Chcialabym schudnac lecz po pewnym czasie dopada mnie niesamowity apetyt na slodkie, szczegolnie wieczorem./Moj boze.Jaka to niesamowita kara. Probowalam to zastapic owocami, jadlam w ciagu tygodnie. Lecz przychodzi chec sprobowania czegos zakazanego. W szafie bratowa zostawila paczka, baton mars i zpalaszowalam wszystko. Do tego jeszcze przez glowe przechodza diabelskie mysli ze w zamrazarce sa lody czekoladowe. Co zrobisz zeby przestac to jesc, i przestac o tym myslec?
Podobne tematy
Doskonale Cię rozumiem! Przez słodkości (i nie tylko) dość mocno mi się przytyło. Tak już miałam tego dość, że zastosowałam dietę dr Dukana. Ładnie schudłam i na razie nie przytyłam, choć od zakończenia tzw. 2 fazy minęło dopiero 2 miesiące.
Tak strasznie tęskniłam za słodkim, że moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach i wymyślałam coraz to nowsze przepisy na słodkości: ciasteczka z ubitych jajek, mleka w proszku(odtłuszczonego) i słodzika jadłam tonami, kogel-mogel z żółtka, serka homogenizowanego, mleka w proszku i słodzika o różnych smakach (w zależności od użytego aromatu), sernik z samego chudego sera ze słodzikiem, jajkiem i aromatem - pycha! I jeszcze wiele innych...a do tego chudłam.
Wszystkie słodkości opierały się na składnikach dopuszczalnych przy Dukanie, ale najważniejsze jest to, że nauczyłam się jeść z głową. Jeśli chodzi o słodzik, to wybierałam ten bez aspartamu, choć wiadomo, że żaden nie jest idealny. Teraz już mnie tak do słodkiego nie ciągnie. Spożywam już cukier, ale nie w takich ilościach, jak kiedyś. Zjedzenie ciasta lub batona jest dla mnie wielkim świętem(dwa razy w tygodniu), ale gdy mnie już przyciśnie robię sobie powyższe słodkości lub po prostu jem jogurt.
Jestem szczupła, patrzę na siebie w lustrze i się uśmiecham! Może ta dieta nie jest idealna, ale takiej przecież nie ma, jednak nauczyła mnie zwracać uwagę na to, co jem. Ludzie straszą mnie efektami ubocznymi, jednak efekt jest jak na razie widoczny tylko na wadze. Podobno problemy zdrowotne po Dukanie mogą ujawnić się po dłuższym czasie, choć mojej bratowej wyniki badań się polepszyły po schudnięciu.
Na razie cieszę się sobą i brakiem efektu jo-jo. Chciałabym dać Ci idealną radę, jak przestać wielbić słodkości, ale takiej chyba nie ma. Więc życzę tylko silnej woli.
Ps. Żeby się odchudzać z dr Dukanem bezwzględnie trzeba przeczytać jego książkę.
A jeśli chodzi o lody, to nie miej takich wyrzutów sumienia. Poczytaj na opakowaniu, jak niską wartość odżywczą mają. Są wręcz produktem dietetycznym! Zawierają mniej węglowodanów i tłuszczów niż niejeden jogurt lub serek homo.
Właśnie, że lody są baaaardzo tuczące!! A co do diety Dukana to nie stosuj jej! Ja sobie przez nią rozwaliłam żołądek... ciągle mnie bolał... Poza tym efekt jojo.
mam dokładnie ten sam problem !! moje odchudzanie trwa 2,3 dni a potem mnie dopada apetyt na wszystko, lacznie z najgorszymi rzeczami... slodycze, pizza. nie potrafie sobie odmowic takich rzeczy... co mam zrobic ? powinnam schudnac tylko 5 kg, wiec to niewiele, ale jednak ciezko. polecicie cos ?
Trzeba motywować się codziennie! Wspierać i mieć kogoś kto będzie dla nas wsparciem. Koniecznie. Do tego nie karać się, gdy zdarzy się zgrzeszyć i ulec pokusie, tylko dalej walczyć. I powtarzać sobie, że się da radę. I codziennie ćwiczyć silną wolę, tak świadomie. Ok, zjem dziś kawałek czekolady, ale kawałek, a nie tabliczkę. I po wszystkim powiedzieć sobie: Jestem dzielna! Zjadłam tylko kawałek. To bardzo ważne.
