Cześć wszytki, mam w domu małego sportowca i zastanawiam się co dawać mu do picia, a by na swoich treningach nie odpadł z sił. Kuba ma 10 lat i zaczyna swoją przygodę z tenisem!
Podobne tematy
Najlepiej wodę- ja też jako dziecko grałam w tenisa- zaczynałam jako młodsza od Twego syna.Trener zalecał wodę- zresztą spytaj to Ci powie.
a może coś z elektrolitami?
a elektrolity można podawać dzieciom?
Żadne elektrolity. Woda mineralna niegazowana i starczy.
elektrolity takie jak w izotonikach? Nie to chyba nie dla dzieci
, mam wrażenie, że samą wodą to się jakoś tak nie napije.
mam wrażenie, że samą wodą to się jakoś tak nie napije.
A czym innym Twoim zdaniem się napije jak nie wodą? :-)
Margotka05 napisał/a:mam wrażenie, że samą wodą to się jakoś tak nie napije.
A czym innym Twoim zdaniem się napije jak nie wodą? :-)
jest w tym troche racji, lepiej gasi pragnienie np. woda z cytryna ![]()
Woda stanowczo najlepsza, te wszystkie gotowe napoje zawierają zwykle cukier i wtedy po niedługim czasie znowu się chce pić.
kwestia jeszcze jaki cukier, w sensie zdrowotnym już
jesli zwykly biały, to faktycznie lepiej odpuścić, ale jeśli jest to cukier pochodzący z soku z owoców, czyli fruktoza, to jest ok moim zdaniem, naturalny, przyswajalny, nie wpływa źle na metabolizm
Kobiety czy Wy żadnych sportów nie uprawiałyście jako dzieci? Po co soki?
U mojej córki ( która chodzi na judo) trener zaleca wyłącznie wodę do picia-żadnych soków i napojów słodkich.
Margotka05 napisał/a:mam wrażenie, że samą wodą to się jakoś tak nie napije.
A czym innym Twoim zdaniem się napije jak nie wodą? :-)
chodzi, o to, że woda nie nawodni tak szybko jak izotoniki, ale tego dziecku bym nie dała.
Kobiety czy Wy żadnych sportów nie uprawiałyście jako dzieci? Po co soki?
U mojej córki ( która chodzi na judo) trener zaleca wyłącznie wodę do picia-żadnych soków i napojów słodkich.
soków zdecydowanie nie, bo mają zbyt gęstą konsystencje i będą mdlić, ale jakby się znalazł jakiś napój z minerałami to bym go chętnie podała dziecku. Trener naszego malucha mówi, że najlepsze są izotoniki przy uprawianiu sportów, ale dzieciom ich nie poleca.
Kobiety czy Wy żadnych sportów nie uprawiałyście jako dzieci? Po co soki?
U mojej córki ( która chodzi na judo) trener zaleca wyłącznie wodę do picia-żadnych soków i napojów słodkich.
soki na pewno nie, moga wrecz zemdlic dziecko przy duzym wysilku.
sierpniowa napisał/a:Margotka05 napisał/a:mam wrażenie, że samą wodą to się jakoś tak nie napije.
A czym innym Twoim zdaniem się napije jak nie wodą? :-)
chodzi, o to, że woda nie nawodni tak szybko jak izotoniki, ale tego dziecku bym nie dała.
no izotoniki sa stanowiczo zabronione, ale sa tez napoje z mineralami dla dzieci.
oczywiscie woda najlepsza, ale jakis dobry napoj czasem tez jest ok, np. gdy dziecko troche oslabi sie przy wysilku.
Bedica,Margotka- na litość boską- zajęcia trwają godzinę zegarową.Nie jest to wyłącznie bieganie,trener ustawia rękę,koryguje ruchy nóg,coś pokazuje.Nie wierzę,że sprawny 10 latek tego nie jest w stanie wytrzymać
Na pewno nie żadne napoje energetyzujace.Moze byc ta woda z cytryna
Kobiety czy Wy żadnych sportów nie uprawiałyście jako dzieci? Po co soki?
U mojej córki ( która chodzi na judo) trener zaleca wyłącznie wodę do picia-żadnych soków i napojów słodkich.
nie chodzi o to czy wytrzyma czy nie, tylko o to czy można mu jakoś dodatkowo dodać energii czy nie. Nasz trener zakazał tylko słodkich soków, izotoniki polecał starszym dzieciom, bo mają konsystencje podobną do płynów ustrojowych i najlepiej nawadniają. Wszyscy tylko woda, woda, ale dlaczego ona ma być niby najlepsza?
Wszyscy tylko woda, woda, ale dlaczego ona ma być niby najlepsza?
Może na przykład dlatego, że to najbardziej naturalny napój i kiedyś ludzie pili wyłącznie wodę? Może dlatego, że nasz organizm w 70 procentach składa się z wody? Może dlatego, że wszystkie napoje są robione właśnie na bazie wody i to woda gasi pragnienie i wpływa na wszystkie procesy naszego organizmu?
Nie krzywdź dziecka i nie pój go jakimiś wymysłami z cukrem i elektrolitami czy inną bzdurką. Woda to najlepszy napój dla aktywnego dziecka (i dorosłego człowieka).
