Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ...

Mam 37 lat, męża, 10 letnią córkę. Z mężem mi sie nie układa od dawna, stojąc przy ołtarzu byłam dumna ze był moim pierwszym mezczyzną, miałam głowe pełną ideałów i szczęśliwej przyszłości. Po 2 latach przyszła na świat córka. Jednak ja dojrzałam jako osoba i kobieta, mąż jakby sie zatrzymał i zaczęliśmy sie rozmijać. Owszem do dnia dzisiejszego doskonale nam sie rozmawia, obowiazki są podzielone, mąż oddaje na dom cał awypłate, ja dobrze sie gospodarzę pieniędzmi, mamy mieszkanie, samochód, cudowną córkę, jednak ja nie jestem szczesliwa jako kobieta.

5 lat temu poznałam Jego. Mamy wspolna pasje, zawsze cos robiłam w tym temacie. zaczęłam pisac do gazet. Własnie w poszukiwaniu kolejnego tematu trafiłam do Niego, Na poczatku nie mogłam do niego trafić, nie umiałam rozmawiać, nie wiem czy to był respekt czy moja nieśmiałośc - nie wiem. Nawet ten zamierzony artykuł przyszedł mi z trudnością. Ale z czasem - miesiąc po miesiącu - było coraz lepiej. Pracowałam wtedy zawodowo i nie miałam zbyt wiele czasu. Z czasem przeszłam na swoją działalność to i czasu było wiecej. On bywał w naszym domu coraz częściej - kawa, kolacje, zaprzyjaznił sie z męzem, równiez spotykali sie tylko we dwóch na meskie pogaduchy o samochodach i polityce.
Zaczęłam jezdzić z Nim po jego klientach, bardzo wciągnęłam sie w temat. Duzo sie od niego uczyłam, bo ma dużą wiedze. Jezdzilismy z czasem na koncerty, do teatru, na wystawy. okazało sie że mamy niemal identyczne zainteresowania. Doskonale sie nam rozmawiało.
Było coraz wiecej telefonów, smsów, czasem tylko po to by usłyszec znajomy głos w słuchawce. Mysle że zaczęlismy sie przyjaznic. On sporo mi pomagał, a to zabrał na zakupy, a to jezdziłam z córką do jego domku za miastem podczas wakacji - oczywiście jego tam nie było. Gdy siedziałam w domu gotowałam dla niego, gdy tylko dzwoniłam to przyjezdzał, w sumie bylismy blisko prócz łóżka.
Osiagałam przy nim sukcesy,  dostałam nagrody, posypały sie zaproszenia na wystawy i bankiety firmowe, mam swoje strony w internecie, przyjechały dwie telewizje, były reportarze, na płaszczyżnie zawodowej kwitłam:) On bardzo doceniał moje zaangazowanie we firme,
On ma 46 lat, ma córke 26 lat, jego małzeństwo sie rozpadło zanim sie zaczęło na dobre ponieważ "wpadł" w wieku 19 lat. jest typowym samotnikiem, uwielbia siedziec sam ze sobą w domu, słuchac muzyki, ogladac filmy, czytać książki. Niemal nikt go nie odwiedza, jak go poznałam to juz był sam, kiedys opowiadał że po drodze były 3-4 kobiety na krótko ale szybko okazywało sie że są nudne i wiecej brudziły niż cokolwiek robiły. Takze od 5 lat był sam. Podczas naszej znajomości ja byłam jedyną kobieta (poza matką, ojciec nie zyje) z która spedzał tyle czasu. Jego dom jest jego twierzdą jak mawia, siedzi w nim z kotem. Swoje serce daje kotom które dokarmia w kilu miejscach.
Zaczeliśmy jezdzic na koncert i wystawy z noclegami, zawsze w hotelu dwa osobne pokoje, On nigdy nie zrobił żadnego gestu niestosownego. zawsze mówił że mnie ceni i ma do mnie szacunek.
Powtarzała sie reguła - sporo przebywamy razem, pracujemy, wyjezdzamy, rozmawiamy robi sie miło, dobrze, jest wież - to on nagle milkł na tydzień - jakby odstawiał mnie od siebie lub sam uciekał nie wiem. czasem nawet prowokował lekkie kłótnie by mieć pretekst by milczeć.
No i stało po ponad 4 latach naszej przyjażni poszliśmy do lóżka.
Ja nie zalowałam niestety - nie spię z mężem od 3 lat.
Można powiedzieć że wybuchł namietny romans, byłam rozpieszczana, noszona niemal na rekach, postanowiliśmy na razie sie spotykac od czasu do czasu bo ja ze względu na córke nie chce rozwodu, bo uważam że jest jeszcze za mała, a poza tym ona widzi w nas doskonałą rodzine i takie stwarzam przynajmniej ja pozory.
Jednak On  jest skupiony głównie na firmie. On działa na zasadzie że jakis zły telefon, złe słowo od klienta czy cos w tym stylu a on od razu traci humor, zamyka się w sobie i w domu. Firma bardzo nim steruje. Ja rozumiem że to jego żródło utrzymania, musi opłacić 2 pracowników, zarobić na siebie i opłaty, ale ta firma go wyniszcza .
Coraz cześciej sie kłócimy, gdy sie spotykamy najpierw nie moze sie doczekać, ja wchodze a on juz bez humoru. Owszem spedzamy czas razem ale juz jest jakies spięcie w powietrzu. Oczywsice jego stresy rzutują na nasze zycie intymne, on sie denerwuje że ja przychodze a ze zblizenia nici. Oczywiscie głośno tego nie powie.
Nie ma zamówień, jest ciezko we firmie, oczywiscie pokłóciliśmy sie dość mocno.
Ostatnio powiedział że musimy zrezygnowac z naszej intymności, bo niby chce wejśc mu na głowę. Niby miał mi oddać moje rzeczy które mam u niego ale jakos od miesiaca nie oddaje.
Jest dość kłopotliwa sytuacja, bo za tydzień mamy zaplanowany wyjazd na koncert . Zaplanowaliśmy wszystko (bilety, rezerwacje spania) kiedy to jeszcze była sielanka miedzy nami. Niby twierdzi że musimy wyprostować nasze relacje , ale jakoś nic w tym kierunku nie robi. Owszem są telefony, smsy, ale do spotkania nie dochodzi. (jedynie we firmie gdy coś chce uzgodnic w sprawie reklamy)  Najgorsze że mamy w tym hotelu jeden pokój z jednym łóżkiem. Może jak kazdy facet myśli - pojdziemy do lózka i po sprawie. On zawsze przeczekuje burze a potem oczekuje by do tematu nie wracać. A ja nie potrafie położyć sie obok niego i udawać że jestesmy obcy dla siebie. Bo nie jestesmy!
Niestety zakochałam sie, wydaje mi sie że pierwszy raz w zyciu. Dojrzałam przy nim, poczułam sie dowartościowana, zauważona, mądra i piękna. Twierdzi że jeste cudowna, wspaniała, że nigdy czegos takiego z kobietą nie przezywał a jednak mnie odstawia, jakby sie czegoś bał.
Jasno powiedziałam mam rodzine, ale chce byc z Tobą, zakochałam sie ale ze wszystkich sił mam dwie twarze, uadaję że nic sie nie stało, nie przeprowadze sie do Ciebie, nie bede biegać, zabierac czas, chce tylko by był obok.
Jak z nim postępować? Zależy mi na nim. Powiedziałam mu że pomoge w tej ciezkiej sytuacji, juz pracuje nad nowymi pomysłami dotyczacymi reklamy i pozyskiwaniem nowych klientów. Usłyszałam, że jestem nieoceniona. Spytałam czy spotkamy sie by pogadac, by lepiej nam sie jechało  to powiedział że chyba jeszcze nie jest na to gotowy. Nie rozumiem go. To ja mam więcej do stracenia - rodzinę, dom, ustabilizowane życie. Więc czego on się boi?
Najgorsze jest to, że jestem bardzo wrażliwa, wszystkim sie przejmuje co dotyczy nas, zalewam sie łzami, wymiotuje z nerwów, nie potrafie inaczej niestety.
To tyle

