netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

wielki problem z teściową, rozstanie

31 odpowiedzi6 123 wyświetleniazałożony przez biglove, 03.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wielki problem z teściową, rozstanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: wielki problem z teściową, rozstanie

Witam, jestem/ byłam ze swoim narzeczonym 7 lat. Mam 22 lata. on 24

Na początku zacznę od tego, że od samego początku miałam problem z teściową, która mnie nie akceptowała. 1wszy raz, gdy mnie ujrzała w domu u siebie, nakazała swemu synemu odkurzac mieszkanie, zupełnie mnie zignorowała, zawołała go do kuchni, dała mu obiad,  ja siedzialam sama w pokoju ( nawet nie chciała ze mna pogac, poznac).

Byliśmy rok razem, jak znalazła prezerwatywy, w jego torbie zapakowane w osobny woreczek i głeboko schowane ( nie nasze smile a dla kumpla przechowywał. Zamiast pogadac, wyjaśnic sprawe. Ona zadzwoniła do mnie do domu podczas gdy my z chłopakiem siedzieliśmy u mnie w pokoju. W dodadku ja odebrałam mame. Powiedziała mamie ze my uprawiamy sex i ona nie zyczy sobie bym przychodzila do jej domu. I tak mijał czas, spedzaliśmy czas codziennie umie. Czasem u mnie. Zwsze co wracalismy ze szkoły telefon matki "gdzie ty jesteś " choc wiedziała ze zawsze jest u mnie.

tak mineły kolejne 2 lata. (3 lata razem). Moj chłopak probował zblizyc mnie do swojej matki. To wział na ogrodek bym pomogła ciuchy porozwieszac czy ogolnie razem posiedziec. Nie dało skutku. Mojej kolezanki mama z LO i jego mama do kuzynki, matka chodziła do niej i cały czas o mnie plotkowała, że nie umiem robic kanapek (???jak mozna nie umiec robic kanapek), ze nie jestem do zycia, ze nigdy synowi obiadu nie zrobie itp. Przestałam tam chodzic, bo co wizyta dowiadywałam się od kolezanki jaka jestem beznadziejna dla jej syna.

4 lata razem. Oswiadczył mi się (ja 19 lat, on 21) pod koniec liceum, przed samymi maturami. W wakacje poszłam do pracy do tej samej firmy co on bo mi załatwi prace Można powiedziec, ze zamieszkał u mnie, tak wyszło samo mielismy te same zmiany do pracy zawsze razem jezdzilismy i wracalismy. Bywalo ze jego matka albo babcia dzwoniły "co ty robisz u tej wulgaryzm".... Nastepnie matka zaczeła się go czepiac czemu nie powiedział nic o ciązy, ktory miesiąc (to były czasy noszenia tunik.....) jaka to ja jestem... ze ciaze zaszłam. Podczas gdy ja byłam dziewicą.....Zamiast jej powiedziec moja narzeczona jest dziewica powiedział, ze gdybył była to 1wsza by sie dowiedziała.... Ale dziewictwo straciłam pod koniec wakacji, przed wyjazdem na studia:P

Wyjechałam na studia, widywalismy sie z narzeczonym co tydzien przez te 3, 4 dni jak byłam u nas w miescie. Za każdym razem co przyjeżdzałam spał u mnie.

Teraz gdy jestem na 3 roku studiow.(7 lat razem ponad) Rodzice jego kupili mieszkanie w kamieniczce, w ktorej mieszkają oni i babcia.w wakacje a sami  przeprowadzili sie na doł  w grudniu poprzedniego roku zostawiając poprzednie mieszkanie dla mego narzeczonego, Sprawa wyglada tak ze od stycznia gdy wracam ze studiow mniej wiecej 2 weekendy spedzam tam , a pozostałe 2 u rodzicow mych razem z nich.

Jego tato powiedział, ze to mieszkanie jest dla nas i bym sie czuła jak u siebie na samym poczatku. A narzeczony spłacał mieszkanie ze swoich pieniedzy. Ale nie czylam sie jak u siebie. kamieniczka ma 2 pietra i parter. My mieszkamy na 2 pierze sami. na 1 pietrze 2 rodziny, na parterze rodzice i brat narzeczonego w jednym mieszkaniu a w 2gim jego babcia. Cały czas jego mama filowała w oknie jak ktos do mnie przyjechał, jak wchodze i wychodze z auta. Ani razu nie zaprosiła na obiad, podczas gdy moi rodzice "przyjedzcie do nas na obiad" . Czułam sie jak obcy. Jego brat nie raz wchodził na chate bez pukania, moj narzeczony obiecywał i obiecywał  ze zmieni zamek do teraz do maja.