A dlaczego cos innego niz woda mialoby byc lepsze od wody?
Nie krzywdź dziecka i nie pój go jakimiś wymysłami z cukrem i elektrolitami czy inną bzdurką. Woda to najlepszy napój dla aktywnego dziecka (i dorosłego człowieka).
A dlaczego cos innego niz woda mialoby byc lepsze od wody?
Może dlatego, że jak wypijesz wodę to "przelewa" Ci się ona w organizmie, pijąc za dużo daje uczucie ciężkości i pełności.
Sporządzając roztwór hipo- bądź hipertoniczny nie odczuwamy nic takiego, ale wg zaleceń, powinno się wypijać od 0,2 - 0,5l przed treningiem i ~0,1 l w trakcie wysiłku. Oczywiście dla dziecka wielkiej różnicy to nie zrobi, ale można spróbować, co innego ludzie uprawiający sport wyczynowo bądź amatorsko z zacięciem sportowym.
Takie napoje należy pić zanim poczuje się pragnienie. 2% utraty masy ciała spowodowanej odwodnieniem obniża wydolność o ok. 6 - 10%.
Bedica,Margotka- na litość boską- zajęcia trwają godzinę zegarową.Nie jest to wyłącznie bieganie,trener ustawia rękę,koryguje ruchy nóg,coś pokazuje.Nie wierzę,że sprawny 10 latek tego nie jest w stanie wytrzymać
ale nie chodzi tu o dzieci, które cwicza godzine na wfie, ale raczej takie, które trenuja jakis sport ![]()
23 2012-05-18 07:16:09 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-05-18 07:18:39)
gojka102 napisał/a:Bedica,Margotka- na litość boską- zajęcia trwają godzinę zegarową.Nie jest to wyłącznie bieganie,trener ustawia rękę,koryguje ruchy nóg,coś pokazuje.Nie wierzę,że sprawny 10 latek tego nie jest w stanie wytrzymać
ale nie chodzi tu o dzieci, które cwicza godzine na wfie, ale raczej takie, które trenuja jakis sport
Bedica ale ja właśnie o takich pisałam.Sądzisz,że dziecko o którym pisze założycielka tematu trenuje tenisa pięć godzin dziennie?:)Przecież napisała,że ZACZYNA.Po kilka godzin dziennie trenują dzieciaki zaawansowane,bardzo dobre,przygotowujące się do turniejów.
Ja nie pisałam o wf,zwłaszcza,zę trwa on w szkole 45 minut a nie godzinę zegarową.
Woda najprostsza, chociaż ostatnio na rynku widziałam, że pojawiło się trochę takich niby napojów "nawadniających lepiej niż woda" dla maluchów, chyba jupik nawet takie coś robi - woda z witaminami i tym podobne. Ale tak naprawdę woda powinna wystarczyć ![]()
Jupik o którym piszesz to woda smakowa- największy syf jaki można wymyśleć.
Nie widziałam tego Jupika, ale Widziałam Kubusia dla małych sportowców. Kupiłam to dziecku. Jest to woda smakowa z fruktoza i minerałami, ale nie widzę nic syfiastego w składzie.
Może dlatego, że jak wypijesz wodę to "przelewa" Ci się ona w organizmie, pijąc za dużo daje uczucie ciężkości i pełności.
Sporządzając roztwór hipo- bądź hipertoniczny nie odczuwamy nic takiego, ale wg zaleceń, powinno się wypijać od 0,2 - 0,5l przed treningiem i ~0,1 l w trakcie wysiłku. Oczywiście dla dziecka wielkiej różnicy to nie zrobi, ale można spróbować, co innego ludzie uprawiający sport wyczynowo bądź amatorsko z zacięciem sportowym.
Takie napoje należy pić zanim poczuje się pragnienie. 2% utraty masy ciała spowodowanej odwodnieniem obniża wydolność o ok. 6 - 10%.
uważam, że masz całkowitą rację, sama jak ćwiczę i pije wodę to mnie mdli.
Nie widziałam tego Jupika, ale Widziałam Kubusia dla małych sportowców. Kupiłam to dziecku. Jest to woda smakowa z fruktoza i minerałami, ale nie widzę nic syfiastego w składzie.
a co jest w składzie?
woda źródlana, minerały i witaminy, fruktoza i sokiowocowe
nbm napisał/a:Może dlatego, że jak wypijesz wodę to "przelewa" Ci się ona w organizmie, pijąc za dużo daje uczucie ciężkości i pełności.
Sporządzając roztwór hipo- bądź hipertoniczny nie odczuwamy nic takiego, ale wg zaleceń, powinno się wypijać od 0,2 - 0,5l przed treningiem i ~0,1 l w trakcie wysiłku. Oczywiście dla dziecka wielkiej różnicy to nie zrobi, ale można spróbować, co innego ludzie uprawiający sport wyczynowo bądź amatorsko z zacięciem sportowym.
