netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Obowiązki, wspólne życie

35 odpowiedzi9 909 wyświetleńzałożony przez Lusija, 05.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Obowiązki, wspólne życie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: Obowiązki, wspólne życie

Witam,
nie wiem czy był już taki temat, szukałam nie znalazłam. Mam do Was następujące pytania:
1. Jak dzielicie obowiązki domowe? Tylko Wy zajmujecie się domem czy może macie podzielone czynności?

Za niedługo zamieszkam z moim Ukochanym. Obydwoje studiujemy tzn on studiuje ja będę - dziennie. Nie chcę być tzw "kurą domową", bo przecież obydwoje będziemy się uczyć. Chciałabym się dowiedzieć jak u Was jest z podziałem? Co najchętniej robią Wasi mężczyźni?

2. Nurtuje mnie też jak poradziłyście sobie z początkami wspólnego mieszkania? Od początku wytyczyliście sobie zasady? Czy może rozmawialiście, gdy trzeba?

Zastanawiam się jak to będzie gdy będę już z nim 24h/dobę w końcu to co innego niż nocowanie weekendowe. Czy byłyście czymś zdziwione? Zaskoczone? Tak sobie wyobrażałyście wspólne na pewno bardzo oczekiwane mieszkanie razem? A po latach.. jak sobie radzicie z monotonią i czasami niewygodnymi przyzwyczajeniami? smile

Dziękuję za odpowiedzi! Lusija

Dużo naczytałam się na forum.. że niby nie powinno się mieszkać przed ślubem.. że gdy jest źle ludzie odsuwają się od siebie a nie próbują naprawiać, bo zawsze jest wyjście: rozstanie. Czytałam, że wiele par nawet z długim stażem nie wytrzymuje takiej próby. Cieszyłam się.. teraz czuję się wystraszona!

2

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Nie ma się czego bać.Jak ludzie potrafią ze sobą rozmawiać to zawsze się lepiej lub gorzej dogadają:)
Ja miaszkałam z moim mężem przed ślubem,nie ustalaliśmy zasad- każdy miał sprzątać po sobie a większe porządki robił ten kto akurat miał więcej czasu.Czasem pytałam czy może np jutro umyć okna bo ja nie mam czasu albo poprasować.

Ja byłam zaskoczona (choć może nie powinnam po tym jak poznałam mamę męża) syfiarstwem mego lubego.Zmywał jak nie było czystych talerzy,prał jak brudy nie mieściły się w koszu.Nie wiedział i nie wie do tej pory co to jest wycieranie kurzy z mebli.Nie potrafi wrzucić skarpet do kosza przewróconych na prawą stronę(często zostawia brudne skarpety i gacie na podłodze ale wzięłam się na sposób i jak takie znajdę wrzucam mu do jego teczuszki i zabiera je do pracy:),nie zamyka kibla,rozstawia brudne kubki po biurku,stole,podłodze.

Po latach- no cóż,staram się nie "czepiać" ale jak widzę ogryzki na biurku  trzy brudne kubki to czasem jest mi trudno....

3

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Nie mogę się powstrzymać, żeby co do skarpetek nie napisać zdania i moim smile Wyobraź sobie, że On nie zwraca uwagi, którą stroną je ubiera. Najczęściej jedną ma na lewo, drugą na prawo - a gdy już ma dwie na lewo to mu zwracam uwagę, że dziś chyba ma pecha big_smile
Co do sprzątania to ja jestem większą bałaganiarą niż On smile

4

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Lusija, nie bój się smile ta panika przed zamieszkaniem razem jest przesadzona, tak uważam smile trzeba po prostu traktować się nawzajem poważnie i dobrze smile
ja zamieszkałam z moim chłopakiem rok temu, z nikim wcześniej nie zdecydowałam się na taki krok. Sprzątamy oboje, bałaganię tylko ja wink skoro piszesz, że u Ciebie jest podobnie, to tym bardziej w kwestii sprzątania nie masz czego się obawiać wink Wydaje mi się, że najważniejszą rzeczą do ustalenia przed są pieniądze - czy macie jakąś wspólną pulę, z której wydajecie na domowe zakupy? czy każde kupuje osobno i staracie się by wychodziło to w miarę po równo?  a może to on robi zakupy a Ty gotujesz? Modeli jest wiele, musicie znaleźć taki, który Wam będzie najbardziej odpowiadał smile
Będzie dobrze, ciesz się że będziecie wreszcie żyć razem zamiast martwić się na zapas wink

