odzywa się od 18:00 a jest 22:30
( nie wiem co robić , nie wiem co myśleć!!!
Podobne tematy
Moim zdaniem musisz dać mu czas. Nie wysyłaj sms-ów, nie dzwoń...to nie pomaga w "myśleniu", a tym bardziej lamenty i płacze nic tu nie zdziałają. On już wie jak sprawa wygląda z Twojej strony, teraz sam musi przemyśleć czy chce dalej próbować ratować Wasz związek....
Moim zdaniem musisz dać mu czas. Nie wysyłaj sms-ów, nie dzwoń...to nie pomaga w "myśleniu", a tym bardziej lamenty i płacze nic tu nie zdziałają. On już wie jak sprawa wygląda z Twojej strony, teraz sam musi przemyśleć czy chce dalej próbować ratować Wasz związek....
Dziś mi powiedział,że ma kogoś od dwóch m-cy, ale powiedział ,że mnie kocha i chcę ze mną być , ma zerwać tamtą znajomość
co robić? zaufać?wybaczyć?Kocham go i chce z nim być
A zaufasz mu wiedząc, że od 2 miesięcy miał kogoś innego?
w tych czasach ...nigdy nie znajdziecie..partnera...tylko dla siebie ....za duzo pornoli....
Nie mozna nikogo przekonywać by był obok...nie ma takich argumentów...
Jeśli ktoś chce odejść lub zdradzić to jest tylko kwestią czasu.
Rozumiem Cie bo jestem w trochę podobnej sytuacji...tylko to ja zdecydowałam sie odejść skoro widziałam że nic dla Niego nie znaczyłam skoro mimo tego ze miał mnie wciąż szukał nowych wrażeń
strasznie boli czas płynie a ze mna jest coraz gorzej...
Przykro mi czytając Wasze posty.. przypomina mi się ból jaki sama przeżyłam po złamanym sercu.. to cholernie boli i ktoś, kto tego nie przeżył nie jest w stanie nawet podejrzewać jaki podły to ból.. najgorsze, że jest się w takiej sytuacji bezradnym, że co by się nie zrobiło, to i tak nie jesteśmy w stanie zmusić drugą osobę do miłości..
Sama kiedys przezylam podobna sytuacje,moj maz poznal kogos przez net,gadu gadu gadka kazdego dnia,dla mnie juz nie mial ani chwili bo ciagle zajety problemem innej,jak sie okazalo pozniej wazniejszej niz ja,jego zona.Wpadlam w taka otchlan rozpaczy,ze niewiele brakowalo abym skonczyla ze soba.Jednak w tej okropnej jak mi sie wydawalo beznadziejnej sytuacji przyszlo opamietanie.
Czy ja nie jestem wazna?Facet to nie wszystko,pal go licho.Ja tez cos znacze w tym zyciu,mam prawo do szczescia.
teraz wiem,ze milosc bywa slepa,jest tylko chwilowa.Nie kazdemu jest dane przezyc te prawdziwa milosc do konca zycia.
Szkoda ze tak pozno to zrozumialam...