Takie napoje należy pić zanim poczuje się pragnienie. 2% utraty masy ciała spowodowanej odwodnieniem obniża wydolność o ok. 6 - 10%.uważam, że masz całkowitą rację, sama jak ćwiczę i pije wodę to mnie mdli.
ja przy cwiczeniach lubie pic izotoniki, pomagaja wytrzymac dluzej na silowni.
woda źródlana, minerały i witaminy, fruktoza i sokiowocowe
fruktoza, spoko, rzadko mozna spotkac cos slodzonego fruktoza w zwyklym sklepie, raczej w tych z zywnoscia eko.
nie byłam nigdy w zadnym sklepie z eko żywnością więc nic na ten temat nie wiem, ale nie jest to aż tak rzadkie rozwiązanie.
Bedica- prawdopodobnie nie czytasz składu produktów.
Fruktozę można spotkać BARDZO CZĘSTO w najzwyczajniejszych produktach w najzwyklejszych sklepach,np.dżemy ,Ice tea firmy rauch,soki Gerbera i pewnie mnóstwo innych.
Badania nad działaniem fruktozy na organizm pokazują niestety ciemną stronę jej używania.Fruktoza jest trochę inaczej metabolizowana niż glukoza.Dostarczona do wątroby fruktoza zamieniana jest w tłuszcz.Szkodzi wątrobie,sprzyja miażdżycy.Naukowcy uważają nawet,że ta akcja przedstwiania fruktozy jako zdrowszego odpowiednika glukozy jest mocna przesadzona i służyw wyłącznie marketingowi.
Ano właśnie: cukier to cukier, po cholerę go jeszcze dziecku dodawać? Uważam, że i tak już za dużo go pakują we wszystkie produkty, które codziennie jemy. Woda jest najzdrowsza. Energię i witaminy dziecko powinno dostawać w zwykłym pożywieniu, a nie sztucznie wzbogacanych minerałami i witaminami produktach typu soczki, płatki śniadaniowe i batoniki. Większość z tego to pic na wodę...
nbm napisał/a:Może dlatego, że jak wypijesz wodę to "przelewa" Ci się ona w organizmie, pijąc za dużo daje uczucie ciężkości i pełności.
Sporządzając roztwór hipo- bądź hipertoniczny nie odczuwamy nic takiego, ale wg zaleceń, powinno się wypijać od 0,2 - 0,5l przed treningiem i ~0,1 l w trakcie wysiłku. Oczywiście dla dziecka wielkiej różnicy to nie zrobi, ale można spróbować, co innego ludzie uprawiający sport wyczynowo bądź amatorsko z zacięciem sportowym.
Takie napoje należy pić zanim poczuje się pragnienie. 2% utraty masy ciała spowodowanej odwodnieniem obniża wydolność o ok. 6 - 10%.uważam, że masz całkowitą rację, sama jak ćwiczę i pije wodę to mnie mdli.
Także trenuję, więc wiem coś na ten temat, poza tym rozmawiałem z osobami blisko związanymi z jednym z producentów odżywek dla sportowców (europejska firma).
Energię i witaminy dziecko powinno dostawać w zwykłym pożywieniu, a nie sztucznie wzbogacanych minerałami i witaminami produktach typu soczki, płatki śniadaniowe i batoniki.
Szkoda, że nie masz pojęcia o biosorpcji czy biofortyfikacji.
36 2012-05-20 19:52:31 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-20 19:53:29)
nbm, a masz pewność, że ten roztwór nie zaszkodzi dziecku? W czym gorsza jest woda, jeżeli będzie pić ją małymi łyczkami? Ja zgadzam się, że woda będzie lepsza od soczków itp, wiadomo, że od czasu do czasu soczek nikomu nie zaszkodzi, lecz przed wysiłkiem raczej nie jest polecany, a w pożywieniu i tak są różne słodziki, po co dokładać soczek przed treningiem.
Zdaje się nbm,że Ty nie masz pojęcia o diecie dziecięcej.
38 2012-05-20 22:19:17 Ostatnio edytowany przez nbm (2012-05-20 22:32:30)
nbm, a masz pewność, że ten roztwór nie zaszkodzi dziecku? W czym gorsza jest woda, jeżeli będzie pić ją małymi łyczkami? Ja zgadzam się, że woda będzie lepsza od soczków itp, wiadomo, że od czasu do czasu soczek nikomu nie zaszkodzi, lecz przed wysiłkiem raczej nie jest polecany, a w pożywieniu i tak są różne słodziki, po co dokładać soczek przed treningiem.
Pisałem parę postów wyżej, chyba na 1wszej stronie, że dziecku autorki wątki w wieku bodajże 10 lat, które zaczyna swoją przygodę z tenisem, trenując 45 min, to czy wypije wodę, czy izotonik - nie zrobi różnicy. Nie ta intensywność treningu itd. Soczki to dobre są zimą pite w domu ot tak.
Woda jest gorsza dlatego, że szybko ją wypocisz a roztwór przygotowany dla ludzi aktywnie uprawiających daną dyscyplinę zawiera chociażby sole, które przeciwdziałają skurczom mięśni, istotne jest picie ok. 100 ml co 20 min, zanim poczuje się pragnienie, bo 2% utraty masy ciała spowodowanej odwodnieniem obniża wydolność o ok. 6-10%.
