netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czas jest najlepszym doradzca.

9 odpowiedzi3 561 wyświetleńzałożony przez BONHEUR, 02.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czas jest najlepszym doradzca.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Czas jest najlepszym doradzca.

Wiatajcie,

Moja historia nie nalezy do wyjatkowych ani banalnych. Jestem pewna, ze wiele osob przezylo podobne sytuacje, ale mam ochote sie z nia  podzielic, by moze wzbudzic wasze zainteresowanie i ciekawe opinie...

No wlasnie, od 7 lat, nie widzialam mojej bylej milosci. Poukladalam sobie moje zycie. Ale ze ulozone, wcale nie znaczy szczesliwe. Wiec, od kilku lat przezywam samotnosc. Niestety, nie wyszlo nam, nie mamy zgodnych charakterow i oboje mamy zamiar sie rozwiezdz za obopolna zgoda. Tak tez bywa, ale na spokojnie, nie panikuje, a nawet uwazam, ze w koncu bede mogla lepiej poznac ta moja samotnosc, moze nawet zaprzyjaznic sie z nia. Nie boje sie tego etapu, raczej czuje sie spokojna.

Ale nie ten temat jest watkiem mojego postu. Od 3 miesiecy nawiazalam kontakt z dawna miloscia i ta korespondencja bardzo dobrze na mnie wplywala. Nie narzucalam sie i nie narzucam, nie kieruje sie wzorem postepowan w zyciu typu : " wszystko na jedna karte". Bradziej zalezy mi na relacji z respektem, na przyjazni.... no ale serce to nie sluga i moj rozum przechodzi czasami spiecia i jest w tej relacji poddawany konktroli. Wiec moje uczucie odzylo, to tak jakgdyby zawsze bylo, tylko oddalone.

Po kilku dluzszych rozmowach telefonicznych, nocnych, 6 godzinnych, zaczelam zastanawiac sie co sie dzieje, dlaczego tak czesto potrzebuje ze mna rozmawiac? Dziwne, wiec mimowolnie lekkie uczucie pradu serkretnego wstapilo w moj umysl, a moze on mnie nadal kocha, moze skrycie tyle lat mogl przemyslec, i probuje nawiazac kontakt taki blizszy? Ale zaraz te mysli wygonilam z glowy i znow zamienilam sie w przyjaciolke.

Ja z mojej strony, nie czulam stosownego momentu by opowiedziec o stanie mojego zycia, o mojej wewnetrznej rozsypce, o samotnosci takiej samotnej tylko w srodku, pomimo aktywnego zycia zewnetrznego itd... nie chcialam go zasmucac i wolalam pewnie wygladac na ta silna kobiete, ktora woli sluchac innych niz sama sie rozzalac nad soba.. Zalenia sie nad soba nie lubie, wole sie zastanowic..

Az w koncu zrozumialam, przy ostatnim telefonie, potrzebowal w koncu wyrzucic z niego ten bagaz ktory mu ciazy...
Poprosil mnie o rady, jako ze ma do mnie tyle respektu z dawnych lat, jako ze uwaza, ze jestem madra i umiem zachowac dyskrecje, ze nie oceniam nikogo, po krotce, jestem jedyna osoba ktora moze go wysluchac i nie byc zszokowana...

Sluchalam, sluchalam i coz zrozumialam szybko, ze jest zakochany w nasze dawnej znajomej ( w zonie jego kumpla ).
No tak, wiem ona zawsze mu sie chyba podobala, ale wtedy byly inne uklady....
Pomyslalam sobie, oj masz pecha, ostatnio tylko inni potrzebuja twoich rad i ostoi, a ty musisz kryc sie z twoja rozpacza i czekac, az zapadnie noc by sobie poplakac w poduszke, a potem przechodzi... ale dobra i poduszka do placzu jak pomaga!

Dziwne to zycie, dziwne nam czasami podsuwa sciezki... to tak jak sprawdzenie samego siebie i osobistej etyki.

Przeanalizowalam jego skomplikowana sytuacje zakochania sie, odczulam szybko, ze na niej mu bardzo zalezy...
Podziekowalam mu za zaufanie i powiedzialam jedno : Zoranizuj wszystko tak bys przezyl to doswiadczenie zakochania, musisz pojsc do konca tej historii, a moze jest to kobieta twojego zycia? Nie mozna zabronic sercu jego glosu istnienia, tym bardziej, ze ona tez do ciebie ma uczucie. Zapisz sobie na kartce co chcialbys jej wyznac, jak chcialbys by wygladala wasza relacja, ktora juz sie przeciez zaczela... nie boj sie postaw sobie za i przeciw i smialo organizuj wszystko tak byscie byli oboje szczesliwi. Dzis ona jest w separacji, ma wolnosc i mozesz moze sobie z niacos budowac czego szczerze ci zycze.

