Witam wszystkie forumowiczki
Z gory dziekuje za pomoc w pewnej sprawie.
Jestem z chlopakiem od ponad 7 miesiecy, czesto sie staral o mnie, na dzien kobiet ugotowal fantastyczny obiad z racji tego ze jest kucharzem, generalnie staral sie o mnie. Pewnego dnia powiedzial, ze nie boi sie mnie stracic, ufa mi, bo wie, ze ja go kocham i wie, ze ma moje serce.
Wczoraj jednak poszedl do kolegow pograc w gry, obiecal ze napisze o 21:30, nie napisal, ja sie przygotowalam, by po jego wizycie u kolegow isc do niego, spakowalam sie wiec, zrobilam wlosy, makijaz..przygotowalam seksowna bielizne..
Kiedy wiec grzecznie zapytalam czy spotkanie nadal aktualne, powiedzial, ze tak i ze mam poczekac pol godziny. Dla mnie bylo to duzo jak na tak pozna pore i oswiadczylam mu, ze rano ide do pracy i 30 min to dla mnie duzo. W zwiazku z tym odpisal, ze przelozymy to na inny dzien, a on nie chce zaklocac mojego snu. Dzien wczesniej zapraszal mnie sam, sam wyszedl z inicjatywa spotkania i dodal, ze woli gdy jestem przy nim.
Poczulam sie odepchnieta, zawiedziona, rozczarowana. Napisalam mu, ze czuje sie jak idiotka blagajaca o spotkanie w tym momencie i mialam mala niespodzianke, przygotowalam sie..a on mi tutaj takie cos...
Odpisal grzecznie, ze myslal, ze granie z kolegami skonczy sie wczesniej, ze przeciez woli mnie od nich (taaaa.....) i zyczy mi dobrej nocy i milego snu + buziaki.
Od wczoraj poznego wieczoru zero kontaktu- cisza...
Nie chce i nie odezwe sie do niego, dopoki nie przyjdzie z kwiatami przeprosic. Uwazam, ze postapil zle, nie wiem jednak co zrobic by on na nowo zaczal sie starac, bo tutaj ewidentnie mnie olal...
Dziekuje za wszelka pomoc