Co więcej, część produktów tego producenta zawiera informację o możliwości podania dzieciom powyżej 6. roku życia, wszystko z umiarem i według potrzeb. Producent to nie firma "kogucik", więc chyba wie co pisze.
Jako ciekawostkę podam, że zawodnicy w protourze muszą dbać o dietę i wspomagać się batonami energetycznymi, żelami, napojami, ponieważ spadek mocy kolarza na każdy kilogram masy ciała < 6,5W daje straty na 1km podjazdu około 8s.
Zdaje się nbm,że Ty nie masz pojęcia o diecie dziecięcej.
Dokładnie to o którą część mojej wypowiedzi chodzi?
nbm, ale powiedz mi: po co robić z 10-latka profesjonalnego sportowca, któremu potrzebne są jakieś specyfiki, żeby mu poprawiać wydolność organizmu? Bo chyba nie mówimy tu o dziecku, które trenuje codziennie i ma zamiar rozpocząć karierę sportową... A odnośnie tego o czym mam pojęcie, a o czym nie: mam w rodzinie biologa i lekarza i się sporo nasłuchałam na temat tych wszystkich sztucznie pakowanych witaminami rzeczy, które się obecnie dzieciom podaje. Nikt mnie nie przekona do jakichś suplementów diety, koktajli etc. Po pierwsze to zwykle syf pełen cukru/aspartamu, a po drugie przyswajalność takich minerałów jest niższa niż tych występujących naturalnie. Jasne, czasem łyknąć tabletkę z witaminą C, czy magnezem można, ale odnoszę wrażenie, że sporo matek ma świra na punkcie wyszukiwania wszystkiego, co ma dodatkowe witaminy i minerały.
nbm, ale powiedz mi: po co robić z 10-latka profesjonalnego sportowca, któremu potrzebne są jakieś specyfiki, żeby mu poprawiać wydolność organizmu? Bo chyba nie mówimy tu o dziecku, które trenuje codziennie i ma zamiar rozpocząć karierę sportową... A odnośnie tego o czym mam pojęcie, a o czym nie: mam w rodzinie biologa i lekarza i się sporo nasłuchałam na temat tych wszystkich sztucznie pakowanych witaminami rzeczy, które się obecnie dzieciom podaje. Nikt mnie nie przekona do jakichś suplementów diety, koktajli etc. Po pierwsze to zwykle syf pełen cukru/aspartamu, a po drugie przyswajalność takich minerałów jest niższa niż tych występujących naturalnie. Jasne, czasem łyknąć tabletkę z witaminą C, czy magnezem można, ale odnoszę wrażenie, że sporo matek ma świra na punkcie wyszukiwania wszystkiego, co ma dodatkowe witaminy i minerały.
Nie chcę robić z dziecka profesjonalnego sportowca, nigdzie tego nie pisałem i zacytuję fragment mojego posta z poprzedniej strony: "Oczywiście dla dziecka wielkiej różnicy to nie zrobi, ale można spróbować, co innego ludzie uprawiający sport wyczynowo bądź amatorsko z zacięciem sportowym.". Jak sama widzisz, stwierdziłem, że można spróbować (zależne od matki i jej oceny czy jest to dobre czy nie) co nie jest jednoznaczne z nieustannym podawaniem.
Akurat te odzywki nie zawierają aspartamów a cukry o których piszesz to głównie maltodekstryna zamieniana w energię w bardzo krótkim czasie, natomiast później bardziej złożone cząsteczki fruktozy zapewniają dopływ energii na stałym poziomie.
Na dalszą część posta odpowiem później - muszę wychodzić.
O tą cześć Twej wypowiedzi nbm mi chodzi, w której proponujesz 10 latkowi UCZĄCEMU SIĘ grać w tenisa hipertoniki czy(!) izotoniki.
Każdy wie co może być napisane na takim napoju.Podobnie na napojach z fruktozą nie napiszą Ci,że szkodzą na wątrobę i sprzyjają otyłości a na parówkach,że produkowane są z mięsnych "odpadów" a na kurczaku,że faszerowany jest sterydami i antybiotykami i jaki to może mieć wpływ na organizm.
O tą cześć Twej wypowiedzi nbm mi chodzi, w której proponujesz 10 latkowi UCZĄCEMU SIĘ grać w tenisa hipertoniki czy(!) izotoniki.
Każdy wie co może być napisane na takim napoju.Podobnie na napojach z fruktozą nie napiszą Ci,że szkodzą na wątrobę i sprzyjają otyłości a na parówkach,że produkowane są z mięsnych "odpadów" a na kurczaku,że faszerowany jest sterydami i antybiotykami i jaki to może mieć wpływ na organizm.