5

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Swinka ma racje. Dogadajcie sie najpierw odnosnie pieniedzy. Zalecam ci zebys mimo wszystko postarala sie byc finansowo niezalezna od faceta. Nic lepszego niz wlasna kasa z ktorej nie trzeba sie spowiadac.
Mysmy rachunki domowe podzilili miedzy siebie. Ja wzielam to na czym mi bardziej zalezalo smile Telewizje, internet. W wiekszosci to ja kupuje jedzenie bo wiem czego brakuje. Ale wiadomo ze jak braknie mleka czy chleba to kupuje ten kto jest akurat w sklepie. Przeciez nie bede dzielila takich glupot na pol smile
Gotuje w wiekszosci ja ale nie codziennie. Nauczylam meza gotowac. Jak? Dalam mu przepis (latwy na poczatek) i powiedzialam ze 5-latki w przedszkolu ucza sie takich podstaw. Niczego nie spalil, nie zniszczyl. Efekt jego kucharzenia byl wspanialy. Kilka razy dobral zy garnek albo wsypal czegos za duzo ale w koncu ja tez nei zawsze robie wszystko idealnie. Grunt to nie krytykowac od samego poczatku, nie wydzierac facetowi z reki w przeswiadczeniu ze "ja zrobie to lepiej". Moj maz w sobote zrobil taki sernik ze w niedziele o 15.00 juz go nie bylo bo byl taki smaczny. Dodam ze sernik robil pierwszy raz w zyciu.
Jedyne co musialam przewalczyc to onoszenie kubkow po kawie do zlewu. Bo na poczatku bywaly zostawiane na lawie a potem ja je musialam skrobac. Ale  porozmawialam z nim i poszlo. Wytlumaczylam mu ze ja tez nie zawsze mam ochote na to czy tamto ale w zyciu rzadko kiedy mamy tak jak chcemy i skoro ja moge prac jego majtki to on moze swoj wlasny kubek zaniesc do zlewu w kuchni.

6

Odp: Obowiązki, wspólne życie
Lusija napisał/a:

Nie mogę się powstrzymać, żeby co do skarpetek nie napisać zdania i moim smile Wyobraź sobie, że On nie zwraca uwagi, którą stroną je ubiera. Najczęściej jedną ma na lewo, drugą na prawo - a gdy już ma dwie na lewo to mu zwracam uwagę, że dziś chyba ma pecha big_smile

Moj to samo big_smile haha myslalam ze to jakis jego manifest, chce byc oryginalny, czy cos.. a tu widze po prostu meskie, typowe niechlujstwo wychodzi big_smile Niezle..

Ja z moim chlopakiem TEORETYCZNIE nie mieszkam, ale PRAKTYCZNIE od momentu kiedy zaczelismy byc razem - spedzil u mnie noc - siedzi u mnie 6 dni w tygodniu. Niedlugo minie rok i jestem przekonana, ze gdyby zliczyc dni ktore spedzil u siebie w domu to moze jakies 1,5miesiaca. Z reguly jezdzi tylko po czyste rzeczy, albo zeby "porzadnie sie najesc bo u mnie same zdrowe rzeczy".  wink

7

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Wszystko to kwestia dogadania. Przykładowo: mamy wspólne konto i przelewamy tam część swoich pensji na życie lub jedno wspólne konto. Kto pierwszy przyjdzie do domu, ten gotuje, drugi sprząta. Pranie wstawić, to żadna filozofia, nawet dziecko by umiało.
Tak więc życie razem to nie horror, a perspektywa budzenia się i zasypiania obok ukochanej osoby, wynagrodzi porozrzucane skarpetki.;)