Jeśli jest to możliwe, najlepiej jest po prostu nie posiadać w domu żadnych słodyczy. Wtedy nic Cię nie będzie kusić
, no chyba, że masz dwa kroki do spożywczaka i będzie Ci się chciało iść
Problemem mogą być również domownicy, tak jak ty wspomniałaś. Jeśli mieszka się z takimi osobami, którzy cały czas coś zajadają to poproś ich o to, by chowali to przed Tobą np. w jakiś innych nie dostępnych do Ciebie szufladach i najlepiej, żeby wcinali to, wtedy, kiedy Cię nie ma w domu ![]()
Choć tak jak napisałam, najlepszym sposobem, jest po prostu nie mieć żadnych słodkości w domu.
Jeżeli natomiast chodzi o ograniczenie tych przyjemności to nie polecam tego robić. Jeśli chcesz naprawdę schudnąć, musisz z nich CAŁKOWICIE zrezygnować (!) Inaczej, na jednym, malutkim kawałeczku się nie skończy, uwierz mi
Zawsze będzie przypominał Ci się smak tego smakołyka i nigdy nie przestaniesz o nim myśleć.
Ogólnie musisz postanowić sobie, co tak naprawdę chcesz przez to osiągnąć, myśl o efekcie końcowym, czyli jak będziesz się czuła, jak będzie wyglądało Twoje życie, kiedy schudniesz i będziesz naprawdę świetnie wyglądać, np. znajomi Ci będą sprawiać komplementy, że bosko wyglądasz, będą Ci się pytać jak Ci się to udało itp.
Warto się nad tym zastanowić, bo działa to rewelacyjnie.
Ewentualnie jest jeszcze jedna opcja, jeśli naprawdę nie możesz wytrzymać to, np. raz/dwa razy w tyg. zjedz sobie trochę czekolady bez cukru. Pozdrawiam ![]()
Też tak mam przy odchudzaniu. Więc jak podczas ostatniej diety przytyłam 5 kg to się załamałam. Trzeba było zmienić taktykę. I tak jak piszecie, pierwszym krokiem było pozbycie się wszystkich słodyczy z domu. Torebki, szafki, wszystko przetrzepałam w poszukiwaniu słodkości. Nie powiem, miałam chwile wahania więc potrzebny mi był plan awaryjny. Poza tym u mnie dozowanie przyjemności nie zdaje egzaminu bo zawsze się kończy tak samo, np. całym opakowaniem ciastek czy tabliczką czekolady. Wymyśliłam więc, że jak będę piła 2 szklanki wody przy każdym zwątpieniu to będzie łatwiej. Powiem wam, że na początku było kiepsko. Ale po jakichś 2 dniach jak biegłam pod kran, bo chodził za mną kebab albo pączki, wlewałam w siebie jakiś pół litra wody to mi przechodziło. Fakt, czułam się jak mała cysterna i co chwilę byłam w toalecie, ale przynajmniej spożywcze zachcianki mi mijały. W każdym razie możesz spróbować. Nie musisz też kupować żadnej specjalnej wody, jak tak ględzą niektórzy. Kupa kasy na to idzie zupełnie niepotrzebnie. Przecież o wodę nam chodzi a nie plastik. Nie wiem jaką masz u siebie, ale woda na warszawskiej woli jest w porządku więc tą z czystym sumieniem mogę polecić. Oczywiście każdy inaczej osiąga wyznaczony cel, powiem więc tylko tyle ? 4 tygodnie i 6 kg mniej. Opłaca się kochana. Życzę powodzenia.
