Cześć kobiety,
jestem z moją dziewczyną już siedem miesięcy. Jakoś nigdy wcześniej się specjalnie niczym nie zadręczałem, ale od jakiegoś miesiąca (może trochę krócej) mam same złe myśli... mało we mnie pozytywnych wibracji.
Kocham ją bardzo mocno. Nie widzę świata poza nią. Wiecie jak to jest - wydaje mi się, że innej drogi jak ona to nie ma i nie będzie.
Ale zacznę od początku...
Cały czas myślę, że ona mnie nie kocha... tzn nie wiem jak to określić, ale nie jest już tak jak na początku. Nie dotyka mnie tak jak wcześniej, nie mówi nic miłego - ja strasznie tego potrzebuje, co jej zaznaczałem kilka razy.
Tylko, jeśli ja powiem jej coś miłego, to ona odwzajemni - nic nie wychodzi od niej samo.
Dopiero od tego miesiąca mam takie myśli. Nie jestem pewny jej uczuć, wracam do przeszłości i mam w głowie obraz z jej byłym facetem, gdy mi coś wypomina że robie nie tak, to ja od razu też jestem smutny że nie robi czegoś tak jak bym chciał.
Ogólnie cały czas jestem smutny i niezadowolony z tego wszystkiego. Mam straszne wątpliwości. Doskonale jednak wiem że kobiety (w tym i ona, co mi zaznczała) nie lubią niepewnych facetów. Nie lubią smutasów tylko konkretów. I najgorsze jest to, że wiedząc to, ja tak dalej postępuje... Strasznie nie?
Teraz chce wyjechać do siostry za granicę i przy okazji coś sobie zarobić. I już mi się włącza myślenie...
"ona mnie tam zdradzi", "na pewno z jakimś facetem będzie pracowała co jej się spodoba" "pewnie będzie chciała zobaczyć jak to jest z innym facetem". Rozumiecie? takie coś!
No i dalej idąc tym przykładem. Gdy mi to powiedziała, ja już byłem smutny że nie powiedziała, że chce tam ze mną jechać. potem coś powiedziała nie tak, jak ja bym chciał żeby powiedziała. Jak powiedziała, że codziennie będziemy się widywać na skype, to ja już się obraziłem mówiąc "hm, myślałem, że będziesz chciała żebym tam na weekendy przyjeżdżał"
Już nawet na słowo "dureń" powiedziane w żarcie się obrażam. Zachowuje się strasznie.
Cały czas tak myśle i to jest okropne. Jak zrobić żeby przestawić się na pozytywne nastawienie?
Jak poczuć od niej tą prawdziwą miłość - tzn żebym już się tak nie zadręczał tymi myślami, żebym się już nie obrazał jak baba...