8

Odp: Obowiązki, wspólne życie

moj maz obecnie mnie utrzymuje mieszkam w kraju gdzie ciezko z praca zwlaszcza dla cudzoziemca, wczesniej musialabym sie starac o wize na taka prace, choc mam prace przez internet u bylego pracodawcy i jakos daje rade i sie nie nudze ale dosc czesto i tak jestem w domu.
nigdy za nic nie place ze swoich zarobionych pieniedzy ale to wynika z tego, ze tak uzgodnilismy przed slubem. place za wszystko z jego funduszy i moj maz szczegolnie zwraca na to uwage, zeby to byly pieniadze zarobione przez niego a nie przeze mnie. moje oddac moge na cel charytatywny lub odlozyc na przyszlosc.
podzialu obowiazkow jako takich nie mamy w domu bo w sprzataniu pomaga nam sasiadka a moj maz byly wojskowy jest strasznym pedantem jesli chodzi o czystosc i porzadek. widze, ze czesto sam woli poprawic w szafce, zeby bylo idealnie od linijki i wszystko czysciutkie.  na poczatku strasznie mi to dzialalo na nerwy bo jestem balaganiara ale teraz to jest poprostu zwykla rzecz. Widze go czasem jak wchodzi za mna do garderoby i przeklada rzeczy, ktore ja przed chwila zle odlozylam. Na szczescie nigdy nie komentuje tego zlosliwie a raczej w zartach.
nigdy nie tankowalam auta lub robilam cokolwiek przy nim poza jazda bo to domena meza wiec podzial jest chyba smile. ja natomiast planuje zakupy jedzenia ale i tak robimy to razem.
moj maz nie umie gotowac wiec nauczylam go, ze w kuchni gotuje ja albo wychodzimy cos zjesc na miescie. Na szczescie co weekend serwuje mi sniadanka ze swiezym pieczywem i wyciskanym soczkiem owocowym wiec w kuchni daje sobie rade.
Oboje lubimy czyste ubrania wiec oboje wiemy jak wlacza sie pralke i nie ma problemu z tym kto pierwszy zauwazy ze jest pelno w koszu na bielizne sam wlacza pranie. Zazwyczaj to ja wywieszam pranie w czasie kiedy moj maz oglada wiadomosci TV. Moze dlatego, ze nigdy nie lubilam ogladac TV a zwlaszcza w jezyku, ktory slabo rozumiem.
Moj maz sobie prasuje sam koszule bo twierdzi, ze nie umiem tak dokladnie jak on, ja sie z tego powodu ciesze bo nie lubie prasowac. Czesto zdarza mi sie otrzymac od niego wyprasowane moje rzeczy. W zaleznosci kto ma auto w dzien odbiera rzeczy, ktore sa zamowione jakies jedzenie czy pranie z pralni. Tak bylo od zawsze bo nie chcemy miec 2 aut i jednym trzeba sie jakos podzielic.
Uwazam, ze takie podzialy z gory i ustalenia naprawde ulepszaja kontakt na codzien. zwlaszcza w mlodych malzenstwach (w lipcu bedzie moja pierwsza rocznica slubu). U nas nie ma nigdy konfliktu kto co ma zrobic i dlaczego jeszcze tego nie zrobil.



___________________________________

Wieczne Miasto BG

9 Ostatnio edytowany przez Lusija (2012-06-11 10:05:43)

Odp: Obowiązki, wspólne życie

pig-headed - z pieniędzmi niestety nie da się u nas łatwo podzielić, ponieważ oboje będziemy studiować. On dostaje rentę w wysokości 500 zł plus jakieś własne zarobki, z których będzie dawał 200 zł a reszta na paliwo do Jego samochodu i opłacanie telefonu. Ja mam 1tys, które zostanie pewnie na mieszkanie i opłacenie wody, prądu i gazu. Jeszcze dokładnie nie wiem jak to będzie, bo szukamy tańszego mieszkania. Na razie mamy za 700 zł mieszkanie -> duży pokój, duża kuchnia, jakiś przedpokój i łazienka + z 200 zł na media. Prosto nie będzie, ale tak będzie puki nie znajdziemy pracy i nie skończymy studiów.
Co do tego kto będzie pieniądze trzymał to ciężko, bo u nas nie ma kogoś kto dominuje. A na zakupy chodził będzie on, bo: ON - 20 min, Ja - 2h big_smile wiadomo :0)
aggy - co do prasowania.. moje rzeczy trafiają do szafek zaraz z prania a więc wymięte, On zaś musi mieć wszystko poprasowane w poukładane smile hm chyba będę zmuszona do przestawienia się na Jego styl. Niby mówi, że sam będzie prasował, ale jak już prasuje to moje też może? big_smile Pewnie ułożymy kolejność: pranie -> prasowanie -> szafka. Obym tylko po paru miesiącach sama nie musiała tego robić smile

Edit: A ile wydajecie miesięcznie na jedzenie? Zakładam, że gotowanie i przywożenie od rodziców jest tańsze niż jedzenie na mieście smile lecz ileż też można xD
I jak często robicie zakupy? Idziecie po wypłacie i kupujecie za jakieś 200 zł wszystko na miesiąc, potem dokupując brakujące, czy może innym systemem? Bo tak właśnie jest u mnie w domu.
Słyszałam jeszcze o wyjściu oszczędzającym: czyli zaplanowanie na tydzień obiadów - kupienie produktów potrzebnych i standard do kanapek, niby nie kupuje się wtedy niepotrzebnego żarcia.