W  te niedziele jego brat wszedł na chate znowu Zwracam uwage "puka sie jak sie wchodzi" a on " gdybym był gościem to bym pukal"... poszłam do narzeczonego do pokoju skarże sie, ze wkoncu ten mi wejdzie jak bede naga. Jest poniedziałek robie obiad w staniku, drzwi od mieszkania sie otwierają, mowie do mego wes cos zrob. On podszedł, brat i tak wszedł, nawet go nie zatrzymał i wszedł do kuchni i widział mnie. nie było nawet czym sie okryc....

W ten wtorek moj miał 2 zmiane, jest majowka wolne. Od niedzieli planowałam zrobic grila z kolezankami, mowiłam narzeczonemu by powiedział rodzicom i powiedzial 2 razy (w niedz i pon) i tego samego dnia jeszcze dzwonil do taty i przypomniał  ze bede robiła grila (tato był na wyjezdzie i powiedział mu by jeszcze mamie przypomniał).

Narzeczony pojechał do pracy godz 13. o 13 20 przyszła koleżanka.  Zaniosłysmy głośniki i laptopa na ogrodek. Poszłyśmy na górę szykować jedzonko. Godz 14 przyszła kolezanka 2ga. Zaprowadziłam ja na ogrodek włączyłyśmy muzykę . A ja i poprzednia kolezanka poszłyśmy znowu na gore szykować dalej. Schodzimy z rzeczami, a kolezanka z dołu mowi ze przyszła ciotka i kazała sciszyc muzyke (była cicho muzyka), a jak sciszyłysmy to już calkiem cicha. (zadzwoniłam do narzeczonego i się się skarże ze jeszcze nic nie zaczęłyśmy a już są pretensje ). Wstawiłysmy grilla godz jakos 14 15 , kiełbaski się polozyło, miesko. Rozebrałysmy się do opalania i opalamy. Minęło może z 30 minut na ogrodek wchodzi tesciowa, myślały ze się przyszła przywitać ale o to przebieg rozmowy:

Ja: dzien dobry
Ona: co tu sie wyprawia
Ja: nic.... (taka wcieta)
Ona:  co ty se wyobrazasz ze na moj ogorek bedziesz towarzystwo sprowadzac bez mojej wiedzy, to moj ogrodek ja chciałam zrobic grila ze swoją rodziną a nie ty sobie"
Ja : przecież XXX pani mowił ze robie grilla
Ona:  1wsze słysze o jakims grilu, co ty se wyobrazasz,  jestes tylko dziewczyną XXX a se pozwalasz, ja nie zycze sobie tutaj TAKIEGO towarzystwa (spojrzała z politowaniem na moje koleżanki)
Ja:  było ustalane ze moge tu byc z kolezankami 
Ona:  (jej 1wsza wpadka z kłamstwem) "tak ale miałas robic tylko dla XXX kiełbaski zrobic jak wroci z pracy po 22"
Ja:  jak tylko dla XXX  kielbaski po 22.....po 22?? "
Ona:  jestes bezczelna (jej kolejna wpadka), ja wiedziałam o grilu ale raczyłabys chociaz dziewczyno mnie zapytac o zdanie a nie sie zrządzic
Ja: dobrze, mozemy stad isc  (ubieramy się)
Ona:  bys sie kultury do ludzi starszych nauczyła, ja mam 50 lat  a ty ile gówniaro....
Ja: a pani dlaczego syna nie nauczy (XXX brata) ze sie puka sie jak sie wchodzi do mieszkania, a nie wchodzi mi gdy ja w staniku jestem w mieszkaniu i nic se z tego nie robi
Ona:  AAA to ty mi tu nie wyganiaj,  to jego mieszkanie, kim ty jestes dziewczyno?., czekam nie ma was tu
Ja: mnie tu wcale nie musi byc, juz idziemy
Ona: to po co ty tu jeszcze jestes, co ty tu jeszcze robisz, na co tu mieszkasz
Ja:  bo kocham XXX, on chce zebym tu była  i robie dla niego by był szczesliwy
Ona:  to wulgaryzm mi stad
Ja: od samego  początku ze mna sie tak zaczęło niemiło...
Ona: dziwisz się, ty zawsze byłas tu niechciana???

Poszłysmy na górę, jako 1wsza zadzwoniła moja kolezanka do XXX a nie ja, żeby nie myślał że kłamie, powiedziała mu całą prawde jak było. Ja na dol zeszłam po rzeczy. Wracam i wtedy ja dzwonie i mowie że musze zabrać stad swoje, że powiedziała jego matka ze  zawsze byłam tu niehciana i wulgaryzm stąd. On jeszcze z nerwami do mnie, że zadzwoni załatwi z ojcem. Minęły 2 godz  nie dzwonił ,ja się spakowałam , przyjechali rodzice koleżanki po nas. Miałam 5 torb wielkich i 1 walizke. Matka jego widziała jak znosimy rzeczy i nie zareagowała słowem.

