netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Stara miłość nie rdzewieje??

1 odpowiedź3 737 wyświetleńzałożony przez bajaderka120, 08.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Stara miłość nie rdzewieje??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1

Temat: Stara miłość nie rdzewieje??

Historia niczym szczególnym nie różniąca się od innych ,zamieszczanych na forach z nadzieją na zrozumienie i odrobinę współczucia.Nieszczęśliwa miłość bez zakończenia' happy endem'(?).Trochę to śmieszne bo miało miejsce 10 lat temu,przez ten czas ułożyłam sobie życie na nowo i powinnam być cholernie szczęśliwa.No i jestem,mam dom,(że niby)kochającego męża, wspaniałego synka.Tylko kurcze nie potrafię zapomnieć.Nie potrafię zapomnieć faceta w którym zakochałam się 10 lat temu,z którym byłam szczęśliwa i dla którego skoczyłabym wtedy w ogień. Byliśmy ze sobą 2 lata.Poznaliśmy się w pracy i  po nie długim czasie zaczęliśmy ze sobą chodzić.Początek był cudowny-jak to zwykle bywa na początku;-)-nie mogliśmy bez siebie wytrzymać jednego dnia. Z czasem zaczęliśmy nawet planować ślub(i to nie ja wyszłam pierwsza z tą inicjatywą).Z dnia na dzień coraz bardziej go kochałam i wydawało mi się że on mnie też. Nie przeszkadzało mi np. kiedy znikał na cały tydzień i nie dawał znaku życia.Wtedy uważałam ,że każde z nas potrzebuje czasem trochę swobody . Dodam że nie mieszkaliśmy razem ale często u siebie bywaliśmy.Sama też często wyjeżdżałam.Na początku nie pytałam gdzie i z kim był , sam tłumaczył się i wymyślał jakieś banalne wymówki( w które ja oczywiście wierzyłam).Ale ja byłam przecież wyrozumiała,nie chciałam być zazdrosna,nie chciałam robić scen,bo i po co, przecież on mnie kochał a ja jego i to było najważniejsze.I tak oto trwało nasze szczęście dopóki dopóty dnia któregoś,ktoś z naszych znajomych(nie pamiętam  już kto to był )wystrzelił iż mój ukochany spotyka się ze swoją byłą dziewczyną.A że ja plotek nie lubię chciałam wyjaśnić sprawę i zapytałam prosto w oczy swoją miłość czy jest to prawda i czy kiedy nie ma go przy mnie, spotytka się wtedy z nią. Oczywiście zaprzeczył, oczywiście czasem się spotykają ale to jest tylko jego przyjaciółka ,nic więcej.I tak coraz częściej widywał się z nią niż ze mną a kiedy zaczynałam temat tamtej, robił mi awanturę.Pózniej przepraszał i błagał żebym nigdy go nie zostawiała.Coraz częściej mnie kontrolował i robił awantury ,że spotykam się ze swoimi przyjaciółmi (bo przecież powinnam grzecznie czekać w domu,kiedy on spędza czas ze swoimi znajomymi i przede wszystkim ze swoją tylko przyjaciółką).No i nie dałam rady,pękłam ,zazdrość okazała się silniejsza ode mnie,zrobiłam mu awanturę,że albo ona albo ja.Oczywiście ja ale ciągle ona w tle.I znikł. Cztery miesiące pózniej,jego przyjaciółka przywiozła go do mnie do pracy,jakby nigdy nic wpadł na herbatkę zapytać co u mnie jak się czuję i czy wszystko ok(ona przez ten czas  czekała w samochodzie).Miałam ochotę udusić go i wykrzyczeć jak bardzo przez niego cierpiałam przez ten czas, ile wylałam łez i ile nocy nie przespałam.Byłam jednak dzielna,wypiłam z nim tą herbatę bez robienia scen. Najgorsze było jednak to,że pomimo mojej złości ja nadal bardzo go kochałam i wystarczyło jedno jego słowo a wszystko bym mu wybaczyła,słowo to jednak nigdy nie padło. Postanowiłam więc wyjechać,żeby zapomnieć.Wróciłam pół roku po wypiciu'pożegnalnej' herbatki(w między czasie poznałam mojego obecnego męża).Wróciłam do pracy i znowu spotkałam się z moim kochanym,oboje nie wiedzieliśmy jak się zachować,on wiedział że z kimś jestem(znajomi są niezawodni),oczywiście wyszło że to moja wina ,że nie poczekałam na niego ,i wogóle taka jestem niedobra.A on mnie przecież tak kochał.Minęło 10 lat,przez ten czas nie mieliśmy ze sobą kontaktu,mimo to nie było dnia żebym o nim nie myślała ,bardzo żałuję że nie porozmawialiśmy szczerze ze sobą dlaczego tak się stało.Może kiedyś ...A on?Wiem tylko ,że nadal jest ze swoją przyjaciółką ,mają córeczkę:-)

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Stara miłość nie rdzewieje??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026