10

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Lusija ja niedawno wyremontowałam i zamieszkałam ze swoim chłopakiem. I ogólnie nic nowego w nim  nie zauwazyłam smile wcześniej pomieszkiwałam u niego i widziałam ile bałagani... smile ale nie ukrywam złota rączka z niego jest i wszystko naprawi smile nawet sobie poprasuje i potrafi załaczyc pralkę smile

co do jedzenia to u nas jest troszke inaczej bo w sumie ja gotuje głownie dla siebie bo moj chłopak pracuje w gastronomii i w pracy głownie je.  Więc u nas róznie z tym jest. Od rodziców nie bierzemy bo chcemy być nie zależni, a na tyle zarabiamy, że nas na nie stać.  Zreszta troche głupio było by mi brac jedzenie od rodziców skoro chce mieszkać z chłopakiem i się usamodzielnić. Kupujemy to na co nas aktualnie stać i tyle.

Co do wytyczania sobie zasad ustaliliśmy je wcześniej np. co do palenia (ja nie palę więc niechce aby on palił w sypialni ) ja znowu mam nie zostawiać włosów na umywalce hehe no i takie podobne błache rzeczy, ale dla nie których istotne smile

Ale nie ma nic słodszego jak wracasz z pracy, a ukochana osoba czeka na Ciebie w domku smile

11 Ostatnio edytowany przez aggy (2012-06-11 12:25:01)

Odp: Obowiązki, wspólne życie

ja nie mam rodzicow w tym samym kraju, tesciowie nie zyja wiec nie ma mi kto dac jedzenia na tydzien ale i owszem od zaprzyjaznionej rodziny ze wsi czasem dostajemy smakolyki jak wracamy od nich z weekendu. ale to nie ma nic wspolnego z oszczednoscia.
i co do podzialu u mnie nie ma zwiazku partnerskiego, moj maz jest bardzo dominujacy i chcialby brac udzial planowaniu wiekszosci czynnosci domowych. nie narzuca mi ich ale stara sie tak rozplanowac wszystko, zebysmy sie o to nie sprzeczali. Tak bylo od poczatku i jestem z tego bardzo zadowolona bo nie jestem domatorka i nie lubie domowych obowiazkow, mam ich malo a jak sobie nie radze to i dostane od niego wsparcie bezwzglednie.

jedyny problem jaki w tej chwili mam z mezem to jego podejscie do recyclingu. jesli ja nie widze albo nie ma mnie w domu jemu nie chce sie segregowac smieci i wynosic ich do garazu (zeby je wywiezc do centrum recycylingu). w kraju w ktorym mieszkamy nie bylo zbyt duzej edukacji pod tym wzgledem, system recyclingu dopiero raczkuje i dlatego ciezko mu sie przestawic co gdzie idzie i jak to mozna uzyc. oboje natomiast nie lubimy marnowac jedzenia wiec jesli cos nie zjemy teraz to zamrazamy o ile to jest mozliwe i probujemy przetworzyc pozniej.
robimy zakupy raz na tydzien ale warzywa i owoce kupujemy z organicznych farm czy od znanych sprzedawcow z targowiska. mieso tylko od sprawdzonego rzeznika. naprawde na jedzeniu nie mozna oszczedzac bo na zdrowiu potem mozna wiele stracic. ja ostatnio mam wene do gotowania wiec lubie duzo i dobrze ugotowac, czesto mamy znajomych, ktorzy wpadaja z wizytami i takie zamrozone albo schowane na pozniej potrawy sa super. swieze jak najbardziej tez. dlatego my wydajemy strasznie duzo na jedzenie.


_________________________________________________

Wieczne Miasto BG

12

Odp: Obowiązki, wspólne życie

aggy troche rozumię Twojego męża w sprawie recyklingu bo sama kompletnie nie zwracam na to uwagi. Niechce mi sie trzymac w mieszkaniu kilku wroków osobnych na poszczególne smieci tylko po to aby je osobno wrzucac. Wizja wyciagania wszystkiego z jednego worka aby na podwórku to posegregowac tez mi się nie uśmiecha. Jestem zobojętniała na segregacje śmieci dla mnie to nie potrzebny obowiązek.
Jedynie rozumię w fabrykach gdzie poszczególne materiały się zużywa w dużych ilościach i da się z tego coś tam przetworzyć, ale nie w zwykłych mieszkaniach. I to jeszcze jak piszesz żeby je gdzieś tam do centrum recyklingu wywozić. Masakra mi sie nie chce ich na śmietnik  - na podwórko wynieść, a co dopiero miałabym z tym gdzieś jechać. Jak niechce nie zmuszaj go do tego tylko jak sama widzisz w tym jakiś sens to sobie je segreguj.