Wieczorem po 22 po jego pracy. Dostałam sms że uciekłam jak tchórz i go zostawiłam samego z wszystkim. Gdzie ja mu tłumaczyłam że musiałam stamtąd isc, że ona nawet nie traktuje mnie że ja tam mieszkam, ze nie chciała mnie tam i wszystko co było w tej rozmowie z nia. Po czym dostałam sms, że zniszczyłysmy go obydwie.  Napisałam do niego multum sms, dzwoniłam z ponad 100 razy z czego kilka razy odebrał i nie chciał mnie słuchac. Od mego ojca dowiedziałam się ( bo XXX do niego dzwonił że matka przedstawia zupełnie inna wersje i że on wierzy jej -  że powiedziałam ze to moje mieszkanie, mój ogrodek, ze będę sobie tu siedzieć ile chce i z kim chce? gdzie ja nigdy nie czułam ze tam cos jest moje, wręcz przeciwnie jak obcy??.)

W dodatku XXX w tajemnicy przede mną kazał memu ojcu zrobic przesłuchanie. gdy przyszły do mnie kolezanki tego samego dnnia wział je do pokoju, ale ja mowiłam prawde, wersje sie pokryły ale nie odzwonił ponownie by zapytac mego ojca jaka jest prawda...

On się do mnie nie odzywa, wierzy matce, mnie nie słucha co mam robic??

Pomóżcie.

Przepraszam za błędy jakie mogłam popełnić podczas pisania:)

Na naszym forum obowiązuje zakaz umieszczania wulgaryzmów w postach.
moderatorka apoteoza

2

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

To bardzo, bardzo smutne...
Widzisz, często w życiu spotkać można ludzi pozornie dorosłych, dojrzałych, samodzielnych... Ale w miarę poznawania to wszystko okazuje się jednym wielkim pozorem, bo tak naprawdę to są nadal dzieci... Dzieci niepotrafiące samodzielnie myśleć, żyć, mieć własny system wartości i coś, co o wszystkim decyduje: własne, niezależne zdanie. Szkoda, że Twój chłopak też do tej grupy należy. Ma wystarczająco dużo już lat by samodzielnie myśleć i wiedzieć, kto jest dla niego najważniejszy. Nie mamusia, tatuś, brat czy ciocia, a dziewczyna, z którą jest od dłuższego czasu, z którą chce ułożyć sobie życie. Wydawałoby się, że dorósł do roli mężczyzny, ale to tylko - właśnie - wydawałoby się... O ile na samym początku Waszej znajomości był zbyt młody by zaprotestować, by znaleźć w sobie siłę na przeciwstawienie się słowom własnej matki tak Ciebie obrażającym, o tyle w miarę upływu lat powinien był coś z tym zrobić. Nawet za cenę dobrych stosunków z własną rodziną powinien Ciebie chronić i bronić. To się nazywa lojalność w związku. Nie potrafił tego - to smutne.
Przykre, że dla faceta mamusia jest wyrocznią, autorytetem i ostatecznym sędzią.
Mógłbym pisać tu dalej całe tyrady na ten temat, tylko po co?
Dziewczyno, spróbuj ten podły czas przetrzymać, ale nie rób sobie wielkich nadziei. Facet musiałby błyskawicznie dorosnąć i stać się mężczyzną by ...postawić się intrygantce mamusi i zdecydować samodzielnie o swoim, Waszym życiu. Może to zrobi po jakimś czasie, gdy wreszcie do niego dotrze świadomość, że dzięki własnej bierności i spolegliwości stracił wspaniałą dziewczynę.
Poczekaj, myślę, że ten moment nastąpi. Sama tu nic nie zdziałasz.

3

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

dziękuje Panu za poradę, dużo tego wszystkiego napisałam, dużo do czytania, dziękuje.

ogólnie patrząc na sprawę koleżanki są zszokowane zachowaniem narzeczonego, jedna znich znała go dosyc pare lat... to ona z nim rozmawiała jako 1wsza... ją nawet uznał za kłamczuche
moi rodzice zapowiadają, że wiecej mnie nie puszczą do tego mieszkania, bo ta matka mnie zje tam i zniszczy tam
mój tato zaproponował że kupi nam mieszkanie po połowie z narzeczonym... ale narzeczony rozmawiac nie chce.....

4

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie
biglove napisał/a:

...mój tato zaproponował że kupi nam mieszkanie po połowie z narzeczonym... ale narzeczony rozmawiac nie chce.....

