Cześć. Mam 19lat, a mój chłopak ma 24. Jesteśmy razem od roku. Kocham Go, ale mam Go już dość!
Jest strasznie zazdrosny. Przy każdym spotkaniu sprawdza mi telefon. Zna każde hasła do każdego konta (gg, facebook, gmail, przeróżne fora internetowe), zaczął odwozić mnie do szkoły i przywozić, kochane, bo nie muszę się tłuc autobusami, ale to raczej nie z troski. Kiedyś wracałam z kolegą ze szkoły, chciał odprowadzić mnie na autobus, a Filip wcześniej skończył pracę i chciał mi pewnie zrobić niespodziankę. Zobaczył nas, podbiegł do nas, zrobił awanturę i zabrał mnie do samochodu. Nie dał mi dojść do słowa, wytłumaczyć, że kolega mnie tylko odprowadzał. Zabronił mi się z nim spotykać i oświadczył że teraz będzie mnie odwoził do szkoły. Następna sytuacja, gdy ktoś robi urodziny z moich znajomych czy jakąś imprezę, oczywiście zawsze dostajemy zaproszenie obydwoje. Filip od razu oświadcza, że nie idziemy. Pytam, dlaczego. Bo nie mam ochoty. Sama pójść nie mogę, bo mi nie pozwoli. A potem się okazuje, że pójdziemy na imprezę, ale nie do moich znajomych a do jego przyjaciół. Czas spędzamy, albo razem, albo z jego znajomymi. Moi przyjaciele ograniczają się do tych z klasy i jednej przyjaciółki z grona mojego chłopaka. Wszędzie, ze mną chodzi... nawet jak chce pójść do fryzjera i mu o tym nie powie to jest awantura. Nie rozumiem Go. Moi rodzice bardzo Go lubią. Tłumaczą, Jego zachowanie troską. Są zachwyceni. Moje przyjaciółki z tak zwanego "podwórka" są mi już obce. Widuję się z nimi tylko gdy złożą mi nie zapowiedzianą wizytę w domu. Gdy Filip wpadnie nie uprzedzając mnie, a w tym czasie są dziewczyny, denerwuje się i wyrzuca mi, że koleżanki są ważniejsze.. . Próbuje mu tłumaczyć, ale On nie słucha. Chcę mieć odrobinę prywatności. Mamy niedługo zamieszkać razem.. boje się, że wtedy będę miała jeszcze mniej wolności. Pomóżcie, nie wiem co robić. Ma nade mną kontrolę, wiem, ale co zrobić, żeby ją skrócić. Czy to przez to że jest starszy o 5lat ?
1 2012-04-22 15:14:49 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-04-22 18:01:04)
Podobne tematy
to przez to, ze on taki jest, taka ma osobowosc i to sie nie zmieni dopoki wyraznie nie powiesz mu, ze nie bediesz czegos takiego tolerowac, albo nauczy sie Ci ufac albo ten zwiazek nie ma sensu
Raz powiedziałam mu, że to koniec. Zerwałam, ale nie dał mi odejść. Nie przyjął tego do wiadomości i dalej przychodził do mnie. W końcu porozmawiał z moimi rodzicami i mama mi powiedziała, że jeszcze nigdy nie widziała, żeby chłopakowi tak zależało na dziewczynie.
(...)Próbuje mu tłumaczyć, ale On nie słucha. Chcę mieć odrobinę prywatności. Mamy niedługo zamieszkać razem.. boje się, że wtedy będę miała jeszcze mniej wolności. Pomóżcie, nie wiem co robić. Ma nade mną kontrolę, wiem, ale co zrobić, żeby ją skrócić. Czy to przez to że jest starszy o 5lat ?
Próbujesz tłumaczyć?
On, przepraszam, mało inteligentny? Niekumaty?
On Ciebie, z dobrym skutkiem, ubezwłasnowolnia.
Ty mu na to pozwalasz. Tak, tak, pozwalasz. Jak inaczej traktować Twe słowa o tłumaczeniu mu spraw oczywistych? Jak inaczej traktować sytuacje, w której nie idziesz do swych znajomych bo on Ci nie pozwala? Jak inaczej traktować Twe słowa, że on ma nad Tobą kontrolę? ma, bo mu ją dałaś i dajesz.