co do marnowania jedzenia to napewno staram sie gotować tyle jedzenia ile w danym momencie myśle że zjem. Jeżeli coś zostaje to wyrzucam bo większość potraw po ostygnięciu lub ponownym odgrzaniu jest już niesmaczna. Zresztą nie zostaje tego zazwyczaj tyle aby był sens to zostawiać na poźniej. Mój chłopak tez nie lubi wyrzucać jedzenia, ale mnie nikt nie przekona do tego abym pomimo tego, że się juz najadłam jadła dalej bo dalej zostało coś na talerzu.

13

Odp: Obowiązki, wspólne życie

no to widzisz bo ja nie rozumiem haha. ja mam fiola na punkcie recyclingu. ale to mi nie przeszkadza az tak. poprostu sprzatam za niego. tak jak on mi uklada na poleczkach. i jest po rowno smile

14

Odp: Obowiązki, wspólne życie
aggy napisał/a:

moj maz obecnie mnie utrzymuje mieszkam w kraju gdzie ciezko z praca zwlaszcza dla cudzoziemca, wczesniej musialabym sie starac o wize na taka prace, choc mam prace przez internet u bylego pracodawcy i jakos daje rade i sie nie nudze ale dosc czesto i tak jestem w domu.
nigdy za nic nie place ze swoich zarobionych pieniedzy ale to wynika z tego, ze tak uzgodnilismy przed slubem. place za wszystko z jego funduszy i moj maz szczegolnie zwraca na to uwage, zeby to byly pieniadze zarobione przez niego a nie przeze mnie. moje oddac moge na cel charytatywny lub odlozyc na przyszlosc.

Mieszkasz w jakims kraju arabskim?

15

Odp: Obowiązki, wspólne życie

uwazasz, ze moj uklad z mezem jest czysto proarabski? to chyba nie wiesz co mowisz.
maz nie moze utrzymywac ciezarnej zony i dbac o to, zeby z jego wyplaty szlo na zycie?

jakbys byla sprytna juz wiedzialabys gdzie mieszkam. oboje z mezem jestesmy ochrzczeni smile

16

Odp: Obowiązki, wspólne życie
aggy napisał/a:

uwazasz, ze moj uklad z mezem jest czysto proarabski? to chyba nie wiesz co mowisz.
maz nie moze utrzymywac ciezarnej zony i dbac o to, zeby z jego wyplaty szlo na zycie?

Nie wcale tak nie uważam, zastanawiam się tylko w jakim kraju jest ciężko o pracę dla obcokrajowca i jedyne co mi przyszło do głowy to kraje arabskie. A to jak Ty sobie poukładałas życie ze swoim mężem nie jest moją sprawą.

aggy napisał/a:

jakbys byla sprytna juz wiedzialabys gdzie mieszkam. oboje z mezem jestesmy ochrzczeni smile

nie zamierzam prowadzić żadnego dochodzenia, zapytałam tylko - nie chcesz to nie odpowiadaj.

17

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Co do sortowania.. ja dalej się nie łapię xD za to moja mama ma do tego głowę big_smile

aggy - jesteś w ciąży? Gratuluję jeśli tak! Ah i nie denerwuj się smile ja bym chciała, aby mój chłopczyk zarabiał kiedyś tyle, żebyśmy mogli utrzymać się tylko z jego wypłaty.. Nie martwić się o rachunki, czasami poszaleć na zakupach.. nie martwić się czy moim przyszłym dzieciom nie będzie nic brakować ohh ! zazdroszczę! smile

18

Odp: Obowiązki, wspólne życie

ja sie nie denerwuje slonko, za gratulacje dziekuje. czasem smieszy mnie to ze ludzie mysla, ze jak wszyscy jada i pracuja w unii europejskiej (wyspy brytyjskie dokladniej) i nosa spoza niej nie wytykaja to cala reszta taka arabska i niecywilizowana smile haha ale sie usmialam a ja w swoim profilu mam napisane gdzie mieszkam. ech zycie!
mam to szczescie, ze z wyplaty meza starcza na wszystko, poza tym oszczednosci tez fajnie da sie teraz wykorzystac, tym bardziej ze dzidzia w drodze i tyle wydatkow.
odkad uzywam meza kasy jakos stalam sie mocno oszczedna hahha a kiedys serio rozrzutna bylam, ja tu jestem maly Scrooge!

