Witam
Jest to mój pierwszy post,a także zarazem pierwszy temat na forum,więc chciałbym się przywitać. Nazywam się Michał i będę miał za niedługo 24 lata.
W swoim krótkim życiu miałem do czynienia z wieloma kobietami. Nie,nie drogie Panie, nie jestem typem lovelasa co to ma co tydzień inną. Jestem raczej przeciwieństwem tego zjawiska. Przytoczę tu trochę historii. Kiedyś poznałem pewną Katarzynę,byliśmy z sobą-jak na nasz wiek-długo. Nagle zjawił się "ktoś" i mi ją odebrał. Ot tak po prostu sobie poszła. No cóż,bywa. Poszukiwałem mej drugiej połówki,jak każdy z nas. Było kilka nic niewnoszących spotkań,ale jak wspomniałem to tylko spotkania. Pewnego dnia poznałem Anne,moją sąsiadkę. Związek trwał około 3 lat. Lecz nastąpiła powtórka z rozgrywki. Trudno się mówi. Obecnie jestem od 2 lat samotny. Nadal szukam,bo moja osoba ciężko znosi samotność. W ciągu dwóch lat spotkałem się z czterema dziewczynami. Niestety tylko raz z każdą z nich. No ale przestając zanudzać i dochodząc do głównego wątku.
Doświadczenie nauczyło mnie,że kobiety cenią sobie szczerość i zaufanie w związku. Tak więc zacząłem postępować. Zacząłem być szczery,otwarty,bez żadnego ściemniania. I co zauważyłem? Że tego tak naprawdę nie lubicie, nie na pierwszych spotkaniach. Lubicie ścieme,gdy facet opowiada co to nie robi,gdzie nie był,co nie zrobi. Po prostu z własnych wniosków,a także z opowiadań kumpli dochodzę do wniosku,że lubicie być okłamywane.
Drogie Panie,czy mam rację? Czy tkwi w tym ziarno prawdy? Zachęcam do obiektywnej dyskusji.