Nigdzie nie pisałem, że zachęcam do picia, proszę czytać uważniej. Odnośnie parówek, kurczaków - zgoda, ale idąc takim tokiem rozumowania nie mogłabyś jeść niczego kupowanego ze sklepu, włącznie z produktami eko - tutaj, podobnie jak z emisją ditlenku węgla, chodzi o dojenie pieniędzy od klienta ![]()
A odnośnie tego o czym mam pojęcie, a o czym nie: mam w rodzinie biologa i lekarza i się sporo nasłuchałam na temat tych wszystkich sztucznie pakowanych witaminami rzeczy, które się obecnie dzieciom podaje. Nikt mnie nie przekona do jakichś suplementów diety, koktajli etc. Po pierwsze to zwykle syf pełen cukru/aspartamu, a po drugie przyswajalność takich minerałów jest niższa niż tych występujących naturalnie. Jasne, czasem łyknąć tabletkę z witaminą C, czy magnezem można, ale odnoszę wrażenie, że sporo matek ma świra na punkcie wyszukiwania wszystkiego, co ma dodatkowe witaminy i minerały.
Wiesz, że np, czystość wit. C do iniekcji wynosi ok. 99,5%? Reszta to odpady, które dodaje się do zawartości, bo firma nie może liczyć się z kolejnymi kosztami - składowanie, utylizacja odpadów. Tabletki mają zawartość około 99,0% a taka dodawana do np. żelków już tylko 98,4%.
Niedobory witamin czy mikroelementów biorą się właśnie z tego, że spożywamy za mało wartościowych warzyw, owoców, posiłków, nie stosujemy zróżnicowanej diety, aby w pełni pokryć dzienne zapotrzebowanie, dlatego też wprowadza się GMO (w Polsce chyba tylko soja jest modyfikowana). Biosorpcja nie jest złem, tylko przeciwdziałaniem deficytowi mikroelementów u człowieka. Stosuje się np. kondycjonowanie nasion w roztworach soli mikroelementów. Istnieje możliwość odżywiania roślin i zwierząt nawozami i paszami lepiej przyswajalnymi, wytworzonymi właśnie metodą biosorpcji (nośnik jest pochodzenia biologicznego).
Masz jakieś informacje, że przyswajalność sztucznych minerałów jest mniejsza? Z tego co wiem, to przyswajalność zależy od paru czynników, między innymi: słabe wykorzystanie (indywidualne zaburzenia w przyswajaniu składników odżywczych), podatność indywidualna wynikająca z narażenia środowiskowego, społecznego, ekonomicznego itd., utrata składników odżywczych z orgnizmu.
przyswajalność witamin zależy od naszej diety przede wszystkim. Niektórych nie wolno łączyć, innych brać rano czy wieczorem, albo inaczej przyswajają się z pożywieniem. Treningi tenisa są akurat wyczerpujące i nie widzę w tym nic złego, żeby uzupełnić witaminy. Dałam dziecku napój z witaminami na trening i powiedziało, że jest różnica pomiędzy tym a wodą, że lepiej się czuję.
Bedica- prawdopodobnie nie czytasz składu produktów.
Fruktozę można spotkać BARDZO CZĘSTO w najzwyczajniejszych produktach w najzwyklejszych sklepach,np.dżemy ,Ice tea firmy rauch,soki Gerbera i pewnie mnóstwo innych.Badania nad działaniem fruktozy na organizm pokazują niestety ciemną stronę jej używania.Fruktoza jest trochę inaczej metabolizowana niż glukoza.Dostarczona do wątroby fruktoza zamieniana jest w tłuszcz.Szkodzi wątrobie,sprzyja miażdżycy.Naukowcy uważają nawet,że ta akcja przedstwiania fruktozy jako zdrowszego odpowiednika glukozy jest mocna przesadzona i służyw wyłącznie marketingowi.
a skąd te badania?
ja przy cwiczeniach lubie pic izotoniki, pomagaja wytrzymac dluzej na silowni.
dorosły może, dziecku napoju izotonicznego nie podasz
gojka102 napisał/a:.
Badania nad działaniem fruktozy na organizm pokazują niestety ciemną stronę jej używania.Fruktoza jest trochę inaczej metabolizowana niż glukoza.Dostarczona do wątroby fruktoza zamieniana jest w tłuszcz.Szkodzi wątrobie,sprzyja miażdżycy.Naukowcy uważają nawet,że ta akcja przedstwiania fruktozy jako zdrowszego odpowiednika glukozy jest mocna przesadzona i służyw wyłącznie marketingowi.
a skąd te badania?
fruktoza jest naturalnym cukrem, występującym w owocach, pyłkach kwiatowych, miodzie, warzywach, ludzie od zawsze ją spożywali, jako podstawowe źrodło cukrów, i jakoś cieżko mi uwierzyć w jej negatywne działanie, to tak jakby powiedzieć że mamy przestać jej przez to owoce
Szczęśliwamariola- to wiadomo powszechnie o fruktozie.Ja nie piszę o racjonalnym spożywaniu fruktozy z naturalnych produktów,ale dowalenie jeszcze dużej jej dawki w postaci zamienników słodzących w produktach typu napoje i "bezcukrowe" słodycze może zaszkodzić.