Skonczylam, wysluchalam go jeszcze przez dwie godziny i poszlam spac poplakiwujac sobie w poduszke.

A na marginesie, pomyslalam sobie dzis rano, nie mozesz byc dla niego kims innym niz przyjacielem, wiec badz tym przyjacielem do konca.

Z pozdrowieniami.

Bonheur

2

Odp: Czas jest najlepszym doradzca.

To jeszcze ja , sory zrobilam blad ortograficzny, chyba pisze sie rozwiesc!

3

Odp: Czas jest najlepszym doradzca.

Zastanów się nad tą przyjaźnią. Myślę że przyjaźń między kobietą a mężczyzną istnieje ale w przypadku gdy:
- OBYDWIE osoby coś do siebie nawzajem czują bądź
- jeśli OBYDWIE osoby NIC do siebie nie czują i wtedy traktują swoją znajomość tylko i wyłącznie na zasadach przyjaźni.
Natomiast u ciebie jest tak że ty coś czujesz do niego a on nie czuje nic już do ciebie tylko do kogoś innego. Więc tylko się z tą przyjaźnią męczysz, myślę ze liczysz na jego powrót.

4

Odp: Czas jest najlepszym doradzca.

soniia, dziekuje, ale...

Zastanów się nad tą przyjaźnią. Myślę że przyjaźń między kobietą a mężczyzną istnieje ale w przypadku gdy:
- OBYDWIE osoby coś do siebie nawzajem czują bądź
- jeśli OBYDWIE osoby NIC do siebie nie czują i wtedy traktują swoją znajomość tylko i wyłącznie na zasadach przyjaźni.
Natomiast u ciebie jest tak że ty coś czujesz do niego a on nie czuje nic już do ciebie tylko do kogoś innego. Więc tylko się z tą przyjaźnią męczysz, myślę ze liczysz na jego powrót

Gdybym miala czas, bo ochote mam, to chetnie popracowalabym nad referatem tematu przyjazn, ale go niestety nie mam a opierac sie na stwierdzeniach bardzo kategorycznych i generalnych nie chce, bo to tylko wyjatki posuwaja mysle ludzka na przod. Wiec z grzecznoscia, nie zgadzam sie z toba, ale dziekuje za czas jaki poswiecilas mi na odpowiedzedz.
Z POWAZANIEM
BONHEUR

5

Odp: Czas jest najlepszym doradzca.

BONHEUR. A mnie się bardzo podoba Twoja historia choć trochę smutna jest. Jak to się stało że ponownie udało wam się nawiązać kontakt?
Tak poprostu po 7 latach?
Myśle też że powinnaś się od niego trzymać z daleka. On nie wie, że tak naprawde nie jesteś szczęsliwa. Swoją drogą - Pytał Cię o to czy tylko znalazł sobie powierniczke?
Powinnaś się odciąć od niego. Jeśli po 7 latach szlochasz w poduszke to znaczy, że coś tam jeszcze jest.
Zastanów się czy jest sens się katować..

6

Odp: Czas jest najlepszym doradzca.

Dzien dobry fuorviatos,

To wszystko za bardzo jest skomplikowane!

Nawet, jezeli niektore osoby uwazaja, ze jestesmy kowalami wlasnego losu, to ja mysle jednak, ze tylko po czesci....a na niektore wydarzenia wplywu jednak nie mamy....

Mysle rowniez, ze ten placz w poduszke jest wynikiem mojego stresu, wiecznej bitwy o zaakceptowanie w spoleczenstwie francuskim, walka o zycie, moje indywidualne zycie, ktore dzis jest bagazem dwoch kultur. To tak jakbym czula sie inna i sama.
A on jest moim lustrem z rozdzialu dekadenckiego, gdy nic jeszcze nie bylo dla nas okreslone... Tak znamy sie jak lyse konie, ale to ja od niego odeszlam, bo czulam, ze musze zajac sie poukladaniem mojego zycia, a z nim to tylko dane mi byly "zamki pisane na wodzie".