Macie rację, że najlepszym sposobem na pokusy jest pozbycie się ich z domu. Moja druga połowa zawsze się tym zajmuje mówiąc, że niszczy wroga :-) Ale niestety prawda jest taka, że nie można przez całe życie unikać pokus. Trzeba po prostu nauczyć się panować nad zachciankami. Jeśli opanujemy tą sztukę, to rzadne czekoladki w szafe nie będą nam straszne. Marzę o tym, żeby mieć w domu szafkę pełną słodyczy, z której będę umiała korzystać z umiarem... Na razie pracuję nad sobą :-)
Siła woli !
moze ochota na slodkie jest spowodowana niedoborem chromu? sproboj go stosowac i moze wtedy przejdzie Ci ochota na slodycze. Z wlasnego doswiadczenia powiem ze najskuteczniejsza dieta to maksymalne ograniczenie jedzenia, wyemilinowanie wszystkiego co moze spowodowac tycie i zatrzymanie wody w organizmie, dwa tygodnie meki podczas ktorych zoladek bedzie sie kurczyl a pozniej juz jest z gorki, ja w ten sposob zrzucilam 30 kg od polowy lutego. Mialam robione szczegolowe badania krwi, ekg, usg jamy brzusznej i nigdy tak idealnych wynikow nie mialam, wiec zadne dukany i inne chore diety tylko ogromne ograniczenie kalorii i bedzie ok ![]()
12 2012-08-28 17:49:31 Ostatnio edytowany przez marsylka (2012-08-28 17:54:43)
Normalna dieta bez wysiłku fizycznego nic nie daje. Ja zajadam się czym się da w sytuacjach stresowych (najczęściej po pracy), albo może uzupełniam spalone kalorie- nie wiem. W konsekwencji tłuszczyku przybywa Podczas wakacji jem normalne posiłki (jednak nadal bez słodyczy, no może czasami coś drobnego do kawki),przy czym piję dużo wody mineralnej i jem dużo owoców. Z doświadczenia wiem, że bez solidnego fizycznego wysiłku efektów nie będzie. Polecam podczas długich spacerów lub jazdy na rowerze pas neoprenowy, który spala tłuszcz w talii. Zwłaszcza gdy jest ciepło, mocno się w tym miejscu pocimy. Używałam go w tym roku rzadko, na wadze nie zauważyłam efektów, ale podobno w talii widać, że zeszczuplałam . Chyba nie trzeba katować się dietami- cud, wystarczy ta MZ (Mniej Żreć - bez słodyczy oczywiście) i dużo ruchu. Myslę że ze słodyczami jest tak, że im więcej się ich je, tym wiecej ich potrzebujemy, bo nasz mózg się tego domaga (to jest tak jak z używkami). Można pozbyć się tego uzależnienia. Ja czasami jak już pisałam przegryzam coś do kawki ( na przykład testując ciasto, które upiekłam mojej rodzince). No czasami przegryzę jakiegoś cukierka, bo nie zawsze smakuje kawa bez słodyczy. Jestem z kolei uzależniona od porannej kawy, więc czasami pozwalam sobie na kanapkę z dżemem i to tyle u mnie na temat słodyczy. Chciałabym jeszcze zgubić 3-5 kg, ale brakuje mi motywacji. Poważnego zmartwienia, które odbierze mi apetyt i spędzi sen z powiek nie chcę, więc muszę się pogodzić z tymi oponkami na brzuchu. Pozdrawiam wszystkich, którzy zechcą przeczytać me bazgroły.
13 2012-11-09 14:50:11 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-11-09 15:02:46)
Polecam spróbować dietę kapuścianą. Można szybko stracić kilka kilogramów bez głodzenia się i jednocześnie przygotować organizm do zmiany nawyków żywieniowych. Nie musisz się za bardzo głodzić, tylko jesz określone produkty.Tu masz przykładowy plan diety [usunięto]
Nie wstawiaj żadnych adresów stron. Proszę, zapoznaj się z regulaminem. Moderatorka Anemonne
Matko, jak ja Was doskonale rozumiem. U mnie jest to samo.
Nigdy nie byłam chudzinką, ważyłam w granicach 62 kg. Potem zamieszkałam z moim obecnym mężem i mi się przytyło do 70 kg (bo słodyczy w szafkach co nie miara). MŻ nie wychodziło. W końcu trafiłam na idealny suplement diety, który całkowicie zredukował apetyt. W końcu nie żyłam jedzeniem. Jadłam wszystko, ale w małych ilościach, aaa i absolutnie po 18:00. Schudłam do 59kg. Zaczęłam biegać i jeszcze 2 kg zeszło. I tak sobie byłam szczupła ponad dwa lata.