Widzisz, Twoi rodzice okazują się wyjątkowo rozsądnymi i wspaniałymi ludźmi. To byłby doskonały pomysł.
Gdy - czytając Twój pierwszy post - natrafiłem na wzmiankę o mieszkanku umoszczonym przez "mamusię", czułem, co będzie dalej smile Tak, to było do przewidzenia: mamusia chciała mieć synka na oku...
Może pomysł Twojego Taty z tym mieszkaniem byłby wybawieniem?
Raz, zaczęłabyś samodzielne życie i ten fakt pewnie - dotarłszy do chłopaka - coś mógłby przyspieszyć? Chłopak nabrałby niepewności i skłoniłby się wreszcie do kontaktów z Tobą? Ale sama musisz być przekonana, że chcesz tego. Tylko już na innych zasadach - na Twoich! Być może "wyrwanie" tego chłopca spod sukienki mamusi zrobiłoby z niego mężczyznę...
Życie "tam", w tej twierdzy jego mamusi niechybnie skończyłoby się katastrofą: kolejną awanturą wywołaną przez rodzinkę, lub Twoim całkowitym pognębieniem.
Jeśli razem z tym chłopakiem - tylko z dala od jego rodziny. Tylko, że pojawia się tu pytanie: czy w obliczu problemów, kryzysu w Waszym związku, ten chłopak nie będzie uciekać do mamy...?
Wykorzystaj ten obecny czas nie na rozpamiętywanie i smutek, a na zweryfikowanie wszystkiego, czego pragniesz w życiu i czego oczekujesz ze strony partnera - a potem konsekwentnie to wprowadzaj w życie...
Powodzenia i głowa do góry!

5

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

wie Pan, uświadamia mnie Pan jak bardzo byłam ślepa

musze powiedziec, ze ja jemu juz dawno mowiłam ze nie chce tam mieszkac od zeszłych wakacji (bo wtedy pojawił się taki pomysł), że to żle sie skonczy dla mnie i dla nas, on cały czas twierdził ze tu mamy gotowe mieszkanie wymeblowane gotowe do startu... prosiłam go nie raz, mieszkajmy narazie u mnie jak jeste w domu na weekdu, skoncze teraz w czerwcu studia, pujde do pracy, wezmiemy slub i wezmiemy kredyt i sami będziemy spłacac swoje własne nowe mieszkanie( bo wtedy jeszcze nie wyszła taka inicjatywa z strony mego taty by po połowie sie złozyc).... ale nie.. on chciał koniecznie mieszkac tam... zadne moje argumenty go nie przekonywały.... jak sie tez dowiedziałam, on spłacał brata i brat miał za mieszkanie dostac połowe pieniedzy, czyli rownie dobrze rodzice mogli sprzedac te mieszkanie dac po połowie jednemu i 2giemu, a ten moj swoją połowe mógł miec już na start, i wtedy mniejszy kredyt.... widac wszyskim bardzo zalezalo na tym byśmy mieszkali tam....

6

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

Nie sądze abyś była szczęśliwa w tym związku w przyszłości. Twoja jeszcze nie teściowa najwyraźniej Cię nie lubi i nie sądze aby sie to kiedykolwiek zmieniło. A twój mężczyzna jest pod dużym wpływem swojej matki i to pewnie również nigdy się nie zmieni. Jesli nie chcesz cierpieć w przyszłości zakończ ten związek teraz...
Pozdrawiam i życzę podjęcia właściwej decyzji.

7

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

Witam,
sprawa narazie wygląda tak. Moj X chyba mi uwierzył, mam taką nadzieję, nie znam wersji jego mamy ale moja jest prawdziwa Dzwoniłam wiele do niego aż odebrał, wyjaśniłam mu że wiele przemyślałam, że już dawno powinnam naprawic stosunki z teściową, a ja choc wiedziałam, że jest źle nie robiłam nic. Powiedziałam mu że załatwie wszystko. Powiedział mi, że to będzie trudne że bedę musiała ukorzyc się, wykazac pokorę i dostosowac się do hierarchii... Ja wiem, że nie będzie łatwo powiedziałam, mu że dam rade, bede się starała do skutku, bo szczerze powiem wam wszystkim że ja naprawdę pragnę normalnych stosunków z jego rodziną, żeby było normalnie, normalna najwyczajniejsza na świecie rodzina. Licze, że to się uda...  Problem w tym że dzwoniłam do jego mamy, powiedziałam że bardzo przepraszam, za wszystko czym ją uraziłam, że naprawde żałuję i prosze o spotkanie. Powiedziała że teraz ma 2gie zmiany, w sobote gdzieś jedzie i bym w niedziele zadzwoniła. Potem dzwoniłam do taty ale nie odebrał 3 razy, miał wyłączone komórke chyba. Wczoraj zadzwoniłam pod wieczór, prosiłam o spotkanie ale powiedział że nie chcą ze mną rozmawiac, zebym znalazła sobie innego chłopaka...... zabolało........ ale mimo wszystko nie zamierzam się poddawac, kocham mojego X nad życie, pragnę normalnie ułożyc sobie z nim życie. I dziś idę do jego babci, kóra mieszka na dole(gdyż rodzice są na wyjeżdzie jakimś) z bukietem kwiatów i bąbonierką, pragne ją przeprosic i powiedziec ze chcem by miedzy nami dobrze się układało... zamierzam przytulic ucałowac.... a jutro do jego rodziców, także kwiaty i bąbonierka.... co mi doradzacie?? szczerze mogłabym tak co tydzien chodzic starac się i prosic o normalne relacje, ale zaczynam byc zagubiona, prosze o rady. Bez mojego X wiem, że nie potrafie życ, zbyt wiele nas łączy, bardzo wiele.......on też powiedział ze mnie kocha ale jednak brakuje mi jego wsparcie. Bo on tera chce przerwy. Od tamtej pory a to prawie 2 tygodnie nie widziałam go. Tesknie tak bardzo, chciałabym żeby przytulił mnie był obok