Margotka- ponieważ nie można zamieszczać tu linków do artykułów to przytoczę co piszą w o szkodliwości fruktozy w The Journal of Nutrition i w medigo.pl:
"W wątrobie fruktoza może być przekształcona w glukozę i wykorzystana do odbudowy rezerw glikogenu, bądź też wykorzystana na jej potrzeby energetyczne. W organizmie niewielkie ilości fruktozy możemy znaleźć jedynie w soczewce oka oraz nasieniu. Glukoza zaś może być transportowana i wykorzystywana w wielu tkankach np. mięśniach. Jeśli zatem dostarczona do wątroby fruktoza nie może być zmagazynowana w postaci glikogenu, jest zamieniania w tłuszcz.
Trafia wtedy do tkanki tłuszczowej, gdzie jest magazynowana. Takim sposobem dzięki słodkim syropom, dżemom i innym niskokalorycznym przysmakom słodzonym fruktozą możemy ?wyhodować? sobie całkiem pokaźny zapas tłuszczyku w okolicach brzucha. Za przykład mogą tutaj posłużyć Stany Zjednoczone, gdzie zaczęto łączyć wysokie spożycie wysokofruktozowego syropu kukurydzianego (HFCS) z coraz bardziej pogłębiającym się problemem otyłości mimo szerokiej gamy dostępnych produktów niskokalorycznych. Syrop ów jest wykorzystywany w wielu produktach począwszy od słodkich napojów na dressingach kończąc. W jednym z badań przeprowadzonych w Anglii zauważono, że dzięki eliminacji automatów z napojami ze szkół poziom otyłości u dzieci nie zwiększał się, w odróżnieniu od placówek, gdzie takie automaty były nadal dostępne.
Fruktoza w dużych ilościach działa szkodliwe na wątrobę. Sprzyja jej stłuszczeniu, ale także może prowadzić do jej martwicy. Wyjaśnieniem tej sytuacji może być podobieństwo jej metabolizmu do metabolizmu etanolu, który również ma negatywne oddziaływanie na wątrobę."
Parafrazując cytat pewnego lekarza i przyrodnika: "Wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka".
Pomimo, iż fruktoza może negatywnie wpływać na nasze zdrowie - nie znaczy to absolutnie iż powinniśmy omijać ją szerokim łukiem. Zbilansowana dieta i wszystko będzie w porządku. Gdzieś tam wyczytałem, że dzienne spożycie fruktozy na poziomie 50g jest akceptowalne, jednak nie mam pojęcia dla kogo jest to wyliczone - "statystycznego Kowalskiego"?
No ja wyczytałam,że nie powinna przekraczać 20 mg- na podstawie wyliczeń indeksu glikemicznego Metody Montignaca.To taka dieta niskoglikemiczna- zalecana przez lekarzy.
Co do reszty Twej wypowiedzi- ja przecież to napisałam:)Nie odradzam absolutnie spożywania fruktozy.
tak, ale mówimy tu o Stanach zjednoczonych, gdzie korzystają z niej na potęgę. W Polsce wciąż to dość nowe rozwiązanie. Nikt też nie mówi o dawaniu napoju w ilościach przekraczających zdrowy rozsądek.
Jestem zdania, że tak ogólnie rzecz biorąc, zdrowotnie, to lepiej cukier ograniczać. Kurczę, jak pomyślę ile kiedyś cukru jadłam
. ALE cukier w postaci owoców, czyli fruktoza raczej nikomu nie zaszkodzi, nie przyczyni się do żadnej poważniejszej choroby. Ja teraz jem codziennie, i ananasa, i kiwi, i jabłko i nie sądzę, by to było coś złego
. No i jeszcze trochę żurawin czy muesli, ale to mała ilość akurat, bo wiem, że muesli to może lepiej nie przesadzać. Generalnie, lepiej unikać produktów mocno dosładzanych, jakichś sztucznych napojów, zwłaszcza Coli albo tych soków wiecie typu Kaktus itp, bo one są strasznie chemiczne. Fakt, fakt zawsze lubiłam, ale bardzo dużo chemii.
Mój syn, który jest bardzo aktywny, od malutkiego pije tylko wodę, żadnych soków, uwielbia mleko
Ale pragnienie gasi tylko wodą, wypija jej sporo, ale my wszyscy w domu pijemy dużo wody mineralnej źródlanej.
Wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem
Także jeśli ktoś przegina z pewnymi elementami w diecie to wszystko może być szkodliwe. Także ja się specjalnie nie wystrzegam całkowitego wyrzucania cukrów z diety, nawet w napojach. Ale wszystko z głową i odpowiednio zbilansowane, a będzie OK ![]()
Bedica- prawdopodobnie nie czytasz składu produktów.
Fruktozę można spotkać BARDZO CZĘSTO w najzwyczajniejszych produktach w najzwyklejszych sklepach,np.dżemy ,Ice tea firmy rauch,soki Gerbera i pewnie mnóstwo innych.Badania nad działaniem fruktozy na organizm pokazują niestety ciemną stronę jej używania.Fruktoza jest trochę inaczej metabolizowana niż glukoza.Dostarczona do wątroby fruktoza zamieniana jest w tłuszcz.Szkodzi wątrobie,sprzyja miażdżycy.Naukowcy uważają nawet,że ta akcja przedstwiania fruktozy jako zdrowszego odpowiednika glukozy jest mocna przesadzona i służyw wyłącznie marketingowi.
hm, a w tych produktach fruktoza jest na pewno jedynym slodzikiem:>
55 2012-05-25 19:38:50 Ostatnio edytowany przez Margotka05 (2012-05-25 19:39:27)
Mój syn, który jest bardzo aktywny, od malutkiego pije tylko wodę, żadnych soków, uwielbia mleko
Ale pragnienie gasi tylko wodą, wypija jej sporo, ale my wszyscy w domu pijemy dużo wody mineralnej źródlanej.