No i gdy nadszedl czas trudny, przykry dla mojego obecnego zwiazku, ktory stoi na zgliszczach i rozwod tuz tuz... pomyslalam o nim jako o osobie, ktora mnie zna, rozumie, moze w ten sposob moglabym siebie troche uratowac.
Moje kawalki kobiety prosily tylko o kontakt... i zwykle spontaniczne rozmowy o wszystkim byle nie o nas...
Nie myslalam ze stane sie jego powierniczka, nie myslam, ze poznam go z innej strony, tej ktorej sama kiedys bylam obiektem uczucia...
Taki dziwny paradoks.... no coz i tak tez bywa...

Nie pisalam, ze go kocham, ale ze mam uczucia, a uczucia sa czesto wszystkim w zlepku co w nas istnieje... nie wiem co znaczy milosc, ale jesli to maja byc tylko pozytywne odczucia to mysle, ze mam w sobie potencjal tej milosci, dla niego jako bliska osoba, dla mojego dziecka, dla siostry i dla przyjaciolki... wiec to jednak sporo...

Nie katuje siebie, ale z rozumem podchodzac do mojego stanu, mysle, ze przezywam etap bardzo skomplikowany, tak jak ja w srodku czuje sie skomplikowana, ale mam ochote to "cos" co we mnie siedzi obrac w slowa, by lepiej siebie zrozumiec..

Nie prosze o rady, ja je mam dla mnie, wiem jak powinnam postapic... jednakze co chcialabym, to moze tylko ciekawe spostrzezenie innych, bez popadania specyjalnego w porownywania i schemat jakiego proponowanego dzialania.
Mysle, ze w tym necie mozna tez inaczej pomoc innym i ja o taka pomoc prosze, o punkt spojrzenia o slowo zwiazane z wrazliwoscia i to pewnie wszystko. Ale nikt nikomu drogi wyslac nawet slowami nie moze, moze go jedynie podniesc na duchu niewiedzac ze to czyni, zwyklym dobrym slowem... Tak jak ty to zrobilas na samym poczatku..

Uwielbiam ten wiersz :


Kochac i tracic

Kochac i tracic, pragnac i zalowac,
Padac bolesnie i znow sie podnosic,
Krzyczec tesknocie "precz!" i blagac "prowadz!"
Oto jest zycie: nic, a jakze dosyc...

Zbiegac za jednym klejnotem pustynie,
Isc w ton za perla o cudu urodzie,
Azeby po nas zostaly jedynie
Slady na piasku i kregi na wodzie.

Dziekuje bardzo za twoja odpowiedz.

Z pozdrowieniami
Leszczynek

7

Odp: Czas jest najlepszym doradzca.

chciałam ci dać tylko do zrozumienia że taka przyjaźń nie jest dla ciebie najlepszym rozwiązaniem, jak to mówi fuorviatos- katujesz sie ta znajomoscia, no ale serce nie sluga...

8

Odp: Czas jest najlepszym doradzca.

Dzien dobry Soniia,
Sory ale tak na prawde nikt nie moze wiedziec jakie jest dla mnie najlepsze rozwiazanie....
oprocz mnie samej...
Leszczynek

9 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-05-13 08:26:55)

Odp: Czas jest najlepszym doradzca.

Leszczynek, zgadzam się z Tobą. My tu wiele radzimy. Wszak Jest wiele osób które nakierowania na tą "drogę" potrzebują (sam byłem i jestem jedną z nich). Ty, poprostu się do nich nie zaliczasz.
Po tym jak piszesz wyczuwam że, masz bogate wnętrze; Nie klasyfikujesz, szufladkujesz a patrzysz o wiele dalej i głębiej.
Chyba wiem też co czujesz tocząc bitwę o której mówisz; sam mieszkam za granicą gdzie mimo wielu lat nadal tkwi we mnie podobne rozdarcie.
Swoją drogą. Nie chce schodzić z tematu, ale jakie to jest zaskakujące prawda: Chodzi o nasze potrzeby; Zostawiłaś go bo chciałaś poukładać sobie życie, ale to on był tym który rozumie,
nosił w sobie cząstkę tego pierwiastka którego teraz potrzebujesz. Kto wie, może mimo "zamków na piasku" jego uczucie było wtedy szczere, ale "niezgodne" z Twoimi potrzebami.
Mogę tylko zyczyć Ci szczęścia i wytrwałości. Więcej takich osób które same wiedzą jaką drogę obrać. -:)

Powodzenia

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czas jest najlepszym doradzca.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026