Tak sobie pomyślałem, że miło jest powspominać stare, dobre czasy.. Tyle niesamowitych wspomnień z lat młodości.. ![]()
Pamiętam wszystko ze szczegółami... Miałem siedemnaście lat ona była niewiele młodsza, bo dwa lata.. To była naprawdę szalona i długa miłość, byliśmy ze sobą aż do jej matury.. Poznaliśmy się na ognisku taka typowa buntowniczka.. Potrafiła nieźle skrzyczeć jak się denerwowała:) Ahhh, te czasy kiedy mówiliśmy jej rodzicom że jedziemy z moimi nad jezioro a tak naprawdę byliśmy sami przez całe dwa tygodnie u mnie w domu.. wspólne koncerty wypady.. Później coraz poważniejsze decyzje.. Skradanie się w nocy do jej pokoju... Cudowne wspomnienia.
A jak z Waszymi??