To nie jest żadna jego troska o Ciebie.
To jego troska o swoją własność. Bo ty jesteś jego własnością. I on swą własnością rozporządza zgodnie z własnym uznaniem.
Dałaś się zamknąć w klatce. On, dobrowolnie, Ciebie z niej nie wypuści.
Rodzice sa zachwyceni Twoim chłopakiem, bo jego "nadzór" nad Tobą oszczędza im troski o Ciebie. Są spokojniejsi, bo wiedzą, że jesteś dopilnowana.
Ale zachowanie chłopaka to nie troska, to patologia. To patologiczna zazdrość, która potrafi zmienić życie obiektu zazdrości w piekło. Twój chłopak Cię osaczył i kontroluje każdą dziedzinę Twojego życia. Piszesz, że kochasz, ale masz go dość. Posłuchaj samej siebie i uwolnij się !
Czyli co ja mam zrobić. Od razu, definitywnie zerwać?:( Czy spróbować, znowu i znów rozmawiać.
Moim zdaniem, charakteru i metod traktowania kobiety, nie zmienisz. Najwyżej przycichnie na chwilę, a wróci do znanych zachowań, gdy będzie pewien swego (że Ty już mu nie umkniesz).
Do zerwania wystarczy decyzja jednej ze stron. Zgoda tej drugiej nie jest potrzebna.
Trzymam kciuki. ![]()
Mówiłam, moim rodzicom, że muszę sobie od Filipa odpocząć, ale oni byli przeciwni. Co im do tego??!!
Jestem zmęczona. Chciałabym, pójść na jakąś imprezę upić się i mieć święty spokój, ale nawet tego nie mogę zrobić.
I jeszcze to jak wypychają mnie, żeby z Nim zamieszkała. Katastrofa. Chcialabym, żeby wszyscy zaakceptowali moje prawa. W szczególności Filip i wtedy mogłabym z nim dalej być.
9 2012-04-22 15:45:25 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-04-22 15:52:06)
Niestety wydaje mi się, że na takich mężczyzn, żadne rozmowy i tłumaczenia nie wpływają. Jego zachowanie jest chore, tutaj nie ma ani trochę troski. Ja bym nie wytrzymała tygodnia w takim związku.
Jednak z tego, co czytam, Ty mu za bardzo się nie sprzeciwiasz, pozwalasz mu na takie zachowania. Przejrzy na oczy, bo inaczej nigdy nie będziesz szczęśliwa.
Nie słuchaj rodziców w tym przypadku, bo to jest Twoje życie, postępuj tak żebyś Ty czuła się dobrze.
Masz dopiero 19 lat, naprawdę szkoda Twojej młodości na takie problemy, powinnaś czerpać z życia co najlepsze.
A może zacznij od tego, byś sama dbała o swe prawa?
Inni, w tym rodzice, będą musieli się z tym pogodzić.
To Twoje życie, Twoje wybory, Twoje decyzje.
Inni mogą tylko podpowiadać. Ty zaś z tych podpowiedzi nie musisz korzystać, jeśli nie są zgodne z Twoim zdaniem.
Mówiłam, moim rodzicom, że muszę sobie od Filipa odpocząć, ale oni byli przeciwni. Co im do tego??!!
Jestem zmęczona. Chciałabym, pójść na jakąś imprezę upić się i mieć święty spokój, ale nawet tego nie mogę zrobić.
I jeszcze to jak wypychają mnie, żeby z Nim zamieszkała. Katastrofa. Chcialabym, żeby wszyscy zaakceptowali moje prawa. W szczególności Filip i wtedy mogłabym z nim dalej być.
Pod żadnym pozorem nie planuj z nim wspólnego zamieszkania dopóki on nie zacznie się leczyć.
Porozmawiaj z nim: powiedz, że nie odejdziesz - ale on się musi zacząć leczyć. Niech się zgłosi do psychologa - bo to co z Tobą robi nadaje się do leczenia.
Porozmawiaj z mamą o tym jak Cię Filip ogranicza, co robi, jak Cię traktuje. Matka powinna zrozumieć. ..
Jeśli chcą się Ciebie pozbyć z domu - to już lepiej, jeśli zamieszkasz sama.