__________________________

Wieczne Miasto BG

19

Odp: Obowiązki, wspólne życie

ja uwazalam ze poznalam cudownego faceta,mam 2 dzieci z bylym mezem i facet z ktorym BYLAM byl moim mazeniem,idealny dla dzieci,mowil ze kocha je i mnie,nie bylis my razem dlugo,2 miesiace,ale nigdy z zadnym facetem nie bylam taka szczesliwa jak z nim przez ten czas,uwielbialam z nim rozmawiac,cieszylam sie ze czas ktory spedzalismy razem spedzal z dziecmi na zabawie z nimi i nauce,kupil im tyle zabawek,spedzalismy z soba kazdy weekend,a ostatni tydzien spedzilismy caly,moj synek mial tydzien wolnego od przedszkola,klucilismy sie o jakies glupoty,nie chcial sie ze mna kochac, tlumaczyl ze dzieci pochlaniaja cala nasza energie i nie ma sily a pozniej powiedzial ze specjalnie spedzal czas z dziecmi i bo nie chcial isc do lozka ze mna po sprzeczce,np ,mielismy razem za pare miesiecy zamieszkac i powiedzialam mu ze nie zycze sobie aby jego kolezanka z ktora sie bzykal jak mial ochote przychodzila do naszego domu do niego na kawe,nie podobalo mi sie to powiedzialam mu jak bym sie czula,powiedzial ze jak nie dam rady z nimi siedziec to moge isc na gore i ich samych zostawic,i ze niczego mu nie bede zabraniala i bedzie mowil i robil to na co ma ochote.dla mnie to nie normalne zeby zdrowy facet nie mial ochoty na seks ze swoja piekna kobieta,bolalo mnie to rozmawialam z nim na ten temat,to ciagle mowil ze stwazam problemy,w czoraj sie rozstalismy.powiedzial ze do mojej przeprowadzki do niego mam robic wszystko co mi kaze to bedziemy szczesliwi,nie moglam sie z tym zgodzic,np,budzilismy sie rano,8 godzina ja nie mialam prawa wstac 5 min puzniej,bo robil jakies wyzuty ze sie go nie slucham,chcial zebym sie go sluchala we wszystkim co powie,czul sie jak bog i uwazal ze wie wszystko najlepiej,wiem ze nie powinien taki dla mnie byc jesli mnie kochal na prawde tak jak mowil,ale tak mi jest zle przez niego,2 dzien nic nie jadlam bo mysle ciagle..jak mam zapomniec i normalnie zyc?

20

Odp: Obowiązki, wspólne życie

nie wiem dlaczego tak sie dzieje w moim zyciu,maz zostawil mnie i nasze dzieci bo odszedl do innej panienki z ktora mnie zdradzal ,z reszta nie tylko z nia jak sie dowiedzialam pozniej...potem mialam alkoholika,ale na szczescie jak sie zorientowalam co to za typ to zakonczylam to,potem byl taki chlopak ,dobry dla dzieci ,ale mial jakis problem,lubil filmy xxx z puszystymi kobietami,bardzo puszystymi i odkrylam ze na moim laptopie ogladal te filmy i sie spuszczal podczas gdy ja mialam nocki w pracy,no i ten przypadek o ktorym pisalam ,nie wiem dlaczego zawsze moi faceci okazuja sie jakimis zjebami,mam 25 lat,wysoka, 181 figura modelki pomim 2 dzieci,brunetka,jakos nie mam milosci,wychodze z domu i czesto slysze ze jakis mezczyzna gwizdnie,albo powie mily komplement,albo nie mily typu fajna dupa itd,tego nie nawidze ale do czego zmiezam,ze nie wiem moze ze mna jest cos nie tak,skoro nie wychodzi mi z zadnym facetem?ale zawsze myslalam ze jestem normalna kobieta ,wynajmuje duze mieszkanie,sama wychowuje 2 dzieci,mieszkamy sami,stac mnie zeby dzieciom wszystko zapewnic i sobie ale ciagle jestem nieszczesliwa ...

21

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Lady252 to nie ten watek. tutaj raczej mialysmy na mysli wspolne zycie i podzial obowiazkow a nie zlamane zycie.

bardzo ci wspolczuje, naprawde nie wyobrazam sobie bycia samej z moim dzieciatkiem.