Albo mineralnej, albo źródlanej. nie ma wody mineralnej źródlanej. Są za to napoje z minerałami na bazie wody źródlanej, jak ten Waterrr Sport.
gojka102 napisał/a:Bedica- prawdopodobnie nie czytasz składu produktów.
Fruktozę można spotkać BARDZO CZĘSTO w najzwyczajniejszych produktach w najzwyklejszych sklepach,np.dżemy ,Ice tea firmy rauch,soki Gerbera i pewnie mnóstwo innych.Badania nad działaniem fruktozy na organizm pokazują niestety ciemną stronę jej używania.Fruktoza jest trochę inaczej metabolizowana niż glukoza.Dostarczona do wątroby fruktoza zamieniana jest w tłuszcz.Szkodzi wątrobie,sprzyja miażdżycy.Naukowcy uważają nawet,że ta akcja przedstwiania fruktozy jako zdrowszego odpowiednika glukozy jest mocna przesadzona i służyw wyłącznie marketingowi.
hm, a w tych produktach fruktoza jest na pewno jedynym slodzikiem:>
w sklepie jest do kupienia nawet fruktoza w butelce, tak jak można kupić glukozę, naprawdę to żadna nowość na rynku. ani ekologiczne rozwiązanie, po prostu to lepsza opcja.
mikrus napisał/a:Mój syn, który jest bardzo aktywny, od malutkiego pije tylko wodę, żadnych soków, uwielbia mleko
Ale pragnienie gasi tylko wodą, wypija jej sporo, ale my wszyscy w domu pijemy dużo wody mineralnej źródlanej.
Albo mineralnej, albo źródlanej. nie ma wody mineralnej źródlanej. Są za to napoje z minerałami na bazie wody źródlanej, jak ten Waterrr Sport.
dokladnie woda zrodlana mineralna- maslo maslane chyba troche ![]()
bedica napisał/a:gojka102 napisał/a:Bedica- prawdopodobnie nie czytasz składu produktów.
Fruktozę można spotkać BARDZO CZĘSTO w najzwyczajniejszych produktach w najzwyklejszych sklepach,np.dżemy ,Ice tea firmy rauch,soki Gerbera i pewnie mnóstwo innych.Badania nad działaniem fruktozy na organizm pokazują niestety ciemną stronę jej używania.Fruktoza jest trochę inaczej metabolizowana niż glukoza.Dostarczona do wątroby fruktoza zamieniana jest w tłuszcz.Szkodzi wątrobie,sprzyja miażdżycy.Naukowcy uważają nawet,że ta akcja przedstwiania fruktozy jako zdrowszego odpowiednika glukozy jest mocna przesadzona i służyw wyłącznie marketingowi.
hm, a w tych produktach fruktoza jest na pewno jedynym slodzikiem:>
w sklepie jest do kupienia nawet fruktoza w butelce, tak jak można kupić glukozę, naprawdę to żadna nowość na rynku. ani ekologiczne rozwiązanie, po prostu to lepsza opcja.
moze nie eko, ale zdrowe, wlasnie te zdrowsze rzeczy sa czesto ekologiczne stad wlasnie sa w tych sklepach ze zdrowa i ekologiczna zywnoscia. taka fruktoze kupie nawet w hipermarkecie, bedzie stala obok cukru?:>
hahah no właśnie w dziale z eko żywnością
koło miodów:)
Masz jakieś informacje, że przyswajalność sztucznych minerałów jest mniejsza? Z tego co wiem, to przyswajalność zależy od paru czynników, między innymi: słabe wykorzystanie (indywidualne zaburzenia w przyswajaniu składników odżywczych), podatność indywidualna wynikająca z narażenia środowiskowego, społecznego, ekonomicznego itd., utrata składników odżywczych z orgnizmu.
Po pierwsze ufam ludziom wykształconym w tym kierunku, więc jak mówią, że są gorzej przyswajalne, to im wierzę. Ale poszukałam nawet w necie i znalazłam wiele artykułów na ten temat. Linków nie wkleję, bo nie mogę. W każdym razie z artykułów wynika przede wszystkim, że wszystkie syntetyczne witaminy i minerały nie są dokładną kopią swojej naturalnej wersji i dlatego nie są tak efektywne. Mają obcą dla organizmu formę. A poza tym często potrzebują innych składników, by być przyswajalnymi, tak jak zdaje się magnez potrzebuje witaminy B6.
I tak w ogóle jak już mówimy o różnych napojach, witaminach, cukrach: czy ktoś zechce mi wytłumaczyć ten fenomen Coli 0/Light? Większość osób sięga właśnie po nią zamiast zwykłej Coli. Jakby ta 0 była zdrowsza, no bo bez cukru. A że ma aspartam to kto by się przejmował...