Oj oj oj w żadnym wypadku nie decyduj się na wspólne zamieszkanie - to by było jedynie przyzwoleniem do wykonania kolejnego kroku z jego strony w celu objęcia całkowitej kontroli. A wtedy już nie będzie żadnego wyjścia bez uzyskania zgody - nawet w celu wyrzucenia śmieci. No bo przecież tam możesz spotkać sąsiada i uciąć sobie pogawędkę przy trzepaku... Potem nastąpi etap dobierania garderoby - pożegnaj się z krótkimi spódniczkami, bluzkami, które pokazują nieco więcej niż obojczyk czy butami na obcasie - to przecież przyciąga uwagę facetów. Następnie poleci Ci pójść do fryzjera i na przykład zafarbować włosy na taki kolor, jaki jemu się podoba u kobiet. Jak zaczniesz chodzić do pracy, będzie do Ciebie przyjeżdżał w porze lunch'u, aby skontrolować czy przypadkiem nie zapytasz jakiegoś faceta o podanie soli..
Wbrew pozorom nie ma w tym nic śmiesznego ani ironicznego, bo właśnie tak będzie wyglądało Twoje życie. Pierwsze kroki już zostały poczynione - odsunął Twoich znajomych tak, abyś straciła z nimi kontakt na rzecz tych, których on zna. Odwozi i przywozi ze szkoły, abyś na przykład nie zdecydowała się wpaść z koleżanką do kawiarni na pogaduchy. Nawet gdy chcesz się sprzeciwić, on nie przyjmuje tego do wiadomości, bo przecież to on ma władzę w Waszym związku, więc nie do pomyślenia jest, żebyś to Ty o czymś zdecydowała.
Według mnie ten człowiek już się nie zmieni, bo tak został wychowany. Ma Cię na własność i może sobie z Tobą robić co Ci się podoba.
Wkrótce odczujesz samotność, bo oprócz niego nie będziesz miała nikogo, komu chociażby mogłabyś się wyżalić.
Dziwi mnie jedynie, że potrafisz kochać takiego człowieka (jeśli to naprawdę jest miłość), który tak naprawdę nie ma dla Ciebie szacunku, a jedynie widzi profity z trzymania Cię przy sobie. On wie, że gdy już ulegniesz mu w całości, będzie miał służącą, która przybiegnie by spełnić każdą zachciankę.
Według mnie tkwisz w patologicznym związku, gdzie nie ma partnerstwa.
to nawet nie chodzi o mezczyzn, poniewaz kobiety potrafia bywac rownie kontrolujace, koncze psychologie, sama mam podobne problemy i powiem Ci tyle jesli on nie widzi problemu to nic sie nie zmieni, powiem wiecej nawet jezeli problem zauwazy tylko terapia pomaga uporac sie z byciem takim "kontrolerem" dlatego, ze takie zachowania sa osadzone bardzo gleboko w naszej podsiwdomosci, sa tacy ktorzy chce to zmienic a nie moga, co dopiero mowic o tych dla ktorych to nie stawnoi problemu
Liz obawiam się, że jeśli dalej będziesz ciągnąć ten związek to wylądujesz tu w wątku "Kobiety kochające za bardzo". A skoro już o tym piszesz, włączając tytuł, to znaczy że masz problem. Na mój gust, chcesz zerwać,ale chcesz by Cię tu jeszcze ktoś utwierdził i przekonał. I szczerze..warto posłuchać rad starszych koleżanek i nie tracić więcej czasu na kogoś, kto będzie żył za ciebie. Za kilka lat i tak odejdziesz, wtedy będziesz sobie wyrzucać, że tak późno.
Chyba że tobą tak Filip zawładnie, że staniesz się kolejną, umęczoną w związku kobietą. Wtedy znów będziesz szukac pomocy na forum ale już w innym dziale.
hmm.. ta właściwie to już nie ubieram bluzek z dekoldem i krótkich spódniczek czy spodenek.
Mam wrażenie, że ludzie do o koła, postrzegają nas jak małżeństwo, mimo, że nie mieszkamy razem.
Nasi rodzice, świetnie się dogadują, mamy razem chodziły do szkoły.. Są przyjaciółkami, a my znamy się w sumie odkąd pamiętam.