8

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

A za co konkretnie chcesz przepraszac?

9

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

Cóż, widzę, że czas podziałał na Twoją niekorzyść w Tobie samej... Gotowa jesteś ukorzyć się, stać się podporządkowaną i pokorną, chcesz się wręcz ...upodlić - byle tylko z nim być.
Twoja decyzja.
Jeśli wszystkie sytuacje, jakie opisałaś, miały faktycznie taki przebieg - to moim zdaniem robisz totalny błąd...
Wybacz, ale robiąc z siebie "szmatę" (bo z opisu zdarzeń i relacji z jego rodzinką wynika, że Ty dotychczas zachowywałaś się fair, a wszystkie ...nieporozumienia delikatnie mówiąc były wynikiem działań rodzinki) - tylko utwierdzisz całą tą zgraję, że mogą Cię tak właśnie traktować. Miej trochę honoru, dumy i poczucia wartości.
To ten chłopak powinien na kolanach z kwiatami do Ciebie przypełznąć, nie Ty!
Ok, ukorzysz się, przeprosisz ich, całą tą zgraję za ich chamstwo. Przypuśćmy, że nawet mile ich to połechce i przez chwilę będzie dobrze... Przez chwilę. Ale jeśli nie przeszłaś zabiegu odmóżdżania, prania mózgu - wkrótce zauważysz, że w tym całym "szanownym gronie" nie jesteś członkiem rodziny na równych prawach, tylko pomiotem, kimś ostatniej kategorii...
Czarno widzę? Sama się przekonasz...
To Twoja decyzja. Moje zdanie już poznałaś.
Przykro mi.

10

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

za to, że już wcześniej nie działałam by poprawic nasze stosunki

11

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

tak, wszystko co pisałam to prawda, tu nie chodzi o upodlenie, ja naprawdę chcę głęboko z serca by nasze stosunki były jak najlepsze

12 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2012-05-12 09:38:01)

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie
biglove napisał/a:

za to, że już wcześniej nie działałam by poprawic nasze stosunki

Uważasz, że będąc sobą, traktując innych nie w sposób wiernopoddańczy, mieć własne "ja" - to psucie stosunków? Uważasz, że koegzystencja w rodzinie polega na całkowitym podporządkowaniu się i wyzbyciu własnych myśli i systemu wartości?
Zupełnie Cię nie rozumiem...
Wiesz, miałem kiedyś trochę porównywalną sytuację. Byłem w związku, przez ponad trzy lata. Jednak rodzinka tak potrafiła namieszać, że musiałem wybierać: upodlić się i podporządkować, zrobić z siebie szmatę, łykać każde chamstwo, czy być sobą i - mimo żalu - zakończyć związek. Wybrałem to drugie i nie żałuję, aczkolwiek nie było to lekkie... Gdybym wybrał poddanie się - czułbym niesmak i byłbym szmatą...
Jesteś dorosła i świadomie podejmujesz decyzję. Później przyjdą konsekwencje.

13

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

Chcesz przepraszać?

Za to, że oddychasz?

Za to, że chciałaś normalnych relacji z jego rodziną?

Za to, że jego rodzina (delikatnie rzecz nazywając) zachowała się w sposób niezbyt elegancki?

Przeproś.
Widzę jednak ciąg dalszy Twego związku.
Totalne Twoje zniewolenie, uzależnienie i ubezwłasnowolnienie. Oczywiście, wszystko to będzie następowało stopniowo, po troszku, byś (podobnie jak teraz) nie zorientowała się w sytuacji. Samodzielnie wchodzisz do klatki i zatrzaskujesz za sobą drzwi. Oni już wiedzą, że Cię mają w garści. Zamykając tę klatkę (ze sobą w środku), zapomnij o swoim zdaniu, o swoich decyzjach, o wolności, o godności, o szacunku ich do Ciebie i Twoim do samej siebie.

Twoje życie, Twoje decyzje.
Zastanów się jednak, bo jeszcze możesz, czy warto stać się niewolnicą.

