Pomimo tego ze moje życie nie było usłane różami byłam osoba bardzo pogodna i radosną.Chciałam sobie poukładać życie i tak się stało.Poznałam osobę którą bbb pokochałam,czułam się bezpieczna ,kochana pomimo twardego charakteru,wspierał mnie i dużo by tego wymieniać w sensie pozytywnym.Ja straciłam prace a on nie za bardzo był zadowolony ze swych zarobków wiec wyjechał. W Polsce nie ma już go dwa lata.Standardowo dla nas aby polepszyć nasz byt i spełnić jakieś nasze marzenia.Oczywiście nadal jesteśmy razem tyle ze ja już nie daje rady i szukam pomocy jak przez to wszystko przejść by nasz związek przetrwał.Zauważyłam wiele zmian,przede wszystkim BRAK WSPARCIA!!!!!!!I jego tekst- wyjechałem dla nas.!Jest coraz gorzej.Co prawda widzimy się na skypie ale suma sumarą wiecznie sie kłócimy bądz droczymy.Nie daje rady .M am wrażenie ze się zmienił od momentu wyjazdu nie do poznania i raczej sobie z moich sygnałów nic nie robi.Cały czas zaznaczam mu ze dzieje się nie dobrze.Nie wiem co mam robić tym bardziej że bardzo mi zależy na tym związku .Ja jestem w szoku jak sie zmienił a najlepsze w tym wszystkim jest to że mam już tak wkręcone że to wszystko moja wina.STAŁAM SIę TERAZ OSOBA SMUTNA,ZREZYGNOWANA,oczywiście zaczełam cierpieć na bezsenność!Mam wrażenie ze on zupełnie sie tym nie przejmuje.Tylko kasa i oszczędzanie.Do tego jest wulgarny,brak jakichkolwiek miłych słów no i naj smutniejsze jest to ze nie wie teraz jak się wspiera,a ja naprwde jestem wykończona psychicznie,boli to podwójnie bo go KOCHAM.Nie wiem co mam robić?!!!!! jestem już w takim stanie ze wszystkie myśli przeleciały mi w sekundzie przez głowę.a jest to związek piecioletni!
Podobne tematy
Jakbym czytała o sobie
Choć sytuacja trochę inna to też chodzi o związek na odległość. Z osoby pełnej nadzieji zrobiłam się nerwowa, smutna, rozgoryczona i zgorzkniała. Na skypie wiecznie się kłócę, wyżywam się na nim, wyzywam go od najgorszych. Dla niego tematu nie ma. Nie widzieliśmy się od września, lecz dla niego plany spotkania nie istnieją, nie mówiąc już nawet o planach ułożenia sobie życia. Tematu nie ma. Związek ma 5 lat. Na moje pytania o to co z nami będzie dalej on tylko odpowiada że weźmiemy ślub. Kiedy? Gdzie? Odpowiedź to, że się zobaczy kiedyś. To kiedyś już się ciągnie ze 2 lata. Jestem już tak zdesperowana, że nie mam nigdy ochoty rozmawiać o pierdołach. Jeśli nie będziemy rozmawiać poważnie o jakimś rozwiązaniu to wolę nie rozmawiać w ogóle. Niestety pierdoły to jedyna rzecz jaka go interesuje. Woli rozmawiać o pogodzie, formule 1, motogp, o tym co powiedział jego wujek, albo co zrobiła jego kuzynka etc. Lista się ciągnie. Tematu "my" jednak nigdy nie ma. Zawsze padają wymijające odpowiedzi. Po 5 latach myślę o tym żeby jednak z nim skończyć. Myślałam, że to miłość mojego życia. To co ja dla niego zrobiłam przechodzi wyobrażenie każdej osoby która zna tą historię. Tym większe odczuwam rozgoryczenie. Gdy on moje mniejsze prośby ma głęboko gdzieś. Kobieta nigdy nie powinna się tak poświęcać dla żadnego faceta, bo to nigdy nie będzie docenione i źle się skończy.
Najgorsze w tym wszystim jest tylko pytanie Co dalej? Zerwę z nim i co mam dalej robić? Odczuwam taką pustkę, jakby ktoś mi wyrwał serce. Nie wiem gdzie się mam podziać, co zrobić ze swoim życiem?
Jednakże nawiązując do Twojej wypowiedzi, że chłopak jest wulgarny. To nie mogę sobie tego nawet wyobrazić. Takie zachowanie jest nie do przyjęcia.
Napisz coś więcej. Dlaczego nie możesz do niego dołączyć albo dlaczego on nie wróci?
jakbym czytała o sobie....właśnie kupujemy nasze "wyoszczędzone" mieszkanie a ja....- zmarszczki mi się porobiły od płakania przez tego gnojka:]....