Trudno będzie z nim zerwać. Od września idę na studia i Filip ustalił z moimi rodzicami, że będziemy razem mieszkać, pod pretekstem "będę miała dużo bliżej na uczelnię". W przyszłym tygodniu ma się odbyć... hmm nie wiem jak to nazwać "przyjęcie zaręczynowe". Filip rozmawiał dziś na ten temat z moim taką. Zachowałam się jak dziecko i podsłuchiwałam. Wychodzi na to, że przy całej rodzinie będę mu musiałam powiedzieć NIE. Mam nadzieje, że wytrzymam protest moich i nie moich rodziców. Jestem przerażona. ![]()
Liz pamiętaj: to nie średniowiecze gdzie sprzedawano córki wybranemu mężczyźnie! To TWOJE ZYCIE!: piękne, młode, barwen, pełne możliwości i....JEDYNE! proszę Cię, nie popełniaj życiowego błędu! Nie możesz być z facetem, który ma problemy ze sobą tylko dlatego że mamy sie kumplują! Weź ster w swoje ręce !! Pamiętaj, ze możesz liczyć na wsparcie i tutaj i na pewno przyjaciółki, która zapewne jakąś masz!
Rodzice...pogodzą się bo nie mają wyboru!
17 2012-04-22 18:01:35 Ostatnio edytowany przez Liz (2012-04-22 18:15:54)
Dziękuje, Wam za wszystkie wypowiedzi, porady. Gdyby ktoś miał jakąś poradę jeszcze, chętnie przeczytam. Jak na razie chyba wiem co mam zrobić.
Trzymajcie kciuki.
jakby co, daj znać, odbijemy Cię
!
Witaj Liz, dziewczyno , jesteś tak młoda a masz takie cieżkie problemy, facet się nie zmieni bo to chore co on teraz wyprawia, porozmawiaj z rodzicami i przedstaw im dokładnie jak nam sprawę. jeśli rodzice Ci nie pomogą to bierz własne zycie we własne ręce. Przez takich mężów po paru latach kobiety siedzą w więzieniach , bo nie wytrzymała znecania sie nad nią i dziecmi i pchnęła go nożem. Liz, masz dopiero 19 lat, nie jest to czas na takie zwiazki, teraz jest czas na naukę i cieszenie się życiem. Otrząśnij się i nabierz jak najszybciej siły aby wyskoczyć z tego chorego układu, mogłabym być Twoja babcią więc radzę Ci jako kobieta która zna życie, uciekaj jak najszybciej od tego faceta, w nieszczęśliwy związek łatwo wpaść a wygląda na to ze brak Ci silnej woli i on i rodzice na tym bazują. postaw sie, najpierw porozmawiaj z rodzicami, powiedz ęz w tej sytuacji zaręczyny nie odbedą się a w ogóle to na razie nie wybierasz się za mąz. Filipa nie przekonasz zadną rozmową, bedzie Cię scigał bo już wyczuł ze ma pełną kontrolę nad Toba, a rodziców urabia, przed nimi ukazuje się kochajacym i oddanym Twoim partnerem. Życze Ci Liz dużo siły , nie zniszcz sobie zycia jak wiele kobiet przed Tobą to zrobiło, wejdż na fora gdzie kobiety o tym piszą, trzymam kciuki, walcz bo życie masz tylko jedno, dasz rade i nie zmarnuj swojego zycia.
Liz, współczuję Ci z całego serca i tak jak reszta dziewczyn uważam, że powinnaś od niego odejść. Nie może być tak, że jesteś jego własnością, związek musi być oparty na partnerstwie. Będzie Ci na pewno ciężko sprzeciwić się jemu i dwóm rodzinom naraz, ale, do cholery, to Twoje życie! Powiedz im stanowcze "nie" i zrób po swojemu, pokaż, że nie jesteś bezwolną małą dziewczynką, której sensem życia jest zadowalanie innych. Kieruj się przede wszystkim swoim własnym dobrem. A jak sobie potem znajdziesz porządnego faceta, który Cię będzie szanował (a przecież na studiach poznasz mnóstwo nowych osób, więc może ktoś ciekawy się tam pojawi), to rodzice pewnie nie będą mieli nic przeciwko, bo będą widzieli, że jesteś szczęśliwa.