14

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

ja wiem. rozumiem o co Tobie chodzi, ja chce miec swoje zdanie, byc sobą ale zrozumiałam że czasem nie warto go mówic głośno, a przemilczec, nawet jeśli mam rację, to są jednak ludzie starsi, i choc się mylą wobec mnie to ja nie moge nic na to poradzic, musze przymknąc oko, ukorzyc się i przeprosic, nawet jesli nie jestem winna, a prawda jest taka że musze przyznac, mieszkałam tam tera 4 miesiące i nie zrobiłam nic aby naprawic te nasze oschłe relacje,a raczej brak lekacji, ale to tez dlatego że czułam w środku siebie, że jeste tam niechciana i bałam się otworzyc, może jak się otworze to wszystko zmieni.....

15

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

Pamiętaj, że dobrowolnie wchodzisz do klatki. Pamiętaj, że jest to TWOJA DECYZJA.

16

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

ale czemu zaraz, że wchodze do klatki?? może oni naprawde mnie w końcu polubią jak zaczne się starac aby mieli o mnie dobrą opinię, fakt że to wymaga schowania dumy i poczucia wartości glęboko... ale może warto, ja bardzo bym chciała żeby szczerze mnie pokochali, po zatym ja i XXX chcieliśmy miec dziecko razem, moze to ich ruszy?? dziecko wszystko chyba zmienia, a to byłby jego mamy 1wszy wnuk

17

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie
biglove napisał/a:

ale czemu zaraz, że wchodze do klatki?? (...)

Dlaczego?
Proste, bo wchodzisz do niej.
Rozumiem, że tego nie widzisz. Stojąc z boku, nie będąc zaangażowanym emocjonalnie w sprawę, widzi się dużo wyraźniej. Widzi to kosmiczny nick, widzę to ja.

Myślisz, że jego rodzice polubią Cię, gdy będziesz żyła na kolanach przed nimi? Długo w tej, nienaturalnej dla siebie, pozycji wytrzymasz?

18

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie
biglove napisał/a:

ale czemu zaraz, że wchodze do klatki?? może oni naprawde mnie w końcu polubią jak zaczne się starac aby mieli o mnie dobrą opinię, fakt że to wymaga schowania dumy i poczucia wartości glęboko... ale może warto, ja bardzo bym chciała żeby szczerze mnie pokochali, po zatym ja i XXX chcieliśmy miec dziecko razem, moze to ich ruszy?? dziecko wszystko chyba zmienia, a to byłby jego mamy 1wszy wnuk

Oby... A nie bierzesz pod uwagę tego, że "mamusia" zasugeruje synalkowi, że pewnie się puściłaś, że to nie jego dziecko? Chcesz się związać z takim chłoptasiem, nie mężczyzną? Podporządkujesz się a i tak niczego tym nie zyskasz. Wybacz, ale chamstwo ludzi na starcie znajomości nie rokuje na przyszłość dobrze... Ich chamstwo od początku - bez dania podstaw - zaznałaś. Powinnaś trzymać się od takich osób jak najdalej, chyba, że polubisz pomiatanie sobą...
Przemyśl to jeszcze raz, na spokojnie.
Ja poddaję się już, bo widzę, że chcesz w tą "rodzinkę" się ...zanurzyć.

19

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

w to że się puściłam to on na sete by jej nie uwierzył, no chyba mi ufa na tyle, wiem że to możliwe jego mama może tak powiedziec, wiecie ja bardzo żałuję że nie nagrałam wtedy tej całej rozmowy..... szkoda że nie miałam komórki obok sad(( jest mi naprawdę trudno bo kocham XXX bardzo, bardzo, bardzo.........cieżko mi już jest...... czuję że zostałam sama z wszystkimi problemami a nie chciałam żadnych problemów, chciałam tam tylko wypocząc na tym ogródku, poopalac się..... najgorsze jest to że nawet jego tato nie chce zemną rozmawiąc, a zawsze jako jedyny mnie lubiał..... i w tej rozmowie z nim "dosyc skrzywdziłas moją żonę, mamę i siostrę"  a ja "o czym Pan dokładnie mówi" tato jego "ty wiesz... o wtorku".... wynika na to że teściowa nagadała z babcią na mnie coś, a nawet nie wiem co, ja poważnie nic jej nie ubliżyłam, jedyne co mogłam ubliżyc to by syna kultury nauczyła ze mi wchodzi do mieszkania (jak wyzej w przebiegu rozmowy napisałam)

20 Ostatnio edytowany przez Elede (2012-05-12 10:31:18)

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

Początkowo czytałam twój post z nadzieją, skoro wyprowadziłaś się z tego gniazda żmij, to znaczy, że wiesz,co to godność i poczucie własnej wartości.

Potem czytałam z coraz większym smutkiem i rozczarowaniem...przykro się to czyta, kiedy się widzi, jak na własne życzenie chcesz się zniszczyć, chcesz wrócić do gniazda żmij, dać się im gryźć i pomiatać sobą i przepraszać, że żyjesz...W imię 'miłości'???