Pewnej zimy taki mnie apetyt dopadł, że nie umiałam sobie z nim radzić. Poszłam do apteki, a tak ogromne rozczarowanie, bo mój cudowny specyfik został wycofany z rynku polskiego. I od tego czasu sukcesywnie tyłam. Znowu ważę 69kg. I wiecznie próbuję się odchudzać. No ale lubię piwko wieczorkiem wypić i zagryźć chipsami (choć staram się tego nie robić)
Mój mąż na dodatek wcale mi nie ułatwia, bo mówi że świetnie wyglądam i lubi mnie taką.
Ale co odkryłam. Jak przemęczysz się tydzień bez słodkiego to potem przechodzi ochota. I to był ostatnio taki mój mały sukces, bo chciałam ze słodkiego zrezygnować i się udało. Teraz nie jem słodyczy i nie ubolewam nad tym
cześć dziewczyny:)
też mam problem z wagą.. wcześniej (jakieś 3 lata temu) ważyłam jakieś 42-43kg. na początku tego roku moja waga nie przekraczała 47kg. Teraz ważę już 51-52kg;/ Chciałabym wrócić do wagi jaką miałam na początku roku,ale ostatnio bardzo ciężko mi jest się zmotywować i dopada mnie wielki apatyt, a co najgorsze- wieczorem. Pisałam już we wcześniejszym wątku o diecie ducana- nawet ją stosowałam,ale wytrzymałam tylko 3 dni.. Nie mam problemu ze słodyczami, bo jem je tylko raz na tydzień, czasami nawet na dwa tygodnie. Zastanawiam się znowu nad dietą ducana,ale boję się,że znowu zawalę sprawę..
Jeżeli zaglądacie tu jeszcze dziewczyny to napiszcie jak wam idzie w walce z kilogramami:)
Ile masz wzrostu?
17 2012-11-10 00:49:00 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-11 19:32:05)
Jestem trochę nie w temacie, bo nie czytałam wszystkich odpowiedzi, ale może coś uda mi się doradzić. Sama przez te nieszczęsne słodycze przybrałam na wadze w jakieś trzy- cztery miesiące 12 kg.... Nie stosuj przypadkiem żadnych ciężkich diet jeżeli nie ćwiczysz i nie używasz kremów nawilżających, czy oliwek, które mogłyby sprawić że Twoja skóra stanie się bardziej elastyczna, gdyż przy szybkim spadku wagi skóra zostanie, brzydka, naciągnięta, wisząca, jeżeli masz jej za dużo. Ja popełniłam ten błąd wcześniej i teraz mam z tym nieco problem, może nie aż taki straszny, ale wiadomo, można było tego uniknąć. Zaczynaj od nieco lżejszych rzeczy, np. ziemniaki zastąp ryżem, dania z patelni tymi na parze, staraj się jeść słodycze dopiero po tym jak najesz się normalnym jedzeniem, poszukaj w internecie produktów, które są zdrowe i szybko zapychają, i postaraj się wprowadzić je do swojego menu przed tymi okropnymi naganiaczami kalorii. Mam nadzieję że trochę pomogłam...;)
Pozdrawiam.
Edit:
Ps. Jeżeli chodzi o rzeźbienie brzucha, to nie polecam osobiście ćwiczeń typu 6 Weidera, gdyż mnie i kilka innych osób, z którymi rozmawiałam na ten temat bolały plecy, czy dokuczały inne rzeczy. Poszukajcie sobie na youtube 10 minutowy trening brzucha z Mel b. Bardzo serdecznie polecam, jest to aerobik, który naprawdę dał mi odczuć pracę moich mięśni, które gdzieś tam głęboko się ukryły ![]()
mam 156cm wzrostu.
Dzięki wielkie za porady:)
co do balsamów to stosuje z lirene -ujędrniający. źle się czuje w moim ciele więc myślę,że myśl o tym jakie mogą być efekty po diecie, pomogą mi wytrwać:)
Zobaczę w necie te ćwiczenia o których piszesz. Trzeba się trochę ogarnąć bo za pasem święta i sylwester:)
A Tobie ile się udało schudnąć i w jakim czasie?