Od września idę na studia i Filip ustalił z moimi rodzicami, że będziemy razem mieszkać, pod pretekstem "będę miała dużo bliżej na uczelnię". W przyszłym tygodniu ma się odbyć... hmm nie wiem jak to nazwać "przyjęcie zaręczynowe". Filip rozmawiał dziś na ten temat z moim taką. Zachowałam się jak dziecko i podsłuchiwałam. Wychodzi na to, że przy całej rodzinie będę mu musiałam powiedzieć NIE. Mam nadzieje, że wytrzymam protest moich i nie moich rodziców. Jestem przerażona.
Ja też jestem przerażona! A myślałam, że takie rzeczy dzieją gdzieś np w Indiach, gdzie przyszły mąż po wybraniu dziewczyny przychodzi negocjować i ustalać szczegóły z rodzicami. Ta sytuacja jest potwornie chora. Jak rodzice mogą dopuścić do czegoś takiego? Że zamiast rozmawiać o tym z córką, oni ustalają plany narzeczeńskie z "kandydatem"?! Wygląda to trochę tak, jakby traktowali Cię jak przedmiot negocjacji. Współczuję takich rodziców, niestety
normalna matka powinna przyjść do córki i na przykład zapytać: "czy jesteś szczęśliwa z tym człowiekiem? Jakie są TWOJE plany z nim związane?".
Wytrzymać protest rodziców? No zaraz, przecież Cię nie zmuszą i za włosy przed ołtarz nie zaciągną
Ja pewnie bym na tej całej "imprezie" nie wytrzymała i oprócz powiedzenia "nie", przytoczyłabym wszystkie te okropne rzeczy, które ten chłopak wyczyniał. Oczywiście nie w formie wybuchu pretensji, ale w stylu: "wybaczcie, ale jednak nie potrafię pozwolić, aby ktoś inny kontrolował całe moje życie, sterował moimi decyzjami i izolował od wszystkich, na których mi zależało; niestety nie jestem w stanie przyjąć tego rodzaju troski i opieki".
Oczywiście postąpisz według własnego sumienia, ale proszę: cokolwiek zrobisz, uczyń to zgodnie ze swoimi wewnętrznymi przekonaniami.
Życzę powodzenia i trzymam kciuki! Masz tu wsparcie kilku przyjaznych duszyczek, które będą Ci wiernie kibicować ![]()
Chorą zazdrość się leczy. Proponuję ci postaw się mu. Jak przyjedzie po ciebie pod szkołę powiedz mu że chcesz jechać autobusem. Bądź stanowcza. W innych sytuacjach też się postaw. Idź na imprezę a następnego dnia powiedz mu że byłaś imprezie.
Nie daj się owinąć wokół jego palca.
ehh współczuję Ci, ale w przyszłości może być dużo gorzej, ja bym się bała przyszłości z kimś takim i na pewno nie planowałabym poważniejszych kroków do puki on się nie opamięta bo to co robi jest chore. Jeśli jesteś w stanie się z tym pogodzić i być niewolnicą i pod całodobową kontrolą a zwykła rozmowa z kolegą kończyć się będzie awanturą i Ty jesteś na to gotowa i na tyle silna to kontynuuj to ale jeśli się tego obawiasz to nie podejmuj żadnych ważnych decyzji dotyczących waszej przyszłości, chyba że zdecydujesz się na rozstanie< do tego też potrzeba sporo siły...
Tak czy inaczej to współczuję Ci bardzo kochana i jestem z Tobą całym serduszkiem, życzę żeby Twój ukochany się zmienił albo żebyś znalazła kogoś NORMALNEGO:)
Pozdrawiam
Ten facet zrobił z Ciebie niewolnice i bardzo Cie ogranicza. W takim ukladzie nie możesz funkcjonowac jak normalny człowiek, wszystko co robisz jest zależne od niego... To nie jest związek, tylko niewola! Partnerzy w związku powinni oboje być wolni, a Ty robisz wszystko jak on Ci każe. To nie jest żadna troska. Facet po prostu traktuje Cie bardzo przedmiotowo, jak swoją własność.. Jeżeli zgodzisz się na to, to na pewno nie będziesz szczęśliwa. Im szybciej zerwiesz tym lepiej i w końcu zaczniesz życ! Nie przejmuj sie rodzicami, to Twoje życie i masz prawo do szczęścia.