22 Ostatnio edytowany przez texrex (2012-08-17 10:19:54)

Odp: Obowiązki, wspólne życie

podzielcie sie obowiązkami np. jednego dnia ty myjesz garki a drugiego on.
naucz go obsługiwać pralkę i tak samo co do jedzenia to niech ci pomaga.
sprzątajcie razem albo raz ty raz on i będzie dobrze

23

Odp: Obowiązki, wspólne życie

A ja jestem za mieszkaniem przez ślubem. Bo ludzie mają możliwość poznać się i zaakceptować w stu procentach i się po roku rozwodzić nie będą 9ale to tytko moje skromne zdanie). smile

Jak wygląda u nas podział obowiązków? Ja jestem typowym leniwcem. Nie lubię sprzątać, gotować, pracować, ale wiadomo że tak żyć się nie da.


Ogólnie to nie mamy typowego podziału. Nie należymy do pedantów, więc sprząta zazwyczaj ten, któremu pierwszemu zacznie przeszkadzać bałagan.

Jedynie z takich wyraźnych podziałów?
Ja gotuje, więc mój mąż zmywa.
Ja rano przed pracą wyprowadzam psa, więc mój mąż robi mi kawę i śniadanie do pracy.
Do tej pory mieliśmy rozkładane łóżko, więc na wieczór mój mąż rozścielał, a ja rano składałam.
Ja robię przelewy i pilnuje terminowych spłat, ścieram kurze.
Mój mąż prasuje i odkurza częściej ode mnie.

Mieszkamy razem 6 lat ( a od dwóch tyg. jesteśmy małżeństwem) , ale chyba nigdy nie przestanie mi przeszkadzać, jego kładzenie po pracy skarpetek na grzejniku, a ubrań na fotelu.
Ale ja tez nie jestem idealna i wiecznie hoduję stertę ubrań na pralce w łazience i zostawiam kubki po kawie tam gdzie skończyłam pić.

Czego nie da się zmienić, trzeba zaakceptować, a przynajmniej starać się.

Na pewno warto na początku ustalić pewne zasady. Żeby każdy wiedział, czego od niego oczekuje druga strona.

A jak radzimy sobie z monotonią? Idziemy do kina, jedziemy na spacer z psem, do znajomych, czy połazić po sklepach, na basen. A i tak czasem bywa nudno smile No takie to życie już jest.

24

Odp: Obowiązki, wspólne życie

To chyba taki naturalny podzial?

U nas tez tak samo- jak komus przeszkadza to sam posprzata, chociaz w wiekszosci ja tam mieszkanie ogarniam, bo moj chlopak w pracy od 8 niekiedy nawet do 8 siedzi. Wydaje mi sie to fer, bo przeciez ja jestem studentka i mam duzo wolnego czasu. Nie jest to jakims wykorzystywaniem. Co do innych rzeczy- prac sam sobie umie, rachunki placi, jak mi sie gotowac nie chce to sie za gary bierze. Nie wyobrazam sobie, zeby on na czterech literach siedzial, a ja wszystko bym w domu sama robila.

A nuda, coz dni sa rozne... Jak mi czy jemu sie nudzi, to do kina idziemy, na spacer, do baru, znajomych widzimy, na pianinie pogramy, w lozko wskoczymy. Chyba tak jak wszyscy ludzie.

25

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Cieszę się, że nie tylko ja odchodzę od pojęcia "kura domowa", u mnie w domu ono istnieje i to mocno.

A co myślicie na temat robienia zakupów przez faceta? Mówi się, że to rola kobiety, bo niby kobiety po sklepach lubią biegać.. Mnie spożywka przeraża! Wolę ubrania ;D Pozwalacie robić zakupy swoim facetom? smile

26

Odp: Obowiązki, wspólne życie
Lusija napisał/a:

Cieszę się, że nie tylko ja odchodzę od pojęcia "kura domowa", u mnie w domu ono istnieje i to mocno.

A co myślicie na temat robienia zakupów przez faceta? Mówi się, że to rola kobiety, bo niby kobiety po sklepach lubią biegać.. Mnie spożywka przeraża! Wolę ubrania ;D Pozwalacie robić zakupy swoim facetom? smile

Jasne! Przeciez torby z zakupami ciezkie. Niech sobie Pan ponosi i miesnie wyrobi smile A tak na powaznie, oczywiscie, ze pozwalam. Przeciez do lodowki codziennie zaglada, wie czego tam brakuje. Czasem sie o liste zapyta jak oboje bylismy leniwi i kuchnia pustkami swieci, ale przewaznie sam idzie i kupuje po swojemu. Jakos z glodu nie umieram. Najgorsza rzecz jaka sie stala to dublowanie sie z jakims tunczykiem w puszce czy mlekiem, bo on myslal, ze potrzebujemy a ja myslalam, ze on zapomnial i oboje zesmy przytargali...

