Witajcie Kobietki ![]()
Zastanawiam się jak wygląda u Was pożycie małżenskie z takim stażem.U mnie stuknie okrągła rocznica.
Od kilku lat czuję pustkę,brak bliskości ukochanej zdawałoby się osoby,żyjemy pod jednym dachem ale łączą nas głownie rachunki,sprawy dzieci, co raz częściej konflikty...nie wspomnę o czułości,której cholernie brakuje:(
Każda próba rozmowy kończy się niczym,stwierdzeniem "a co Ci nie pasuje"w domu jest gościem,gdy się pojawia, to poza szklanym ekranem nie widzi nikogo:(
A ja pragnę rozmowy,zrozumienia,bliskości....w takich chwilach pojawia się pytanie:
Czy to normalne zachowania w związkach z takim stażem???
Podobne tematy
troche problem jest..ja tego nie znam osobiscie ale tylko z obserwacji...
jest duzo takich małżenstw...
po prostu zaproponuj wspólny wyjazd najpiwerw całą rodziną
później tylko wy we dwójkie..
albo po prostu wyslij dzieci do rodziców i zrób kolacje porozawiaj z nim powspominaj dawne czasu..
w ramki powkładaj wasze zdjecia tylko zdj powieksz i powies na sciane w sypialni tak zeby on to zauważył moze mnien cos w swoim wygladzie,nowa fryzura,kolor włosów,styl ubierania zeby zauważył co ma koło siebie..zacznin dbac o siebie chodz po domu w sexi bielizni i w niej spij..powiedz co on na kolejne dziecko wcale nie musisz go chcieć tylko tak zeby poczył ze zelezy ci zeby małzenstwo było udane nadal..
u Ciebie ciepły promyk 20 lat,a u mnie dopiero 12 i już wieje nudą...,a do tego też jakieś konflikty mimo tego ze widzimy się co trzy tygodnie przez tydzień,nawet nie mamy o czym rozmawiać przez ten tydzień,bo pierwszy dzień,to co słychać,o dzieciach itp,a potem nie ma o czym,pewnie wyjechałabym ze swoim facetem gdzies choćby na weekend tylko we dwoje ale niestety nie mam z kim zostawić 1,5 rocznego synka,seks...,w sumie niby mam chęć ale w ostateczności mi się nie chce,nawet po takiej rozłące,to chyba dlatego że za dużo przykrych słów od niego usłyszałam,kiedyś puszczałam to jednym uchem a drugim wypuszczałam,teraz jakoś bardziej boli i denerwuje,brakuje mi bliskości takiej zwykłej po prostu się przytulić do niego i normalnie pogadać albo nawet pomilczeć,zacznę temat problemu to tekst że nie chcę mu się gadać,a bo zaraz się wkurzy i mnie nawyzywa,jestem zmęczona tym wszystkim i czasami mam ochotę rzucić wszystko i odejść,ale mamy dzieci i nie jest to łatwe
A u mnie całkiem dobrze, choć to już 34 lata razem.
Zawsze nam było fajnie ze sobą. Lubiliśmy zawsze sobie pogadać o wszystkim, nie tylko o dzieciach, czy remontach domu. O życiu, książkach, filmach, podróżach, polityce, marzeniach. Gdy zaczynamy dyskutować o polityce, to czasami aż pióra lecą. Lubię to i LUBIĘ tego faceta, z którym przeżyłam taki szmat czasu. Czasami jest tak, że ludzie się kochają, a nie koniecznie się lubią. Nie mają co ze sobą robić, nie łączą ich zainteresowania, nudzą się ze sobą. I gdy minie "szał ciał", okazuje się, że nie ma o czym rozmawiać, że wszystko dzieli.
Od dawna wyjeżdżamy tylko we dwoje w świat. Wiosną i jesienią. Pakujemy walizki, wypożyczamy przyczepę campingową i ruszamy w drogę. Żadnych zorganizowanych wczasów w Egipcie, tylko włóczęga. Zjeździliśmy tak całą Europę i kawałek Azji. Zwiedzamy, oglądamy i....gadamy.
A czasami jest tak, że przez cały dzień zamienimy ze sobą jedno słowo. Bo albo ja cały dzień w ogrodzie rwę chwasty, albo mąż w swojej graciarni lutuje jakieś przewody i świat dla niego nie istnieje. Albo ja z nosem w książce, albo mąż z nosem w telewizorze. To nie problem, bo tak samo jak lubimy być razem, lubimy być tylko ze sobą. Każde z nas ma swoje pasje. On - komputery i wszelka elektronika, majsterkowanie i wędkarstwo. Ja - nałogowe czytelnictwo i ogród. Wspólna pasja to podróże.