Witaj. Chcę również dołączyć do poprzednich postów i do ostrzeżeń przed tym kandydatem na narzeczonego. Uważaj dziewczyno! Jesteś taka młoda i chcesz zmarnować sobie życie? Zastanów się w co ty brniesz?! Współczuję ci że nie masz oparcia w rodzicach. Może jednak spróbuj porozmawiać z matką i powiedzieć jej co się naprawdę dzieje. Życzę mądrych decyzji i powodzenia!
Liz - zazdrość faceta o nas bywa miła i słodka. Ale to co opisałaś, to chorobliwa zazdrość, to już jest naprawdę oznaką braku stabilności psychicznej. Długo tak nie pociągniesz. Minie pierwsze zauroczenie, a Ty będziesz po uszy w bagnie.
Oj, ja nie wiem, czy warto inwestować w ten związek...
Facet się raczej nie zmieni aż tak, szkoda Twojego życia. A co, jeśli teraz Cię ogranicza, potem się jednak rozstaniecie? Zostaniesz sama, bez żadnych znajomych... Tak nie można ![]()
Cześć. Mam 19lat, a mój chłopak ma 24. Jesteśmy razem od roku. Kocham Go, ale mam Go już dość!
Jest strasznie zazdrosny. Przy każdym spotkaniu sprawdza mi telefon. Zna każde hasła do każdego konta (gg, facebook, gmail, przeróżne fora internetowe), zaczął odwozić mnie do szkoły i przywozić, kochane, bo nie muszę się tłuc autobusami, ale to raczej nie z troski. Kiedyś wracałam z kolegą ze szkoły, chciał odprowadzić mnie na autobus, a Filip wcześniej skończył pracę i chciał mi pewnie zrobić niespodziankę. Zobaczył nas, podbiegł do nas, zrobił awanturę i zabrał mnie do samochodu. Nie dał mi dojść do słowa, wytłumaczyć, że kolega mnie tylko odprowadzał. Zabronił mi się z nim spotykać i oświadczył że teraz będzie mnie odwoził do szkoły. Następna sytuacja, gdy ktoś robi urodziny z moich znajomych czy jakąś imprezę, oczywiście zawsze dostajemy zaproszenie obydwoje. Filip od razu oświadcza, że nie idziemy. Pytam, dlaczego. Bo nie mam ochoty. Sama pójść nie mogę, bo mi nie pozwoli. A potem się okazuje, że pójdziemy na imprezę, ale nie do moich znajomych a do jego przyjaciół. Czas spędzamy, albo razem, albo z jego znajomymi. Moi przyjaciele ograniczają się do tych z klasy i jednej przyjaciółki z grona mojego chłopaka. Wszędzie, ze mną chodzi... nawet jak chce pójść do fryzjera i mu o tym nie powie to jest awantura. Nie rozumiem Go. Moi rodzice bardzo Go lubią. Tłumaczą, Jego zachowanie troską. Są zachwyceni. Moje przyjaciółki z tak zwanego "podwórka" są mi już obce. Widuję się z nimi tylko gdy złożą mi nie zapowiedzianą wizytę w domu. Gdy Filip wpadnie nie uprzedzając mnie, a w tym czasie są dziewczyny, denerwuje się i wyrzuca mi, że koleżanki są ważniejsze.. . Próbuje mu tłumaczyć, ale On nie słucha. Chcę mieć odrobinę prywatności. Mamy niedługo zamieszkać razem.. boje się, że wtedy będę miała jeszcze mniej wolności. Pomóżcie, nie wiem co robić. Ma nade mną kontrolę, wiem, ale co zrobić, żeby ją skrócić. Czy to przez to że jest starszy o 5lat ?
Jak bym słyszała moją siostrę... ;/
Tylko jedna różnica, zaczelo się własnie od takiego kontrolowania, poźniej detektyw jak nie mogl jej kontrolowac, a na koniec kilka razy ją uderzył jak nie chciała mu się podporządkować...