Mój syn, który jest bardzo aktywny, od malutkiego pije tylko wodę, żadnych soków, uwielbia mleko
Ale pragnienie gasi tylko wodą, wypija jej sporo, ale my wszyscy w domu pijemy dużo wody mineralnej źródlanej.
nie ma czegos takiego jak ''mineralna zrodlana'' albo mineralna albo zrodlana,
osobiscie wuazam ze zrodlana woda jest jalowa, nie ma w sobie nic co by sie przydalo dla organizmy, zero magnezu, potasu, wapnia,
powinno sie pic mienralna, albo zrodlana wzbogacana
Szczęśliwamariola- to wiadomo powszechnie o fruktozie.Ja nie piszę o racjonalnym spożywaniu fruktozy z naturalnych produktów,ale dowalenie jeszcze dużej jej dawki w postaci zamienników słodzących w produktach typu napoje i "bezcukrowe" słodycze może zaszkodzić.
pozowle sie sobie nie zgodzic,
to jak to okreslilas zamienniki slodzace, napoje typu ''nie zawiera cukru'' nie sa slodzone fruktoza (bo to jest cukier), tylko aspartamem, sztucznym zwiazkiem, ktory ja osobiscie potepiam
Po pierwsze ufam ludziom wykształconym w tym kierunku, więc jak mówią, że są gorzej przyswajalne, to im wierzę. Ale poszukałam nawet w necie i znalazłam wiele artykułów na ten temat. Linków nie wkleję, bo nie mogę. W każdym razie z artykułów wynika przede wszystkim, że wszystkie syntetyczne witaminy i minerały nie są dokładną kopią swojej naturalnej wersji i dlatego nie są tak efektywne. Mają obcą dla organizmu formę. A poza tym często potrzebują innych składników, by być przyswajalnymi, tak jak zdaje się magnez potrzebuje witaminy B6.
I tak w ogóle jak już mówimy o różnych napojach, witaminach, cukrach: czy ktoś zechce mi wytłumaczyć ten fenomen Coli 0/Light? Większość osób sięga właśnie po nią zamiast zwykłej Coli. Jakby ta 0 była zdrowsza, no bo bez cukru. A że ma aspartam to kto by się przejmował...
powiem tak, niektore syntetyczne zwiazki - mineraly czy witaminy, sa nawet lepiej przyswajane przez organizm, bo sa do tego specjalnie przygotowane, wiec nie mozna sztywno powiedziec ze sa z gory zle
druga kwestia to taka ze i w naturalnych zwiazkach, trzeba wspomagac wchlanianie jednego innym , nie tylko magnez i b6, ale chocby surowka z kapusty (wit C) i oliwa, olej wspomaga wchlanianie itd
a co do coli light, to ludzie to pija, bo ja nie ma cukru to jest mniej kaloryczne, choc aspartam jest szkodliwy, to mniej tuczy
mikrus napisał/a:Mój syn, który jest bardzo aktywny, od malutkiego pije tylko wodę, żadnych soków, uwielbia mleko
Ale pragnienie gasi tylko wodą, wypija jej sporo, ale my wszyscy w domu pijemy dużo wody mineralnej źródlanej.
nie ma czegos takiego jak ''mineralna zrodlana'' albo mineralna albo zrodlana,
osobiscie wuazam ze zrodlana woda jest jalowa, nie ma w sobie nic co by sie przydalo dla organizmy, zero magnezu, potasu, wapnia,
powinno sie pic mienralna, albo zrodlana wzbogacanagojka102 napisał/a:Szczęśliwamariola- to wiadomo powszechnie o fruktozie.Ja nie piszę o racjonalnym spożywaniu fruktozy z naturalnych produktów,ale dowalenie jeszcze dużej jej dawki w postaci zamienników słodzących w produktach typu napoje i "bezcukrowe" słodycze może zaszkodzić.
pozowle sie sobie nie zgodzic,
to jak to okreslilas zamienniki slodzace, napoje typu ''nie zawiera cukru'' nie sa slodzone fruktoza (bo to jest cukier), tylko aspartamem, sztucznym zwiazkiem, ktory ja osobiscie potepiam
Ależ oczywiście,że są.W związku z uznaną szkodliwością słodzików coraz więcej produktów zawiera fruktozę.Wiem coś o tym bo jestem diabetykiem.Od dawna już produkty dla diabetyków słodzone są fruktozą jako,że nie podnosi ona tak bardzo poziomu cukru jak glukoza i nie działa tak szkodliwie jak aspartam.
Woda, oczywiście niegazowana. ![]()
Podobny temat przewija się dość regularnie w necie z tego co widziałam i co forum to inne rady
ale tak to już jest. Wiele mam np. mówi, że przegotowuje wodę przed podaniem, ale z drugiej strony przegotowanie wody zabija w niej pewnie sporo składników, tylko przecież nie przegotowanej się nie podaje ;/ i tak w kółko
Co do cukru - faktycznie sporo go wszędzie, ale jeśli dziecko nie ma specjalnego ciągu do słodyczy, słodkości itp to ta fruktoza w wodzie raczej nie będzie aż takim problemem.