Jedyne wyjście, to żyć oddzielnie od jego rodziny, ze świadomością, że zawsze będą cię nienawidzić. Jest jeden mały problem - twój narzeczony. Niestety, zgadzam się z opiniami, że nie dorósł do małżeństwa, zawsze był i ciągle jest synkiem mamusi. Jego zachowanie nie świadczy o tym, żeby chciał to zobaczyć i zmienić.

To przykre, bo jesteś z nim kawał życia, rozumiem, że nie umiesz sobie wyobrazić życia bez niego, ale weź oddech i popatrz realnie na tą sytuację. Co byś zrobiła, gdyby ktoś obcy cię wyzwał, kazał ci spier...ać? Przeprosiłabyć za to z kwiatami?! Czemu chcesz pozwolić się zgnoić tej rodzinie w imię 'miłości'?Myślisz, że jak przez 7 lat cię nie zaakceptowali, to teraz to zrobią?

Ech, mam wrażenie, że piszę na próżno, bo już podjęłaś decyzję, ale twoja sytuacja mnie poruszyła...Weź głęboki oddech i przeczytaj jeszcze raz wszystkie powyższe posty....Nie niszcz siebie i swojego życia... To są toksyczni ludzie i nie ma wytłumaczenia dla ich chamstwa, nic co zrobisz, ich nie zmieni, a będą cię tylko jeszcze bardziej gnębić.

21

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

nie umiem tego wyjaścnic.... ja go poprostu tak bardzo kocham, uwierzcie mi ja nie potrafie życ bez niego, ja nie spie nocami od prawie 2 tygodni, nie jadam prawie, czuje jak słabne, mdleje, krew mi leci z nosa,  jest mi naprawdę zle, jedno jego przytulenie i objęcie ramieniem sprawiłoby że to wsztstko by minęło... ale nie ma go obok, ja naprawdę chcę naprawic relacje z jego rodziną, i nie robie tego tylko dlatego żeby on do mnie wrocił, robie to dla siebie, dla swojego spokoju ducha, ponieważ bardzo pragne normanlnej rodziny, ja tylko czekam aż on się odezwie i skonczy z tą przerwą, serce mi sie kraja że nie moge do niego pisac sms ani zadzwonic, a co dopiero całowac, obejmowac..... ta tęsknota jest niewyobrażalna......

22

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

ja nie czuję się tak jakbym to ja się wyprowadziła, tylko wyje....bana się czuję sad bałam się, że jego mama przyjdzie na górę i mnie wyrzuci sad byc może uciekłam jak tchórz od XXX ale czułam się mega upokorzona sad

23

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

on w sumnie też dlatego nie chce ze mną rozmawiac, bo go opisciłam zamiast zostac w mieszkaniu, ale czasu nie cofne i choc mnie tam nie ma to ja pragne z nim byc

24

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

Dziewczyno, otrzezwiej! Po kiego licha pchasz sie tam gdzie Cie nie chca? Ani Twoj "ukochany", ani jego rodzina. Serio pasuje Ci bycie niechcianym pomiotlem?
Zapewniam Cie, ze jesli ten facet naprawde chcialby z Toba byc, to zrobilby wszystko, stanalby na glowie, zebys czula sie dobrze i komfortowo w jego rodzinie. Tak robi mezczyzna. Kilka takich historii widzialam wsrod znajomych i naprawde, nawet najbardziej zwichrowana mamuska nie rozbije zwiazku, jesli facet naprawde kocha. Zastanow sie na chlodno czy ten Twoj tak samo "nie moze bez Ciebie zyc" i tak samo jak Ty probuje poruszyc niebo, ziemie i jest gotowy wyrzec sie wlasnej godnosci zeby zyc z Toba?

PRzeczytaj raz jeszcze swoje posty. Zastanow sie co Ty bys poradzila komus kto te posty pisal.

JEstes jeszcze naprawde bardzo mloda, to jest -jak sie domyslam - Twoj jedyny zwiazek w zyciu, wiec masz prawo nie wiedziec, ze taka sytuacja nie jest normalna. MAsz prawo nie wiedziec, ze w zwiazku chodzi o szacunek, zaufanie, o to, ze wobec problemow staje sie ramie w ramie z partnerem, a nie strzela focha i nie odbiera telefonow i wielu innych rzeczy. Ale jesli dasz sobie szanse, to jeszcze sie tego dowiesz. Niekoniecznie z tym panem. Nie odbieraj sobie szansy na normalnosc.

25

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

poradziłabym żeby walczyła o swego mężczyznę jak lwica, ile się da, żeby udowodniła jak bardzo go kocha i do ilu wyrzeczeń jest zdolna w imie milości!!! pokazała że zawsze będzie trwała u jego boku, że nigdy go nie opuści

26 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2012-05-12 13:08:16)

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

Za duzo filmow romantycznych sie naogladalas. Jesli cos wymaga wyrzeczen i pozbawienia sie godnosci, to nie jest milosc.
Ale co kto lubi. Milego bycia podnozkiem.