Moniica, ale ty masz wagę w normie, nie masz nadwagi..,
W ogóle będę wdzięczna jak powiesz mi co robiłaś/jadłaś albo ile że przytyłaś, bo ja odwrotnie marzę o dodatkowych kg ![]()
Rozwiązanie jest proste: nie trzymaj artykułów słodki w domu i nie będzie Cię kusić. Zamiast tego owoce i warzywa (uwielbiam sałatki). Na początku będzie ciężko, ale zapewniam Cię, że można się przyzwyczaić.
mysza93, przytyłam ze 3 kg w ciągu ok2 miesięcy. Mój tryb życia troszeczkę uległ zmianie od połowy sierpnia ponieważ złamałam nogę..;/ Co się z tym wiąże- brak ruchu. Cały czas siedziałam w domu i tylko jadłam. Co można w domu robić z nogą w gipsie..? Zostało mi tv, komputer, książki i jedzenie. Wcześniej jadłam do godz 19,a czasami (ale rzadko) do 20, a chodziłam spać koło 23. Teraz godziny się trochę zmieniły- na późniejsze, jeżeli chodzi o jedzenie.
Do tej pory jeszcze nie mogę biegać czy chociażby skakać na skakance (a wcześniej to robiłam). Od czasu do czasu wsiądę na stacjonarny rowerek, ale to też rzadko bo czas nie pozwala i (powiedzmy sobie szczerze) chęci czasami brak..;/;)
Tak oto powstała moja recepta na przybranie kilogramów.
A Ty robiłaś już coś w kierunku zdobycia paru kg?:)
Monika - chudnięcie w twoim wypadku będzie głupotą. Wagę masz w normie, a jak wrócisz do swojego normalnego trybu życia to waga najpewniej wróci.
3 kg w dwa miesiące to jest tyle co nic. Z dnia na dzień waga może się wahać o +/- 1kg.
Ja cały czas się staram, ale ja mam szybki metabolizm po ojcu i to jest moje przekleństwo. Już nawet słyszałam, ze mam sobie zrobić badanie na obecność tasiemca, bo ja lubię jeść - jem często ale w małych ilościach, bo tak zostałam nauczona i tak zdrowiej. Wkurza mnie strasznie to, że nie mogę przytyć. Pomyłka tzn tyję na okres wakacji, bo nie mam stresu, a jak zaczyna się nauka znowu chudnę ![]()
A Ty Moniica nie rozumiem z czemu chcesz się odchudzać, bo jak wcześniej pisałam wagę masz w porządku.
24 2012-11-11 18:43:09 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-11 19:30:25)
chciałabym wrócić do wcześniejszej wagi dlatego,że widać kilogramy, których nabrałam. Nie podoba mi się to jak wyglądam. Jak tylko przytyje to wszystko "wychodzi". Zaokrągla mi się twarz przez co robi mi się (co prawda malutka) druga broda, wchodzi mi w brzuch, na ręce, robią się boczki. Stąd moja chęć zrzucenia co nieco:)
Edit:
myszka93 te badania to dobry pomysł. Zawsze to lepiej wiedzieć czy z naszym organizmem wszystko ok:)
Dieta to dobra rzecz, ale bez ruchu nie wiele pomoże. Systematyczny, codzienny ruch. Chociaż 10 tysięcy kroków w parku czy zamiast jazdy busem - to raptem parę przystanków. Ja chodzę na taniec towarzyski. Nie trenuję sportowo a tylko hobbystycznie, kilka razy w tygodniu. Staram się jeść produkty odżywcze, ale nie zapychające żołądka. Jem powoli aby dobrze wyczuć moment kiedy żołądek jest pełny. I lepiej jest jeść częściej ale w małych porcjach. W kilka miesięcy - tj. min. pół roku będzie widać poprawę. I co najważniejsze - wcale się specjalnie nie głodzę. Czasem burczy w brzuchu, ale z odrobiną motywacji - da się. Zasada jest taka: "już się najadłam", a nie "no jeszcze mały kawałeczek"
Powodzenia!
Staraj się dodawać do posiłków otręby - np do płatków, jogurtu, soków, koktajli, mięs... wpomagają przemianę materii i pozostawiają na dłużej uczucie sytości.
Na ukryty apetyt najlepsze jest to, że kiedy czujesz potrzebe zjedzenia czegoś, zjedz jabłko. Zawiera ono kwas jabłkowy, który genialne zatrzymuje głód oraz powoduje uczucie sytości na dłużej. ![]()