Witajcie kochane!
Jestem nowa na tym forum i od razu chce zapytać się Was o radę w sprawie chłopaka ![]()
Postaram się streścić tak naszą "historię" żeby Was nie zanudzić na śmierć ![]()
Otóż Mariusza poznałam jakiś miesiąc temu. Razem z jego bratem chodze na zajęcia śpiewania (właściwie to on je prowadzi) i pewnego dnia przyprowadził on właśnie Mariusza żeby nas wspomógł podczas występu. Powiem szczerze że jak go zobaczyłam to od razu mnie coś rąbło w głowę
bardzo mi się spodobał, od razu się z nim przywitałam, pożyczyłam mu swoje nuty itd., przez całą próbę utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy,uśmiechy, później obaj mnie odwieźli do domu, a jak wysiadłam i już oddalałam się w stronę domu Mariusz jeszcze wychylił się z auta i krzyknął do mnie "do zobaczenia na występie!". To było niby takie wielkie nic ale zrobiło mi się cholernie miło. Na samym występie też było świetnie - wręcz magicznie
Jak już odśpiewaliśmy swoje i tak musieliśmy zostać jeszcze jakieś 1,5 godziny, i cały ten czas przegadaliśmy. Głównie żarty, jakieś sytuacyjne teksty, rozmowy o życiu, o tym co planujemy w przyszłości. Oczywiście jego braciszek nie omieszkał wysyłać jednoznacznych spojrzeń
Najgorzej niestety wyszło pożegnanie. Zrobił się jakiś taki chaos, oni się spieszyli gdzieś tam no i w sumie zrobiło nam się trochę niezręcznie, nie wiedzieliśmy jak się ze sobą pożegnać, zwłaszcza że byłam przekonana (i przerażona jednocześnie tym faktem) że widzę go ostatni raz. Skończyło się na zwykłym "no to cześć" chociaż widziałam że jemu też jakoś to nie leżało ale widocznie nie mógł się zdobyć na nic więcej
tak się złożyło że później dogoniłam ich jeszcze na parkingu bo czekałam aż się tłum przewali i zanim odjechali cały czas patrzyliśmy sobie w oczy i machaliśmy
Ku mojej ogromnej uciesze, za dwa dni miałam już od niego zaproszenie do znajomych na Facebook'u
Niewiele zdążyliśmy popisać bo były święta, i znowu mieliśmy planowany koncert więc napisałam do niego czy nie zachciał by nas znowu wspomóc swoim głosem. Co dziwne najpierw napisał mi że raczej nie przyjedzie bo brat mu powiedział że nie będzie potrzebny a później za parę godzin dostałam wiadomość że zmienił plany ![]()
No i przyjechał
I znowu było cudownie, rozmawialiśmy cały czas... Tyle że tym razem byłam zdeterminowana żeby to pożegnanie było inne. Także przejęłam inicjatywę (i całe szczęście bo znowu byłaby masakra) i podziękowałam mu że przyjechał, on na to doparł że cała przyjemność była po jego stronie, zapytałam go też czy się jeszcze zobaczymy. On mi odpowiedział "chyba tak" i zrobił to z takim uśmiechem i błyskiem w oku że przez chwilę byłam całkowicie pewna że on też coś do mnie czuje ![]()
Od tego czasu raz tylko pisaliśmy ze sobą przez 2h, było to 2 tygodnie temu, a pozatym jeszcze rozmawiałam z jego bratem. Ni z tego ni z owego podjął temat Mariusza, bo dowiedział się od niego że "romansujemy" ze sobą. Tylko zastanawia mnie jedna kwestia. Powiedział mi że "Mariusz to dobre dziecko, tylko wrażliwe i trzeba go dobrze PODEJŚĆ".
Nie wiem co o tym wszystkim już myśleć. Szaleje za Mariuszem, może nie jestem w nim jeszcze zakochana ale on jest moim ideałem i strasznie tęsknie za nim cały czas. Tylko dlaczego nie napisał od tamtej pory? Wydaję mi się że on jest nieśmiały ale bardzo boję się przejąć inicjatywę (poza tym nie wiem co miałabym zrobić
). Czy to właśnie sugerował jego brat? Wiem że nam kibicuje ale niezręcznie mi o tym z nim rozmawiać bo nie znamy się długo, a poza tym boję się że jak zacznę "wyrywać" Mariusza to będę spalona w jego oczach i będę musiała zrezygnować z zajęć, które dają mi dużo satysfakcji.
Bardzo proszę o pomoc. Mam nadzieję, ze wskażecie mi co mam zrobić - czekać nie wiadomo ile, czy zrobić coś? Tylko co, żebym znowu nie wyszła na narzucającą się kretynkę co miało miejsce wielokrotnie przy innych chłopakach. Liczę na Was i bardzo dziękuję z góry! :*