A i jeszcze jedno - odpowiedz sama sobie: jak ten chloptas o Ciebie dotychczas zawalczyl, co poswiecil? Bo mezczyzna go nie nazywaj, bo to ujma dla mezczyzn. To jest dzieciak siedziacy pod mamusina spodniczka, dla ktorego co powie mama to swiete i gotow w imie swietosci mamusi krzywdzic kobiete, ktora ponoc "kocha".  Pomysl racjonalnie - jaki kochajacy czlowiek wymusza na obiekcie swojego uczucia znoszenie niesprawiedliwych upokorzen?

Twoja rzecz. Lubisz sie biczowac, to swietnie wybralas i partnera i przyszla tesciowa. Meczennictwo gwarantowane.

27

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

jak porozmawiac z narzeczonym, co mu powinnam doradzic jako ja sama zeby osciagnąc jakis kompromis i byc przy tym razem nie zależnie od jego rodziców (choc ja i tak bede ile sił mam starała się od dobre relacje z nimi i licze że kiedys to się ułozy) doradźcie prosze

28

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

ja poprostu wierze w to że on się za mną wstawi przed rodzicami, ze wszystko się ułoży kroczek po kroczku, bardzo kocham go a czas leczy rany, mnie naprawde zranili jego rodzice ale miłosc do niego sprawia ze chce o tym zapomniec, nie mozna całe zycie chowac żalu i naprawde chce jak najlepszych relacji z jego mamą, nikt nie jest idealny, szkoda mi tylko ze oni mnie tak nienawidzą, bo ja naprawdę chcę jak najlepiej

29

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

A niech sie wstawi! Broni mu kto? PRzez 7 lat nie potrafil, to daj mu czas, niech pokaze ze jest mezczyzna. Niech moze raz nie chowa sie za mamusia i nie strzela fochow, tylko niech pokaze ze Ci kocha.

Wbij sobie do glowy, ze jakby Cie kochal, to dawno juz bylby przy Tobie, w Waszym - zupelnie niezaleznym od mamusi mieszkaniu! Tak robia mezczyzni, ktorzy kochaja! Gdyby Cie kochal, to nie pozwolilby Toba pomaiatac i lekcewazyc Cie.
Dziewczyno, wyciagnij wnioski sama z jego postawy.

Ja wiem, ze to boli, ze ktos nie chce nas tak mocno jak my jego. To boli wrecz fizycznie. Znam to i tez to przechodzilam. Ale lepiej zebys teraz pocierpiala, przebolala, niz potem mialabys plakac przez dlugie lata, ze on nie kocha tak mocno jak Ty jego.

30

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie
biglove napisał/a:

ja poprostu wierze w to że on się za mną wstawi przed rodzicami, ze wszystko się ułoży kroczek po kroczku, bardzo kocham go a czas leczy rany, mnie naprawde zranili jego rodzice ale miłosc do niego sprawia ze chce o tym zapomniec, nie mozna całe zycie chowac żalu i naprawde chce jak najlepszych relacji z jego mamą, nikt nie jest idealny, szkoda mi tylko ze oni mnie tak nienawidzą, bo ja naprawdę chcę jak najlepiej

Moim zdaniem się nie wstawi. Już by to zrobił. Nawet bratu nie potrafił określić granic.
Jeśli naprawdę chcesz z nim być - szykuj się na to, że zawsze będziesz na drugim/trzecim planie.
Jeśli ta kobieta odnosi się tak do Ciebie - obcej osoby - to mogę się tylko domyślić co sączy do ucha synkowi. Kropla drąży skałę.
Może faktycznie czas uleczy tę ranę, ale będą następne. Będziesz się dawać poniżać "w imię miłości"?  A czy aby ta miłość obustronna?
Się tak w sumie zastanawiam - czy naprawdę to taka wielka różnica, kto krzywdzi - czy partner, czy matka partnera, który się temu przygląda, nie reaguje, czyli - pełna aprobata?

31

Odp: wielki problem z teściową, rozstanie

Wszystko to co cie spotkalo to wina twojego facefa. Traktuja cie tak na ile on im pozwolil.Jakby cie kochal to bylby wlasnie przy tobie a nie robil przerwy. Co to k...ma znaczyc?Jakby moja corke ktos tak gnebil to naprawde...dzialo by sie.Podjelas decyzje i jestes gotowa zajac miejsce w hierarchi jak w jakiejs iranskiej rodzinie. Widze, ze mamuska trzesie rodzina.Oj biedna jestes. Mam nadzieje ze szybko otrzasniesz sie i wyleczysz z tego zwiazku, bo nie bedziesz tam szczesliwa

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wielki problem z teściową, rozstanie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026