Radzę dobrze zastanowić się nad związkiem i gratuluje przejrzenia na dwa oczka, niestety moja siostra jeszcze tego nie potrafi ![]()
Dołączam się do opinii, jeżeli już jest tak jak jest, co dopiero będzie po zarczynach albo po ślubie!! Zacznie się od wyliczania drobnych na zakupy, każdą małą rzecz będziesz musiała z nim konsultować... Miałam kiedyś znajomą, jeszcze w liceum. Zakochana była po uszy, chłopak zabraniał jej malować się, prostować włosy, ubierać się tak, jak inne dziewczyny. Niby nic wielkiego ale nie wyobrażam sobie, żeby kobieta się na coś takiego godziła. Musisz z nim porozmawiać,może on sobie nie zdaje sprawy co robi?? I jeszcze Bogu ducha winni koledzy dostają za to, że z Tobą po prostu zamienią parę słów...
Poczyniłam pierwsze kroki. Oświadczyłam moim rodzicom, że zrywam z Filipem. Oczywiście mieli swoje ALE... zaczęli go bronić, jak zwykle. Nie mogłam nawet dokończyć tego co im chciałam powiedzieć. Wyprowadziłam się. Własnie rozpakowuje moje walizki. Mieszkam teraz z ciocią. Ona jedyna z rodziny mnie rozumie w tej sytuacji. Filip dobija się do mnie.. piszę sms, gdzie jestem itd.
Pewnie moi rodzice mu powiedzieli, że się wyprowadziłam. Zaraz mu odpiszę i się umówimy. Trzymajcie kciuki.
uciekaj jak najszybciej.
mówisz, że wybierasz się na studia. może warto pomyśleć o uczelni oddalonej o kilkaset kilometrów?
powiedz, że chcesz sama stać się kimś, bez Filipa. jemu daj kosza, powiedz rodzicom, żeby nie mówili mu co planujesz.
w ogóle co to za rodzice? sami pchają Cię w bagno...
Jak już wcześnie wspominałam oni go uwielbiają. Jestem kompletnie inna niż moi rodzice. Mam inne wartości.
A Filip według nich jest idealnym kandydatem na męża. " jest bogaty, przystojny, mądry.. po studiach, lubimy się z jego rodzicami... jesteśmy już jak rodzina.." bla bla bla bla.
nie mogę wyjechać do innego miasta na studia, bo musiałabym zacząć pracować na cały etat, żeby jakoś żyć.., bo już teraz nie mogę liczyć na rodziców. Wiem, że mogę liczyć na moją ciocię i mogę mieszkać u niej za darmo.. a na swoje potrzeby zarobię.
Jeśli się z nim spotkasz, to lepiej tam gdzie jest więcej ludzi i przygotuj się na to że będzie chciał Cię za wszelką cenę zatrzymać . Trzymaj się i uwarzaj na siebie ![]()
Powodzenia !
i uważaj na siebie!! cholera wie, co mu do łba może strzelić..ja bym zaopatrzyła sie w gaz pieprzowy .
Jak już wcześnie wspominałam oni go uwielbiają. Jestem kompletnie inna niż moi rodzice. Mam inne wartości.
A Filip według nich jest idealnym kandydatem na męża. " jest bogaty, przystojny, mądry.. po studiach, lubimy się z jego rodzicami... jesteśmy już jak rodzina.." bla bla bla bla.nie mogę wyjechać do innego miasta na studia, bo musiałabym zacząć pracować na cały etat, żeby jakoś żyć.., bo już teraz nie mogę liczyć na rodziców. Wiem, że mogę liczyć na moją ciocię i mogę mieszkać u niej za darmo.. a na swoje potrzeby zarobię.
Powiem ci tylko tyle: znałam mojego męża od 10lat, mamy wspólnie córkę- 4 lata, za 3 miesiące mamy pierwszą rozprawę rozwodową. Nie miałam odwagi wcześniej odejść. Mój mąż w oczach moich rodziców też był ideałem- z dobrego domu, dobrą pracą itd. Robili wszystko by gasić nasze sprzeczki. Zazdroszczę ci siły! Chociaż sama już ją w sobie odnalazłam. Dziewczyno- jak najdalej od zaborczego faceta, który sam nie widzi swoich wad, a z kogoś robi swoją własność. Dasz radę
pzdr
36 2012-04-23 19:11:41 Ostatnio edytowany przez Abie (2012-04-23 19:13:16)
trzymam kciuki.
Dziewczyny mają rację, musisz uważać na siebie, bo nie wiadomo co takiemu typowi strzeli do głowy!
Powodzenia!