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ...

Witaj Podłamana,
chociaż jestem dużo młodsza i odpowiednio wielkiej wiedzy nie posiadam to po przeczytaniu Twojego postu nasuwa mi się jedna myśl. A mianowicie... mężczyzna, o kórym piszesz według mnie ma swój świat i jak piszesz mieszkanie, w którym lubi przebywać sam ze sobą. Dla mnie to jak taka twierdza, kiedy czuje się niepewnie lub coś idzie nie po jego myśli tam znajduje azyl. Wie, że w tej swojej enklawie nikt nie może mu zburzyć spokoju. Skoro przez tyle lat był praktycznie sam, poza krótkimi epizodami ... może widząc i czując tak silną więź między wami obawia się utraty tej niezależności, może obawia się, że straci nie tylko partnera, ale i przyjaciółkę, którą ma w Tobie.
Może powinniście porozmawiać i wymienić poglądy na temat wspólnej przyszłości.
Życzę wiary w cudowną przyszłaść i wytrwałości.

...

3

Odp: Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ...

A mi się wydaje że on po prostu cię tak kocha że wiem że przez tą miłość skrzywdzi bardzo dużo osób Ciebie przyjaciela Twoje dziecko i siebie to nie jest łatwe musi też wybrać czy Ty i On czy cała reszta .Musicie porozmawiać czy macie jakąś wspulną przyszłość ale jeżeli wierzycie we własne przetrwanie to walczcie oto ..

4

Odp: Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ...

rozmowa i jeszcze raz rozmowa.. szczerość to podstawa.. jeśli to miłość to się odnajdziecie nawet w te gorsze dni smile poza tym.. rujnowanie rodziny.. w dzisiejszych czasach to już nikogo nie dziwi że ludzie się rozstają.. tak jest łatwiej, wygodniej.. szuka się nowych wrażeń, akceptacji i zrozumienia.. córka jest już duża, mąż od dawna daleko od Ciebie.. zastanów się czego chcesz od życia.. jeśli w końcu jest ktoś kto uzupełnia Cię i razem tworzycie przysłowiowe jabłko to może warto by coś poświęcic dla szczęścia? smile

"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś." Paulo Coelho

5 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-11-22 19:19:41)

Odp: Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ...

...

6

Odp: Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ...

Dziękuje Drogie Panie za odpowiedzi
co moge dodać
ja wiem że rozmowa, ale on unika rozmowy, chce być sam, tłumaczy że jest przemęczony, że nie dojrzał do spotkania
czy  wobec tego mam mu dać spokój na jakiś czas?????

7 Ostatnio edytowany przez Niewierna (2009-11-22 19:19:13)

Odp: Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ...

...

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czego on się boi ? Mam więcej do stracenia niż on ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018