27

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Oczywiście, że pozwalam mu robić zakupy! Nawet wolę, gdy robi to sam. Wie co się do czego nadaje, umie gotować, po co ja miałabym dźwigać?

28

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Zakupy? To raczej ja  mam z tym problem. On nie.

29

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Co do mieszkania: od początku było OK, nawet nie mieliśmy czasu "docierania się", po prostu spasowało, a na takie rzeczy jak skarpetki porozrzucane czy nieumyte kubki po prostu nie zwracałam uwagi i nie zwracam bo musiałabym oszaleć. Aczkolwiek na samym pocżatku fakt, zrobiłam raz tak jak Gojka a mianowicie zapakowałam mężowi do teczki wszystkie skarpety które znalazłam na podłodze big_smile 

Na jedzenie wydajemy miesięcznie około 500 zł-i to nie jest żadne szaleństwo, życie jest drogie, po prostu. Na zakupy jeździmy wspólnie, sprzatamy wspólnie, dbamy o dom wspólnie.  smile

30 Ostatnio edytowany przez Lusija (2012-08-21 14:33:20)

Odp: Obowiązki, wspólne życie

To mi się podoba smile A było coś co Was strasznie denerwowało i facet to zmienił?
Mój np nie zamyka za sobą półek w kuchni.. nie raz walę w nie głową.. bo stoję a tu nagle mi drzwiczki wyrastają big_smile Nie mówię, że chce zmienić, ale może byłoby to bezpieczniejsze? big_smile

No i te skarpetki! Jak już gdzieś pisałam.. Kochany nie zwraca uwagi czy ubiera je lewą czy prawą stroną! big_smile

31

Odp: Obowiązki, wspólne życie

dostaje białej gorączki jak mój facet nie zamyka szafek i szuflad,te skarpetki to też raz wrzuci do kosza, raz nie, ale najbardziej wkurza mnie jak wychodzi spod prysznica i cała łazienka pływa,zapomniałam o garach które ciężko wstawić do zlewu
czasami żartuję i mówię mu że jak posprząta w samochodzie to ja polecę i nabrudzę,żeby wiedział jak to jest gdy ktoś się narobi i nasprząta a on po prostu przychodzi i robi sajgon

32

Odp: Obowiązki, wspólne życie

rany ja wlasnie bede sie o tym niedlugo chyba przekonywac...

33

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Moj nie jest jakis okropny ale jakos koszule nigdy nie moga wyladowac w koszu, a za to koncza na podlodze w lazience. Dziwne to, bo jakos skarpetki zawsze do niego trafiaja wink

Kubki z kawa tez jakos nigdy miejsca nie moga znalezc w zlewie, a siedza sobie godzinami na pianinie czy na stole.

Och, i jak gotuje, to gorzej niz Sajgon. To jakby Hiroszima i Nagasaki razem wziete! Nigdy nie widzialam, zeby ktos uzywal tylu garnkow i tyle balaganu dookola siebie robil.

Na szczescie, te koszule mi nie przeszkadzaja, kubek wymyc moge a on zawsze po swoich kulinarnych przedsiewzieciach sam sprzata.

Jedyna rzecz jaka mnie naprawde denerwuje to Jego prasowanie koszul. Upiera sie przy tym, a robi to tragicznie. Przynajmniej mam mniej roboty smile

34

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Hm... staram się nie przywiązywać wagi do rzeczy nieistotnych (chociaż pootwierane szafki to sorry ale względy bezpieczeństwa!) więc jeśli kubek jest gdzieś położony, trudno- jest , jeśli brudne ciuchy na ziemi- w końcu je stamtąd weźmie albo ja to zrobię. Takich rzeczy uczymy się wspólnie; ja też na wiele z nich nie zwracałam uwagi.

Mnie najbardziej interesowało i interesuje to, byśmy grali w jednej drużynie jeśli chodzi o rozwiązywanie jakichś konfliktów, spraw małżeńskich lub rodzinnych-w większym gronie.

35

Odp: Obowiązki, wspólne życie

Póki co on gotuje, a ja sprzątam. Mówi, że i tak mam gorzej smile

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Obowiązki, wspólne życie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026