To już chyba koniec... spotkałam się z nim. Powiedziałam, że nie chcę dzielić domu i życia z kimś takim. Wytknęłam mu wszystko. Historia się powtórzyłam... próbował mnie przekonywać, żebym z nim została, gdy ostatecznie powiedziałam mu nie... zamachnął się na mnie. Na szczęście mój kolega i kuzyn obronili mnie przed nim. Odbyła się mała bójka, między ich trojką. Mam nadzieje, że już więcej go nie spotkam. Nie mogę powiedzieć, że jest mi lepiej. Czuję się fatalnie. Chce mi się płakać.
Liz, to minie. Na razie targają Tobą duże emocje.
40 2012-04-23 20:16:07 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-04-23 20:17:10)
To już chyba koniec... spotkałam się z nim. Powiedziałam, że nie chcę dzielić domu i życia z kimś takim. Wytknęłam mu wszystko. Historia się powtórzyłam... próbował mnie przekonywać, żebym z nim została, gdy ostatecznie powiedziałam mu nie... zamachnął się na mnie. Na szczęście mój kolega i kuzyn obronili mnie przed nim. Odbyła się mała bójka, między ich trojką. Mam nadzieje, że już więcej go nie spotkam. Nie mogę powiedzieć, że jest mi lepiej. Czuję się fatalnie. Chce mi się płakać.
Dobrze zrobiłaś. Miałaś dużo szczęścia, że nie byłaś sama. Musisz być teraz konsekwentna w swoim postanowieniu. Nie daj się, wszystko się ułoży. Rodzice też powinni zauważyć niedługo jak bardzo się mylili.
Nie byłabym jednak pewna czy to koniec.. przy tak zaborczej osobowości byłoby dziwne gdyby dał spokój. Jedno jest pewne - przydałaby mu się pomoc psychologa.
Pozdrawiam ciepło
ciesze sie ze z nim zerwalas, dobrze ze byl Twoj brat i kuzyn, mozliwe ze by sie to skonczylo drastycznie.
widac ze damski bokser z niego jest.
pisz co u ciebie sie bedzie dzialo.
Jestem z Ciebie dumna ![]()
Słuszna decyzja - sama widzisz, że w przyszłości byłby zdolny nie tylko do przemocy psychicznej... Wiem, że teraz będzie Ci ciężko, bo w Twoim życiu nastąpiło mnóstwo zmian w tak krótkim czasie. Ale dobrze, że masz wsparcie swojej cioci. Rodzice z czasem ochłoną i też wyciągną do Ciebie rękę - w końcu to Ty jesteś dla nich najważniejsza, a nie Filip...
Jesteś jeszcze młoda, na pewno poznasz mężczyznę, który będzie Cię traktował jak wyjątkową osobę - bo taka właśnie jesteś ![]()
Po tym wszystkim nie wiem co myśleć. Jest przy mnie cały czas ciocia i mój kolega. Kazał mi wyrzucić telefon, bo Filip pisał do mnie że jeszcze do niego wrócę.. że to nie koniec.. Jutro kupię nowy. Mam tylko nadzieje, że nie dowie się gdzie teraz mieszkam.
Nie musisz od razu wyrzucać całego telefonu
możesz go wpisać na tzw czarną listę kontaktów lub zablokować połączenia przychodzące z jego numeru. Ale jeśli chcesz możesz kupić nową kartę i mieć nowy numer, który podasz tylko osobom, którym ufasz. Nie słuchaj jego gadania, że to jeszcze nie koniec, że jeszcze wrócisz - on jest tego taki pewny, bo wie, że sama jesteś jak bezbronna owieczka, którą zazwyczaj on kierował.
Nie uginaj się pod jego presją, pokaż wszystkim, że jesteś konsekwentna w swojej decyzji - gdybyś teraz zaczęła się wahać i rozważała powrót, wyszłabyś na niedojrzałą dziewczynkę (ku uciesze rodziców i Filipa) i zawiodłabyś swoją ciocię, która popiera Twoją decyzję. Ale przede wszystkim zawiodłabyś i zdradziła samą siebie.
Ja jak bym tego chłopaka spotkał to miał bym nieodpartą chęć powiedzieć mu "Jeb****y jesteś w głowę z ta twoją chorą zazdrością i kontrolowaniem dziewczyny". Ale raczej go nie spotkam i tego mu nie powiem.